Autor: Andrzej Tucholski | 6 lutego 2014 | Komentarze:

Hugh Howey o byciu skutecznym artystą we współczesnym świecie [MEGA WYWIAD]

Hugh Howey to amerykański pisarz, który pomimo upływu czasu nawet na moment nie znika z Amazonowego top10 najważniejszych współczesnych twórców science-fiction. Autor Silo Saga i kilku innych hitów. Inspiruje dziesiątki poczatkujących autorów, słuchają go z uwagą największe domy wydawnicze Stanów Zjednoczonych. Ostatnio umówiliśmy się na szybkiego Skype’a i dziś mam dla Ciebie efekt naszej rozmowy :)

Początkowo chciałem podzielić ten wywiad na równe części – „czytelniczą” i „wydawniczą” – ale doszedłem do wniosku, że to głupie. Nie po to w ostatnim akapicie rozmawiamy o potrzebie kontaktu między dwiema stronami barykady, żeby nawet wywiady ciąć w pół. Jest długo, ale jest dobrze. Pomiędzy poszczególnymi partiami pytań dodałem za to wygodne śródtytuły.

Czas czytania: około 15 minut. 

Do dalszego obserwowania: strona domowa autora oraz jego Twitter

Od czego zacząć poznawanie: od tego wywiadu:) A potem stanowczo „Wool” („Silos”). To wciągająca, dystopijna historia dziejąca się w realiach po sporej apokalipsie. Ludzie żyją w tytułowych silosach, większość aspektów życia jest twardo kontrolowana przez władze. „Świat zewnętrzny” widać tylko przez jeden, niedostępny dla większości społeczeństwa ekran.

Produktywność i kreatywność

Hugh Howey: Cześć!

Andrzej Tucholski: Cześć! Miło Cię poznać. Zaczynamy! 

Napisałeś sagę Molly Fyde, sagę Silo, parę samodzielnych nowel i zupełnie ostatnio, bardzo wysoko cenioną nowelkę utrzymaną w filozofii Kurta Vonneguta o jedenastym września. Sam odpowiadasz na swoje maile (czego jestem przykładem) a w międzyczasie podróżujesz dookoła świata. Jak ustawiasz swój system pracy? Jak działasz przy takim obłożeniu?

Hugh Howey: Niezłe pytanie. W sumie mógłbym się tego kiedyś od kogoś nauczyć. Ja tak naprawdę improwizuję wszystko w trakcie. Wymaganiami tego systemu jest niestety nieposiadanie życia społecznego i zero wolnego czasu. Mój typowy dzień potrafi być naprawdę dziwny. Czasem pakuję całą noc książki na wysyłkę – tak było wczoraj – idę potem z nimi na pocztę i gdy wszystko czeka już na kontuarze to wychodzę na moment przeprowadzić przez komórkę konferencję telefoniczną. Trzeba dbać o te wszystkie rzeczy.

Andrzej Tucholski: Czyli masywny multitasking?

Hugh Howey: Też. Ale najważniejsze jest dla mnie robienie wszystkiego od razu, kiedy tylko się pojawia. Nie robię żadnych list, nie przesuwam rzeczy w czasie, nie układam ich. Nie lubię, jak coś nade mną wisi. Byłem taki sam w koledżu. Gdy dostaliśmy pracę domową to szedłem od razu do domu i robiłem ją tego samego wieczora. I tak poświęciłbym jej maksymalnie jedną noc, więc wolałem posiedzieć w tę pierwszą, nie w ostatnią. W ten sposób nie miałem na głowie wiecznie niezrobionych rzeczy. 

Życie pisarza

Andrzej Tucholski: Gdybyś mógł zacząć od nowa, pomimo osiągniętego sukcesu, czy zrobiłbyś coś inaczej?

Nieśmiertelna okładka pierwszego zeszytu "Wool"

Nieśmiertelna okładka pierwszego zeszytu „Wool”

Hugh Howey: Tak. Parę rzeczy. Jak patrzę na swoją karierę wstecz to najbardziej żałuję, że nie zacząłem wcześniej. Chciałem pisać odkąd miałem 12 lat a skończenie pierwszego manuskryptu zajęło mi kolejne 20. Strasznie bałem się napisania czegoś, co nie będzie idealne od razu. Byłem przerażony jak długo może trwać napisanie jednej, pełnej książki.

Są rzeczy, które napisałbym w koledżu lub gdy byłem marynarzem i te książki mogły być naprawdę dobre. Teraz są już dla mnie stracone. Żałuję, że nie zacząłem tego wcześniej.

Pewnie wystartowałbym też od razu jako self-publisher. Na początku współpracowałem z agentami i wydawcami i widziałem już zalążki trendu self-pubu jeszcze w 2009. Gdybym mógł to bym się do niego wtedy podłączył od pierwszej książki.

Andrzej Tucholski: Na ten moment jakie jest Twoje najlepsze wspomnienie związane z pisaniem? Może ujeżdżałeś delfina z czytelnikiem?

Hugh Howey: Potrafi być super. Poznałem paru moich idoli, poznałem ludzi, których podziwiam jako pisarzy. Ale najbardziej zapamiętuję historie związane z czytelnikami. Zdarzyło mi się już zaskoczyć paru w trakcie różnych tras, to potrafiło fajnie wypaść. Czasem mogłem dać im jakąś niecodzienną możliwość, czasem pojawiłem się na jakiejś imprezie. Czasem kogoś zaprosiłem na lunch. Lubię też robić spotkania w większych miastach.

Gdy za parę lat spojrzę wstecz to właśnie te spotkania będę wspominał najbardziej żywo. To będą najjaśniejsze punkty mojej kariery.

A z innych rzeczy – podróżowanie. Możliwość zobaczenia równie wielu miejsc i spotkania czytelników w każdym z nich. Objechałem już Europę i Australię a planuję polecieć do Tajwanu. To są cudowne doświadczenia i mogę je przeżywać właśnie dzięki pisaniu.

Andrzej Tucholski: A więc nawyk marynarza jest w Tobie nadal silny.

Hugh Howey: Tak, nie lubię siedzieć w miejscu. Przez chwilę mogę, ale potem robię się nerwowy i nosi mnie, by zobaczyć coś nowego. Fajną sprawą związaną z pisaniem jest to, że każda książka to taka trochę nowa kariera. Już pierwsza przygoda była dla mnie bardzo stymulująca, a teraz piszę nawet książkę dla dzieci! To będzie coś zupełnie nowego. W pisaniu nie da się nudzić, zawsze jest coś do odkrycia wewnątrz tej samej branży.

Realia wydawania książek (self-pub i nie tylko)

Okładka polskiego wydania.

Okładka polskiego wydania.

Andrzej Tucholski: Okej, skoro rozmawiamy o branży to zostańmy w temacie. Twój sukces przyszedł z self-publishingu i ebooków. Tyle że w Polsce i pewnie wielu innych krajach jesteś znany wyłącznie jako autor wydanej klasycznie sagi Silos. Odpowiada Ci ten podział czy wolałbyś mieć osobne panele Kindle Direct Publishingu dla każdego rynku na świecie?

Hugh Howey: Uwielbiam pracować z zagranicznymi wydawcami. Oni działają zupełnie inaczej niż nasi krajowi. Ich kontrakty są prostsze. Dzięki temu, że mają mniejsze rynki to ich relacje ze sklepami i czytelnikami są zupełnie inne. Próbują szans, są odważni. Robią takie rzeczy jak rozdanie pierwszej książki albo części sagi za darmo. Robią zupełnie różne, kreatywne rzeczy o jakie ciężko w Stanach. U nas rynek jest ogromny i jesteśmy przyzwyczajeni, że jak się zrobi konkretną listę rzeczy to książka poradzi sobie w konkretny sposób.

Najlepszą rzeczą w pracy z zagranicznymi wydawcami jest to, że książki muszą wtedy powstawać od zera. Tłumaczenie książki to nie jest wpychanie tekstu w Google Translatora i czekanie aż coś wypluje. Potrzebuje się kogoś, kto jest płynny w obu językach. Taka osoba musi zresztą być fenomenalnym pisarzem sama w sobie. Musi pięknie pisać.

Miałem takie szczęście z Tajwanem. W zeszłym roku byłem tam jednym z najlepiej sprzedających się pisarzy science-fiction.

[Pokazuję dwa kciuki w górę.]

Hugh ze swoim wydawcą i tłumaczem w Tajwanie - Brianem.

Hugh ze swoim wydawcą i tłumaczem w Tajwanie – Brianem.

Hugh Howey: No tak! I oddaję część tego zaszczytu mojemu tłumaczowi, sam w życiu bym nie wybrał dobrych ludzi na wszystkich tych międzynarodowych rynkach. Cenię te współpracę bardzo wysoko. W Stanach nie mam wydawcy jako takiego. Bardziej czuję się jak wydawca na własnym lądzie, ale za to z partnerstwami i wydawcami w innych krajach.

Andrzej Tucholski: Jak podchodzisz do kwestii zaufania tłumaczowi? Nie masz jak zweryfikować efektów pracy.

Hugh Howey: Świetną kwestią jest to, że nie ufasz wyłącznie tłumaczowi. Ufasz agentowi i wydawcy. Zawdzięczam to mojej cudownej międzynarodowej agentce. To ona zna wydawców na rynkach azjatyckich i wie, kogo wybierają do tłumaczeń podobnych książek. Wie też, jak te książki radziły sobie w przeszłości. Z czasem rozwijasz relację i z samym wydawcą. Masz wszystkich tych ludzi. Wszyscy razem próbujemy uszczęśliwić czytelnika.

Jak masz zaufaną ekipę to to wszystko jest o wiele prostsze niż ufanie tylk ojednej osobie.

Andrzej Tucholski: Planujesz sprzedać międzynarodowe prawa do swoich innych książek?

Hugh Howey: Jestem otwarty na takie rozmowy w kontekście każdej mojej książki. Istnieje zainteresowanie również tymi wydanymi wcześniej. Nie miałem nigdy czasu tego porządnie wypromować, bo byłem aż tak zajęty pracą nad aktualny, ciągle nowym projektem. Jeśli kiedykolwiek trochę zwolnię to bardzo chciałbym wziąć tytuły, które były już bardzo popularne w Stanach i zagadać do wydawców – „Hej, nikt w Twoim kraju tego jeszcze nie czytał, a to może być jedna z moich lepszych książek. Czy byłbyś zainteresowany?”

Porady dla wydawców i pisarzy

Andrzej Tucholski: W takim razie czekamy! A słuchaj, mamy pisarzy, którzy są totalnie za klasycznym wydawaniem. Są też pisarze, którzy mocno walczą z systemem i lubią tylko self-pub. Ty jesteś pośrodku. Co Twoim zdaniem powinno wydarzyć się jako kolejne, by oba te światy się lepiej zrozumiały?

Hugh Howey: Przede wszystkim pisarze muszą przestać myśleć, że jakiś zespół ma rację, albo że drugi zespół się myli. Im się self-publishing staje większy tym klasyczne domy wydawnicze bardziej na niego patrzą. Już teraz widać, że powoli powstaje zapotrzebowanie na instytucję, która będzie samodzielnie wydawane książki obiektywnie oceniała, czy są dobre czy nie. Sami autorzy zaczynają mówić, że przydaliby się „gatekeepers”, ludzie kontrolujący wejścia na rynek. Moim zdaniem to bardzo niebezpieczne.

Widać za to już czasem wydawców działających jak self-pubowi autorzy. Jeśli założymy, że jeden zespół ma rację a drugi nie, to gdy wreszcie uda się nam zejść w jedną misję to będziemy wyglądać cokolwiek głupawo. Warto pamiętać, że przede wszystkim zajmujemy się dostarczaniem historii czytelnikom. Jak to się dzieje, to jest już akurat kwestia drugorzędna. Grunt, by było wygodnie.

Self-pubowi autorzy powinni trochę lepiej pilnować swojej jakości. Wypuszczać wyłącznie najlepsze prace. No i popracować nad cierpliwością oraz takimi kwestiami jak korekta czy dobra okładka. Tradycyjni wydawcy powinni z kolei pracować bliżej z samymi pisarzami. Spuścić z cen, pozbyć się blokad na plikach, uprościć kontrakty.

To się musi kiedyś zejść. Teraz mamy na rynku konkurencję. Świat wydawniczy nigdy nie znał konkurencji. Były wielkie domy i tyle. Nie było motywacji do zmian, czytelnicy z kolei nie mieli wyboru. Self-pub pozwala takim wydawcom zobaczyć, co mogą przenieść do siebie. Pozwala czytelnikom okazać presję finansową. Powiedzieć: „tego oczekujemy od was wszystkich”. Pisarze i wydawcy powinni wtedy razem usiąść i zastanowić się, czego chce czytelnik i jak mu to dobrze dowieźć.

Andrzej Tucholski: Czyli self-publishing to taka świnka morska.

Hugh Howey: Dokładnie. Klasyczny świat wydawniczy może się od nas uczyć. Powodem, dla którego wydawcy publikują nagle tak dużo erotyki i romansów jest właśnie obserwacja rynku self-pub. To darmowe badanie rynku generujące samoczynnie setki milionów dolarów. My, wydający się samodzielnie autorzy, wprowadzamy do równania „czarny rynek” pokazujący jakie jest zapotrzebowanie na różne rzeczy.

Podobnie to wygląda z science-fiction. Wydawcy nie wydają wystarczająco dużo science-fiction.

Andrzej Tucholski: To prawda.

Hugh Howey: No właśnie. Zobacz, czytelnik wysłał mi ostatnio screena, że 6 najlepiej sprzedających się pisarzy science-fiction (i to nie „w ebookach” tylko właśnie „w papierowych książkach”!) to pisarze self-publishingowi. Wydawcy nie wykonują w takim razie należycie swojej pracy. Nie słuchają wymogów i życzeń czytelników. Liczą, że klasyczni wydawcy SF zajmą się tematem, ale oni sobie nie radzą.

Ludzie, którzy kochają SF mogą go czytać dużo w self-pubie. A to oznacza, że mamy na świecie bardzo dobrych autorów, którzy nie dostają takich propozycji umów, na jakie zasługują. Chciałbym widzieć tu zmianę.

Porady dla artystów

Andrzej Tucholski: W twojej opinii, jak pisarz, który nie za bardzo lubi się z internetem, może działać w tym dzisiejszym świecie?

Hugh Howey: Jest parę metod. Przychodzą mi do głowy trzy. Pierwsza to powiedzenie sobie: „nie lubię promować, nie lubię rozmawiać publicznie z ludźmi, nie radzę sobie z komputerami”. To nie jest nic złego, ale w takim wypadku prawdopodobnie będziesz pisać wyłącznie z pasji, nie dla kariery.

To tak jakby ktoś chciał chodzić do pracy, ale zarazem nie przepadał za porannym ubieraniem spodni. Zakładanie spodni jest wymogiem w większości prac i jeśli się z nim nie zgadzasz to lepiej zostać w domu i wymyślić coś innego. Są pisarze, którzy nie lubią tych tematów, ale to są rzeczy dzisiaj wymagane od każdego pisarza. Nieważne czy działasz z tradycyjnym wydawcą czy nie.

Jest też druga metoda. Nikt nie lubi pisania podsumowań, wymyślania haseł reklamowych albo streszczeń książek.

Andrzej Tucholski: Albo chodzenia na pocztę.

Hugh Howey: Albo chodzenia na pocztę! Są jednak rzeczy, które TRZEBA zrobić jeśli się chce odnieść sukces. Warto się ich więc nauczyć. Brać po jednej, nie bać się i po prostu robić je tak dobrze, jak się potrafi. Tego nie ma znowu tak dużo. Dobrze jest mieć stronę, może bloga, fanpage i Twittera. Tyle wystarczy, by przedstawić się czytelnikom. Warto poczuć się z tym swobodnie.

Ostatnią opcją jest znalezienie kogoś, kto lubi takie rzeczy i zaufanie mu. Powiedzenie: „zobacz, nie mam jeszcze kariery ale poczytaj moje prace. Umiem pisać, moje historie są dobre. Potrzebuję kogoś kto pomoże mi się wypromować. Działajmy więc razem i ufajmy sobie. Jeśli uda nam się rozkręcić karierę to wtedy z radością oddam ci 15% zarobków. Taką osobę traktowałoby się wtedy jak agenta medialnego.

To może być małżonek. Spotkałem już dużo małżonków rzucających dzienne prace, by pomagać swojemu partnerowi lub partnerce w karierze. Moja przyjaciółka, Robin Sullivan robi to dla swojego męża, Michaela Sullivana. Ona została jego wydawcą, Michael może pisać.

Andrzej Tucholski: Okej, a więc mamy pisarza z książką. Powinien chociaż spróbować u standardowego wydawcy, czy od razu pójść z tym własną drogą?

Hugh Howey: To zależy, co ten autor chce od swojej kariery. Czy chce być w księgarniach? Czy chce zarabiać pisaniem na życie? Czy chce tylko się sprawdzić, czy się do tego nadaje? Czy chce mieć poczucie, że „zdał” egzamin od wydawcy? Wtedy tak, niech próbują. Ale to może zająć lata. Lata zanim dobije się do jakiegokolwiek wydawcy i kolejne lata, zanim zgarnie kontrakt.

A co do ludzi, którzy lubią działać inaczej – też jest dużo plusów i minusów. Po pierwsze, można ciągle pracować. Jak się coś napisze to się to wydaje i nie trzeba dalej myśleć. Taka praca nie ma też żadnej daty ważności. Jest dostępna już na zawsze. To było moje podejście.

Inspiracje

Andrzej Tucholski: Zmiana tematu. Co inspiruje cię najbardziej podczas pisania?

Hugh Howey: Tym, co inspiruje mnie najbardziej jest moja wieczna ciekawość dotycząca ludzkiej natury. Nasze życie na tej planecie. Przyglądam się mu trochę jak biolog albo obcy z kosmosu.

Andrzej Tucholski: Jak psycholog.

Hugh Howey: Tak, zanim umrę chcę zrozumieć z tego życia tak dużo jak się da. Pisanie daje mi możliwość robienia rzeczy, które obserwuję lub o których myślę.  Czytam gazety, interesuję się aktualnymi wydarzeniami. Chcę to pokazywać potem w tym, co piszę. Gdy czytelnik siedzi z moją książką to ma przed sobą przygodową historię wyłącznie na powierzchni. Dostaję dużo maili od ludzi, którzy docierają do tego, o czym pisałem naprawdę i doceniają to. To jest wielka nagroda.

Andrzej Tucholski: Tak jak z ostatnimi recenzjami Peace in Amber.

Peace in Amber z okładką fenomenalnego Jasona Gurleya

Peace in Amber z okładką fenomenalnego Jasona Gurleya

Hugh Howey: Oj stary, tak. Bardzo się denerwowałem przed publikacją. A potem każda recenzja mnie zupełnie otwierała na nowo. Ludzie, którzy przeczytali historię naprawdę zrozumieli, co chciałem przekazać. Nie wiedziałem, czy tak się uda. To jeden z najpiękniejszych momentów mojej kariery. Ten feedback, te prywatne maile.

Andrzej Tucholski: To też jeden z plusów ery ebooków. Możesz wydać krótką nowelkę.

Hugh Howey: Jasne. Koszt druku byłby za wysoki. Mam przy sobie czwartą część książki Sand, razem jest pięć. Każda z nich jest cienka i nie ma opcji, bym wydał coś podobnie w sposób tradycyjny. Nie trafiłbym z tym do księgarni. Fajną kwestią w ebookach jest właśnie to, że możesz wydać albo króciutką historię albo sagę na dziesięć tomów. I każda z nich zajmie dokładnie jeden plik. Czytelnicy nie zwracają wtedy uwagi na „grubość” tylko spokojnie mogą zająć się czytaniem.

Andrzej Tucholski: A zatem ostatnie pytanie – co aktualnie sam czytasz?

Hugh Howey: Właśnie skończyłem „Hyperbole and a half„. To coś pomiędzy rysowaną książką a komiksem. Jedna ze śmieszniejszych rzeczy, jakie czytałem. Artystka i autorka umieszcza swoje rysunki również na blogu o tym samym tytule, ale książka jest pełniejsza. Sporo w niej tresowania psób i różnych innych przygód, prawie że biograficznych. Śmiałem się przy niej na pokładzie samolotu, nie mogłem nic na to poradzić. A z drugiej strony są też i momenty smutne. Emocjonalny rollercoaster. Świetnie się bawiłem.

Andrzej Tucholski: Dzięki za Twój czas!

Hugh Howey: Również dziękuję!

***

Wersja wideo

Znajdzie się tutaj za tydzień! Odbiorcy newslettera dostaną ją trochę wcześniej – ramka do zapisu czeka u góry menu po prawej stronie. Właśnie kończę przygotowywać plik. W wyniku późnej godziny nagrania i lekkiego stresu strzelam parę wesołych lapsusów, ale co tam!

Dobra, tygodniowy okres ekskluzywności wywiadu dla odbiorców newslettera minął.

Oto oryginał wywiadu z Hugh Howeyem :)

Parę słów ode mnie

Chyba nie do końca jestem w stanie opisać, jak bardzo jest to cudowne uczucie, móc pogadać na Skajpie z jednym z bardziej podziwianych pisarzy na całym świecie. Tak po prostu. Jak dwójka ludzi nad swoimi kawami. Jakieś siedem tysięcy kilometrów po światłowodzie i satelitach.

Dziękuję Ci, że przebrnąłeś przez te ponad 2500 słów. Do ostatniej chwili się wahałem, czy wrzucać na bloga równie długą kobyłkę, ale jednak taka wartość jest w stanie wśród inteligentnych odbiorców obronić się sama. Nie bez powodu dostaję regularne uwagi od różnych prywatnych ludzi (i paru firm!) że mam cudownych Czytelników :)

Życzę Ci bardzo udanego dnia!

Ciao,

Andrzej Tucholski

 

Bądźmy w kontakcie:
  • Cały czas jestem pełna podziwu dla Ciebie i tego co robisz :) Domyślam się jak super musiałeś się czuć podczas tej rozmowy :) Świetnie wyszło, gratulacje! :))

  • Bardzo dobry wywiad. Gratulacje! :)

    • Bardzo dziękuję! Z takim rozmówcą chyba ciężko o schrzanienie sprawy:)

  • Nie wiem jak to robisz, że wrzucasz tekst-kobyłę z raczej obcej mi tematyki, a ja mimo to już przebieram nogami w oczekiwaniu na powrót z pracy i chwilę żeby to wszystko przeczytać. Szacun :)

    • Mam nadzieję, że pozytywne emocje zostaną też po przeczytaniu:)

  • bżenka

    Niby tekst długi, a połknęłam go w momencie! Świetny wywiad, zazdroszczę możliwości porozmawiania z podziwianym pisarzem. Ciekawe, jak wygląda sprawa self-pubu w Polsce? Czy zarabia się na tym lepiej, niż na kontrakcie z wydawnictwem? Nie wiem nic na ten temat, chyba muszę zrobić research :)

    • Z rozmów ze znajomymi z branży wynika, że problemem jest taka trochę samoregulująca się spirala. Z jednej strony jeszcze jest nieduża baza ludzi z czytnikami, ale z drugiej strony tez nie bardzo są finansowe i ofertowe powody, by taki czytnik kupować :) Ale jest z roku na rok coraz lepiej. Zresztą – selfpub to nie tylko ebooki!

  • Fajnie się czytało, więcej takich wywiadów. Pozdrawiam!

  • Bardzo przyjemny wywiad! Aż człowiek nabiera ochoty żeby samemu napisać książkę ;)

  • Ten wywiad po raz kolejny udowadnia, że nieważne co robisz, ale ważne jak to robisz. Średnio znam się na tym gatunku literackim, autora kojarzę jak przez mgłę, a mimo to cały wywiad aż kipi pasją. Tak z Twoich pytań jak i z odpowiedzi Hugh. Uwielbiam poznawać ludzi, którzy robią to co kochają. Dzięki za ten wywiad! Piona!

    • Dziękuję za ten komentarz, przed publikacją zastanawiałem się czy aby rozmowa nie wyszła trochę za mało, hm, profesjonalnie. Ale jeśli odbiór jest równie pozytywny to ekstra!

  • Magda Jakubiak

    Andrzej, żeby nie było, że tylko masłuję, chciałam napisać jakoś tak „oficjalnie”, skomentować inaczej niż tylko w słowach zachwytu…
    Ale nie umiem! :D
    Fantastyczna rzecz. Pozytywny i taki…bliski wywiad :) Czuję się jakbym siedziała obok i słuchała jak rozmawiacie. Ogromnie podoba mi się fragment o tłumaczach i inspiracjach. Czuję się po prostu lepiej po przeczytaniu tego wpisu. Bardzo fajnie poprowadzona rozmowa i bardzo działa na wyobraźnię.

    Jesteś mistrzem, najbardziej inspirującym dla mnie rówieśnikiem, lwem i piratem! :-) Mobilizujesz moją wyobraźnię i swoją ciężką pracą wciąż mnie poruszasz. Nie wpychasz się na siłę, nie odwalasz łatwizny i masz niesamowite pomysły. Ciągle mam wrażenie, że co któryś Twoj wpis jest najlepszy, a potem znów zaskakujesz i podnosisz poprzeczkę!

    • Za „masłowanie” przyznaję półtora interneta nagrody :D

      I… dziękuję:)

  • Moja reakcja na ten wywiad: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))

  • Na FB pisałem, że taką kobyłę to wrzucę sobie na Kindla i będzie po problemie. Ależ gdzie tam! Zacząłem czytać na komputerze i momentalnie skończyłem. Wręcz chciałoby się rzec, że za krótkie!

  • Jestem jak najbardziej za większą ilością takich cudownych „kobyłek” :) Wywiad genialny, pytania trafne i ciekawe – gratuluję pomysłu i wykonania :) No i sam Hugh, niesamowicie ciekawy i mądry człowiek :)

  • Nie czytałam nigdy SF, ale na tą krótką formę na kindla się skuszę :)

    • Bardzo polecam „Wool”. To ciekawa, dystopijna opowieść SF. Świetnie się przy niej bawiłem :)

  • Remigiusz Maciaszek

    Ajjj… do diabła w ogóle człowieka nie kojarzę. Wielka szkoda, ale i okazja żeby nadrobić :)

    • Warto zacząć od tego, co zresztą wyszło w Polsce. „Wool” to wielopoziomowa opowieść, gdzie „u góry” mamy naprawdę wartką akcję i niesamowite przygody w post-apokaliptycznym, dystopijnym świecie. „Dół” z kolei skrywa komentarze na kilka palących współczesnych kwestii, np. czy rządy mówią należycie dużo obywatelom. Dobra lektura.

  • To, że wywiad świetny, jest oczywiste. A pomysł aby tak po prostu skontaktować się ze znanym pisarzem i poprosić o kilka chwil, otwiera oczy. Żyjemy w niesamowitych czasach, gdzie ilość barier w otaczającym świecie zależy tylko od nas. Bardzo mi zaimponowałeś odwagą i pomysłowością.

  • Wiktor Andrzej Adamek

    Wow.

    • Uszanowanko.

      • Wiktor Andrzej Adamek

        Wpis taki dobry, Hugh Howey pisarz bardzo.

  • Yes

    Bardzo inteligentne pytania, które jak widać spodobały się pisarzowi i tak pięknie się otworzył, niesamowity wywiad!!!

  • Sandra M.

    Aż wstyd przyznać, ale nie kojarzę tego pisarza, bo nie interesuję się tematyką SF. I na początku pomyślałam ‚eee, nie chce mi się czytać’. Ale spojrzałam na parę pierwszych linijek i się wciągnęłam, Świetny wywiad. Miałeś znakomitego rozmówcę i z pewnością przeczytam jego książki, które poleciłeś w poprzednich komentarzach :)

  • Może wstyd się przyznać, ale nie czytałam książek tego autora, może dlatego, że nie lubię SF. Ale rozmowa wyszła bardzo dobra, ciekawa i wciągająca. I podczas czytania nawet nie myślałam, że to dużo :) Andrzej, gratulacje i już czekam na kolejną rozmowę z jakimś autorem :) A ten Hugh to fajny facet :)

    • Gabriela

      Dołączam się do powyższego komentarza :) Miło poznawać nowych autorów; czekam na kolejne wywiady! :)

    • To takie SF-nieSF. Statków kosmicznych w „Silo” nie ma.

      Kolejne wywiady w drodze :)

  • Wywiad bardzo inspirujący. Aż żałuję, że nie wyciągnąłeś od Hugh Howeya więcej informacji. Tak więc okazuje się, że z pisarstwa można żyć… ;)

  • izaaaa

    Gratulacje za przeprowadzenie tak dobrego wywiadu, autora nie znałam ale właśnie mam zamiar to nadrobić w najbliższym czasie…

  • Aleksandra Wójcik

    Ciekawy, bardzo otwarty człowiek. :-)
    I druga sprawa – to niesamowite, że do niego dotarłeś i że on pozwala dotrzeć do siebie. Gratuluję wywiadu i czekam na więcej! :-)

    • To w ogóle śmieszna historia, ale na inny wieczór :)

      • Aleksandra Wójcik

        Czekam więc.

  • Klaudia Zegiel

    Mega! Nawet nie zdążyłam się zastanowić nad długością tego wpisu, a już skończyłam czytać. Świetny wywiad, gratuluję! I nie mogę się doczekać wersji mówionej ;)

  • Firefly

    Niesamowite! Bardzo inspirujący człowiek i świetny wywiad, gratuluję :)

  • fajny wywiad. otwiera oczy na różne kwestie. sam piszę i szukam wydawcy więc wyciągnę z tego wnioski. dobra robota.

  • Gratuluję! Niesamowicie inspirujący człowiek i taki otwarty. Nie mogę się doczekać wersji wideo. Chętnie poznałabym Twoje sposoby na przygotowanie się do takiego wywiadu :)

    • Niestety są mało skalowalne – znam książki Howeya od dawna, czytam jego bloga i obserwuję na TT od przynajmniej roku. Jak się kogoś lubi profesjonalnie to szybko się ma ochotę zmaglować o tonę kwestii :)

  • Michał Gałuszek

    Kawał dobrego wywiadu Andrzej! Gratuluję! Nie udało się rano z kawą, ale do wieczornego wina wpadł jak znalazł!:)

    Właśnie dodałem kilka książek do mojej listy na amazonie:)

  • Dobrze że sobie zostawiłem ten wpis na weekend żeby go sobie powoli skonsumować. Świetny wywiad – mam nadzieję na więcej tego typu perełek :)

  • Pani Od Kotów

    Aż musiałam spojrzeć, co dokładnie pisze, bo wcześniej na to nazwisko nie trafiłam. Na liście do przeczytania zostanie chronologicznie, a nie poza kolejką. Ale wywiad, mimo że nie mam pojęcia o twórczości tego autora, świetnie się czytało Niesamowicie inspirujący. Chciałabym choćby tak umieć robić wszystko od razu zamiast przed terminem ukończenia. No i fantastycznie wiedzieć, że dla autorów spotkania z czytelnikami mają takie znaczenie i dają taki pozytywny zastrzyk energii. Ciekawe, kto się w takim razie bardziej z tej rozmowy cieszył ;)
    Chwilowo nie pamiętam gdzie, ale gdzieś ostatnio trafiłam na spostrzeżenia, że w Stanach, czy w Skandynawii pisarze są trochę celebrytami, chodzenie z książką jest modne (jak z kubkiem ze Starbucksa ;) ) Chyba lepiej, jak to wychodzi „oddolnie” i na luzie, niż podnoszenie lamentu przez mądre głowy, że naród głupieje, bo nie czyta. I właśnie tak by trzeba pokazywać piszących – jak zwyczajnych ludzi, z którymi można pogadać tyle że troszkę zdolniejszych niż przeciętni.

  • Omatko, omatko, ten człowiek myśli dokładnie tak samo jak ja! Uwielbiam takich ludzi :P

  • Nazwisko znam więcej ze słyszenia niż z książek, żadnej nie czytałam, ale mam w planach :)
    Mimo wszystko zazdroszczę, sama nie wiem czy odważyłabym się na rozmowę z kimś takim :)

  • Pingback: How to be a successful author with Hugh Howey - mega interview | Andrzej Tucholski()

  • Andrzej kurczę you go boy! Najprawdę fajnie obejrzałam teraz wideo i szczerze przyznam, że nie przejmuj się akcentem (każdy non English speaker go będzie mieć) Twój angielski jest na fajnym poziomi i intro też super poszło także trzymam kciuki za więcej takich wywiadów!

  • Mega wywiad :))
    Znalazłem tylko drobne błędy, które można by edytować :)
    min. „tresowania psób”

  • Iwona

    Wow! Dobra robota Andrzej! :)

  • Zacny materiał.

  • Pingback: Share Week 2014, czyli SuperBlogi na czarną godzinę | IntroKultura - Blog kulturowy()

  • Świetnie mi się czytało SILOS, oczywiście ZMIANA też jest już za mną. Po przeczytaniu tego wywiadu muszę bardziej zainteresować się tym autorem :-)

  • tomala

    Świetny artykuł! Ja właśnie mam dylemat, czy wydać swoją książkę jako self-publisher z pomocą e-wydawnictw typu rozpisani.pl , czy czekać na wydawnictwo, więc dzięki wielkie za rozwianie wątpliwości. Ale pewnie i tak trzeba się uczyć na swoich błędach, może z czasem sama stwierdze, że jednak można było zrobić inaczej…

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i miło mi Cię tu widzieć!

Jestem dyplomowanym menedżerem i magistrem psychologii biznesu.

Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce.

Prowadzę bloga i kanał video poświęcone strategiom projektowania fajnego, udanego życia.

Organizuję polecenia #NiedzielaDzielenia, serię #SąSuper oraz akcję SHARE WEEK.

Przygotowuję kawę w Sekretnej Kawiarni oraz ukrywam przed światem Tajemną Listę.

Facebook

Na fanpage wrzucam informacje o nowych premierach i statusy tak długie że same powinny być artykułami. Uwaga: polecam dużo fajnych ludzi i często zachęcam do chwalenia się.

YouTube

Od czasu do czasu montuję na statywie kamerkę i opowiadam jej coś o skuteczności, podejmowaniu decyzji lub stoicyzmie. Uwaga: bywa nieostro, bo sporo macham rękoma.

Instagram

Kulisy mojej pracy, ładne ujęcia Warszawy, spore ilości książek, kawy i podróży archiwizuję amatorskimi fotkami na Instagramie. Uwaga: zdarzają się selfie.

Instagram

Pierwszy raz?

Prowadzę tego bloga od 2009 roku. Opublikowałem tu ponad 1000 wpisów. To dużo treści, więc przygotowałem dla Ciebie drobne wsparcie. Przeczytaj o czym jest to miejsce, kim jestem ja i od czego warto zacząć lekturę na specjalnej stronie powitalnej.

Dołącz do 11 000+ Czytelników
I zapisz się do Tajemnej Listy

Każdy odbiorca newslettera dostaje w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do nowych artykułów
  • skoroszyty Excel pomocne w organizacji życia
  • plakaty i prezentacje z najważniejszymi informacjami

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to blog dla ludzi, którzy chcą więcej. Prowadzony przeze mnie od 2009 roku należy od lat do najbardziej wpływowych w Polsce. Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce. Wierzę, że niezależnie od tego co lubi się w życiu robić, można to robić skuteczniej, spokojniej oraz czerpać z tego więcej frajdy. Nie lubię mówić innym co mają robić, więc staram się korzystać z przykładów z literatury oraz z własnego doświadczenia. Każdy wyciągnie z nich tyle, ile uzna za stosowne.

Informacje

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)