O co chodzi z trendem “lifelong learning”?

Czas czytania: około 7 minut • Kariera
 

Lifelong learning. Trend odpowiadający na wiele problemów, z którymi przyjdzie nam się borykać w przyszłości. Modnie brzmiące hasło coraz częściej przytaczane jako najlepsza strategia na zachowanie spokoju, na pewność zatrudnienia, na lepsze pieniądze.

A tak naprawdę coś, co znamy od dawna, tylko się nie skupiliśmy :)

Serio!

Z okazji premiery mojego nowego szkolenia – kompleksowego kursu uczenia się dla dorosłych – mam okazję sporo rozmawiać o tym zjawisku. I coraz częściej dochodzę do wniosku, że chyba jesteśmy na nie skazani. Tylko że, widzicie, wypadałoby najpierw dobrze ogarnąć, jak wygląda jego dzisiejsza wersja.

Bo tak naprawdę…

Znamy “lifelong learning” od lat

Tylko że mówiło się na to “kształcenie ustawiczne” :)

Zobaczcie: trend lifelong learning (czyli “uczenie się całe życie”) jest najczęściej definiowany jako założenie, że w życiu nie wolno spocząć na laurach. Należy cały czas rozwijać się – czy to z powodów zawodowych, czy to prywatnych. Wchodzą tutaj w grę certyfikaty i kompetencje, ale też języki obce lub zainteresowanie nowymi kulturami. Chodzi o otwartość umysłu i obietnicę, że zawsze będzie się szukało czegoś nowego do porobienia.

W kształceniu ustawicznym co do zasady chodzi o to samo, ale przyjęło się sądzić, że chodzi głównie o kwestie związane z pracą. A przecież Robert J. Kidd nie bez powodu wyróżnił, że człowiek rozwija się zarówno w pionie (kolejne “poziomy” edukacji – podstawówka, liceum, studia), jak i w poziomie (kolejne “kategorie” edukacji – różne zainteresowania, czasem niepowiązane).

Nie jest zatem tak, że rozwój koniecznie musi być poświadczony “papierkami” i mieć związek z pensją.

Nie jest też tak, że ratunek dla świata wymyślili millenialsi ;)

Oj nie, wręcz przeciwnie.

Ale powiem Wam, że podoba mi się pewna drobna zmiana, która oddziela dawne myślenie o życiowym rozwoju od tego, które najczęściej słyszy się dzisiaj.

A mianowicie teraz, po raz pierwszy od dawna, mówi się otwarcie o wartościach, bez których nie byłoby psychologii.

Ale o nich za moment.

Uczenie “twarde”

Z mojej perspektywy trudno o lepszy przepis na udaną przyszłość od zwykłej, ciężkiej pracy.

To nie brzmi jakoś super sexy i gdybym mógł to chętnie bym Wam gadał, że do sukcesu wystarczy pozytywne nastawienie. No, tylko że wiecie. Nie wystarczy :)

Jeśli ma się akurat taką chwilę w życiu, że i czas i kasa pozwalają na sięgnięcie po coś więcej – to warto sięgać. Nawet jeśli będzie trudno. Nawet jeśli będzie niemiło. Bo ze stoickiego punktu widzenia przeżywanie trudności ” tu i teraz” jest całkiem skuteczną drogą do łatwiejszej przyszłości. Antycypowanie zagrożeń potrafi uratować nas od burzliwych sytuacji w tak skuteczny sposób, że aż człowiek się zastanawia, o co chodzi :D

A chodzi o bardzo stare powiedzonko: szczęście sprzyja dobrze przygotowanym.

lifelong learning

To z tego powodu sięgnąłem po egzaminy certyfikacyjne ACCA. Raczej nie będę robił wszystkich. Ale nawet podstawowa trójka gwarantuje mi bardzo przydatny rynkowo dyplom finansowy. Dzięki tej wiedzy będę całkiem oblatany w analizach firmowych, co pozwoli mi a) lepiej pomagać klientom, dla których przygotowuję strategię oraz b) mądrze inwestować. W przyszłóści.

Nie wiem, jak niby miałbym inaczej potrafić czytać sprawozdania spółek, gdybym nie przeszedł wcześniej całego materiału do egzaminu ACCA F3 :)

lifelong learning

A przecież jestem psychologiem. I mógłbym się uprzeć, że na tej psychologii już dojadę w życiu do swojej docelowej kariery i o, koniec. Nie chce mi się. Wyciągam pada od konsoli i resztę popołudnia spędzam grając.

Yeah, bywa i tak, bo lubię odpoczywać :)

(A zarazem wyszło niedawno Assassin’s Creed: Oddysey i poświęcam tej grze stanowczo za dużo poranków.)

Ale widzicie, powtórzę.

Jeśli tylko macie w życiu kasę, czas i przestrzeń by zrobić coś trudnego, to po prostu warto tego pada schować. Zamiast niego wyjąć kalkulator.

Zaparzyć kawę.

Sięgnąć po coś nowego.

Jakby to ujął Robert J. Kidd: sięgnąć w górę.

Uczenie “miękkie”

Albo, nadal nawiązując do jego klasyfikacji, moglibyśmy też sięgnąć w bok.

I to jest ta różnica, dzięki której sto razy bardziej wierzę we współczesny “lifelong learning” niż znane nam już dobrze “kształcenie ustawiczne”. Dzięki wrażliwości grupy społecznej, która aktualnie zaczyna definiować rynek pracy nagle w cenie stały się sprawy zupełnie miękkie.

Czas na zainteresowania. Czas na odpoczynek. Czas na (na razie) niepotrzebny nam język obcy.

(Bo każdy prędzej czy później będzie potrzebny).

Czy od tych zmiennych bezpośrednio zależy nasza wypłata? Nie, nie bardzo

Czy rynek pracy pochyli się, pocałuje nas w czółko i obieca, że zawsze pozwoli nam odpocząć?

Ha, w życiu ;)

Nie żyjemy w świecie idealnym.

Ale jestem zachwycony, że W OGÓLE o tych rzeczach się rozmawia. Z punktu widzenia psychologii pracy aż taka uwaga, jaką się dzisiaj poświęca dobrostanowi emocjonalnemu pracownika jest precedensem, czymś niespotykanym w historii tematu.

I bardzo wierzę, że ta wzbierająca fala empatii i traktowania człowieka holistycznie, nie tylko jako zdefiniowanego papierkami zestawu kompetencji twardych, ale jako całego “pakietu” jego doświadczeń i predyspozycji – ta fala będzie zarówno zdrowa dla ludzi jak i dobra dla rynku. Coś mi podpowiada, że zrozumiany i czujący akceptację pracownik to skuteczny pracownik :)

Na razie staram się to podejście wdrażać we własnym życiu. Gdy muszę – odpoczywam. Sporo czytam.

To dzięki niemu poszedłem nagrywać z moim ziomkiem wesoły film o konflikcie SYMULACJA vs RZECZYWISTOŚĆ (jak klikniecie w link to możecie go obejrzeć).

To dzięki niemu prowadzę na swoim kanale serię rozmów z twórcami “Jak ogarnia“, w której m.in. od Billie Sparrow próbowałem dowiedzieć się, jaka jest jej empatia i jak wygląda świat widziany jej oczami.

Czy na tym więcej zarobię?

Raczej nie.

Czy mi się to do czegoś “przyda”? W takim starym rozumieniu tego słowa?

Jeszcze nie wiem.

Czy dzięki temu więcej, lepiej i szerzej myślę i czuję, że mogę dojść do wniosku, który wcześniej – po prostu – byłby dla mnie niedostępny?

Jak najbardziej.

Bodźce i doświadczenia: lifelong learning

Bardzo podoba mi się, że w dzisiejszej definicji lifelong learning aż taką uwagę przykłada się do uczenia się i ogarniania rzeczy szalenie od siebie różnych. Od certyfikatów finansowych po certyfikaty językowe. Od nauki matematyki po naukę lore’a Warcrafta. Od przepisów prawnych po przepisy wegańskie.

lifelong learning

Sporo ostatnio spaceruję i w efekcie sporo czasu poświęcam na myślenie jak lepiej się przygotować na nadchodzące lata. Takie już mam hobby, że dużo rozkminiam :)

No i wniosek jest jeden.

Ci wszyscy naukowcy i analitycy rynkowi, którzy mówią, że należy się uczyć, bo etat coraz krótszy a przeładowanie poznawcze coraz większe (wspominam o tych dwóch zmiennych, a także przytaczam źródła na stronie sprzedażowej kursu) – to wiesz co z nimi?

Ci wszyscy ludzie mają rację.

Warto w życiu sięgać po nową wiedzę.

Dlatego robię ACCA.

Warto sięgać po LEPSZĄ wiedzę ze znanej już nam kategorii.

Dlatego ciągle czytam nowe książki z dziedziny psychologii.

Warto poznawać nowe punktu widzenia.

Dlatego nie zatrzymałem się nagraniu z Billie Sparrow, tylko na przykład pojechałem niedawno do Wrocławia nagrać materiał z dwójką kolejnych twórców. Bo widzicie, lifelong learning nie jest tylko w górę, ale jest też na boki. Bez rozszerzania perspektyw sami zapędzimy się kiedyś w kozi róg – czy to światopoglądu, czy to kariery – i będzie smutno. Więc skoro można tego w bardzo przyjemny sposób uniknąć, to czemu nie?

A do Wrocławia pojechałem Seatem Arona (moje wrażenia z jazdy znajdziecie tutaj), którego dogadanie na testy też było dla mnie czymś nowym, bo dopiero od niedawna jestem w kontakcie z markami motoryzacyjnymi. Poznajemy się dopiero. Ale na całe szczęście i ja, i wspomniana marka wiemy, że musimy się rozwijać.

I próbować nowych bodźców.

Bo nie mamy pojęcia, jak będzie wyglądał rynek za pięć lat i najlepszym co możemy zrobić jest odważne i mądre rozglądanie się dookoła, jakie interesujące opcje mamy pod ręką już teraz :)

A przy okazji pozwolę sobie na zaczepkę – bo na parkingu, z którego się odbiera i na który się zwraca auta prasowe spotkałem takie cudeńko – hej, SEAT, a może tego pięknego modelu też nie potrzebujecie przetestować? ;)

Jeden wspólny mianownik – trzeba się tego nauczyć

A wracając do lifelong learning – niezależnie od tego, czy chcesz się nauczyć C++, czy języka włoskiego, czy jeździć ratrakiem, czy pływać kajakiem, czy rozpoznawać dzikie ptaki, czy też z pamięci wymieniać wszystkich wodzów Szoszonów… no wiesz, trzeba się tego będzie nauczyć.

Dlatego postanowiłem zaadresować jedną z największych luk rynkowych, jakie w życiu znalazłem. Przygotowałem kurs budowania skutecznego systemu nauki i wbrew popularnemu trendowi nie zaprojektowałem go pod dzieci. Nie. Dla maturzystów mam coś odrębnego, i to inny temat.

Ale moje najtrudniejsze osiągnięcie zawodowe – przygotowanie kompleksowej strategii uczenia się PROPS oraz opracowanie jej w formie przystępnego kursu –  poświęciłem dorosłym.

lifelong learning

Kurs uczenia się dla dorosłych jest kompleksowym narzędziem pozwalającym szybko i skutecznie nauczyć się uczyć. A także motywować. A także zachowywać spokój.

No znacie mnie przecież, nie pozwoliłbym Wam ogarnąć tylko jednej, wyjętej z kontekstu kwestii i udawać, że nie są to naczynia połączone. Dlatego skupiłem się i przewidziałem w scenariuszu budowę całości.

Efekt możecie znaleźć tutaj – klikajcie po kurs uczenia się dla dorosłych – i będzie mi bardzo miło, jeśli tam zajrzycie.

Mocno się napracowałem :)

Ciao ,

Andrzej Tucholski

 

Zdjęcie: Candice Picard ze zbiorów Unsplash.

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem biznesu oraz strategiem od skuteczności. Zajmuję się wysokosprawczością.

Znajdujesz się teraz na moim wielokrotnie nagradzanym blogu. Prowadzę go od 2009 roku. Oprócz setek artykułów znajdziesz tu linki do mojego kanału na YouTubie, podcastu, a także komiksu na instagramie.

Życzę Ci dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies