Autor: Andrzej Tucholski | 29 stycznia 2018 | Komentarze:
Czas czytania: około 6 minut

Najlepszy sposób na poranek bez pośpiechu

Gdy niebo łamie się jeszcze, niezdecydowane, pomiędzy czernią nocy a złotem dnia, podobnie łamie się ludzka determinacja. Wiemy, że wypadałoby poćwiczyć. Ale wiemy też, że jaki poranek, taki potem cały dzień.

A dzień i tak będzie zabiegany.

Zawsze jest.

Po co zatem zaczynać męczarnie we własnym zakresie, gdy nikt od nas jeszcze niczego zewnętrznego nie wymaga? Gdy telefon śpi smaczniej niż my spaliśmy kwadrans wcześniej, szefa nie ma nigdzie w pobliżu, dramaty nie zdążyły eksplodować, a budzik stuka cicho zepsutą nóżką o zabielone nocnym przymrozkiem okno?

No, właśnie.

Bo fajnie byłoby coś zrobić. Czymś się wykazać. Wykonać ten dodatkowy krok, nieproszony przez nikogo, by potem z dumą – już wieczorem – rzucić sobie wyzywające spojrzenie znad wbitej w usta szczoteczki do zębów. I to spojrzenie przyjąć, i bezwstydnie pobawić się brwiami niczym Johnny Bravo. Bo zrobiliśmy coś więcej.

A nie musieliśmy.

Jak więc zrobić, by się chciało? I się nie zagonić w trakcie?

Po pierwsze, plan

Wczesnym świtem nikt nie budzi się geniuszem.

Podstawą poranka pełnego energii i wydarzeń ale nadal nie zabieganego jest przewidzenie dzień wcześniej, co chce się zrobić. Wystarczy zwykła, żółta karteczka z trzema, pięcioma, nie więcej niż siedmioma punktami i tyle.

Już wielokrotnie przekonałem się, że jak jestem zaspany to po prostu nie kwestionuję własnych poleceń i skoro mam na karteczce, by się porozciągać, to to robię. Żadna wielka “morning routine” :)

Po drugie, należyte przygotowanie

Wczesnym świtem nikt nie budzi się pracusiem.

Wszystko – serio, WSZYSTKO – co może Cię zniechęcić do działań można ogarnąć wieczór wcześniej.

Jeśli chcesz wyjść pobiegać to wyłóż sobie do przedpokoju ciuchy i buty. Jeśli zależy Ci na wzięciu witamin, które upierdliwie się przygotowuje to rozłóż wszystkie elementy na blacie w kuchni. A może masz ochotę uzupełnić jakiś prowadzony przez siebie dziennik?

Otwórz go na pożądanej stronie i połóż obok zaostrzony ołówek :)

Po trzecie, ogarnięte negocjacje

Wczesnym świtem KAŻDY budzi się najdoskonalszym negocjatorem na świecie.

Niestety, to akurat działa bez zarzutu :D

Nie muszę chyba tego punktu jakoś przesadnie rozwijać. Jestem pewien, że więcej niż sto razy udało Ci się przekonać samą siebie do zaniechania porannych planów i odpalenia trybu “okej, jeszcze pięć minut”. Pora zatem sięgnąć po najprostszy argument: aby każdego ranka wygrać ze swoim wewnętrznym negocjatorem-leniuchem musisz wszystkie te ewentualne racjonalizacje ogarnąć wcześniej.

Po prostu wygraj te negocjacje zanim w ogóle poranny umysł uzna, że się za nie zabierze :)

To z jednej strony jest właśnie opracowanie dokładnego planu. A z drugiej przygotowanie wszystkich wysiłków lub rzeczy, które będą potrzebne by ten plan zrealizować.

Ale wreszcie pojawia się ostatni wątek: przegadanie ze sobą, tak uczciwie, tak w ciszy serca, po co w ogóle chcę się starać. Po co w ogóle zależy mi, by ogarnąć to coś więcej, ten dodatkowy krok, tę nadmiarową milę, ten nieproszony, a przez to bezcenny gest.

Parafrazując Viktora Frankla, który powtarzał słowa Nietzschego:

Ten, kto rozumie sens swoich czynów wytrzyma później każdą trudność.

Dzień dobry.

I niech się Wam wiedzie :)

Cześć!
Nazywam się Andrzej Tucholski i pokażę Ci różne strategie na ogarnięcie życia. Pogadamy też o kulturze.

Na tym lifestyle'owym blogu eksperckim znajdziesz luźne tematy (seriale) płynnie połączone z pragmatycznymi poradami (jak się nie spóźnić przez seriale). Kanał na YouTube jest o tym samym, tylko weselej, bo mogę wymachiwać rękami.

Rozpocznij ogarnięcie!

Przy okazji, napisałem serial.



Co prawda nie taki prawdziwy, do telewizji, ale za to za darmo. "Umowy Śmieciowe" w formie powieści w odcinkach opowiadają historię Hanny Wróbel. Dziewczyna przyjeżdża do Warszawy do pracy i już pierwszego dnia wszystko idzie dokładnie nie tak, jak sobie zaplanowała. Walczy więc nie tylko o wymarzony etat, ale też z własnymi słabościami. I z sercem. I z przyjaciółmi. I z losowymi problemami. I z pogodą. I, bądźmy szczerzy, ze wszystkim innym.

Życie w wielkim mieście nie jest proste.

Powstaje zatem pytanie: czy starczy jej na ogarnięcie tych wszystkich dramatów kawy?


Obejrzyj Przeczytaj odcinek pilotażowy

Pobierz darmowe materiały do ogarnięcia życia
i dołącz do 12 000+ odbiorców newslettera!

Gdy się zapiszesz to od razu dostaniesz w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do najnowszych artykułów
  • 7 plakatów rozwijających materiały z bloga
  • 3 excele przydatne w ogarnianiu życia
  • moją prezentację z TEDx
  • bezpośredni kontakt do mnie

Chcę zapisać się do newslettera, a co za tym idzie wyrażam
zgodę na otrzymywanie na mój adres e-mail informacji o nowościach,
promocjach, produktach i usługach Andrzeja Tucholskiego.
Chcesz ze mną współpracować?

Mój blog od lat należy do ścisłej czołówki polskich współprac komercyjnych z influencerami. Zrealizowałem na nim z sukcesem kilkadziesiąt akcji, z których każda wywołała pozytywne reakcje u moich Czytelników oraz zrealizowała postawione przez Klienta cele.

Zawsze jestem gotów porozmawiać o kolejnej, którą potem będzie można z dumą pokazać w raportach.

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to wielokrotnie nagradzany, lifestyle'owy blog ekspercki prowadzony od 2009 roku.

Poświęcony jest strategiom na ogarnięcie życia. A także kulturze, no bo jak to tak, żyć bez seriali? W skrócie oznacza to, że artykuły na lifestyle’owe tematy wzbogacone są “w środku” eksperckimi poradami z zakresu optymalizacji obowiązków, psychologii oraz strategicznego podchodzenia do wyzwań. Jeśli przychodzisz do mnie po chwilę wyluzowania, wyjdziesz z nowym pomysłem. A jeśli przychodzisz po rozwiązanie, trochę odpoczniesz :)

Informacja

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail. W przypadku palących problemów nalegam, by skontaktować się ze sprawdzonym fachowcem legitymującym się wykształceniem i potrzebnymi specjalizacjami. Ci ludzie starali się latami by móc Ci pomóc. Głupio by było teraz im na to nie pozwolić :)

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)