Autor: Andrzej Tucholski | 6 marca 2017 | Komentarze:
Czas czytania: około 14 minut

Jak być dumnym z siebie

Duma to przedziwna sprawa. Przesadzona i bezpodstawna potrafi zniszczyć życie. Ale o tym mówi się często. Dzisiaj chcę podsunąć parę myśli ludziom, którzy zmagają się z kwestią odwrotną: jak być dumnym z siebie?

Ja vs inni

Najlepsza duma to duma oparta o pewne podstawy. Niestety, bardzo popularnym problemem człowieka jest porównywanie się do innych. Każdy zawsze porównywał się do wszystkich, których potrafił znaleźć – tak już działa nasz mózg – i nigdy nie było inaczej. Ale w ostatnich latach trochę zmieniły się warunki tego “znajdywania”. Kiedyś sądziliśmy, że jesteśmy dobrzy w grę komputerową, bo byliśmy najlepsi w grupie kolegów.

Teraz mamy internet.

Możemy znaleźć wszystkich.

Grupa, do której się porównujemy to cały świat.

Jak sobie zepsuć humor?

Człowiek zaczyna rysować, odpala DeviantArt i dowiaduje się, że są na świecie ludzie młodsi od niego o 20 lat a rysujący tak, że studio Ghibli wymięka. Nie bierze przy tym pod uwagę tysięcy zmiennych, przez które nie ma możliwości TAK NAPRAWDĘ dokonać rozsądnego porównania – przecież ci internetowi rysownicy wiodą zupełnie inne życia i mają zupełnie inne problemy.

Człowiek odpoczywa sobie przy pizzy w piątkowy wieczór, odpala Facebooka i dowiaduje się, że paru jego znajomych właśnie biegnie nocny maraton a kolega z pracy kończy przygotować zdrową kolację. Nie bierze pod uwagę tego, że ci ludzie wrzucają do internetu bardzo skrupulatnie dobrane “fotosy” z życia, dzięki którym wypadają najlepiej.

Człowiek cieszy się, że wykonał przez kwartał sporo niezłej pracy, rozmawia ze znajomym i dowiaduje się, że ten ktoś zdążył zwiedzić dwanaście krajów i opublikować dwie książki. Nie bierze pod uwagę faktu, że znajomy jest zawodowym, podróżującym pisarzem i technicznie rzecz biorąc nie ma w jego “wyczynie” niczego ponad normę. (Ale to akurat bardzo klasyczna odmiana problemu, obecna w ludzkich życiach od lat.)

Porównujemy się z najlepszymi, porównujemy codzienność z “highlightami” innych żyć, porównujemy bezpodstawnie zupełnie różne kariery lub studia i nagle wszystko jest marne.

Jeśli któraś z tych scenek brzmi znajomo, mam dla Ciebie dobrą wiadomość.

Wszyscy się z nimi zmagamy.

A nie, czekaj, jednak mam dwie dobre wiadomości.

Temat jest w stu procentach do ogarnięcia :)

Po pierwsze – dla siebie

Bardzo wierzę w to, że nie na wszystkim trzeba w życiu “zarobić”. Traktuję te słowa dosłownie. Wszędobylskie poradniki “jak zarobić na swojej pasji” całej rzeszy ludzi strasznie popsuły życia. Sam podejmując w zeszłym roku taki a nie inny temat szkoleń poświęciłem blisko 1/4 materiału na nauczenie ludzi jak rozróżniać, kiedy pasja “nadaje się” na pracę, a kiedy będzie zdrowo i sympatycznie zostawić ją w spokoju. Tak, by nigdy nie wyrosła ze swojej podstawowej funkcji: urozmaicania wieczorów.

W pasji nie chodzi bowiem o to, by w niej być doskonałym.

W pasji chodzi o to, by sprawiała radość.

By była.

Jeśli Twoją pasją jest rysowanie – a w tym rysowaniu podnieca Cię rozwój – to się rozwijaj.

Ale jeśli Twoją pasją jest rysowanie – a w tym rysowaniu podnieca Cię relaks i malowanie drzewek – to po prostu maluj sobie drzewka.

Co Cię obchodzi, że ktoś jest “lepszy”. To niech będzie.

Jeśli interesujesz się realizowaniem swojej pasji – zapisz się na mój newsletter!



Po drugie – we własnym tempie

Zauważyłem ostatnio taką zabawną zależność. Im bardziej sobie odbieram odpoczynek lub nagrody to tym bardziej potem prokrastynuję i kompulsywnie popadam w epizody strasznego niechcieja.

Za to gdy regularnie dbam o odpoczynek i nie rozliczam siebie twardo ze słabszych chwil i np. obniżonego poziomu energii gdy jestem przeziębiony, w efekcie pracuję efektywnie niczym rozpędzona lokomotywa. Mam dobry humor, skuteczniej podejmuję decyzję, wolniej się męczę przy pracy umysłowej. Jestem w stanie więcej przyswoić i wymyślam lepsze rozwiązania problemów.

Jeśli masz potrzebę odpocząć – odpocznij.

Jeśli masz energię pracować – pracuj.

Jeśli ktoś pracuje gdy Ty odpoczywasz – co z tego.

To jego życie, niech sobie pracuje. Pewnie potem się położy, a Ty siądziesz do pracy :)

Po trzecie – własne kryteria

Powiem teraz coś super prostego, okej?

Każde życie jest wyjątkowe i NAPRAWDĘ ciężko rozsądnie porównać do siebie historie dwóch ludzi.

W zasadzie nigdy nie wiemy, jaką cenę ktoś zapłacił za to, że jest teraz taki oblatany w relacjach międzyludzkich. Pewnie przecierpiał więcej niż wynosi średnia krajowa. Nie wiemy też, ile ktoś oddał za swoją aktualną pozycję w karierze. Możliwe, że ma nadkruszone zdrowie, możliwe że nie spał dobrze od trzech lat.

Serio.

Bardzo wielu rzeczy jeszcze w życiu nie przeżyłem, ale dzięki mojej przedziwnej ścieżce zawodowej miałem przyjemność poznać naprawdę wielu ludzi. I żaden z nich, ani jeden, NIKT nie dostał czegoś, co ma “dobre” lub “wyjątkowe” w prezencie.  Lub – trochę gorsza wersja – nie poznałem ani jednej osoby, która za coś, co przytrafiło się jej lub jemu szczęśliwie, potem nie przypłaciła zmartwieniami, zwątpieniem, stresem czy frustracją.

Nie ma nic za darmo.

Warto oceniać własne życie swoimi prywatnymi kryteriami oceny.

Jeśli czas z bliskimi ma dla Ciebie wysoki priorytet to pamiętaj, że zazdrość wywołana czyimiś podróżami jest naprawdę powierzchowna. Jeśli zawsze marzyły Ci się podróże to nie warto panikować, że ktoś inny ma bliższe więzi z bliskimi.

W życiu nie można mieć wszystkiego, więc jak się wie, co się chce, to potem jest prościej.

Jeśli chcesz ustawić sobie dobre priorytety – postaram się pomóc! Zapraszam na newsletter.



Po czwarte – zaburzone poczucie osiągnięć

Bardzo szanuję czas.

I swój, i innych.

Jest jedynym nieodnawialnym zasobem w ludzkim życiu i staram się przy większości okazji dbać, by był wykorzystany dobrze. Nie mówię, że tylko na pracę. Na odpoczynek też. Ale jeśli mam wybór – to niech to będzie odpoczynek wysokiej jakości, nie coś durnego, czego nie będę pamiętał.

Niech praca będzie ku czemuś ważnemu, a nie tylko za kasę, robiąc coś, czego nie będę szanował.

Aby mądrzej podejmować duże decyzje bardzo lubię analizować przeszłość. Bez jakiejś strasznej szczegółowości a już na pewno bez ciężkiego kwestionowania wcześniejszych wyborów – ale tak ogółem, dla siebie. By na przykład zauważyć, czy jest jakaś prosta, automatyczna rzecz, którą robię, a która mi samemu przeszkadza najbardziej.

By wychwycić wszystkie dziwne trendy lub zmiany zachowań, których z perspektywy codzienności zupełnie nie idzie dostrzec. To fajny proces.

A zarazem, bez pudła, powód do poczucia dumy.

Od trzech lat spędzam wieczór pierwszego dnia Świąt Bożego Narodzenia w ten sam sposób. Czekam aż rodzina rozejdzie się na poobiednie drzemki i siadam do pracy. Otwieram wszystkie notesy, kalendarze, aplikacje do planowania projektów,  foldery ze zdjęciami, bloga, YouTube’a oraz fotki na telefonie. Wszystko co potrafię znaleźć, a co może mi podpowiedzieć jak spędziłem jakąś chwilę.

Lecę potem dzień po dniu, tydzień po tygodniu i wszystkie “większe wydarzenia” przepisuję sobie na osobną listę. I nagle się okazuje, że JASNA ANIELO, ile ja tego wszystkiego zrobiłem.

Jak mówi znane powiedzenie: człowiek przecenia to, co może zrobić jednego dnia ale zupełnie nie docenia tego, co może zrobić w jeden rok.

Nie spełniłem połowy moich oczekiwań względem samego siebie? Cholibka, no tak, ale zrobiłem pięć razy więcej rzeczy – tyle że innych! Teraz problemem nie jest to, że nie zrobiłem nic godnego samozadowolenia.  Powstaje ciekawsza kwestia – zrobiłem inne rzeczy, niż planowałem.

Ale to już jest coś, na czym można budować. Wyszło gorzej? Czemu? Wyszło lepiej? Czemu?

Co mogę zrobić, by kolejny rok był dla mnie lepszy?

Jak być dumnym z siebie?

Wychodzę z założenia, że większość problemów z dumą z własnych osiągnięć, z dumą z samego siebie płynie z porównywania się do innych. Omówiłem teraz parę najbardziej podstawowych scenariuszy, w których zamiast na własne kryteria oceny podpatrujemy przez palce na życia ludzi dookoła – i bledniemy z przerażenia. To niepotrzebna reakcja, bo jak się naprawdę długo pogada z dowolną podziwianą osobą, to zawsze wyjdzie, że ona też ma swoje problemy. Że też się zmaga.

Nie jesteśmy idealni.

Ale wiesz co?

W tym powszechnym braku ideałów jest coś pięknego. Dzięki niemu wszyscy jesteśmy tacy sami. Chcemy więcej znaczyć. Chcemy mieć przyjaciół. Chcemy móc ufać, chcemy rozmawiać, chcemy wysyłać ludziom fajne linki, choćby i o drugiej nad ranem.

Chcemy robić rzeczy i potem czuć dumę, że je zrobiliśmy.

Wierzę, że porównywanie się do innych dodaje nam energii. Przykład z mojego życia: NIC mnie tak nie nakręca do roboty jak poczytanie o mistrzach mojego fachu. Wkurzam się wtedy lekko, bo chcę być im równy. A potem wyciskam z siebie siódme poty, by znaleźć się bliżej celu. Ale gdybym robił tylko to, byłbym wiecznie sfrustrowany. Przecież istnieją spore szanse, że nigdy nie będę tak dobry, jak oni.

Dlatego czasem – co jakiś czas – pozwalam sobie na rozejrzenie się dookoła. Na spojrzenie do tyłu.

Orientuję się wtedy, że przeszedłem już niezła drogę. Że jestem dalej w moim procesie, niż byłem rok temu. Cholibka – czasem jestem dalej niż byłem tydzień temu! Wtedy okazuje się, że choć droga przede mną nadal jest długa i trudna, to nagle zaczyna wydawać mi się “do zrobienia”. Skoro zaszedłem tutaj, to i dalej zajdę.

I na krótki moment odczuwam dumę, że może nie robię rzeczy po nic.

Że może jednak osiągam coś, co można nazwać wstępem do życiowego sukcesu.

Potem ta duma oczywiście ustępuje nowej dawce frustracji, bo z leżenia na laurach jeszcze nikomu się nic nie udało ;)

Warto jednak ją raz na jakiś czas poczuć. Obiecać coś sobie i potem to zrobić. Założyć pewną rzecz i potem ją wykonać. Popatrzeć na swój kalendarz i pomyśleć: “o kurczę, ile tego jest. A mi się wydawało, że przespałem ten kwartał.”

Poczucie, że jesteście na dobrej drodze wypełniania własnych aspiracji to emocjonalny olej silnikowy, bez którego ciężko gdziekolwiek zajechać. Nawet jeśli frustracja lub potrzeba wzrostu ciągle dodaje Wam benzyny – każdy posiadacz samochodu wie, że samochód bez benzyny to co najwyżej sobie stanie w polu. Samochód bez oleju się zatrze i dopiero będzie bida.

Dlatego moja dzisiejsza myśl dla Was jest wyjątkowo arogancka.

Chcecie mieć siłę, by przez bardzo długi czas nie ustawać w dążeniu do realizacji swoich ambicji?

Raz na jakiś czas klepnijcie sobie na wygodnym fotelu i zorientujcie się, że nie jest źle.

Po takim odpoczynku wstanie na nogi i ruszenie, by było jeszcze lepiej, to czysta przyjemność.

Ciao ,

Andrzej Tucholski

 
  • Alex

    Trzeba umieć wyluzować. Jeśli w życiu tylko pracujesz – to źle. Jeśli tylko leżysz na łóżku – też źle. Aurea mediocritas, moi drodzy.

  • Jakub Urbaniak

    No i tego Andrzeju potrzebowałem. Idealny post na początek tygodnia ;)

  • Paulina

    Świetny artykuł:) dziękuje

  • “Po drugie – we własnym tempie” – ach, akapit o filozofii mojego życia :) nie wiem, czy przekazałabym to lepiej :)

    PS. Dzisiaj w końcu obejrzałam Twój webinar “Skąd wiedzieć, co robić w życiu” i zdałam sobie sprawę, że zmarnowałam 5 lat studiów, bo nie rajcuje mnie to, co sądziłam, że mnie rajcuje :D w sumie już od jakiegoś czasu tak czułam, tylko z tyłu głowy było ciągle to pytanie “A co niby innego będziesz robić?”… I zdecydowałam się odpowiedzieć na te kilka pytań pomocniczych, które podajesz w video iii myślę, że coś się znajdzie ;) Przecież nie ma tylko jednej właściwej drogi :)

    • Na pewno nie “zmarnowałaś”. Nie masz pojęcia jeszcze jak Ci się przydadzą, ale na BANK Ci się przydadzą :)

  • Ostatnio zapisałam sobie, żeby pamiętać, że zazdrość powinna być pozytywna. Nie dołować się, że inni robią coś co chcę robić, a czerpać z tego inspirację. Teraz dopiszę sobie, że duma powinna wypływać na podstawie moich osiągnięć! Nad tym muszę popracować.

  • Nie doceniamy u siebie sukcesów, przeceniamy potknięcia. U innych przeceniamy sukcesy, nie zauważamy potknięć. Zdrowo jest “klepnąć” i o tym pomyśleć ;)

  • Andrzej, super :) Rewelacyjny temat i zgadzam się z każdym zdaniem. Bardzo podoba mi się też to roczne podsumowanie w święta – super pomysł :)

  • Andrzej nie wiem ile masz lat, ale piszesz na prawdę fajne i motywujące teksty :) pozdrowienia

  • No i fajnie :) Dobrze się czytało, bo opowiadałeś o swoim życiu. Lubię to bardzo. Nasze słowa nabierają konkretnego kształtu. Nasze myśli stają się bardziej uchwytne dla drugiego człowieka. Siadasz po prostu w zastawionym kontekście. Daniem specjalnym tego spotkania nie musi być duma, a zwykła zgodność, aby żyć w zgodzie ze sobą. Myślę, że podpowiedziałeś wystarczająco jasno, jak ważne jest złapanie oddechu by iść naprzód.

  • Zuzanna Petrusiewicz

    Czuję radość w sobie, kiedy czytam i spostrzegam jakie JA zrobiłam postępy w ciągu tego miesiąca, roku, ostatnich PIĘCIU LAT! Dziękuję :)

  • Marta

    Ten tekst idealnie trafia w moment, w jakim jestem teraz. Kiedy zastanawiam się, czy nie robię za mało, bo przecież zawsze jest ktoś o krok dalej ode mnie. Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja zmagam się z takimi problemami. I dobrze wiedzieć, że jest na to rozwiązanie. Jestem osłupiona tym, w jakim momencie jestem teraz, a w jakim byłam jeszcze niecały rok temu :) Fajnie to sobie uświadomić.

  • Pam

    Świetny tekst. Zawsze brakowało mi tego klepnięcia w fotelu i spojrzenia w tył z zadowoleniem. Niedawno zorientowałam się, że nie pamiętam, co działo się dwa-trzy dni temu. Zbierając do kupy inne objawy, okazało się, że mam depresję, biorę leki od ponad miesiąca, jestem na terapii i jest lepiej. Mimo to ciężko mi wziąć się do roboty i walczyć o marzenia, bo często po prostu uważam, że ich spełnianie mi się nie należy, i że w takim stanie psychicznym dokończenie jakiegokolwiek większego działania graniczy z cudem. Więc nawet nie zaczynam. Czy mógłbyś napisać coś szczególnie dla chorych na depresję?

  • Andrzej, jak ja się cieszę, że trafiłam na ten tekst. Bardzo w porę. :)

  • Klaudia

    Jak zawsze w punkt, jak zawsze w porę. Endrjuuuu <3

  • Świetnie napisane. Sama, kiedy czuję jakby “czas leciał przez palce, a ja nic przecież nie robię” wszystkie zrealizowane przeze mnie rzeczy zapisuję. To dodaje energii i… właśnie dumy. Pozdrawiam!

  • Paulina J

    O, czegoś takiego mi brakowało!

  • ruuvattu

    Woow, wielkie dzięki za ten tekst! Dał mi mega kopa :)

  • Niby nic nowego, ale fajne zebrane zusammen do kupy. Pod wszystkimi Twoimi spostrzeżeniami podpisuję się ręcyma i nogyma. Najgorsze, co można robić w życiu, to porównywać się do innych ludzi i budować własne pojęcie “sukcesu” w oparciu o to, co inni ludzie pozwalają sobie upublicznić na swój temat. Po to mamy receptory szczęścia, żeby z nich korzystać.

    Pozdrawiam zza blogowej miedzy.

  • Właśnie zajrzałem do Ciebie pierwszy raz. Po przeczytaniu tego tekstu stwierdzam, że jak mam chwilę na rozkminki to nie muszę już słuchać nostalgicznych piosenek ;) wystarczy poczytać Twojego bloga.

Cześć!
Nazywam się Andrzej Tucholski i piszę bloga oraz nagrywam filmy o ogarnianiu fajnego życia.

Lubię łączyć treści przyjemne z pożytecznymi. Dlatego, jeśli zaglądasz tutaj by odpocząć, pewnie podrzucę Ci nowy pomysł. A jeśli zaglądasz w poszukiwaniu rozwiązania, pewnie trochę odpoczniesz.

Rozpocznij ogarnięcie!

Przy okazji, napisałem serial. Jest za darmo!



"Umowy Śmieciowe" to serial do czytania opowiadający historię Hanny Wróbel. Dziewczyna przyjeżdża do Warszawy do pracy i już pierwszego dnia wszystko idzie dokładnie nie tak, jak sobie zaplanowała. Walczy więc nie tylko o wymarzony etat, ale też z sobą oraz, bądźmy szczerzy, większością otoczenia. Życie w wielkim mieście nie jest proste.

Powstaje zatem pytanie: czy starczy jej na ogarnięcie tych dramatów kawy.


Przeczytaj serial

Pobierz darmowe materiały
i dołącz do 12 000+ odbiorców newslettera!

Gdy się zapiszesz to od razu dostaniesz w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do najnowszych artykułów
  • 7 plakatów rozwijających materiały z bloga
  • 3 excele przydatne w ogarnianiu życia
Chcesz ze mną współpracować?

Mój blog od lat należy do ścisłej czołówki polskich współprac komercyjnych z influencerami. Każdej akcji poświęcam pełną uwagę i dbam, by łączyła doskonałą treść dla moich Odbiorców z pełnym zrealizowaniem wyznaczonych celów dla Klienta.

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to blog dla ludzi, którzy chcą więcej. Prowadzony przeze mnie od 2009 roku należy od lat do najbardziej wpływowych w Polsce. Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce. Wierzę, że niezależnie od tego co lubi się w życiu robić, można to robić skuteczniej, spokojniej oraz czerpać z tego więcej frajdy. Nie lubię mówić innym co mają robić, więc staram się korzystać z przykładów z literatury oraz z własnego doświadczenia. Każdy wyciągnie z nich tyle, ile uzna za stosowne.

Informacje

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)