Autor: Andrzej Tucholski | 4 marca 2019 | Komentarze:
Czas czytania: około 3 minuty

Kawa. I mogę wszystko.

Dzień jeszcze śpi, a ja już pracuję. Przeciągam się tak mocno, że aż coś mi strzela w kręgosłupie. Wdycham wiatr szarżujący bez umiaru pomiędzy dwoma otwartymi oknami. Przecieram oczy, bo światło monitora kontrastuje z czernią świata.

Na szczęścia kawę też mam czarną, więc wszystko się zgadza.

Nawet, jeśli tylko przez pięć minut.

Bo widzisz, w życiu bardzo rzadko cokolwiek się zgadza.

Ktoś odwołuje spotkanie. Ktoś prosi o jeszcze jedno. Ktoś czegoś nie wysłał. Z jakiegoś powodu mam wezwanie do urzędu. A potem się okazuje, że tak naprawdę nie chodzi o mnie, ale wyjaśnianie sytuacji zajmie kolejny miesiąc. Ktoś jest na mnie zły. Ja się wkurzyłem na jeszcze kogoś innego.

Czasem zapomnę zrobić zakupy. Albo nie mam pojęcia, że jutro jest święto, więc utknę z nieodebranymi awizo i niewysłanymi paczkami na dodatkowy, niewpisany w kalendarz dzień. Będę to musiał potem ratować przesuwaniem w kalendarzu JESZCZE innych obowiązków i nagle o, dziękuję bardzo. Przez jedną pomyłkę cały tydzień mi się minimalnie rozjeżdża.

A czasem po prostu nie chce mi się. Nie mam sił. Czuję, że chyba wypadałoby trochę pochorować – ale wiesz, tak uczciwie, z łóżka. A nie sprzed komputera, bo sobie wyobraziłem, że na pewno nic mi nie jest.

Zresztą.

Czasem mam ochotę posiedzieć trochę w łóżku nawet gdy jestem super zdrowy, bo może po prostu wstałem lewą nogą? Może zwyczajnie trochę mi się emocje wyczerpały? Może potrzebuję gdzieś wyjść? Albo przespać tak ze dwa dni, aż poczuję, że znowu dam radę?

Jestem tylko człowiekiem, więc bywa różnie

Cytując kapitana Picarda:

Czasem można nie popełnić ani jednego błędu, a i tak przegrać. To nie jest słabość. To po prostu życie.

Przez lata gnębiłem się wiecznym dążeniem do “jużzarazbędziedobrze”. Jeszcze tylko ten jeden dzień ogarnę i na pewno będzie dobrze. Jeszcze tylko ten jeden wyjazd ogarnę i już na pewno wszyscy dadzą mi spokój. Jeszcze tylko na te sto tryliardów dwieście piętnaście maili odpiszę i wreszcie zniknę, na miesiąc, bez żadnego kontaktu ze światem zewnętrznym, najlepiej w jakimś obcym kraju.

Aż odkryłem, że “wreszciedobrze” nie nadchodzi nigdy. Po prostu jest kolejny dzień. I choćbym próbował kontrolować rzeczywistość nawet przy pomocy czarów i doświadczenia Albusa Dumbledore’a to i tak nie wiem, jak to wszystko się tak do końca potoczy. Może będzie słońce. A może będzie deszcz.

I zamiast tego zacząłem cieszyć się z tego, nad czym mam kontrolę.

(I nosić przy sobie parasolkę, ale to osobny temat.)

Cieszę się świadomością, że nawet jeśli coś mi się psuje w kalendarzu, to i tak mam ogromny przywilej i szczęście, że mogę to potem sam na nowo zaplanować.

Nauczyłem się doceniać, że nawet jeśli nic nie idzie po mojej myśli pod kątem spraw zawodowych, to nadal mam do kogo otworzyć na ten temat usta i po prostu się wygadać, i potem jest łatwiej.

Zauważyłem, że nawet jeśli choruję sprzed komputera, to przynajmniej nie choruję z biura, tylko nadal z własnego domu, więc nawet jeśli nie jest idealnie, to przynajmniej nie jest też najgorzej.

Narzucam więc na siebie kocyk i działam.

Walczę o bardziej udane jutro.

A jak uda mi się wcześniej skończyć, to sobie na to pozwolę. I pooglądam serial. I odetchnę. I zbiorę myśli. I wiem, że dam radę, bo dałem już radę tysiąc sto milionów razy i wiesz co?

Nie ma powodu, bym nie dał rady raz jeszcze.

A potem jeszcze raz jeszcze.

I jeszcze raz.

Za każdym razem będę miał przy sobie kawę.

Za każdym razem będę ją robił praktycznie tak samo, a potem stanę przy oknie i popatrzę na świat, i poczekam, aż mi trochę wystygnie. To mój ulubiony czas, bo nie muszę wtedy nic. Ot, stoję sobie. I czekam. I patrzę. Jak przejedzie ulicą ciężarówka, to się ucieszę, bo faceci faktycznie może i rosną, ale za to na pewno nie dojrzewają.

Kocham nie musieć nic.

