Daj już sobie spokój

Czas czytania: około 4 minuty • Fajna codzienność
 

Za mało czytasz. Oglądasz za dużo seriali. Nie chodzisz do muzeów. Za dużo się lenisz. Za dużo pracujesz. Za mało odpoczywasz. Za mało pracujesz. Ciągle myślisz o obowiązkach. Za rzadko sprzątasz. Za dużo sprzątasz. Za mało wychodzisz. Za dużo wydajesz. Za mało dzwonisz do bliskich. Za bardzo się starasz. Wiesz co? Daj już sobie spokój.

Ja też sobie dam i zobaczymy, co się wydarzy, okej?

Daj sobie spokój i zaakceptuj, że nigdy nie będzie idealnie, ale z Tobą wszystko gra, Ty jesteś w porządku, i pewna zdrowa dawka wymagania od siebie jest spoko, ale przesadny terror ciągłego ciągnięcia do góry prędzej doprowadzi Cię do wycieńczenia lub chronicznych zajadów niż faktycznego osiągnięcia w życiu czegoś spektakularnego.

Wszystko jest z Tobą w porządku.

Daj sobie spokój, bo każdy ma takie myśli.

Każdy siebie wiecznie rozlicza ze wszystkiego i nigdy nie jest doskonale.

Każdy jest krytyczny, szczególnie gdy o innych ludziach wie tylko to, co sami chcą pokazać na instagramie – a z reguły pokazują sceny idealne, reżyserowane, perfekcyjne, pozbawione zmęczenia i zajadów. Ale ci ludzie też są zmęczeni. I też miewają zajady.

Jak wszyscy.

Daj sobie spokój, bo jesteśmy podobni.

Chcemy jeść lody. Chcemy jeść pizzę. Chcemy lepiej wyglądać. Chcemy biegać, ale chcemy też leżeć.

Chcemy mieć więcej czasu.

Chcemy pokonać prokrastynację.

Czytasz tyle, ile czytasz. Chcesz czytać więcej? To po prostu dorzuć te pięćdziesiąt stron dziennie, tuż przed snem.

Nie masz na to teraz czasu? To uśmiechnij się na myśl o tych wszystkich książkach, po które sięgniesz już za miesiąc, a teraz wróć do pracy, bo trzeba ją ogarnąć, bo każdy płaci rachunki i zmaga się z codziennością, ale gdy ma się coś, na co się czeka, to jest łatwiej.

Nie chodzisz do muzeów. No, dobrze. Może po prostu nie chcesz? To wtedy nie chodź i czuj się z tym dobrze, mówi się trudno.

A jak chcesz pójść to wybierz sobie jedną wystawę i się przejdź, ale koniecznie weź paru znajomych i będzie super.

Może Ci się spodoba i będziesz chodzić co dwa tygodnie? To by było super.

Ale jak Ci się nie spodoba i znowu przez pół roku nie pójdziesz to też będzie super.

To Twoje życie.

Nic mi do tego, jak je przeżywasz.

Nikomu nic do tego, jak je przeżywasz.

Warto jest rozwijać się, oglądać nowe filmy, szukać inspiracji, wystawiać się na nowe bodźce.

Ale jeśli z tej potrzeby ma płynąć przede wszystkim ciągły kompleks, wieczne poczucie niedostatku emocjonalnego, to na razie olej temat.

Obejrzyj drugi raz “Suits” albo trzeci raz “Friendsów”.

Odpocznij.

Zaakceptuj to, co lubisz, kim jesteś.

Daj sobie spokój, bo widzisz, nikt jeszcze nie zmusił sam siebie do szczęścia.

Szczęście to suma tych wszystkich ulotnych, spokojnych, małych i wielkich chwil, w trakcie których serce wreszcie bije tak jak powinno a w głowie masz wyłącznie spokój i poczucie, że wreszcie, że jest dobrze, że teraz i w tej chwili nie mam żadnej głupoty, która psuje mi krew, i jedyne co czuję, to błogość i oddech w klatce piersiowej.

Brak ścisku.

Brak męczenia się, czy na pewno robię wszystko tak, jak powinienem.

Nie, pewnie nie robię.

Nie, to nie jest koniec świata.

Nie, nie powinienem trwać w takiej apatii na zawsze – ale nie mogę też rozliczać się z każdej chwili.

Bo ześwirujemy. Wszyscy. Po kolei.

Daj sobie spokój, bo bycie przesadnie twardym to to samo co bycie przesadnie kruchym. A bycie kruchym jest groźne, bo serce pęknięte to serce, które potem się bardzo długo skleja. I często bywa piękniejsze niż wcześniej, tak jak w japońskiej filozofii kintsugi, w której naprawia się potłuczone misy materiałem z domieszką złota, by linie złamania były ozdobą świadczącą o historii przedmiotu, a nie cieniem nieudolnie ukrywanym przed światem.

Ale ta naprawa też będzie potrzebować spokoju, więc im wcześniej się go nauczymy, tym lepiej.

Daj sobie spokój, bo bez łagodności względem samego siebie można się zwyczajnie zajechać.

Daj sobie spokój i zaakceptuj, że jak dziś czegoś nie zrobisz, to zrobisz jutro, bo jutro też jest dzień i bardzo możliwe, że nawet ta jedna, pozornie nieistotna, wreszcie spokojnie przespana noc będzie właśnie tym katalizatorem zmian i działań, na który Twój organizm czekał od wielu tygodni.

Kto wie.

A może tak nie jest, i faktycznie powinniśmy więcej pracować?

Z odpowiedzią na to pytanie też daj sobie spokój, bo nikt nie ma odpowiedzi. Są pewne drogowskazy. Dobre praktyki. Podejścia działające częściej niż rzadziej. Emocje wspierające mocniej niż słabiej. Ale to raczej sugestie i legendy, a nie dokładne mapy rysowane przez satelitę w kosmosie.

Jesteś sumą wszystkich dotychczasowych dni swojego życia i jeśli chcesz coś ogarnąć, lub naprawić, lub dodać, lub odjąć, lub po prostu zmienić to pamiętaj, że to też zajmie czas. Dziesiątki, setki dni. I uwagę. I będzie wymagało determinacji. I przemyślenia.

I wiesz czego jeszcze?

Spokoju względem samego siebie.

Gdy codzienność bywa trudna a Ty znowu zaczynasz siebie rozliczać z każdej sekundy spędzonej na czymkolwiek – bo przecież, gdy pracujesz, to powinnaś odpoczywać; a gdy odpoczywasz, to powinnaś pracować – to pamiętaj, że tak być nie musi.

Daj sobie czasem po prostu spokój i pójdź na kawę.

Świat poczeka.

A jak ktoś zacznie wydziwiać nawet na tę Twoją chwilę oddechu to też odpowiedz: wiesz co?

A daj już sobie spokój.

Ciao ,

Andrzej Tucholski

 

Dostawaj więcej tekstów na ten temat & dołącz do 10 000+ odbiorców newslettera tego bloga:


Wyrażam zgodę na otrzymywanie na mój adres e-mail newslettera Andrzeja Tucholskiego

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Mam na imię Andrzej. Jestem psychologiem biznesu i strategiem od skuteczności, a także pisarzem i scenarzystą.

Znajdujesz się teraz na mojej stronie domowej, z której możesz przejść do bloga, YouTube’a, na jeden z moich podcastów, na konto na instagramie, a także znajdziesz tu zapis na newsletter i przejście do sklepu z moimi książkami i kursami.

Życzę dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies