Choćby o świcie

Czas czytania: około 4 minuty • Kawa
 

To, co zaraz opiszę, nie przydarza się często. Nie przydarza się też każdemu. Nie przydarza się wreszcie na zawołanie, więc gdy się już łaskawie raczy przydarzyć, to należy wstać i wszystko inne zostawić, i podążyć za sercem. Choćby o świcie.

Mówię o inspiracji. Mówię o takiej prawdziwej, wielkiej, silnej inspiracji, która pachnie świeżością i solą, niczym ocean. Która wwiewa nam się w życie i przez chwilę czujemy, że wszystko już będzie dobrze. Od której człowiek prostuje plecy, podnosi głowę, mruży oczy i patrzy się gdzieś przed siebie, bo – mówiąc obrazowo – “ułożyły się” puzzle w głowie. Nasza wizja wreszcie jest czysta.

Mamy wreszcie cały obrazek.

Wreszcie rozumiemy.

Wiemy, co chcemy napisać, zrobić, narysować, powiedzieć, uczynić, odczynić, zadzwonić, zbudować, rozwalić, podeptać, podlać czy gdzie uciec. Czujemy, co jest właściwe. I pewnie nawet mamy – o zgrozo! – koncepcję jak to zrealizować!

Bo widzisz, w toku codziennego życia my ciągle coś planujemy.

Ja też coś ciągle planuję.

Gdybym nie planował, to bym nie połączył bycia psychologiem biznesu z byciem strategiem komunikacyjnym, z byciem twórcą internetowym, z produkcją własnych kursów on-line, z produkcją e-booków, z pisaniem scenariuszy, z graniem w gry wideo, z podróżowaniem, z patrzeniem na odległe mewy. Z trzymaniem cały ten czas kubka ciepłej kawy w ręku.

Ale gdy już przyjdzie to coś, to poczucie, ten piorun, że masz pomysł… to wiesz co?

A chrzań ten plan.

Strać kontrolę.

Weź wolne na życzenie, przeproś, odwołaj.

Jeśli to ktoś bliski, to zrozumie. A jeśli ktoś odległy, to przeproś jeszcze raz, tak dla pewności.

Zawal coś.

W tym naszym wiecznym wyścigu o bycie najlepszymi wersjami siebie olejmy na chwilę jakiekolwiek zewnętrzne miary i spłońmy aż do cna w tym krótkim przypływie inspiracji, gdy NAPRAWDĘ możemy stworzyć coś najlepszego, co tylko potrafimy.

Pamiętajcie, że z każdego przystanku można wrócić do domu a z każdego samochodu można wysiąść. Z każdego spotkania można wyjść. Każdą siłownię można przełożyć.

Jak czujesz, że “to już”, to działaj.

Rób.

Choćby o świcie.

Bo widzisz, sen poczeka.

Ale Twoje prywatne, lepsze jutro – nie.

Ciao ,

Andrzej Tucholski

 

Zdjęcie: Donny Jiang ze zbiorów Unsplash.

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem biznesu oraz strategiem od skuteczności. Zajmuję się wysokosprawczością.

Znajdujesz się teraz na moim wielokrotnie nagradzanym blogu. Prowadzę go od 2009 roku. Oprócz setek artykułów znajdziesz tu linki do mojego kanału na YouTubie, podcastu, a także komiksu na instagramie.

Życzę Ci dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies