Zakochać się dwa razy

Czas czytania: około 5 minut • Polecam
 

Chłopak chce zakochać się w dziewczynie. Dziewczyna spotyka chłopaka i gotowe. Zakochują się w sobie. Spacerują. Rozmawiają. Gotują. Oglądają razem trudne do wyjaśnienia głupotki na YouTube. Powierzają sobie sekrety. A potem wszystko się zmienia i już nigdy nie jest takie, jak wcześniej.

Bo widzisz, potem, jeśli mają szczęście, zakochują się w sobie drugi raz.

Ciężko to wyjaśnić.

Pierwsze zakochanie sprawia, że człowiek patrzy na świat przez różowe okulary. Drugie zakochanie bierze te okulary i pucuje ich brudne szkła do tego stopnia, że wszystkie kolory stają się sto razy bardziej soczyste.

Dźwięki – do tej pory wspaniałe – nagle okazują się wydobywać z taniego głośniczka. Drugie zakochanie bierze kabel wzmacniacza i wpina go do doskonałych, lampowych kolumn.

Smaki – do tej pory wyborne – zostają po raz pierwszy porządnie przyprawione.

Życie – do tej pory piękne – staje się piękniejsze.

Czasem mówi się, że jak ktoś się zakocha, to się głupio zachowuje.

Ha. Zakochać się. To łatwe!

Prawdziwe atrakcje zaczynają się przy zakochaniu drugim. To wtedy czyjeś lenistwo może być urocze. To wtedy to, jak ktoś trzyma łyżkę (choć do takiego dania powinien wybrać widelec), jest najpiękniejsze na świecie.

Związek zyskuje dzięki pogłębieniu zakochania taką perspektywę, że widać jak na dłoni każdą wadę. Każdy problem. Każdą przywarę. Każde śmieszne zachowanie, bzdurny rytuał lub niepotrzebny nawyk. I sporo z tych cech nagle urasta do rangi prawdziwego skarbu.

Zgodnie ze słowami postaci granej przez Robina Williamsa w filmie “Buntownik z wyboru”:

Ludzie mówią na te cechy “niedoskonałości”, ale nie, to właśnie one są najfajniejsze.

Ludzie zakochani, którzy zakochują się w sobie drugi raz, to ludzie na prostej drodze do prawdziwej miłości. Ta najpiękniejsza z relacji nie jest przecież oczywista. Nie pojawia się od razu. Czasem bywa dopiero początkiem do czegoś jeszcze innego, czegoś więcej.

Zatrzymanie się na samej fascynacji i romantycznych początkach też się czasem zdarza – ale wtedy w ogóle ciężko mówić o zakochaniu. Bo co to za wstęp do miłości, jeśli nie zna się nawet swoich wzajemnych “hyziów”.

Co to za wstęp do miłości, bez przyjaźni.

Prawdziwa zabawa zaczyna się, gdy wewnątrz pary zaburzają się granice pomiędzy intymnością, namiętnością, zaufaniem, zauroczeniem, i setkami innych kiełkujących myśli, na które jeszcze nie pora. Jeśli składniki te zbliżają się do siebie i zaczynają mieszać, to powstały w efekcie koktajl cementuje związek lepiej, niż jakiekolwiek inne spoiwo.

Pary rozmawiają wtedy o marzeniach.

Akceptują i próbują wspierać.

Szukają pomysłów.

Nadal oglądają trudne do wyjaśnienia głupotki na YouTube.

Jedzą razem dużą pizzę (podwójne pepperoni) o dwudziestej trzeciej, no bo serial był zbyt ciekawy, by w ogóle rozważać spanie, ale od razu ustalają, że jutro to same sałatki.

Myślą o sobie piękniej niż kiedykolwiek.

A potem wszystko się zmienia i już nigdy nie jest takie, jak wcześniej.

Bo widzisz, potem, jeśli mają szczęście, zakochują się w sobie po raz trzeci.

Ciao ,

Andrzej Tucholski

 

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem biznesu oraz strategiem od skuteczności. Zajmuję się wysokosprawczością.

Znajdujesz się teraz na moim wielokrotnie nagradzanym blogu. Prowadzę go od 2009 roku. Oprócz setek artykułów znajdziesz tu linki do mojego kanału na YouTubie, podcastu, a także komiksu na instagramie.

Życzę Ci dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies