Autor: Andrzej Tucholski | 31 grudnia 2018 | Komentarze:
Czas czytania: około 7 minut

Jakie będzie Twoje ostatnie słowo w starym roku?

Już za chwilę będzie ciemno. Będzie zimno. Będzie też strasznie głośno – ostatnie minuty roku często obfitują w eksplodujące fajerwerki i wyjątkowo przesterowane głośniki miejskiej imprezy sylwestrowej – ale Ty ten hałas zignorujesz. Spojrzysz na zegarek i zauwazysz, że zostało Ci jeszcze pięć sekund. Spojrzysz więc w niebo. Cztery. Zamkniesz oczy. Trzy. Poczujesz, że ktoś cię ściska za rękę. Dwa. Uśmiechniesz się.

Jeden.

I wtedy, właśnie wtedy, w tej krótkiej, ostatniej sekundzie starego roku pomyślisz sobie w głowie coś, co zdefiniuje nadchodzące trzydzieści jeden milionów sekund roku nowego, tego, który zacznie się dopiero gdy odetchniesz głęboko i otworzysz oczy, i zobaczysz bawiący się tłum, i wszystko wróci na swoje miejsce, zalane tsunami wrzasków i muzyki.

Będzie to Twoje ostatnie słowo w starym roku

Podsumowanie tego co było, a zarazem (do czego zaraz dojdziemy) nastawienie się na wszystko, co dopiero nadejdzie.

To dzięki tej myśli ruszy licznik nowych dwunastu miesięcy Twojego życia, w trakcie których będziesz kochać, cieszyć się, płakać, nienawidzić, marznąć i zdychać z gorąca, i odczuwać wstręt i pożądanie, i radość, i potrzeby, i pustki, i przepełnienia, i ogromne, OGROMNE chcice na dobrą pizzę. I na lody.

I na kawę.

I będziesz z siebie dumna, a także będziesz ze sobą walczyć.

Pewnie obejrzysz troche za dużo seriali.

Pewnie zarobisz trochę kasy.

Może nauczysz się włoskiego?

A może wreszcie ogarniesz swoje emocje? I serce przestanie spadać z siodła przy każdym dwuznacznym spojrzeniu wymienionym z przypadkowym przechodniem? I przestaniesz zakochiwać się częściej niż się odkochujesz, co i tak jest dosyć rytmicznym wydarzeniem, bo znajomi nauczyli się Twoimi perypetiami sercowymi mierzyć czas nie gorzej od tempa narzucanego przez przychodzące regularnie rachunki za internet?

Może znajdziesz kogoś, z kim już zawsze przyjdzie Ci chcieć jeść pizzę, i lody, i chodzić na kawę?

A może nie znajdziesz, bo jeszcze nie jest ku temu odpowiednia pora.

Cholera wie, czy Ci się to wszystko uda.

Ja na pewno tego nie wiem.

Chcemy, by nowy rok był jak najlepszy, ale ostatecznie nikt nie potrafi przewidzieć przyszłości.

Można jednak tę przyszłość, hmm, “namówić” by nam trochę pomogła, zamiast przeszkadzać. By te piękne, “niewydarzone” jeszcze chwile nakierowały się chociaż o jeden stopień w stronę naszych marzeń i potrzeb, a nie odwrotnie.

Wydaje mi się, że to bardzo porządna sprawa: mieć poczucie, że choć nie wiem, co ma być, to czuję, i intuicyjnie wiem, że będzie jakoś. Będzie dobrze. Będzie z sensem.

Niestety, tak jak w większości związanych z psychologią przypadków, w trakcie tej szalonej sekundy przestawiającej nam wszystkim kalendarze w telefonach komórkowych możesz też na amen zafiksować się w sposób negatywny. I wtedy c’est la vie, żegnaj nowy roku, będziesz dokładnie tak samo zgubny i pozbawiony sensu co wszystko do tej pory.

Ha.

Jak więc zrobić tak, by było dobrze?

I niechcący nie załamać się “na zaś”? ;)

Wystarczy zrozumieć co wydarzy się o godzinie 23:59:59, gdy tylko szepniesz sobie w myślach finalny stopień odliczania: “jeden”, na co miliony ludzi w Twojej całej strefie czasowej rykną w odpowiedzi: “zeroooo, jeeeej, to już, to już nowy rok, do siego!” i uniosą swoje szampany w międzynarodowym geście zwycięstwa. W trakcie tego uderzenia serca oddzielającego gruba kreską zaakceptowaną przeszłość od niepewnej przyszłości dokonasz cudu, do którego zdolny jest tylko i wyłącznie wrażliwy człowiek.

Bo widzisz, nawet najszybsze statki kosmiczne z Gwiezdnych Wojen nie są tak szybkie jak ludzkie myśli. Wystarczy sekunda, by pokochać. Wystarczy sekunda, by znienawidzić. Wystarczy parę spojrzeń, by wyczuć, czy ktoś jest w porządku, czy też śliska z niego szuja i nie warto nawet przesadnie angażować się emocjonalnie w powitanie.

Tak samo wystarczy sekunda, by zrazić się do nowego roku jeszcze zanim przyzwyczaimy się pisać jego nową cyferkę na marginesach notesów, bez skreślania i ciągłego poprawiania.

(A ostrzegam: “ósemkę” w “dziewiątkę” poprawia się długopisem wyjątkowo nieciekawie, szczególnie jak brzydko piszecie.)

(Absolutnie nie mówię z doświadczenia, kolega opowiadał.)

(Ekhm.)

Twoje nastawienie względem tego co będzie jest w stu procentach zbudowane na wspomnieniu tego, co było.

Jeśli pożegnasz stary rok słowami: “oby nie było gorzej” to, proszę bardzo, wchodzisz w nowy rok z negatywnymi myślami, nastawiona na defensywę a nie aktywność, odruchowo oczekująca ataku, spodziewająca się najgorszego i absolutnie nie otwierająca serca na przedziwne sytuacje dnia codziennego, z których czasem wylosuje się mandat za idiotyczne przebieganie w poprzek dwupasmówki, a czasem wylosuje się szansę na karierę życia.

A co jeśli pomyślisz sobie: “to będzie najlepszy rok mojego życia”?

Kurde, a co jeśli nie będzie?

Zawsze jestem wyjątkowo czujny w obliczu obiecywania samemu sobie niestworzonych bajek. Okej, to OCZYWISTE że warto optymistycznie podchodzić do rzeczywistości, ale co jeśli akurat Brexit zamrozi budżety wschodnioeuropejskich filii Twojej firmy i jednak będą zwolnienia, i przekonasz się w praktyce, że Twój dyplom nagle nie jest aż tak konkurencyjny, jak Ci się wydawało?

Nie masz żadnego wpływu na to, czy ten rok będzie najlepszy. Możesz optymistycznie założyć, że DASZ RADĘ wszystkiemu co się wydarzy, i to na przykład jest już budująca obietnica. Taka, którą można dotrzymać i w efekcie poczujesz dumę, bo będziesz słowna i będziesz mogła na samej sobie polegać, a to bardzo ważna sprawa.

Powtórzę to trzeci raz, bo i temat ważny: gdy wskazówka zegara na Pałacu Kultury będzie przestawiać się z 23:59:59 na 00:00:00 będziesz miała aż nadto czasu, by pomyśleć sobie absolutnie cokolwiek. Chcę Cię zachęcić, byś poświęciła parę chwil, by dobrać te słowa bardzo mądrze.

Słowa mają magiczną moc. To dzięki nim stajemy się małżeństwem. To dzięki nim obiecujemy komuś, że będziemy o niego dbali. To dzięki nim zamawiamy pizzę i ta pizza potem faktycznie przyjeżdża. To dzięki nim sprawiamy, że ktoś się uśmiecha, a potem płacze, a potem trochę nas nie lubi, bo opowiedzieliśmy mu wyjątkowo świński dowcip.

Słowa wypowiadane w ważnych momentach są podwójnie potężne.

Masz jeszcze czas, masz trochę przestrzeni.

Daj sobie okienko i pomyśl o tym, co chcesz pomyśleć, gdy zegary wybiją północ.

Chcesz czuć wdzięczność?

Chcesz czuć determinację?

Chcesz czuć nadzieję?

Możesz zamknąć ten kończący się rozdział Twojego życia słowami: “dziękuję, że był. I dziękuję, że czeka mnie kolejny”.

Możesz też szepnąć: “stary roku, nie byłeś łatwym zawodnikiem, ale daliśmy razem radę i teraz wiem, że z nowym też będzie całkiem spoko”.

Albo pomyśleć: “to jest ABSURDALNE ile wydarzyło się w samym grudniu (też macie poczucie, że czas od końca listopada do Sylwestra trwał jakieś pięć godzin, z czego cztery były wyjątkowo nerwowe a jedna, ta na końcu, to Wigilia?) więc nawet nie próbuję bajdurzyć, że wiem, co przyniesie mi nowy rok, ale i tak nie dam się zrzucić z konia i po prostu ogarnę co trzeba dzień po dniu, problem po problemie, jedno zawirowanie sercowe naraz, by nie przesadzać”.

Możesz też w ciszy pokręcić głową i pomyśleć, że, Boże, jakie to jest przedziwne, że nie ma na tym świecie ani jednego prawa, które może Ci kazać jutro być takim samym człowiekiem, jakim jesteś dzisiaj. Jeśli masz ochotę raz na zawsze przestać coś robić, to po prostu przestań. A jeśli chcesz zacząć coś robić, to po prostu zacznij.

Przefarbuj włosy, przeprowadź się, albo po prostu siądź na tyłku i przez godzinę spokojnie oddychaj, bo czemu nie?

Masz w sobie wszystkie narzędzia potrzebne, by dążyć do wszystkiego, czego potrzebuje Twoje serce.

Masz też w głowie wszystkie słowa, których potrzebujesz, by nazwać swoje potrzeby i marzenia i tak o nich pomyśleć, by do nowego roku podejść z błyskiem w oku i nie zrażać się wizją nawet najbardziej beznadziejnych przykrości, które niehybnie Cię w nadchodzącycym czasie czekają, tak jak zresztą każdego innego człowieka na świecie.

A najlepsze jest to, że na cały ten proces masz tyle czasu, ile tylko chcesz.

Pamiętaj, że nowy rok nie ruszy, dopóki nie otworzysz oczu.

Stój zatem, i mów do siebie to, co wiesz, że powinnaś usłyszeć.

Powiedz: “dziękuję”.

Powiedz: “mam cudnych przyjaciół”.

Powiedz: “zaczynamy”.

Powiedz: “nigdy więcej pizzy”. (A potem jednak zmień zdanie, no bo hej.)

Powiedz: “w tym roku postaram się bardziej i to będzie i widać, i czuć”.

Przyznaj przed sobą jakimi słowami chcesz jednocześnie podsumować przeszłość i nastawić sie na przyszłość.

Wybierz coś dobrego, a jak poczujesz, że Ci się jednak nie podoba, to wybieraj dalej.

Bądź co bądź, ten nowy rok to jest przede wszystkim dla nas, a nie my dla niego :)

Dzięki za wspólnie spędzony czas.

Życzę Ci, by nadchodzące dni wniosły do Twojego życia wyłącznie pomyslność.

Ciao ,

Andrzej Tucholski

 

Zdjęcie: Annie Niemaszyk ze zbiorów Unsplash.

Cześć!
Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem oraz twórcą internetowym.

Pokażę Ci jak duży i praktyczny wpływ na ludzkie życie ma psychologia. A także pogadamy o sposobach na ogarnięcie zabieganego życia. Znajdziesz tu lifestyle'owe tematy (seriale) płynnie połączone z praktycznymi poradami (jak się nie spóźnić przez seriale). Zapraszam :)

Rozpocznij ogarnięcie!

Przy okazji, napisałem serial.



Co prawda nie taki prawdziwy, do telewizji, ale za to za darmo. "Umowy Śmieciowe" w formie powieści w odcinkach opowiadają historię Hanny Wróbel. Dziewczyna przyjeżdża do Warszawy do pracy i już pierwszego dnia wszystko idzie dokładnie nie tak, jak sobie zaplanowała. Walczy więc nie tylko o wymarzony etat, ale też z własnymi słabościami. I z sercem. I z przyjaciółmi. I z losowymi problemami. I z pogodą. I, bądźmy szczerzy, ze wszystkim innym.

Życie w wielkim mieście nie jest proste.

Powstaje zatem pytanie: czy starczy jej na ogarnięcie tych wszystkich dramatów kawy?


Obejrzyj Przeczytaj odcinek pilotażowy

Aha, nagrałem też kurs.



Kurs uczenia się dla dorosłych to kompleksowe szkolenie uczące jak się uczyć. 17 lekcji wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować własny system nauki. Dzięki niemu przyswoisz psychologiczne podstawy uwagi i pamięci. Nauczysz się korzystać z najlepszych sposobów na efektywną naukę i technik pamięciowych. Zajmiemy się też motywacją i zachowywaniem spokoju w obliczu wyzwań. A wszystko podane tak, by maksymalizować mocne strony uczenia się w przypadku osoby dorosłej.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs opiera się o moją autorską strategię PROPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

I to nie jeden kurs!



"Ogarnij maturę w tydzień" to kompletny kurs, który dzięki 7 lekcjom wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować system nauki do matur. Dzięki niemu nauczysz się uczyć, rozplanujesz starania, nie zmarnujesz czasu a nawet zrobimy tak, by się za bardzo nie stresować. Każda prezentowana w nim porada została przetestowana wiele razy i pochodzi z mojego doświadczenia, a także jest oparta o naukę. I co najważniejsze - działa. Tak zwyczajnie.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs został objęty patronatem merytorycznym Uniwersytetu SWPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

Pobierz darmowe materiały do ogarnięcia życia
i dołącz do 3 000+ odbiorców newslettera!

Gdy się zapiszesz to od razu dostaniesz w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do najnowszych artykułów
  • 7 plakatów rozwijających materiały z bloga
  • 3 excele przydatne w ogarnianiu życia
  • moją prezentację z TEDx
  • bezpośredni kontakt do mnie

Chcę zapisać się do newslettera, a co za tym idzie wyrażam
zgodę na otrzymywanie na mój adres e-mail informacji o nowościach,
promocjach, produktach i usługach Andrzeja Tucholskiego.
Chcesz ze mną współpracować?

Mój blog od lat należy do ścisłej czołówki polskich współprac komercyjnych z influencerami. Zrealizowałem na nim z sukcesem kilkadziesiąt akcji, z których każda wywołała pozytywne reakcje u moich Czytelników oraz zrealizowała postawione przez Klienta cele.

Zawsze jestem gotów porozmawiać o kolejnej, z której potem będziemy dumni :)

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to wielokrotnie nagradzany lifestyle'owy blog ekspercki o psychologii. Prowadzę go od 2009 roku.

Piszę na nim o praktycznym wpływie psychologii na ludzkie życie. I o tym, jak ogarnąć zabieganą codzienność. W tekstach łączę lifestyle’owe treści z eksperckimi poradami. W praktyce oznacza to artykuły na codzienne tematy wzbogacone “w środku” fajnymi rozwiązaniami z zakresu optymalizacji obowiązków, psychologii oraz strategicznego podchodzenia do wyzwań. Jeśli przychodzisz po chwilę wyluzowania, wyjdziesz z nowym pomysłem. A jeśli przychodzisz po rozwiązanie, trochę odpoczniesz :)

Informacja

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail. W przypadku palących problemów nalegam, by skontaktować się ze sprawdzonym fachowcem legitymującym się wykształceniem i potrzebnymi specjalizacjami. To ludzie, którzy starali się latami, by móc Ci pomóc. Głupio by było teraz im na to nie pozwolić :)

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)