Autor: Andrzej Tucholski | 3 czerwca 2019 | Komentarze:
Czas czytania: około 4 minuty

Nie ma czegoś takiego jak zła rzecz do powiedzenia

Gdy dwójka ludzi siedzi i patrzy na siebie, a w tych oczach jest zainteresowanie i czułość, to z zewnątrz wygląda to jak bajka. Ale tak szczerze mówiąc to dużo rzeczy z zewnątrz wygląda jak bajka.

W ich głowach często sytuacja prezentuje się mniej wiosennie.

W ich głowach często pełne nadziei myśli targane są brutalnymi wiatrami lęków i strachów, i kompleksów i odrzuceń, i wszystkich innych paskudztw, które nas spotkały, lub boimy się, że mogą spotkać.

Człowiek już tak ma, że lubi się przejmować.

Fantastycznym poligonem dla tych wszystkich “przejęć” jest właśnie pójście na randkę, bo też i charakter takiego spotkania jest wyjątkowo trudny dla emocjonalnej pewności siebie. Na randkę idziemy kogoś poznać. Na randkę idziemy dobrze wypaść. Na randkę idziemy czujnie słuchać i ciekawie odpowiadać. Na randkę idziemy dobrze się bawić i chcieć.

Na randkę idziemy też ze świadomością, że będziemy oceniani.

Ha.

I weź tu droga ludzka głowo nie zeświruj, nie? :)

Na szczęście (dla mnie i dla Was) natrafiłem kiedyś na wspaniałą książkę Augustena Burroughsa i dzięki jego słowom spojrzałem na to wszystko z tak absurdalnie innej strony, że – trochę podobnie do takich złudzeń optycznych, co to można na obrazek spojrzeć na dwa sposoby – nie potrafię już w ogóle wrócić do wersji wcześniejszej.

Otóż widzisz, według Augustena, randki są ekstra.

Po pierwsze, warto na nie chodzić z założeniem, że ta druga osoba ma tak samo 50% biznesu w tym by rozbawić Ciebie, jak i Ty masz 50% biznesu by rozbawić ją. To bardzo zdrowe, bo ani się nie przyćmi dyskusji własnym gadaniem, ani się nie zostanie potraktowanym jak zasilany kawą “rozbawiacz”.

Po drugie, warto na nie chodzić z takim 90% swojego normalnego poziomu, bo jeśli swoje 90% poziomu będzie dla kogoś wystarczające by chcieć drugą randkę, to chyba właśnie macie kompatybilny charakter po drugiej stronie stolika, i warto pod stołem trochę wyciągnąć nogę, by się choćby i samymi kostkami zetknąć, bo czemu nie.

Gdy chodzi się na randki z pompą na 140% to łatwo się przejechać, bo nikt nie potrafi być wiecznie na 140% i się potem orientujemy, że my tej drugiej osoby nawet za bardzo nie znamy.

No i wreszcie, po trzecie, według Augustena nie ma czegoś takiego jak zła rzecz do powiedzenia na randce.

O ile druga osoba jest właściwa.

Kojarzycie takie pogaduchy, którym jest bliżej do spaceru przez pole minowe niż do udanej konwersacji? Gdzie ciągle odbywa się jakaś gierka w dominację, regularnie czujecie że musicie omijać pułapki, radzić sobie z trudnymi tematami lub cudować, by wymyślić jakikolwiek ciąg dalszy wątku?

Ja kojarzę.

Nie lubię ich.

Po co w takich toksycznych rozmowach w ogóle “sobie radzić”, skoro jedyną nagrodą będzie więcej podobnego pola minowego, nad którym nigdy nie wstaje słońce i absolutnie nigdy nie przyjeżdżają na jego teren saperzy ze wsparciem?

Powiem Wam, że mam w życiu kilka takich zdań, o których mogę powiedzieć, że utworzyły w kalendarium moich dni pewne epoki “przed” i pewne epoki “po”.

Tak jest właśnie z tą pointą felietonu o miłości Augusten Burroughsa.

To już było lata temu, ale zawdzięczam temu człowiekowi moje prywatne “nowe”, i to takie jedno z ważniejszych.

Słuchajcie, nie ma czegoś takiego jak zła rzecz do powiedzenia na randce, o ile druga osoba jest właściwa.

Dlatego, jakkolwiek trywialnie to nie brzmi, trochę you do you, moi drodzy.

W najgorszej wersji zbombardujecie kogoś tak krzywym żartem o sześciu pasikonikach i butelce budweisera, że potem zobaczycie w necie anonimową opowieść o własnej porażce.

