ZUPEŁNA ZMIANA PLANÓW ¯\_(ツ)_/¯ czyli sezon wiosna/lato 2020 w najbardziej potrzebnej wersji

Czas czytania: około 4 minuty • Blogowe
 

Patrzę właśnie z okna na puste ulice Warszawy, piję gorącą kawę i piszę dla Ciebie pierwsze słowa nowego, startującego w tej chwili sezonu. I powiem Ci, że czuję gniew, że jestem na niego zły. Nie taki miał być ten nowy sezon wiosna/lato 2020.

Ale wiem, że stworzymy dzięki temu gniewowi, dzięki wspólnej mobilizacji, dzięki skupieniu i determinacji stworzymy razem coś naprawdę wielkiego. Coś, czego wszyscy cholernie potrzebujemy.

To jest pierwszy tekst z bardzo wielu, które nadejdą w kolejne poniedziałki.

(Tutaj możesz zapisać się na newsletter, by dotarł do Ciebie każdy z nich.)

Od najbliższej środy wraca publikowany co środę podcast.

Od najbliższej soboty wraca wrzucany co sobotę film na YouTube.

Przywracam też do życia uśpiony od pewnego czasu instagram.

Uruchamiam właśnie publicznie nasz grupowy kanał na discordzie.

Kończę w tle rozpisywać nową komunikację dla Sekretnej Kawiarni.

I wszystkiemu będzie przyświecała jedna myśl.

Jaka?

Już mówię.

Ale najpierw – chcę coś wyjaśnić.

Bądź na bieżąco z tym co robię. Zapisz się do newslettera:


Wyrażam zgodę na otrzymywanie na mój adres e-mail newslettera Andrzeja Tucholskiego


Powód mojego gniewu

2 września minionego roku ogłosiłem start sezonu jesień/zima 2019 i powiedziałem Wam dokładnie czym będę się zajmował. Zapowiedziałem podcast, kurs i jeszcze parę rzeczy. Zapowiedziałem też od razu, że z końcem stycznia zniknę.

31 stycznia ogłosiłem zgodnie z planem koniec sezonu jesień/zima i powiedziałem, że zgodnie z tym co sobie zaplanowałem, dam sobie teraz miesiąc na odetchnięcie, nakarmienie innych projektów, skupienie się na dosyć istotnych tematach prywatnych.

3 lutego siedziałem na płaskim dachu Pidurangali i obserwowałem wstające powoli nad Sri Lanką słońce. Myślałem tam o tym, co chcę od życia i jakim człowiekiem chcę być. Tematy prywatne, którym wcisnąłem w Polsce “pauzę” przed wylotem wymusiły na mnie spore przewartościowanie i wiedziałem, że gdy tylko samolot powrotny dotknie kołami Okęcia to od razu z powrotem wpadnę im w zęby.

Dzięki tej chwili zrozumiałem, o czym będzie sezon wiosna/lato 2020.

Wymyśliłem fantastyczny kurs. Wymyśliłem naprawdę rewolucjonizujące temat szkolenia na żywo, których pełną ofensywę chciałem ogłosić już na marzec. Wymyśliłem też w jaki sposób spróbuję zachęcić nas wszystkich (ze sobą na czele) do czegoś nowego, czegoś lepszego.

Uwieczniłem ten moment fotką.


A po powrocie wszystko poszło w cholerę

Wylatując na Sri Lankę coronavirus był jeszcze teoretycznym problemem, z którym zmagali się mieszkający bardzo daleko ludzie. Oczywiście, że w tranzycie dbaliśmy o maski, higienę, dezynfekcję rąk i resztę przydatnych nawyków, ale nie mieliśmy szansy przewidzieć jak bardzo ten wirus wpłynie – dosłownie chwilę później – na cały świat.

15 lutego wylądowałem na Okęciu, wróciłem do swojej codziennej walki o lepsze jutro i siadłem do skrupulatnego przygotowywania wszystkiego, co chciałem Ci pokazać.

A potem, 9 marca rano – w ostatniej chwili – odwołałem start sezonu wiosna/lato 2020 bo poczułem, że kłamałbym. Że w obecnej formie przestałem go czuć. Że próbując trzymać się pierwotnego planu po prostu pisałbym rzeczy, na które nie ma teraz miejsca, które nie są dla Ciebie najbardziej przydatne, których ton byłby wręcz miejscami niewłaściwy do zaistniałej sytuacji.


Rozgniewałem się

Nie dlatego, że zmarnowałem czas czy coś takiego, nie (w pełni opracowany kurs po prostu pakuję do archiwum i wrócę do niego gdy zmieni się sytuacja – jeśli nadal będzie wartościowy to zaktualizuję go i opublikuję, ale w innym terminie), nie mam jakichś urojeń na swój temat. Wiele osób straciło w tych trudnych dniach o wiele więcej.

Rozgniewałem się na zły stan świata.

Na to, ile w mediach jest rozsiewanej niepotrzebnie paniki. Ile w narracji tych trudnych wydarzeń jest zbędnego cierpienia. Ile w międzyludzkich rozmowach jest strachu.

Wkurzyłem się, jakie to jest trudne, by tej paniki, tego cierpienia, tego strachu uniknąć.

Jakie to jest złożone.

Ile rzeczy trzeba krok po kroku rozsupłać by w ogóle mówić o jakiejkolwiek stabilności emocjonalnej – a bez niej nie ogarniemy tematu, bez niej upuścimy piłkę, bez niej będzie tylko gorzej i gorzej.

Na co dzień, od lat, piszę Wam że taka stabilność jest bardzo przydatna.

Teraz jest bezwzględnie potrzebna.

Rzuciłem się więc na ten temat tekstem “Jak zachować SPOKÓJ w obliczu paniki Coronavirus (COVID-19)” jeszcze przed startem sezonu, bo miałem wrażenie, że EKSPLODUJĘ jeśli nie zacznę robić tego, na czym znam się najlepiej tak szybko, jak to tylko możliwe.

Tekst w ciągu pierwszego dnia został udostępniony kilkaset razy i dotarł do kilkudziesięciu tysięcy odbiorców.

Postanowiłem więc dać siebie WSZYSTKO, by z tym ułatwianiem trudu, uspokajaniem paniki i łaskotaniem strachu w brzuszek aż zaróżowieje i sapnie zadowoleniem jakoś Ci pomóc.

Postanowiłem moje całe doświadczenie psychologa, biznesmena, mówcy, wykładowcy, twórcy internetowego, pisarza i scenarzysty zaangażowań w jednym i tylko jednym celu.


Sezon wiosna/lato 2020: chcę dodać Ci otuchy

Byś Ty miał siłę przekazać tę otuchę dalej.

Bo jeśli błyskawicznie nie stworzymy takiego łańcucha spokoju, determinacji i miłości to polegniemy. Umrzemy jako społeczeństwo, pękniemy jako ludzie, zdradzimy i siebie i swoich bliskich i nawet jeśli nie zachorujemy to nie będzie potem przyjemnie cieszyć się ani wiosną, ani latem, ani niczym.

Chcę dodać Ci otuchy, i obiecuję, że nie będzie to otucha pusta, bo ja takiej nienawidzę. Nie powiem Ci: “eee na pewno będzie gites, nos do góry” bo mamy matematyczne modele udowadniające, że przez jakiś czas NIE BĘDZIE GITES.

Mało co mnie tak drażni jak nieprawdziwe pocieszanie.

Dlatego angażuję wszystko co mam, by skupić się na wsparciu prawdziwym.

Na takim, które czuć.

Pomimo tego, że NIE BĘDZIE GITES ja i tak dodam Ci otuchy, bo wiem jak to zrobić, bo znam się na tym i rozumiem jakie ramowanie problemów, jakie przygotowanie emocjonalne i jaka filozofia pozwoli nam w obliczu okalającego nas tornada wziąć oddech i poczuć spokój.

Dodam Ci otuchy, bo wiem, że są ku temu podstawy.

Pomimo całej tej izolacji i wszystkiego co złe istnieją nadal fundamentalne wartości i fakty, o które możemy oprzeć swoją pewność siebie i stabilność serca i powiedzieć sobie: jest źle.

Jest źle, ale ja jestem silny, jestem silna i wiem, że zrobię to, co trzeba.

A zatem, po raz pierwszy w dziesięcioletniej historii tego bloga nie dobieram motywu przewodniego tak, by kreować tematy. Tym razem w sposób reaktywny dobieram motyw przewodni tak, by odpowiedzieć na temat, z którym będziemy się jeszcze chwilę wszyscy zmagać.

Potrzebuję Cię, bo moja praca puszczona w pusty eter będzie bezwartościowa. Nie napiszę tego, co mam napisać i nie nagram tego, co mam nagrać tylko dla siebie, bo i po co?

Nie zrobię też tego dla Ciebie, nie bezpośrednio. Ja chcę to zrobić, by ta siła się mnożyła i byśmy stojąc twarzą w twarz z problemem nadali potrafili się gromadnie uśmiechnąć i wiedzieć, że ogarniemy.

Dlatego gromadźmy się. Moje premiery (blog wraz z newsletterem / podcast / youtube) znajdziesz, o to się nie martwię. Ale podwójnie zachęcam właśnie teraz do dołączenia do mojej Sekretnej Kawiarni oraz do rzucenia okiem na nasz kanał na Discordzie.

W końcu trwa globalny #homeoffice. Spędźmy go razem.


Sezon wiosna/lato 2020 będzie o sile psychicznej

(Nie będzie o “koronawirusie” – nie jestem lekarzem, nie jestem epidemiologiem, nie znam się na tym.)

Będzie o dodawaniu sobie otuchy, o chronieniu tej otuchy, o zachowywaniu spokoju, o budowaniu determinacji, o utrzymywaniu dyscypliny i o byciu skupionym. By pomagać bliskim, bo gdy nam się potknie serce i zwątpimy, to właśnie na sile tych bliskich będzie polegać nasza jakakolwiek udana przyszłość.

Ja w tę przyszłość wierzę.

Chodź, pokażę Ci dlaczego.


I na koniec – konkrety

Tak, wymyślam już w brawurowym tempie nowy kurs. Powiem Ci o nim, gdy go skończę. Wtedy porozmawiamy o sprzedaży i wtedy go zareklamuję, bo na razie nie jest ku temu pora i nie czuję, że mam już coś do sprzedawania. Najpierw zadbam, by ten nowy kurs aż puchł od treści i jakości.

Więcej info wkrótce.

Tak, oprócz gniewnych i w pełni zdeterminowanych treści będzie też dużo treści lajtowych, bo jeśli czegoś potrzebujemy w strasznych dniach izolacji to właśnie równej dawki siły i rozluźnienia. Nie ma nic złego w oglądaniu teraz The Office, nie ma nic złego w graniu w gry online. Nie ma też nic złego w memowaniu. Cokolwiek nam pomaga na serca, róbmy to. Ja też wrzucę tu sporo luzu, bo sam tego potrzebuję.

(Ot, chociażby chcę Ci pokazać ile fajnych fotek na Sri Lance zrobiłem!)

Tak, szykuję też niespodziankę. Wpadłem na nią dzisiaj. Potrzebuję sporo czasu, by ją należycie wyszykować, ale głupia nie będzie.

Więcej info wkrótce.

A zatem…

Sezon wiosna/lato 2020 uznaję za otwarty

Od razu zapowiadam, że skończy się razem z ostatnim dniem lipca – i w sierpniu znowu pewnie zniknę aż do września.

Ale do tej pory jestem, tworzę i jestem z Tobą w dialogu. Pamiętaj, że cholernie Cię potrzebuję w tym trudnym projekcie, więc jeśli którakolwiek z moich publikacji Ci pomoże musimy potem działać razem, by ta Twoja odzyskana otucha od razu szła dalej, pomagała komuś więcej.

Nowe teksty co poniedziałek – kolejny już za tydzień.

(Tutaj możesz zapisać się na newsletter.)

Nowe podcasty co środę – kolejny za chwilę.

Nowe filmy co sobotę – kolejny za chwilę.

Nowe fotki na insta zgodnie z tym i wtedy, gdy poczuję.

Dużo rozmów na Sekretnej Kawiarni, bo jest nas tam sporo i generalnie należymy do gaduł, cóż począć :D

Oraz eksperyment – publiczna premiera założonego już jakiś czas temu kanału na Discordzie, byśmy mogli gadać sobie za dnia, gdy nuda, gdy meh, gdy kawka się robi, gdy szukamy party do pogrania na kompie, gdy chcemy z kimś pogadać o pierwszym sezonie nowego serialu. Czy się uda? Sprawdźmy.

A teraz lecę.

Lecę tworzyć, bo wiem, że warto.

Powtarzam: ja w tę naszą udaną przyszłość wierzę z absolutną pewnością.

Chodź, pokażę Ci dlaczego.

Bądź na bieżąco z tym co robię. Zapisz się do newslettera:


Wyrażam zgodę na otrzymywanie na mój adres e-mail newslettera Andrzeja Tucholskiego

Ciao ,

Andrzej Tucholski

 

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem biznesu oraz strategiem od skuteczności. Zajmuję się wysokosprawczością.

Znajdujesz się teraz na moim wielokrotnie nagradzanym blogu. Prowadzę go od 2009 roku. Oprócz setek artykułów znajdziesz tu linki do mojego kanału na YouTubie, podcastu, a także komiksu na instagramie.

Życzę Ci dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies