Jest trudno i wspaniale

Czas czytania: około 4 minuty • Autorskie
 

Włączam ekspres. Zza okna podgląda mnie ranek, i to całkiem wczesny. Macham do niego, a może raczej macham na niego, bo w tym powitaniu więcej jest akceptacji niż zdziwienia. Przecież dobrze wiem, że tam jest. Ostatnio codziennie tam jest. I jutro też tam będzie.

Z kawą idę do komputera.

Włączam go, czekam aż zastartuje. Jest niezły, to w końcu moje narzędzie pracy, więc pulpit i schowane na noc po wczorajszej pracy programy widzę już po chwili. Czekają grzecznie, dobrze wiedząc, że zajrzę do nich punktualnie i bez zwlekania.

Daję sobie minutę by odpowiedzieć na rundę wiadomości od przyjaciół, od znajomych, od rynku, od klientów, od Was, od widzów, od zupełnie obcych ludzi. Część z nich pisze do mnie po prostu, by pogadać.

A część się zastanawia, czy się gdzieś nie zawieruszyłem aby?

Bo jakbym trochę cichszy był.

Jakby mniej mnie było.

Za oknem przejeżdża samochód dostawczy, stuka o krawężnik.

Odpisuję im, że dokładnie wiem, gdzie się zawieruszyłem i że za żadne skarby świata nie chciałbym się odwieruszyć. Nawet gdybym w zamian miał do wyboru Portugalię. Nawet gdybym miał do wyboru Tokio.

Nawet gdybym miał do wyboru Nowy Jork.

W tym miejscu i czasie mój skromny kąt (w który niepowtarzalnym w skali ludzkości cudem wbiłem zarówno komputer jak i biurko) jest epicentrum wydarzeń tak dla mnie ważnych, że byłoby bzdurą próbować się boczyć na to, że dużo pracy. Że późno kończę. Że wcześnie zaczynam. Że mało odpoczywam. Że trochę zdrowie siada. Że tak jakby trochę cichszy jestem.

Że tak jakby mniej mnie jest.

Bo widzisz, pracuję nad czymś ważnym.

Nad czymś, co noszę w sobie od lat ale dopiero kilka miesięcy temu posłuchałem rodziny, przyjaciół, znajomych i bliższych, i dalszych, i pozwoliłem sobie na powiedzenie: dobra. Nie chcę dalej zwlekać. Pora się za to zabrać.

I jest to projekt większy, niż cokolwiek co przygotowałem do tej pory.

Wstaję zatem rano i pracuję w domu. A potem idę do coworku i pracuję tam. A potem wracam do domu i jeszcze raz pracuję w domu. A potem jeszcze chwilę pracuję wieczorem.

Kosztuje to ogrom wysiłku. Kosztuje też ogrom wszystkiego innego, szczerze mówiąc. Bywałem już bardziej wypoczęty. Miałem trochę więcej odporności. Potrafiłem policzyć trochę więcej spokojnych wieczorów w tygodniu.

Tylko że to zmęczenie, te problemy i ten cały zgiełk to jest absolutny pikuś przy dumie, że projekt dopina się do końca. Że robię coś, w co wierzę całym sercem i co jest, po prostu, rzetelne i porządne. Że nie ma rozwodnionych bzdur, a wręcz odwrotnie: że przygotowałem super stężoną dawkę mojego doświadczenia i praktyki zawodowej. Tak ostrą, że wystarczy dodać wody i pomieszać i gotowe :D

Uwielbiam pracować w sposób zrównoważony. Nie za dużo. Nie za mało. Zdyscyplinowanie, acz w sam raz. I chciałbym, by to, nad czym pracuję teraz dało się osiągnąć taki właśnie wysiłkiem. W praktyce okazało się to niemożliwe. Znalazła zatem zastosowanie druga z regularnie przeze mnie powtarzanych tutaj porad.

Pierwsza brzmi: pracuj mądrze. Nie za dużo, nie za mało. Zdyscyplinowanie, acz w sam raz.

Druga brzmi: chyba, że kochasz temat i absolutnie nie potrafisz go racjonalnie oddzielić od swoich najbliższych sercu wartości, on się zaczyna i kończy w Tobie i to późniejszy biznes będzie doklejony do tego co stworzysz, a nie odwrotnie. Wtedy pracuj jak chcesz.

Dokładnie tym zajmuję się w tej chwili :)

Jest coraz trudniej.

Jest coraz później.

I muszę starać się tylko bardziej i bardziej.

Ale lista zadań do wykonania przestaje powoli udawać dzieła zebrane Tołstoja i z powrotem mieści się na pięciu, trzech, dwóch, jednej kartce.

Wkrótce zostanie mi ostatni punkt do odhaczenia.

Bo widzisz, premiera już tuż tuż, w zasadzie za chwilę :)

I o, tak spędziłem moją rundkę odpisywania na wiadomości. Idę po kolejną kawę, a potem zawieruszam się dalej. Jak już pracuję, to lubię pracować w skupieniu.

Jest wtedy trudno. I jest wtedy wspaniale.

Ale nie martw się.

Wkrótce się odwieruszę na dobre.

Bardzo, bardzo wkrótce :)

Ciao ,

Andrzej Tucholski

 

Zdjęcie: Jessica Mulder ze zbiorów Unsplash.

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Mam na imię Andrzej. Jestem psychologiem biznesu zajmującym się wysokosprawczością oraz ogarnianiem w późnym kapitalizmie. W drugim życiu piszę książki fabularne i scenariusze.

To jest moja strona domowa. Znajdziesz tu aktualności na temat mojej pracy oraz linki m.in. do podcastu “Przekonajmy się”, książki “I co z tym zrobisz? Rozwiń swoją wysokosprawczość”, książki “Umowy Śmieciowe”, oraz serialu audio “ej, nagrałem ci się”.

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, tiktok, instagram, newsletter, książki, ebooki itp.) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail czy komunikatory.

W przypadku jakichkolwiek problemów lub potrzeb psychoemocjonalnych, gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – psychoterapeutą lub psychiatrą. To wspaniali profesjonaliści, z których usług warto korzystać.

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies