Autor: Andrzej Tucholski | 21 stycznia 2019 | Komentarze:
Czas czytania: około 4 minuty

Wszystko z Tobą w porządku

Patrzysz przez okno i z bezradności aż stukasz czołem w szybę. Czujesz, że coś w Tobie pęka, ale jeszcze przez chwilę próbujesz się oszukiwać. Ze wszystkich sił zamykasz oczy i starasz się nie myśleć o tym, że faktycznie, rok może i nowy.

Tylko ja jakiś taki stary.

Ble.

Pogadajmy sobie szczerze: no NIKT nie lubi się zorientować, że jednak nie da rady osiągnąć tego, co sobie postanowił.

Nikt nie lubi przyznać się we własnym sercu, że to NIE jest przypadek, że od paru dni nie zapisujemy kalorii jedzonych posiłków. Że nie otwieramy podręcznika do nauki koreańskiego. Że nie wysyłamy tylu CV dziennie, ile chcieliśmy.

Że nie zaczynamy każdego dnia od dwudziestu pięciu pompek, stu zapisanych stron w dzienniku wdzięczności, godzinnej medytacji oraz wypicia herbatki zebranej w świetle sierpniowego księżyca z majestatycznych zboczy cejlońskiego szczytu Pidurutalagala.

Nikt tego nie lubi, a każdy przez to przechodzi

Wszystkich ludzi na świecie – i Ciebie, i mnie – co roku czeka dokładnie to samo rozczarowanie.

Niektórych złapie wcześniej, innych później. Ostatecznie i tak każdy z nas spojrzy w okno, w lustro, w zakładane skarpetki, w niedopitą kawę, w zamrożoną szybę bagażnika, w oczy ukochanej osoby albo nawet w oczy zupełnie obcej osoby i uśwadomi sobie, że ten “nowy, lepszy rok” szokująco, do złudzenia wręcz przypomina ten stary, co to właśnie się skończył.

Fenomen tego zbiorowego, negatywnego olśnienia przyjęło się wiązać z trzecim poniedziałkiem stycznia.

Nazwano ten dzień “blue monday”

To właśnie wtedy człowiek przechodzi miniaturowy “kryzys wieku średniego” i dochodzi do wniosku, że trochę przesadził z ambicjami gdy ustalał sobie cele na nadchodzące dwanaście miesięcy.

I wiesz co?

To zupełnie nie szkodzi

Wszyscy przesadzają z postanowieniami. Wszystkich ostatecznie łapie leń. Ciebie, mnie. Moich znajomych. Twoją rodzinę. Ludzi w telewizji. Ludzi w sejmie. Wszyscy regularnie pękamy i zamiast zdeterminowanej walki o bardziej udane jutro wybieramy ziewnięcie i rzucenie się brzuchem na kanapę, by pooglądać trochę serialu.

Wierzę jednak, że nie warto z tego powodu jakoś strasznie się torturować.

I mam nawet na podparcie swojej tezy trzy wymyślone naprędce argumenty :)

Po pierwsze – człowiek kultowo wręcz przecenia to, co może ogarnąć w ciągu dnia i absolutnie niedocenia tego, co mógłby ogarnąć w rok. Lubimy krótkoterminowe “sprinty” a jednocześnie nie potrafimy myśleć o “maratonach”.

W efekcie bardzo często stawiamy sobie wygórowane cele i potem się łatwo zrażamy, bo “mieliśmy codziennie uczyć się dwudziestu pięciu słówek”. Kurczę. To faktycznie byłoby bardzo dobre tempo. Ale może zamiast dwudziestu pięciu nienauczonych słówek (bo potknąłem się raz i potem mi się odechciało, bo już wiem, że nie nadrobię) lepiej nauczyć się dziesięciu? I umieć mniej, ale umieć?

Do pomyślenia.

Drugi powód takiego stanu rzeczy wiąże się z tym, że (jako ludzie) bardzo lubimy zapomnieć, jak DŁUGO nam się zeszło z wkopaniem się w aktualne problemy. Przez lata przytyłem wiele kilogramów? Narobiłem długów? Zignorowałem rozwój zawodowy? Zawaliłem relacje z przyjaciółmi?

I co, chcę teraz z tych wieloletnich problemów wyjść w trzy tygodnie?

No hej, niektóre sprawy potrzebują czasu, tak po prostu :)

Powód trzeci jest za to radosny

To znaczy – te dwa pierwsze też można interpretować jako radosne, ale to by chyba wymagało dosyć mocnych fikołków umysłowych ;) a ja jestem dopiero po jednej kawie, więc nie zamierzam koloryzować świata tam, gdzie nie ma naturalnych zalet.

Trzeci powód wpadania w “smęcenie nazywane blue monday” w mojej ocenie jest taki, że człowiek to z natury swojej istota optymistyczna :)

My naprawdę wierzymy, że możemy schudnąć. Przytyć. Nauczyć języka. Oduczyć palenia. Zebrać pieniądze. Zebrać przyjaciół. Zbudować dom. Zbudować przyszłość.

A zresztą – czemu mamy nie wierzyć? Przecież to się regularnie udaje milionom ludzi na całym świecie. I są książki wyjaśniające jak większość z tych rzeczy osiągnąć krok po kroku, tak, by nawet najbardziej zamyślona osoba zrozumiała.

Na co mi jednak miliony ludzi ze świata, skoro JA wielokrotnie nie dałem rady czegoś zrobić?

Na co mi te wszystkie książki, skoro JA nie notuję kalorii, JA nie otwieram podręcznika i JA nie wysyłam założonej liczby CV każdego dnia?

Czasem łatwo się poddać.

I jeśli się na chwilę poddajemy – to to też jest normalne, bo każdy się czasem poddaje.

A potem – nieważne jak bardzo jest źle! – my i tak zaczynamy myśleć: a może teraz? A może ten rok będzie miliard razy lepszy od poprzedniego? Może teraz wreszcie znajdę żonę, męża, przyjaciela, kumpelę, zgubiony portfel, zgubioną pasję, albo chociaż nauczę się piec pierniczki.

Tylko człowiek jest zdolny do takiej wytrwałości. I chcę w związku z tym podkreslić dzisiaj jedną BARDZO WAŻNĄ rzecz.

Blue monday, czyli zorientowanie się, że nasze postanowienia nie idą tak, jak chcieliśmy, pokazuje tylko, że źle je zaplanowaliśmy. Nic więcej.

Nie są to głupie postanowienia. Nie są naiwne. Nie są bzdurne. Nie są idiotyczne. My nie jesteśmy debilami. Nie jesteśmy niedojdami. Nie jesteśmy grupą nadambitnych parówek, które nawet nie potrafią sobie sensownie pościelić łóżka.

Nie.

Po prostu źle coś zaplanowaliśmy.

I z tej okazji możecie się zakopać pod tyloma kocami i jeść tyle lodów, ile tylko dusza zapragnie. Ja też mam doła, jak coś źle zaplanuję.

Ale w żadnym wypadku nie wolno Ci pomyśleć, że coś z Tobą nie gra.

Nie, luzik.

Luzik bluzik.

Twoje serce jest po właściwej stronie i wszystko jest git.

Chcesz bardziej udane jutro. Chcesz znaleźc pracę. Chcesz zarobić hajs. Chcesz pomóc komuś wyzdrowieć. Chcesz trenować, by już nigdy więcej nie być słabym. Chcesz się uczyć, by nigdy więcej nie zostać pominiętą w awansie.

Idzie Ci wolniej, niż chciałaś, niż chciałeś.

Wiem.

Mi też idzie wolniej.

Ale tak już wygląda życie, moi drodzy.

Wszystko jest z nami w porządku.

Wszystko jest z Tobą w porządku.

(Ze mną chyba też.)

Poświęćcie dzisiaj dziesięć minut i przeróbcie swoje plany na takie, które wyjdą. Może trochę mniej ambitne, a może trochę bardziej Wasze. I potem znowu zacznijcie walczyć o bardziej udane jutro, bo nie ma absolutnie żadnych podstaw by myśleć, że to niemożliwe.

Powodzenia.

Ciao ,

Andrzej Tucholski

 

Zdjęcie: Mark Alexandrovich ze zbiorów Unsplash.

Cześć!
Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem oraz twórcą internetowym.

Pokażę Ci jak duży i praktyczny wpływ na człowieka ma psychologia. A także pogadamy o sposobach na ogarnięcie zabieganej codzienności w taki sposób, by życie było spokojne i bardzo udane. Znajdziesz tu lifestyle'owe tematy (seriale) płynnie połączone z praktycznymi poradami (jak się nie spóźnić przez seriale). Zapraszam!

Rozpocznij ogarnięcie!

Przy okazji, napisałem serial.



Co prawda nie taki prawdziwy, do telewizji, ale za to za darmo. "Umowy Śmieciowe" w formie powieści w odcinkach opowiadają historię Hanny Wróbel. Dziewczyna przyjeżdża do Warszawy do pracy i już pierwszego dnia wszystko idzie dokładnie nie tak, jak sobie zaplanowała. Walczy więc nie tylko o wymarzony etat, ale też z własnymi słabościami. I z sercem. I z przyjaciółmi. I z losowymi problemami. I z pogodą. I, bądźmy szczerzy, ze wszystkim innym.

Życie w wielkim mieście nie jest proste.

Powstaje zatem pytanie: czy starczy jej na ogarnięcie tych wszystkich dramatów kawy?


Obejrzyj Przeczytaj odcinek pilotażowy

Aha, nagrałem też kurs.



Kurs uczenia się dla dorosłych to kompleksowe szkolenie uczące jak się uczyć. 17 lekcji wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować własny system nauki. Dzięki niemu przyswoisz psychologiczne podstawy uwagi i pamięci. Nauczysz się korzystać z najlepszych sposobów na efektywną naukę i technik pamięciowych. Zajmiemy się też motywacją i zachowywaniem spokoju w obliczu wyzwań. A wszystko podane tak, by maksymalizować mocne strony uczenia się w przypadku osoby dorosłej.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs opiera się o moją autorską strategię PROPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

I to nie jeden kurs!



"Ogarnij maturę w tydzień" to kompletny kurs, który dzięki 7 lekcjom wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować system nauki do matur. Dzięki niemu nauczysz się uczyć, rozplanujesz starania, nie zmarnujesz czasu a nawet zrobimy tak, by się za bardzo nie stresować. Każda prezentowana w nim porada została przetestowana wiele razy i pochodzi z mojego doświadczenia, a także jest oparta o naukę. I co najważniejsze - działa. Tak zwyczajnie.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs został objęty patronatem merytorycznym Uniwersytetu SWPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

Pobierz darmowe materiały do ogarnięcia życia
i dołącz do 4 000+ odbiorców newslettera!

Gdy się zapiszesz to od razu dostaniesz w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do najnowszych artykułów
  • 7 plakatów rozwijających materiały z bloga
  • 3 excele przydatne w ogarnianiu życia
  • moją prezentację z TEDx
  • a także kolejne materiały!

Chcę zapisać się do newslettera, a co za tym idzie wyrażam
zgodę na otrzymywanie na mój adres e-mail informacji o nowościach,
promocjach, produktach i usługach Andrzeja Tucholskiego.
Chcesz ze mną współpracować?

Mój blog od lat należy do ścisłej czołówki polskich współprac komercyjnych z influencerami. Zrealizowałem na nim z sukcesem kilkadziesiąt akcji, z których każda wywołała pozytywne reakcje u moich Czytelników oraz zrealizowała postawione przez Klienta cele.

Zawsze jestem gotów porozmawiać o kolejnej, z której potem będziemy dumni :)

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to wielokrotnie nagradzany lifestyle'owy blog ekspercki o psychologii. Prowadzę go od 2009 roku.

Piszę na nim o praktycznym wpływie psychologii na człowieka. I o tym, jak ogarnąć zabieganą codzienność w taki sposób, by życie było spokojne i udane.

Życzę Ci bardzo udanego dnia!.

Informacja

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem - psychiatrą lub terapeutą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!