Mówi się trudno. Życie jest od tego, by skakać w nieznane i patrzeć, gdzie się potem znajduje. Najwyżej szerniecie tę opowieść na własny profil, bo co jak co, ale bombowanie słabymi dowcipami to trzeba szanować :)

A w najlepszej wersji?

Dostaniecie zwrotnie jeszcze gorszy dowcip o kaczce w Bydgoszczy.

To dzięki takim głupotom w oczach iskrzy się tak, że człowiek zapomina co chciał powiedzieć jako kolejne.

Na szczęście – nie szkodzi.

Trochę nieważne co powiesz.

Bo widzisz, jeśli druga osoba jest właściwa, to dzięki iskrzeniu w jej oczach i tak powiesz dokładnie to, co chciała usłyszeć.

Ciao ,

Andrzej Tucholski

 

Zdjęcie: Joe Gardner ze zbiorów Unsplash.

Cześć!
Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem oraz twórcą internetowym.

Pokażę Ci jak duży i praktyczny wpływ na człowieka ma psychologia. A także pogadamy o sposobach na ogarnięcie zabieganej codzienności w taki sposób, by życie było spokojne i bardzo udane. Znajdziesz tu lifestyle'owe tematy (seriale) płynnie połączone z praktycznymi poradami (jak się nie spóźnić przez seriale). Zapraszam!

Rozpocznij ogarnięcie!

Przy okazji, napisałem serial.



Co prawda nie taki prawdziwy, do telewizji, ale za to za darmo. "Umowy Śmieciowe" w formie powieści w odcinkach opowiadają historię Hanny Wróbel. Dziewczyna przyjeżdża do Warszawy do pracy i już pierwszego dnia wszystko idzie dokładnie nie tak, jak sobie zaplanowała. Walczy więc nie tylko o wymarzony etat, ale też z własnymi słabościami. I z sercem. I z przyjaciółmi. I z losowymi problemami. I z pogodą. I, bądźmy szczerzy, ze wszystkim innym.

Życie w wielkim mieście nie jest proste.

Powstaje zatem pytanie: czy starczy jej na ogarnięcie tych wszystkich dramatów kawy?


Obejrzyj Przeczytaj odcinek pilotażowy

Aha, nagrałem też kurs.



Kurs uczenia się dla dorosłych to kompleksowe szkolenie uczące jak się uczyć. 17 lekcji wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować własny system nauki. Dzięki niemu przyswoisz psychologiczne podstawy uwagi i pamięci. Nauczysz się korzystać z najlepszych sposobów na efektywną naukę i technik pamięciowych. Zajmiemy się też motywacją i zachowywaniem spokoju w obliczu wyzwań. A wszystko podane tak, by maksymalizować mocne strony uczenia się w przypadku osoby dorosłej.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs opiera się o moją autorską strategię PROPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

I to nie jeden kurs!



"Ogarnij maturę w tydzień" to kompletny kurs, który dzięki 7 lekcjom wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować system nauki do matur. Dzięki niemu nauczysz się uczyć, rozplanujesz starania, nie zmarnujesz czasu a nawet zrobimy tak, by się za bardzo nie stresować. Każda prezentowana w nim porada została przetestowana wiele razy i pochodzi z mojego doświadczenia, a także jest oparta o naukę. I co najważniejsze - działa. Tak zwyczajnie.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs został objęty patronatem merytorycznym Uniwersytetu SWPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

Pobierz darmowe materiały do ogarnięcia życia
i dołącz do 4 000+ odbiorców newslettera!

Gdy się zapiszesz to od razu dostaniesz w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do najnowszych artykułów
  • 7 plakatów rozwijających materiały z bloga
  • 3 excele przydatne w ogarnianiu życia
  • moją prezentację z TEDx
  • a także kolejne materiały!

Chcę zapisać się do newslettera, a co za tym idzie wyrażam
zgodę na otrzymywanie na mój adres e-mail informacji o nowościach,
promocjach, produktach i usługach Andrzeja Tucholskiego.
Chcesz ze mną współpracować?

Mój blog od lat należy do ścisłej czołówki polskich współprac komercyjnych z influencerami. Zrealizowałem na nim z sukcesem kilkadziesiąt akcji, z których każda wywołała pozytywne reakcje u moich Czytelników oraz zrealizowała postawione przez Klienta cele.

Zawsze jestem gotów porozmawiać o kolejnej, z której potem będziemy dumni :)

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to wielokrotnie nagradzany lifestyle'owy blog ekspercki o psychologii. Prowadzę go od 2009 roku.

Piszę na nim o praktycznym wpływie psychologii na człowieka. I o tym, jak ogarnąć zabieganą codzienność w taki sposób, by życie było spokojne i udane.

Życzę Ci bardzo udanego dnia!.

Informacja

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem - psychiatrą lub terapeutą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!