Autor: Andrzej Tucholski | 17 października 2016 | Komentarze:
Czas czytania: około 5 minut

Bojack Horseman – moje najmniej spodziewane katharsis

Jako osoba młoda chyba nie powinienem szczególnie często miewać myśli poświęconych sensowi życia. Ale z jakiegoś powodu miewam. Towarzyszą mi od zawsze i wypełniły mi już niejedno popołudnie. Zastanawiam się, po co się walczy o codzienność i jakie płyną z niej nauki.

To jedno.

Drugie – zawsze wątpię w swoje kompetencje. Nie bardzo wierzę w sukcesy za to z wielką dokładnością przyglądam się porażkom. Lubię się rozwijać i wierzę w to, że spoczęcie na laurach będzie oznaczało bezwzględny koniec. Niestety, przypłacam to ciągłymi wątpliwościami i brakiem pewności, że kiedykolwiek „dam radę”.

Trzecie jest chyba najgorsze. Otóż trochę się obawiam, że nie mam znowu tak dużo czasu i być może nie wyrobię się ani ze znalezieniem odpowiedzi na lęk pierwszy, ani z uspokojeniem wątpień w lęku drugim. Trochę zaczyna do mnie docierać, jak wiele jest rzeczy na świecie w porównaniu do ściśle ograniczonych miesięcy ludzkiego życia.

I wiesz co?

Paradoksalnie lubię te lęki :) Cieszę się, że je mam.

Nie przyćmiewają mi codzienności a w niektórych przypadkach wręcz dodają mi motywacji bym starał się, walczył i próbował ugrać więcej. Nawet od czasu do czasu łapią na sznurek ego i dbają, by nie rozrastało się do szkodliwych rozmiarów. Ale pomimo swojej przydatności, jako myśli, przyjemne nie są.

Co łączy te trzy zmartwienia?

Oprócz mojego podejrzenia, że to w pewnym stopniu są lęki uniwersalne, i częste, i powszechne, i w jakiejś formie towarzyszą życiu każdego współczesnego człowieka?

To na nich żeruje Bojack.

To dzięki nim jest aż tak doskonały.

Poznajcie Bojacka

Bojack Horseman to autorski serial Raphaela Boba-Waksberga i Lisy Hanawalt wyprodukowany przez Tornante Studios dla Netflixa. (I, na marginesie, jeśli wahacie się, czy kupować sobie abonament Netflixa, kupcie go choćby dla Bojacka).

To tak zwana animacja dla dorosłych.

Opowiada historię podstarzałego aktora, pseudo celebryty, którego kariera osiągnęła dosyć umowny „szczyt popularności” dwadzieścia lat wcześniej, a który od tamtej pory nie za bardzo potrafi sobie poradzić z „resztą życia”. W języku angielskim mówi się o takich przypadkach „has beens”. Facet nazywa się Bojack Horseman.

Bojack wątpi w to, czy cokolwiek ma sens. Budzi się z marazmu na pół poranka gdy wspomną o nim w plotkarskim tabloidzie, ale potem znowu zalega pod wpływem substancji na swoim super drogim łóżku.

(Jego stan doskonale oddaje intro.)

To główny bohater serialu, ale nie jest to bohater jedyny.

Obok przewija się jego przyjaciel, Mr Peanutbutter, który w jednym odcinku wprost wyjaśnia drugiej osobie, że w życiu chodzi tylko i wyłącznie o zakopanie się pod natłokiem nic nie znaczących pierdół wymagających dużo uwagi, bo dzięki temu człowiek nie ma czasu zastanowić się, jakie to wszystko jest zupełnie pozbawione wartości.

Jest też Diane, która będzie pisała Bojackowi biografię. Gdy ją poznajemy, Diane jest bardzo pewna różnych rzeczy i dobrze wie, jak naprawić świat. Po paru odcinkach przestaje wierzyć w to, czy kiedykolwiek da radę naprawić samą siebie.

Jest też dużo innych postaci. I dużo odcinków.

I co postać, co odcinek, to inny dramat.

A także ogrom śmiechu, bo groteska i ciężki, czarny humor wydarzeń wyzierają nawet z najtrudniejszych konfliktów. Nie ustaliłem jednak, czy jest to śmiech z rozbawienia, czy też śmiech nerwowy, głuszący inne emocje.

Bojack Horseman to serial, w którym „sceny na koniec odcinka” zawsze przynoszą najgorsze możliwe rozwiązanie a relacje międzyludzkie rozpadają się szybciej niż najstarsza zabawka z dzieciństwa trzymana tylko sparciałymi nitkami i trzęsącymi się dłońmi dorosłego.

Przecież nie mam pięćdziesięciu lat

Długo zastanawiałem się dlaczego aż tak bardzo siada mi na psychikę serial o dorosłym człowieku przeżywającym kryzys wieku średniego. Czemu widzę podobieństwa pomiędzy moim życiem a sytuacją fikcyjnego, celebryckiego has-beena. Obstawiam to, o czym pisałem na początku tekstu. Bojack opiera się i żeruje na uniwersalnych strachach i zmartwieniach pokoleń urodzonych w ostatnich 2-3 dekadach.

Za każdym razem strzela dokładnie w moje trzy wspomniane wcześniej lęki.

Jestem od głównego bohatera dwa razy młodszy i nigdy nie byłem nawet w pobliżu mojego „szczytu sławy” (pomijając nawet bycie blisko jakiejkolwiek „sławy”, z pominięciem jej wypukłości) a mimo wszystko oglądając jego depresję nie mogę przestać widzieć na ekranie paskudnej wizji przyszłości, której nigdy nie chciałbym zobaczyć.

Pierwsze chwile serialu Bojack Horseman rozkręcają się powoli, ale drugi i trzeci sezon nie pozwalają nawet na moment przerwy. Styl i animacja są piękne, a jakość scenariusza rośnie z odcinka na odcinek. Humor zresztą też.

Po co to oglądać?

Bojack Horseman to serial smutny, zabawny, depresyjny, ekstatyczny, piękny, oniryczny, groteskowy, niesamowity i uzależniający. Czasem całkiem mądry. A czasem pieruńsko głupi. A zarazem jest to serial przynoszący dojmujące, zginające palce, wywołujące dreszcze katharsis.

Pozwala mi obcować z myślami, których się bardzo boję w sposób, którego bardzo oczekuję. Bojack się z tych myśli śmieje. Ale też nie udaje, że są to myśli nieprawdziwe. Bo widzicie, niestety, w życie można „przegrać”. Podobno.

Na szczęście jest to całkiem trudne.

Też podobno.

Stars

Na nagrobku Charlesa Bukowskiego napisane jest: „Don’t try”. Nie próbuj.

Osoba patrząca na netflixowe dzieło Boba-Waksberga i Hanawalt może sobie pomyśleć, że hipotetyczny nagrobek Bojacka mógłby mieć jeszcze gorszą inskrypcję. Coś w stylu: „Why even bother”. Po co w ogóle się wysilać.

To jednak wrażenie przejściowe. Potem dochodzi się do innego wniosku. Pokazywane w serialu lęki i dramaty nie są przyjemne jako myśli. Na szczęście pomimo tej nieprzyjemności są przydatne. I cieszę się, że na nie patrzę.

W przedziwnym dziele jakim jest Bojack Horseman najistotniejszą siłą sprawczą jest, mimo wszystko, nadzieja. Nawet jeśli trudna i nieoczywista. Nawet jeśli prosta do wyśmiania. Ale skoro już się z niej śmieje niesamowicie dobry serial, to może w prawdziwym życiu można sobie pozwolić na taryfę ulgową i odrobinę wiary w to, że będzie lepiej?

Kto wie.

Ciao ,

Andrzej Tucholski

 

PS: Końcówką trzeciego sezonu Bojack Horseman dołącza do mojej życiowej toplisty najlepszych seriali. Po wygaśnięciu napisów końcowych patrzyłem się w pusty ekran komputera dobre dziesięć minut. A potem wstałem i przez resztę dnia nie wiedziałem co myśleć. Nie wiedziałem też, co ze sobą zrobić. Bojack dostaje tym samym fotel obok Cowboya Bebopa, Twin Peaks, Firefly, Mentalisty, Studio 60, pierwszego sezonu Newsroom oraz serialu animowanego Adventure Time. Wyprzedza też w kolejce serię Rick & Morty, nad którą nadal się zastanawiam.

PPS: Marzę o tym, by poznać kiedyś twórców Bojacka. To muszą być niesamowici ludzie.

Cześć!
Nazywam się Andrzej Tucholski i pokażę Ci różne strategie na ogarnięcie życia. Pogadamy też o kulturze.

Na tym lifestyle'owym blogu eksperckim znajdziesz luźne tematy (seriale) płynnie połączone z pragmatycznymi poradami (jak się nie spóźnić przez seriale). Kanał na YouTube jest o tym samym, tylko weselej, bo mogę wymachiwać rękami.

Rozpocznij ogarnięcie!

Przy okazji, napisałem serial.



Co prawda nie taki prawdziwy, do telewizji, ale za to za darmo. "Umowy Śmieciowe" w formie powieści w odcinkach opowiadają historię Hanny Wróbel. Dziewczyna przyjeżdża do Warszawy do pracy i już pierwszego dnia wszystko idzie dokładnie nie tak, jak sobie zaplanowała. Walczy więc nie tylko o wymarzony etat, ale też z własnymi słabościami. I z sercem. I z przyjaciółmi. I z losowymi problemami. I z pogodą. I, bądźmy szczerzy, ze wszystkim innym.

Życie w wielkim mieście nie jest proste.

Powstaje zatem pytanie: czy starczy jej na ogarnięcie tych wszystkich dramatów kawy?


Obejrzyj Przeczytaj odcinek pilotażowy

Pobierz darmowe materiały do ogarnięcia życia
i dołącz do 12 000+ odbiorców newslettera!

Gdy się zapiszesz to od razu dostaniesz w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do najnowszych artykułów
  • 7 plakatów rozwijających materiały z bloga
  • 3 excele przydatne w ogarnianiu życia
  • moją prezentację z TEDx
  • bezpośredni kontakt do mnie

Chcę zapisać się do newslettera, a co za tym idzie wyrażam
zgodę na otrzymywanie na mój adres e-mail informacji o nowościach,
promocjach, produktach i usługach Andrzeja Tucholskiego.
Chcesz ze mną współpracować?

Mój blog od lat należy do ścisłej czołówki polskich współprac komercyjnych z influencerami. Zrealizowałem na nim z sukcesem kilkadziesiąt akcji, z których każda wywołała pozytywne reakcje u moich Czytelników oraz zrealizowała postawione przez Klienta cele.

Zawsze jestem gotów porozmawiać o kolejnej, którą potem będzie można z dumą pokazać w raportach.

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to wielokrotnie nagradzany, lifestyle'owy blog ekspercki prowadzony od 2009 roku.

Poświęcony jest strategiom na ogarnięcie życia. A także kulturze, no bo jak to tak, żyć bez seriali? W skrócie oznacza to, że artykuły na lifestyle’owe tematy wzbogacone są “w środku” eksperckimi poradami z zakresu optymalizacji obowiązków, psychologii oraz strategicznego podchodzenia do wyzwań. Jeśli przychodzisz do mnie po chwilę wyluzowania, wyjdziesz z nowym pomysłem. A jeśli przychodzisz po rozwiązanie, trochę odpoczniesz :)

Informacja

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail. W przypadku palących problemów nalegam, by skontaktować się ze sprawdzonym fachowcem legitymującym się wykształceniem i potrzebnymi specjalizacjami. Ci ludzie starali się latami by móc Ci pomóc. Głupio by było teraz im na to nie pozwolić :)

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)