Z jakiegoś powodu mam tak ukształtowany charakter, że gdy nie muszę nic, to mam poczucie, że mogę wszystko.

Nawet jeśli tylko przez pięć minut.

Stoję więc przy oknie z tą kawą, jak ten wariat, i pewnie się uśmiecham, bo wtedy najmocniej dociera do mnie, że będzie dobrze. Że dzień jeszcze śpi, a ja już pracuję. Albo cały świat pracuje, a ja już powoli dojeżdżam do mety. Że czas mija, ale ja mam kontrolę nad tym czasem i nawet z dziwnych sytuacji staram się wychodzić obronną ręką.

Te pięć minut razy liczba kaw dziennie to mój matematyczny przepis na spokój ducha.

Nie trzeba mi wiele więcej do szczęścia.

Potrzeba mi właśnie kawy i pięciu minut, by trochę przestygła.

Dzięki temu mogę wszystko.

Lubisz takie tematy? Zapisz się do mojego newslettera po więcej.


Chcę zapisać się do newslettera, a co za tym idzie wyrażam
zgodę na otrzymywanie na mój adres e-mail informacji o nowościach,
promocjach, produktach i usługach Andrzeja Tucholskiego.

Ciao ,

Andrzej Tucholski

 
Cześć!
Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem oraz twórcą internetowym.

Pokażę Ci jak duży i praktyczny wpływ na człowieka ma psychologia. A także pogadamy o sposobach na ogarnięcie zabieganej codzienności w taki sposób, by życie było spokojne i bardzo udane. Znajdziesz tu lifestyle'owe tematy (seriale) płynnie połączone z praktycznymi poradami (jak się nie spóźnić przez seriale). Zapraszam!

Rozpocznij ogarnięcie!

Przy okazji, napisałem serial.



Co prawda nie taki prawdziwy, do telewizji, ale za to za darmo. "Umowy Śmieciowe" w formie powieści w odcinkach opowiadają historię Hanny Wróbel. Dziewczyna przyjeżdża do Warszawy do pracy i już pierwszego dnia wszystko idzie dokładnie nie tak, jak sobie zaplanowała. Walczy więc nie tylko o wymarzony etat, ale też z własnymi słabościami. I z sercem. I z przyjaciółmi. I z losowymi problemami. I z pogodą. I, bądźmy szczerzy, ze wszystkim innym.

Życie w wielkim mieście nie jest proste.

Powstaje zatem pytanie: czy starczy jej na ogarnięcie tych wszystkich dramatów kawy?


Obejrzyj Przeczytaj odcinek pilotażowy

Aha, nagrałem też kurs.



Kurs uczenia się dla dorosłych to kompleksowe szkolenie uczące jak się uczyć. 17 lekcji wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować własny system nauki. Dzięki niemu przyswoisz psychologiczne podstawy uwagi i pamięci. Nauczysz się korzystać z najlepszych sposobów na efektywną naukę i technik pamięciowych. Zajmiemy się też motywacją i zachowywaniem spokoju w obliczu wyzwań. A wszystko podane tak, by maksymalizować mocne strony uczenia się w przypadku osoby dorosłej.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs opiera się o moją autorską strategię PROPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

I to nie jeden kurs!



"Ogarnij maturę w tydzień" to kompletny kurs, który dzięki 7 lekcjom wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować system nauki do matur. Dzięki niemu nauczysz się uczyć, rozplanujesz starania, nie zmarnujesz czasu a nawet zrobimy tak, by się za bardzo nie stresować. Każda prezentowana w nim porada została przetestowana wiele razy i pochodzi z mojego doświadczenia, a także jest oparta o naukę. I co najważniejsze - działa. Tak zwyczajnie.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs został objęty patronatem merytorycznym Uniwersytetu SWPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

Pobierz darmowe materiały do ogarnięcia życia
i dołącz do 4 000+ odbiorców newslettera!

Gdy się zapiszesz to od razu dostaniesz w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do najnowszych artykułów
  • 7 plakatów rozwijających materiały z bloga
  • 3 excele przydatne w ogarnianiu życia
  • moją prezentację z TEDx
  • a także kolejne materiały!

Chcę zapisać się do newslettera, a co za tym idzie wyrażam
zgodę na otrzymywanie na mój adres e-mail informacji o nowościach,
promocjach, produktach i usługach Andrzeja Tucholskiego.
Chcesz ze mną współpracować?

Mój blog od lat należy do ścisłej czołówki polskich współprac komercyjnych z influencerami. Zrealizowałem na nim z sukcesem kilkadziesiąt akcji, z których każda wywołała pozytywne reakcje u moich Czytelników oraz zrealizowała postawione przez Klienta cele.

Zawsze jestem gotów porozmawiać o kolejnej, z której potem będziemy dumni :)

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to wielokrotnie nagradzany lifestyle'owy blog ekspercki o psychologii. Prowadzę go od 2009 roku.

Piszę na nim o praktycznym wpływie psychologii na człowieka. I o tym, jak ogarnąć zabieganą codzienność w taki sposób, by życie było spokojne i udane.

Życzę Ci bardzo udanego dnia!.

Informacja

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem - psychiatrą lub terapeutą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!