Autor: Andrzej Tucholski | 14 lutego 2017 | Komentarze:
Czas czytania: około 5 minut

Zakochać się dwa razy

Dziewczyna spotyka chłopaka i gotowe. Zakochują się w sobie. Spacerują. Rozmawiają. Gotują. Oglądają razem trudne do wyjaśnienia głupotki na YouTube. Powierzają sobie sekrety. A potem wszystko się zmienia i już nigdy nie jest takie, jak wcześniej.

Bo widzisz, potem, jeśli mają szczęście, zakochują się w sobie drugi raz.

Ciężko to wyjaśnić.

Pierwsze zakochanie sprawia, że człowiek patrzy na świat przez różowe okulary. Drugie zakochanie bierze te okulary i pucuje ich brudne szkła do tego stopnia, że wszystkie kolory stają się sto razy bardziej soczyste.

Dźwięki – do tej pory wspaniałe – nagle okazują się wydobywać z taniego głośniczka. Drugie zakochanie bierze kabel wzmacniacza i wpina go do doskonałych, lampowych kolumn.

Smaki – do tej pory wyborne – zostają po raz pierwszy porządnie przyprawione.

Życie – do tej pory piękne – staje się piękniejsze.

Czasem mówi się, że jak ktoś się zakocha, to się głupio zachowuje.

Ha.

Prawdziwe atrakcje zaczynają się przy zakochaniu drugim. To wtedy czyjeś lenistwo może być urocze. To wtedy to, jak ktoś trzyma łyżkę (choć do takiego dania powinien wybrać widelec), jest najpiękniejsze na świecie.

Związek zyskuje dzięki pogłębieniu zakochania taką perspektywę, że widać jak na dłoni każdą wadę. Każdy problem. Każdą przywarę. Każde śmieszne zachowanie, bzdurny rytuał lub niepotrzebny nawyk. I sporo z tych cech nagle urasta do rangi prawdziwego skarbu.

Zgodnie ze słowami postaci granej przez Robina Williamsa w filmie “Buntownik z wyboru”:

Ludzie mówią na te cechy “niedoskonałości”, ale nie, to właśnie one są najfajniejsze.

Ludzie zakochani, którzy zakochują się w sobie drugi raz, to ludzie na prostej drodze do prawdziwej miłości. Ta najpiękniejsza z relacji nie jest przecież oczywista. Nie pojawia się od razu. Czasem bywa dopiero początkiem do czegoś jeszcze innego, czegoś więcej.

Zatrzymanie się na samej fascynacji i romantycznych początkach też się czasem zdarza – ale wtedy w ogóle ciężko mówić o zakochaniu. Bo co to za wstęp do miłości, jeśli nie zna się nawet swoich wzajemnych “hyziów”.

Co to za wstęp do miłości, bez przyjaźni.

Prawdziwa zabawa zaczyna się, gdy wewnątrz pary zaburzają się granice pomiędzy intymnością, namiętnością, zaufaniem, zauroczeniem, i setkami innych kiełkujących myśli, na które jeszcze nie pora. Jeśli składniki te zbliżają się do siebie i zaczynają mieszać, to powstały w efekcie koktajl cementuje związek lepiej, niż jakiekolwiek inne spoiwo.

Pary rozmawiają wtedy o marzeniach.

Akceptują i próbują wspierać.

Nadal oglądają trudne do wyjaśnienia głupotki na YouTube.

Jedzą razem dużą pizzę (podwójne pepperoni) o dwudziestej trzeciej, no bo serial był zbyt ciekawy, by w ogóle rozważać spanie, ale od razu ustalają, że jutro to same sałatki.

Myślą o sobie piękniej niż kiedykolwiek.

A potem wszystko się zmienia i już nigdy nie jest takie, jak wcześniej.

Bo widzisz, potem, jeśli mają szczęście, zakochują się w sobie po raz trzeci.

Ciao ,

Andrzej Tucholski

 
  • Ness

    Cudowny tekst. Taki pełen uczuć i… prawdziwy. To dobre słowo.
    Bardzo też mi się spodobał wpis “Miłość to dopiero początek.” Nie trafiłam na niego wcześniej i bardzo żałuję.

  • Jakie ładne! Dzięki!

  • Świetny tekst i taki prawdziwy! Ciekawe ile jest tych stanów zakochania, pewnie im dalej w związek, tym jeszcze wiecej i każdy stan jest inny, czymś więcej się wyróżnia, a wszystko po to, by razem żyło się dobrze :)

  • eM

    jeśli mają szczęście to zakochają się po raz trzeci i czwarty, i… Ale ten drugi, myślę, jest znaczący…ten drugi daje szansę, by z zakochania powstała miłość, by niedoskonałości przekuć w cudowne cechy charakteru…i by kochać ten bałagan, to narzekanie, to roztrzepanie…bo jest takie Twoje…

    I..pamiętajmy o tym zakochaniu…i nie o tym pierwszym, tylko właśnie o tym drugim, czy trzecim…pamiętajmy, że właśnie ten bałagan pokochaliśmy…że właśnie to roztrzepanie, czy spóźnialstwo czynią tego jedynego Tym Wyjątkowym…
    Pamiętajmy o tym, zanim zaczniemy to zmieniać…zanim z roztrzepania zrobimy nadmierne uporządkowanie, zanim z bałaganiarstwa zrobimy ułożonego pedanta… Pamiętajmy…bo to nie w pedancie, tylko w tym bałaganiarzu zakochaliśmy się po raz pierwszy, drugi…i dziesiąty…

    I tego Wam życzę…zakochania po raz dziesiąty..w tym samym bałaganie..

  • Izaza Zaluska

    Piękne prawdziwe i smutne – dla mnie – bo już jest przeszłością. Ale mimo to cudnie czasami wspominać, bo ważne, że się w ogóle wydarzyło, było i było prawdziwe. :)
    Dzięki za takie teksty

  • Humoreska

    Na początku pomyślałam sobie: “Ale jak to, tylko dwa razy?”. Doczytałam do końca i uważam, że niczego nie brakuje w tym tekście. Brawo!

  • Choć proza życia dzielona z drugim człowiekiem bywa okrutna, zdarza się jakaś awantura stulecia, mała myśl samobójcza czy małe zbrodnie małżeńskie, człowieka nie zostawia, lecz powraca do drugiego. Nie zaszkodzi zakochać się na nowo ;)

  • losowo

    Najpiękniejszy tekst!

  • Popłakałam się.

  • Ostatnie zdanie idealne <3

  • Madzia

    Piękne! :)

  • Monika Fiszer

    z Buntownika z wyboru pamiętam takie zdanie wypowiedziane z rozrzewnieniem przez postać graną przez Robieggo Williamsa o zmarłej żonie – że ona popierdywała przez sen. I to była wg mnie szalenie rozczulająca scena.

  • Jakoś nie zwracam na to uwagi, tylko staram się wciąż być taki sam dla swojej partnerki. Panuje nad sobą aby zawsze czuła się bezpieczna, ufała mi, dbam aby się uśmiechała. Myślę, że udaje mi się, chociaż też nie zawsze. :)

  • nieBajecznie.pl

    Bo o to właśnie w miłości chodzi, by zakochiwać się tysiące razy. Co tam tysiące… miliony, przecież zakochujemy się codziennie.

  • Tamarrri

    świetny wpis !

  • Dokładnie, zabawa zaczyna się, gdy zaburzają się granice. Świetnie to opisałeś. :)

Cześć!
Nazywam się Andrzej Tucholski i pokażę Ci różne strategie na ogarnięcie życia. Pogadamy też o kulturze.

Na tym lifestyle'owym blogu eksperckim znajdziesz luźne tematy (seriale) płynnie połączone z pragmatycznymi poradami (jak się nie spóźnić przez seriale). Kanał na YouTube jest o tym samym, tylko weselej, bo mogę wymachiwać rękami.

Rozpocznij ogarnięcie!

Przy okazji, napisałem serial.



Co prawda nie taki prawdziwy, do telewizji, ale za to za darmo. "Umowy Śmieciowe" w formie powieści w odcinkach opowiadają historię Hanny Wróbel. Dziewczyna przyjeżdża do Warszawy do pracy i już pierwszego dnia wszystko idzie dokładnie nie tak, jak sobie zaplanowała. Walczy więc nie tylko o wymarzony etat, ale też z własnymi słabościami. I z sercem. I z przyjaciółmi. I z losowymi problemami. I z pogodą. I, bądźmy szczerzy, ze wszystkim innym.

Życie w wielkim mieście nie jest proste.

Powstaje zatem pytanie: czy starczy jej na ogarnięcie tych wszystkich dramatów kawy?


Obejrzyj Przeczytaj odcinek pilotażowy

Pobierz darmowe materiały do ogarnięcia życia
i dołącz do 12 000+ odbiorców newslettera!

Gdy się zapiszesz to od razu dostaniesz w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do najnowszych artykułów
  • 7 plakatów rozwijających materiały z bloga
  • 3 excele przydatne w ogarnianiu życia
  • moją prezentację z TEDx
  • bezpośredni kontakt do mnie
Chcesz ze mną współpracować?

Mój blog od lat należy do ścisłej czołówki polskich współprac komercyjnych z influencerami. Zrealizowałem na nim z sukcesem kilkadziesiąt akcji, z których każda wywołała pozytywne reakcje u moich Czytelników oraz zrealizowała postawione przez Klienta cele.

Zawsze jestem gotów porozmawiać o kolejnej, którą potem będzie można z dumą pokazać w raportach.

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to wielokrotnie nagradzany, lifestyle'owy blog ekspercki prowadzony od 2009 roku.

Poświęcony jest strategiom na ogarnięcie życia. A także kulturze, no bo jak to tak, żyć bez seriali? W skrócie oznacza to, że artykuły na lifestyle’owe tematy wzbogacone są “w środku” eksperckimi poradami z zakresu optymalizacji obowiązków, psychologii oraz strategicznego podchodzenia do wyzwań. Jeśli przychodzisz do mnie po chwilę wyluzowania, wyjdziesz z nowym pomysłem. A jeśli przychodzisz po rozwiązanie, trochę odpoczniesz :)

Informacja

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail. W przypadku palących problemów nalegam, by skontaktować się ze sprawdzonym fachowcem legitymującym się wykształceniem i potrzebnymi specjalizacjami. Ci ludzie starali się latami by móc Ci pomóc. Głupio by było teraz im na to nie pozwolić :)

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)