Bardziej udane jutro

Czas czytania: około 3 minuty • Inspiracje
 

Jak wygląda udane jutro? Powietrze jest chłodne, a kawa gorąca. Słońce wita się dopiero nieśmiale ze światem znad dachów wieżowców. Wiesz, że czeka Cię trudny dzień, ale nie martwisz się, bo wiesz też, że dasz radę.

Czujesz, że bez większego problemu przetańczysz pomiędzy wszystkimi paskudnymi zagrożeniami i w pięknym stylu wylądujesz późnym wieczorem we własnym łóżku.

No, dobrze. Fajnie.

A co, jeśli tak nie będzie?

Życie bywa przecież całkiem trudne

Nawet codzienność potrafi dokopać, a co dopiero prawdziwe dramaty, te najgorsze niespodzianki budzące nas niespokojnym dzwonkiem telefonu o drugiej w nocy z wtorku na środę, gdy wiecie, że absolutnie wszyscy ludzie powinni słodko spać, a nie drżącymi palcami wybierać numery przyjaciół?

Jak wtedy “przetańczyć” od świtu aż po zmierzch w taki sposób, by nie nabrać przekonania, że to wszystko jest zupełnie bez sensu?

Powiem Ci, że często chodzi mi to po głowie. To pytanie.

Czytam Stoików, czytam Frankla, czytam Emily Esfahani Smith i szukam, ciągle szukam odpowiedzi.

Jako psycholog (i jako wiecznie zamyślony człowiek) poświęcam naprawdę sporo czasu na zastanawianie się, dlaczego niektórzy do czegoś dochodzą, a inni nie. Skąd u jednych bierze się determinacja pozwala na systematyczne “skreślanie z listy” kolejnych szczytów Korony Świata, podczas gdy innych nieco przerasta wysłanie jednego dnia aż całych pięciu (ojej!) CV?

Po latach studiów i obserwacji mogę z zupełną pewnością odpowiedzieć: to zależy ;) Różne role odgrywa tam pół miliarda zmiennych zestawionych krzyżowo na milion dwieście tysięcy siedem sposobów.

Jestem pewien, że gdybyśmy NAPRAWDĘ popytali, to gdzieś na świecie znalazłby się wykształcony, bogaty, zdrowy, wspierający swoją lokalną społeczność, szczęśliwie hajtnięty wariat, który przypisuje wszystkie te sukcesy codziennemu jedzeniu dwóch litrów kaszy manny.

(Z sokiem malinowym, oczywiście.)

Co kraj, to obyczaj. Co człowiek, to inna historia.

Ale od kilku tygodni mam nowy wniosek. A może nawet nie nowy “wniosek” – bo samo podejście znam od wielu lat – tylko odkryłem na nowo pewien klasyczny tok myślenia i już widzę, że będę go w nadchodzących latach bardzo lubił używać.

Życie jako zero-jeden

Och, jakże skrajnie i niezdrowo UWIELBIAM myślenie o życiu jako o sytuacjach typu zero-jeden. Trochę nawiązując do książki Petera Thiela, a trochę bazując na wszystkich przeczytanych biografiach sprawa prezentuje się następująco: najpierw czegoś nie ma.

A potem jest.

Nie masz firmy, a potem ją zakładasz. Nie masz klientów, a potem nagle zaczynasz skalować. Nie ma Cię na rynku, a potem go gryziesz lepiej od konkurencji.

Najpierw masz problemy ze zdrowiem. A potem rzucasz się na należytą dietę, treningi, leczenie, porady, konsultacje i wszystko zaczyna grać.

Najpierw doskwiera Ci samotność, a potem wracasz do domu z całusem na policzku.

Życie w stylu zero-jeden jest super.

Muszę z niego trochę zrezygnować.

Niestety nie zawsze działa tak super, jakbyśmy chcieli.

Tragicznie aktywizuje ono prokrastynację trzeciego, strategicznego, typu.

To nie o nim jest ten tekst :)

Udane jutro to życie jako 1% więcej

Nie trzeba do wszystkiego podchodzić jako do super-ultra-radykalnego odcinania się od poprzedniego stanu i stawianiu wszystkich pieniędzy na nadchodzące zmiany.

Można też – to jest właśnie ta moja na nowo odkryta myśl – próbować każdego dnia żyć o 1% lepiej.

Wysłać jedno CV więcej. Trochę lepiej unikać słodyczy. Zjeść trochę więcej białka. Trenować pięć minut dłużej. Oglądać seriale pięć minut krócej. Zadzwonić do jednej osoby. Drugą wreszcie minimalnie odciąć od kontaktu.

Oszczędzić pięć złotych.

Podlać kwiatki.

Życie w stylu 1% to życie spokojne i proste. Niesprzyjające pokazywaniu go na instagramie, bo ani szampan nie strzela, ani rolls-royce’y nie kręcą bączków.

(Swoją drogą – od nowego roku zupełnie inaczej prowadzę instagrama. Bardziej w zgodzie z tym, co teraz czuję. Gorąco zapraszam, jeśli macie moment.)

Mam jednak takie przeczucie, że jest to życie o wiele bardziej sprzyjające rozwiązywaniu najpopularniejszej grupy problemów, z którymi boryka się człowiek – czyli właśnie z małymi śmietkami dnia codziennego.

Dziś się spóźniłem?

Nie muszę z tej okazji kupować nowego budzika, ściągać aplikacji do trackowania snu, łapać się przed snem lewą stopą za prawą powiekę a potem wykonać piruet na głowie i zagwizdać nienaganne wykonanie “La donna è mobile”.

Mogę za to jutro wyjść z domu pięć minut wcześniej.

Kto wie, może tyle wystarczy?

Może tyle potrzeba, by zawalczyć o bardziej udane jutro?

Ciężko stwierdzić. Życie ma to do siebie, że dosyć ciężko się z nim boksuje. Ha, lepiej, skubaniec często oszukuje i zna nasze wszystkie słabości. Ale nic to, bo my wcale nie musimy wygrać.

Wcale nie musimy znać odpowiedzi na każde pytanie (bo duża wartość płynie już z samego szukania tej odpowiedzi).

Wcale nie musimy przetańczyć idealnym krokiem od świtu do zmierzchu, aż w pięknym stylu wylądujemy późnym wieczorem we własnym łóżku.

Czasem wystarczy przeturlać się z gracją gigantycznego pączka z dżemem w środku. A potem – niczym pączek z dżemem zepchnięty z osiemnastego piętra na betonowy parking – rozlać się po całej kanapie i tak już zostać, bo czemu nie?

Możemy po prostu cieszyć się z każdego mijającego dnia i starać się kolejny ogarnąć tak, by był o 1% lepszy.

O 1% trochę bardziej udany.

I jak się tych dni poskłada miliard to, no wiecie, właśnie Wam wyszło udane życie.

Tak sobie myśle, że to całkiem niezły pomysł.

Na deser łapcie nową Tessę Violet, bo jest wspaniała.

Udanego dnia, zatem.

Dajcie z siebie coś dobrego dziś.

A jutro pora na udane jutro.

Ciao ,

Andrzej Tucholski

 

Zdjęcie: Humphrey Muleba ze zbiorów Unsplash.

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem biznesu oraz strategiem od skuteczności. Zajmuję się wysokosprawczością.

Znajdujesz się teraz na moim wielokrotnie nagradzanym blogu. Prowadzę go od 2009 roku. Oprócz setek artykułów znajdziesz tu linki do mojego kanału na YouTubie, podcastu, a także komiksu na instagramie.

Życzę Ci dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies