Autor: Andrzej Tucholski | 19 lutego 2015 | Komentarze:
Czas czytania: około 5 minut

Oddychaj

Zaspanie półtorej godziny. Ominięty poranny jogging. Przelanie przez nieuwagę wody w czajniku i w efekcie spóźniona kawa, bo przed naładowaniem ekspresu trzeba było wysuszyć blat. Brak jakiejkolwiek chęci do pracy, więc ubranie się w średnio pasujące ciuchy. Dowiedzenie się w drodze do biura, że popołudniu będzie ważne spotkanie z klientem.

Pojawienie się potrzeby nawrócenia po czternastej do domu, by się przebrać, co spowoduje wieczorne nadgodziny w robocie. Prezentacja na wtorek sama się nie zrobi.

Spowodowany przez nadgodziny brak czasu na książkę, skoro jednak wypadałoby pójść pobiegać. Przygotowanie telefonu, słuchawek i kluczy. Przebranie się o dwudziestej drugiej w dres i zrobienie sobie herbaty.

Z kubkiem siadasz na kanapie i ostatecznie nigdzie nie idziesz.

Książki też nie czytasz, bo już za późno.

I w ten sposób mija Ci kolejny dzień życia.

Jeden jeszcze nie szkodzi.

Każdy ma co jakiś czas jeden taki dzień.

Każdy ma co jakiś czas jeden taki tydzień.

Każdy ma co jakiś czas takie urwanie głowy, że pod koniec piątku cudem się orientuje, że w zasadzie to jakoś wczoraj był poniedziałek, a ja bardzo chciałam pójść do kina na tamten nowy kryminał, ale teraz to już jedynie pójdę do łóżka się wyspać, może uda się seans w przyszłą środę, o ile tylko poniedziałkowe spotkanie dobrze pójdzie i nie będzie żadnych komplikacji.

Chcesz znać tajemnicę?

Na pewno będą komplikacje.

Życie ma to do siebie, że raczej nie staje się z czasem łatwiejsze, prostsze i mniej pogmatwane. Nadal składa się z wielu cudownych, błogich chwil spokoju, ale każdy mijający rok rozrzuca je coraz dalej od siebie i odpowiednia żonglerka wymaga coraz lepszych umiejętności.

Nie jest łatwo.

Nikt nie mówił, że będzie łatwo.

Można jednak się do tej złożoności przygotować. Nie spędzać czasu na ciągłym cudowaniu z kalendarzem i szukaniu pojedynczych wieczorów, odseparowanych od siebie nocy, zupełnie niepołączonych poranków. Takie kruche bańki łatwo roztrzaskują się o pędzące życie i non stop musimy odpuszczać własne aspiracje pod dyktando otoczenia.

Odwrotnie.

Przygotujmy dla siebie odgórnie twarde, szklane przestrzenie czasu prywatnego i traktujmy je na równi z pracą. Dopiero potem oblewajmy je innymi zobowiązaniami. Separujmy czas dla marzeń, rozwoju społecznego i duchowego dokładnie tak samo jak zgodnie z podpisaną umową separujemy czas na wykonanie etatu.

W ten sposób życie nie dusi.

Odwrotnie.

Przypomina nastrój ze zdjęcia w nagłówku.

Bezkres tysięcy metrów sześciennych świeżego oddechu i przebiegającą przez niego ścieżkę. A na tej ścieżce Ty. Ze skromnie spakowanym plecakiem.  W lekkich, wiosennych ubraniach.

Jest chłodno i przyjemnie.

Ciao,

Andrzej Tucholski

  • Aaa, dobra, biegnę, jeszcze zdążę na wieczorną jogę! Dzięki! :)

  • Kuba

    Aż zachciewa się ćwiczyć po takim tekście.
    Dobra robota :)

  • Zaspana

    Jak to się dzieje, że czytasz mi w myślach? Piękne. Potrzebowałam.

  • Ha! Bo niektórym się wydaje, że przyjemność jest bez planowania. A przestrzenie zarezerwowane są na majówkę w górach. Mądrze prawisz Andrzeju.

  • W moim przypadku jeszcze trzeba dorzucić usypiające dziecko i… nie idziesz biegać.

  • Fajny wpis. Przypomina, że warto zmobilizować się i nie odpuszczać tych rzeczy, które pozornie wydają się czasem nie potrzebne a są najważniejsze dla zdrowia psychicznego.

  • Joanna

    Lofoten :)

  • Chilli

    Tego wpisu było mi naprawdę potrzeba. Dzięki! ;)
    Dobrze, że morze tak blisko, a szum fal oczyszcza umysł i zaprowadza spokój ducha.

  • To taki wpis na piątek! Bo przecież już prawie weekend ;-)

  • Wspaniały wpis. Spróbuję zaimplementować.

  • Kwestię nieczytania książki ze zmęczenia można załatwić audiobookiem, choć nie każdy tę formę uważa. Co do reszty… no, czasem jest spięcie, a im więcej latek w kalendarzu, tym trudniej je opanować :)

  • axis.mundi

    Reinebringen na Lofotach <3 Niesamowite miejsce :)

  • dzięki! zwłaszcza dziś, zwłaszcza teraz ;)

  • Ann

    Mam za sobą takie dwa tygodnie. Pff, dwa tygodnie, dwa miesiące właściwie. Mądrze mówisz, by czas prywatny traktować tak samo poważnie jak zobowiązania w pracy. Tylko czasem jesteś już tak k**ewsko zmęczony, że jedyne co zrobisz, to pieprzniesz wszystko i pójdziesz spać.

  • Tak bardzo prawdziwe. Tak bardzo trafiają te słowa do rozsądku.

  • Zdecydowanie, każdy ma czasami taki dzień, gdzie czas pędzi, jak zły, a zadania się mnożą w sposób magiczny. Z biegiem lat uczymy się, ile jesteśmy w stanie udźwignąć i ogarnąć. Grunt to nie stracić z oczu tej granicy, bo wtedy, niezależnie, czy będzie chodziło o pracę, czy naszą prywatę, życiowa codzienność i nadmiar obowiązków wejdą nam na głowę i przyduszą do tego stopnia, że nie będziemy w stanie zrobić nic – nawet podstawowo się ogarnąć. Życzę więc każdemu, by jak najmniej się przydarzało zadań i zdarzeń od czapy, które miały by zburzyć nasz codzienny ład i porządek. :)

  • Martyna

    Ech, ja nigdy niczego w kalendarzu nie zapisuję, bo zaglądam do niego raz na tydzień może, mimo że wisi mi na ścianie, obok której przechodzę pięćset tysięcy razy dziennie. I odnoszę wrażenie, że całe moje życie jest jednym wielkim bałaganem. Ale… jakoś mi to nie przeszkadza. Dzięki temu cieszę się chwilą, a o ważnych sprawach nie zapominam. Błahe wyjście do kina zawsze można gdzieś wcisnąć. :)

  • to tak bardzo pasuje do mojej obecnej sytuacji, dzieki Andrzej za przypomnienie co się liczy :)

  • TEKSTacja

    Ten wpis jest jak powiew świeżego powietrza w dusznym pokoju. Masz rację: nie wolno zapominać o wietrzeniu, o wyglądaniu przez okno. Nie dajmy się życiu dusić. Ró-wno-wa-ga! Dobre słowo. Trzeba o nim pamiętać. Tylko dlaczego to takie trudne?!

  • Gdybym był ośmiornicą, podpisałbym się pod tym wszystkimi ośmioma mackami.

  • To prawda. Jednego dnia nie szkoda. Pod warunkiem, że jest to jeden. Życzę Ci wspaniałego dnia – takiego, w którym dostaniesz bardzo w kość, ale po którym stwierdzisz, że “hej, jutro też chcę!”

  • zmarnowany_pisarz

    Sytuacja jak u mnie, zaczynam pracę w poniedziałek, w środę się dziwię że już środa, a w piątek stwierdzam że przede mną kolejny weekend, a dopiero był poniedziałek.
    Wracam z pracy, siadam z kubkiem kawy, przeglądam ulubione portale mając w głowie postanowienie, że pójdę na siłownię albo pobiegać. Kawa stygnie, ja klikam kolejny artykuł, czas mija… póki nie nadejdzie noc.
    Jest jednak światełko, powracająca pasja.

    Dzięki za tekst.

  • Ewa

    Po to mądry człowiek wymyślił urlop :D

  • Czasami tak jest najłatwiej.
    To kwestia siebie i niewiedzy i jakiejś takiej bezmyślnej niesubordynacji. Samych pytań i braku odpowiedzi na nie.

  • Katarzyna Cieplińska

    3 dni temu wróciłam z tego pięknego miejsca na zdjęciu, a tym samym spełniłam jedno z największych marzeń mojego życia. Tam czas płynie zupełnie inaczej. Do rozwoju społecznego/intelektualnego dodałabym jeszcze zarezerwowanie czasu na zadbanie o własne zdrowie, bo często go brakuje. “Wyśpisz się po śmierci” itd., a to nie powinno tak być. Twój post w połączeniu z podróżą motywują mnie do pracy nad tym jeszcze bardziej!

  • To już 6 z kolei tekst przeczytany dziś przeze mnie na twoim blogu.
    jestKultura.pl znam od dawna ale dopiero dziś doszłam do wniosku, że to jeden z tych blogów na które chcę wracać :) Mam nadzieję, że wena nigdy Cię nie opuści i że nigdy nie przyjdzie Ci do głowy żeby przestać pisać.

    Pozdrawiam Rebeka :)

  • To jest genialne.

  • Karol Włodarczyk

    Umiem żonglować trzema piłeczkami. Całkiem nieźle nawet. Czasem urozmaicę zabawę poprzez zmianę kierunku żonglerki, czasem użyję innych przedmiotów, a kiedy indziej jeszcze zrobię obrót dookoła własnej osi podczas wyrzucania przedmiotów w powietrze. Przy czwartej piłeczce wszystko mi się sypie na podłogę. Nie bierzmy za dużo na siebie i miejmy świadomość swoich granic. Pozdrawiam :- )

  • Jest cudownie, jednak dla niekórych takie życie gdzie jest czas na wszystko to tylko marzenie.Dla pieniędzy ludzie są w stanie pracować dzień i noc w nadzieji, że keidyś to sie skończy. Jesli brak nam czasu na cokolwiek innego niż praca- wniosek taki, że trzeba zmienić pracę ;) Nie moze nam przysłaniać całego życia no chyba, że jest naszą największą pasją i stanowi jednocześnie odpoczynek i spełnienie marzeń lub jeśli jest bardzo dobrze płatna ale to błędne koło, ponieważ praca z czasem wcale nie stanie sie mniej wymagająca a kasa zawsze będzie potrzebna.. Jak żyć ?

  • Tak! Czas dla siebie, czas dla związku, a potem dopiero cała reszta – tylko tak można oddychać.

  • Tak, to jest dobry pomysł, żeby ustalić ramy czasu dla siebie i się “porozpieszczać”.

  • Marta Ichi Nii

    Tylko pytanie, jak to wprowadzić w życie? Niestety czasem zdarza się, że pracodawca tego nie rozumie :/

  • Widzę, że podobnie (http://wp.me/p4d0Y1-8a) myślimy o życiu :) Pozdrawiam!

  • Marcel Wandzel

    Razem z tym wpisem dotarło do mnie, że nie które z twoich tekstów są bardzo podobne do wierszy. Minimum słów, maksimum przekazu i nad każdym zdaniem warto się zatrzymać. Bardzo mi się to podoba, sam chciałbym umieć pisać w taki sposób. Całkowicie zgadzam się z takim podejściem do życia, bo szczęśliwym można być tylko tu i teraz, a nie w bliżej nieokreślonej przyszłości. Oczywiście trzeba mieć jakiś cel, lub motyw przewodni ;), ale w taki sposób żeby nie dać się zwariować. Tak trzymaj !!!!

  • colorful. nuts

    Marzy mi się, żebyś napisał książkę, właśnie taką jak ten wpis, o projektowaniu życia, przestrzeni i własnego czasu… o tym jak sobie radzić z tłamszeniem naszego wolnego czasu przez codzienne obowiązki. Co prawda wracam do twoich wpisów, ale z sentymentu jakoś wolę stałą, materialną rzecz i jeżeli zastanawiałbyś się nad wydaniem jej to wiedz, proszę, że pewnie nie ja jedna jestem na “TAK” !!! :)

  • Julia Czerkawska

    No styl z pewnością się na książkę nadaje:) aczkolwiek wiele już takich jest.

  • Brrr, przypomniałeś mi tym wpisem jak jeszcze niedawno wyglądało moje życie. Koszmarnie. Ale jest lepiej i z dnia na dzień czuję naładowanie pozytywną energią. Wracam na odpowiednie tory ;)

  • W doskonałym momencie przeczytałam ten tekst. Gdy jestem tak zarobiona po uszy, że nie pamiętam, kiedy ostatnio przeczytałam jakąś książkę. Już w marcu obiecywałam sobie, że zwolnie. Nie udało się. Po zakończeniu otwartych projektów zwalniam, pracę ustalam pod dyktando ŻYCIA! Dzięki!

  • W idealnym dla mnie momencie podrzuciłeś ten tekst na Facebooka. Nie dziwię się, że tak go lubisz. :) Sama znów słyszę- “Daria weź wyluzuj, nie takie rzeczy przeżyłaś, teraz też dasz radę. Po prostu trochę odpocznij bo inaczej będzie kiepsko”. I chyba tego trzeba się trzymać.

  • Dzika Baba

    I ja się z tym często spotykam. Urlop i podróż jak już zrobię wszystko inne. Naprawdę muszę to planować? I zawalczyć o ten czas, żeby nikt mi go nie ukradł? żebym sama sobie go nie ukradła..

Cześć!
Nazywam się Andrzej Tucholski i pokażę Ci różne strategie na ogarnięcie życia. Pogadamy też o kulturze.

Na tym lifestyle'owym blogu eksperckim znajdziesz luźne tematy (seriale) płynnie połączone z pragmatycznymi poradami (jak się nie spóźnić przez seriale). Kanał na YouTube jest o tym samym, tylko weselej, bo mogę wymachiwać rękami.

Rozpocznij ogarnięcie!

Przy okazji, napisałem serial.



Co prawda nie taki prawdziwy, do telewizji, ale za to za darmo. "Umowy Śmieciowe" w formie powieści w odcinkach opowiadają historię Hanny Wróbel. Dziewczyna przyjeżdża do Warszawy do pracy i już pierwszego dnia wszystko idzie dokładnie nie tak, jak sobie zaplanowała. Walczy więc nie tylko o wymarzony etat, ale też z własnymi słabościami. I z sercem. I z przyjaciółmi. I z losowymi problemami. I z pogodą. I, bądźmy szczerzy, ze wszystkim innym.

Życie w wielkim mieście nie jest proste.

Powstaje zatem pytanie: czy starczy jej na ogarnięcie tych wszystkich dramatów kawy?


Obejrzyj Przeczytaj odcinek pilotażowy

Pobierz darmowe materiały do ogarnięcia życia
i dołącz do 12 000+ odbiorców newslettera!

Gdy się zapiszesz to od razu dostaniesz w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do najnowszych artykułów
  • 7 plakatów rozwijających materiały z bloga
  • 3 excele przydatne w ogarnianiu życia
  • moją prezentację z TEDx
  • bezpośredni kontakt do mnie
Chcesz ze mną współpracować?

Mój blog od lat należy do ścisłej czołówki polskich współprac komercyjnych z influencerami. Zrealizowałem na nim z sukcesem kilkadziesiąt akcji, z których każda wywołała pozytywne reakcje u moich Czytelników oraz zrealizowała postawione przez Klienta cele.

Zawsze jestem gotów porozmawiać o kolejnej, którą potem będzie można z dumą pokazać w raportach.

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to wielokrotnie nagradzany, lifestyle'owy blog ekspercki prowadzony od 2009 roku.

Poświęcony jest strategiom na ogarnięcie życia. A także kulturze, no bo jak to tak, żyć bez seriali? W skrócie oznacza to, że artykuły na lifestyle’owe tematy wzbogacone są “w środku” eksperckimi poradami z zakresu optymalizacji obowiązków, psychologii oraz strategicznego podchodzenia do wyzwań. Jeśli przychodzisz do mnie po chwilę wyluzowania, wyjdziesz z nowym pomysłem. A jeśli przychodzisz po rozwiązanie, trochę odpoczniesz :)

Informacja

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail. W przypadku palących problemów nalegam, by skontaktować się ze sprawdzonym fachowcem legitymującym się wykształceniem i potrzebnymi specjalizacjami. Ci ludzie starali się latami by móc Ci pomóc. Głupio by było teraz im na to nie pozwolić :)

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)