Dwanaście lat temu

Są takie chwile, w których serce doskonale przeczuwa przyszłość. Oczywiście, nie ma ku temu żadnych podstaw. Ale i tak czuje. Czuje z całej siły i promieniuje tym ciepłem tak, że…
Czas czytania: około 9 minut • Autorskie
 

Są takie chwile, w których serce doskonale przeczuwa przyszłość. Oczywiście, nie ma ku temu żadnych podstaw. Ale i tak czuje. Czuje z całej siły i promieniuje tym ciepłem tak, że ciężko wysiedzieć w miejscu. Niestety, czasem się myli. Może nawet często. Ale gdy akurat raz przewidzi tę przyszłość celnie?

To właśnie dla takich chwil warto żyć.


Dwanaście lat temu miałem osiemnaście lat.

Byłem gówniarzem.

Już wtedy miałem na koncie pięć lat robienia różnych rzeczy w internecie, prowadzenia redakcji, moderowania stron, animowania społeczności, pisania newsów i recenzji, ale gdy drugiego sierpnia 2009 roku zakładałem tego bloga to czułem, że dzieje się coś zupełnie innego.

Nie wiem czemu.

To były wakacje mojej osiemnastki, w trakcie których nie bardzo mogłem na długo wychodzić z domu, więc siedziałem i oglądałem tonę seriali, i zastanawiałem się, co ja mogę z tym wszystkim począć. Równolegle prowadziliśmy wtedy razem z moim przyjacielem stronę o grach komputerowych (w tamtym czasie nawet sporą), ale czułem, że potrzebuję czegoś więcej, czegoś, nie wiem, może o tych serialach?

Drugiego sierpnia zrobiłem więc to, co robię zawsze.

Skoro czegoś chciałem, to po prostu to zrobiłem.

Pamiętam, że słuchałem wtedy Sigur Rós i na kartce przyklejonej do biurka miałem rozpiskę, by najpierw wypowiedzieć się na temat nadchodzącego sezonu serialu House MD, a potem osobno zająć się piosenką użytą w jego zwiastunie.

A potem postukałem trochę w klawisze i po kilku godzinach w internecie pojawiła się nowa stronka.

Ten blog.

Dokładnie ten sam, którego czytasz teraz.

12 lat temu założyłem tego bloga i zupełnie bezwiednie rozpocząłem przygodę, która miała pochłonąć moją całą wczesną młodość. Najpierw była o kulturze. Potem o marzeniach. Potem o psychologii. A teraz jest, sam nie wiem, o łączeniu psychologii z filozofią, by poradzić sobie w złożonym świecie?

W trakcie pisania oraz dzięki pisaniu tego bloga byłem częścią eksplozji rynku tzw. influencerów w Polsce, chociaż wtedy mówiło się na nas inaczej. Dzięki mieszance ślepej determinacji, srogiej naiwności, skrajnego poświęcenia oraz niebotycznego szczęścia stałem się częścią tych przemian i miałem ogromną przyjemność być blisko większości rozmów, które ukształtowały ten rynek w obecnej formie. Czuję dumę i pokorę na myśl o tym, że w dużej mierze współtworzyli go ludzie, których mam zaszczyt nazywać moimi koleżankami lub kolegami.

W trakcie pisania oraz dzięki pisaniu tego bloga zacząłem studia, skończyłem studia, zacząłem inne studia, skończyłem inne studia, przeprowadziłem się do Portugalii, wróciłem do Warszawy, współprowadziłem program telewizyjny, wypowiedziałem się w setkach mediów krajowych i zagranicznych, dołączyłem do kadry jednej uczelni, dołączyłem do kadry drugiej uczelni, zwiedziłem ćwierć świata, poznałem większość moich idoli, przeprowadziłem wywiady z absolutnym panteonem psychologii w Polsce, a także spróbowałem już pięciokrotność liczby rzeczy, jakie chciałem w życiu spróbować. A dopiero co skończyłem trzydzieści lat.

W trakcie pisania oraz dzięki pisaniu tego bloga nauczyłem się setek kompetencji i zostałem domorosłym: youtuberem, podcasterem, fotografem, rysownikiem, DTPowcem, montażystą, dźwiękowcem, oświetleniowcem, producentem, negocjatorem, księgowym, finansistą, marketingowcem, redaktorem, korektorem, a także szkoleniowcem dzielącym sceny z takimi ludźmi, że aż sam się sobie dziwię. A dopiero teraz odkrywam, że tak naprawdę chcę robić coś innego.

W trakcie pisania oraz dzięki pisaniu tego bloga nie zdarzyło się jeszcze, bym miał dwa dni z rzędu takie same. A największe przygody mojego życia dopiero przede mną.

W San Francisco, Nowym Jorku, a także w Amsterdamie porozmawiałem z ludźmi, do których – te 12 lat temu – NIGDY nie wpadłbym na to, że w ogóle można mieć do nich dostęp. A w jednym z tych przypadków zostałem wręcz na premierę jego nowej książki zaproszony imiennie. W drugim zaś zostaliśmy korespondującymi od czasu do czasu znajomymi.

Brałem udział w przełomowej debacie uświadamiającej teatry w Polsce na temat obecności internetu na rynku komunikacji z klientem.

Dostałem od miasta Poznań sadzonkę dębu w podzięce za pomoc miastu.

Razem z firmami, miastami, regionami, instytucjami kultury, a także uczelniami przygotowaliśmy i wyprodukowaliśmy ogrom tzw. “blueprintowych”, czyli eksploracyjnych i pionierskich kampanii sprawdzających, jak dalece można przesunąć granice dzisiejszych zasad komunikacji i marketingu, by zrealizować etyczne, przydatne społecznie, a także skuteczne biznesowo cele.

Ot, na przykład razem z instytucją finansową ACCA udowodniliśmy, że można dookoła nauki stworzyć “sexy” vibe przemawiający do nerdów nie tylko w Polsce :D Razem z koordynatorem projektu ze strony klienta omawialiśmy potem efekty na międzynarodowym callu z innymi gałęziami ACCA, by akcja z sukcesem została zreplikowana na wielu innych rynkach.

W trakcie pisania oraz dzięki pisaniu tego bloga nauczyłem się tyle, że zebranie całej tej wiedzy w jeden produkt komercyjny zaowocowało gigantycznym kursem certyfikującym IMPERIUM ONLINE, w którym dopiero ponad 140 lekcji (serio :D) pozwoliło mi przekazać moim ambitnym kursantom WSZYSTKO, czego się przez tę przygodę nauczyłem o robieniu biznesu online.

W trakcie pisania oraz dzięki pisaniu tego bloga poznałem cudownych ludzi, przyjaciół, relacje, koleżanki, kolegów, znajomych, idoli, mentorów, a także – co traktuję z dużym onieśmieleniem i poczuciem odpowiedzialności – protegowanych.

W trakcie pisania oraz dzięki pisaniu tego bloga przeżyłem jakieś cztery “lifetime’y” i choć przed chwilą dopiero skończyłem trzydzieści lat, to mam wrażenie, jakby tego życia było dwa razy więcej. Ma to związek z moim charakterem, bo widzisz, ja lubię żyć szybko i dużo, ja nawet mylę się w biegu. I kocham tę codzienność.

Jednakże gdy raz na wiele lat pozwolę sobie na chwilę relaksu i wrócenie sercem do wspomnień to dociera do mnie, Boże, ile tego było. Ile tego wszystkiego, tak po prostu, było.

Ja trochę nawet nie wiem, co mogę tu więcej dopisać, bo od trzech godzin siedzę przy tym tekście, piję kawię, i w głowie przeżywam każdą z tych przygód, każdą z rozmów, każdą z porażek, każde ze zwycięstw i dociera do mnie, że gdybym chciał wymienić choć jedną setną tego wszystkiego, to i tak musiałbym zacząć myśleć w kryteriach długawego e-booka, a nie dającego się przeczytać z telefonu tekstu na blogu :)

Mogę tu dopisać tyle przygód, że w część pewnie nawet sam sobie nie uwierzę, bo nadal nie przyswoiłem, że naprawdę mogłem mieć wtedy tyle szczęścia.

Drugiego sierpnia 2009 roku – równo 12 lat temu – założyłem tego bloga i zupełnie bezwiednie rozpocząłem przygodę, która miała pochłonąć moją całą wczesną młodość.

Nie żałuję ani dnia.

Cieszę się, że mogłem to robić i cieszę się, że mogę to robić nadal.

Nie wiem, droga Czytelniczko, drogi Czytelniku, kiedy dołączyliście do grona obserwujących mnie osób – możliwe że te 12 lat temu, możliwe, że wcześniej (są wśród Was tacy! :D), możliwe że minutę temu. Niezależnie od tego mam Wam do powiedzenia jedno.

Dziękuję.

Dzięki Waszej uwadze i zaufaniu mogę żyć unikalne, porąbane, dziwne, niepowtarzalne, i w stu procentach “moje” życie i cieszę się, że swoją pracą i wysiłkiem zasługuję na kolejny dzień tej uwagi i zaufania.

Życzę Wam dużo piękna i mam nadzieję, że sprawy będą układać się po Waszej myśli.

Zapiszcie się na newsletter, bym trochę ciepła mógł wysyłać regularnie.

A oprócz tego? Cóż. Na dziś niewiele więcej. Robię toast kawką za Wasze zdrowie.

Trzymajcie się ciepło i do następnego.

Ciao ,

Andrzej Tucholski

 

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem biznesu oraz strategiem od skuteczności. Zajmuję się wysokosprawczością.

Znajdujesz się teraz na moim wielokrotnie nagradzanym blogu. Prowadzę go od 2009 roku. Oprócz setek artykułów znajdziesz tu linki do mojego kanału na YouTubie, podcastu, a także komiksu na instagramie.

Życzę Ci dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies