Jak mieć w życiu więcej ŚWIETNYCH POMYSŁÓW – skuteczna metoda Design Thinking

Czas czytania: około 7 minut • Kariera
 

Taki nasz “wewnętrzny” design thinking działa tak: czasem człowiek idzie sobie ulicą i nagle ojej! PIORUN Z NIEBA! Chmury się rozstępują, powietrze pachnie jak po burzy, wszyscy dookoła mili i uśmiechnięci a białe synogarlice na drzewach trzymają w dzióbkach gałązki oliwne! I gotowe – mamy genialny pomysł!

Wena przyszła!

No dobra, ale co zrobić, gdy akurat wena NIE chce przyjść? :D

(Jak tej wenie pomóc, by przyszła na zawołanie?)

Bo bardzo chcemy mieć genialny pomysł?

A trochę nam nie idzie?

A naprawdę by się przydało?

Na całe szczęście jest metoda…

Design Thinking!

Znajdziecie na jej temat kilka książek, ale najskuteczniejsze i najkorzystniejsze cenowo (bo bezpłatne!) rozwiązanie to warsztaty.

A konkretniej: bezpłatne szkolenia, które Google organizuje w partnerstwie z Polskim Funduszem Rozwoju. Możecie na nich ogarnąć podstawy tej wspaniałej metodologii tak, jak i ja je ogarnąłem. Szybko, skutecznie, z możliwością zadawania pytań. Czuję, że mam po nich nie tylko sporo nowej wiedzy, ale też i mam tę wiedzę utrwaloną. Tak to już jest, jak się ćwiczy pod okiem zawodowych szkoleniowców :)

(Pod tym linkiem znajdziecie więcej info. Klikajcie jeszcze zanim przeczytacie artykuł.)

(Warsztaty odbywają się w wielu miastach Polski i na bank znajdziecie termin dla siebie!)

OK, ale jeszcze zanim pójdziecie na szkolenie.

Co możecie ogarnąć już dzisiaj, by mieć lepsze pomysły choćby od jutra? Słuchajcie – mam dobrą wiadomość. Są trzy takie fundamenty. I wszystkie działają “out of the box”, nie wymagają żadnego okresu na rozpęd.

Zaczynamy!

Po pierwsze – skup się na użytkowniku

Absolutnym kluczem w “myśleniu jak Google” jest pełne oddanie całego procesu użytkownikowi.

Jeśli zastanawiamy się nad rozwiązaniem własnego problemu, zacznijmy od duetu: notes & długopis. Siądźmy w cichym miejscu z łatwym dostępem do kawy i spędźmy tam tyle godzin, ile tylko czujemy, że potrzeba.

Wypiszmy wszystkie możliwe wersje tego, co nas gryzie. I za wszelką cenę powstrzymajmy się przed skakaniem od razu do potencjalnych rozwiązań. Nie. Nein. Nope. Nada. E-e. Najpierw definiujemy problem. I próbujemy go rozkminić tak celnie, jak tylko się da.

Gdy próbujemy rozwiązać problem kogoś innego to pamiętajmy, by nie narzucać tej osobie naszych szybkich pomysłów. W tym etapie chodzi o to, by pojąć, co TAK NAPRAWDĘ jest nie tak. A dopiero później przeskoczyć tanecznym krokiem w tryb: dobra, starczy tego smęcenia, rozpykujemy temat! :)

Po drugie – myśl dziesięciokrotnie lepiej

Na początku zauważyliśmy jakiś problem, później go “zeksplorowaliśmy” na maksa (czyli poznaliśmy jego dużo zależności oraz wcieleń – czy to dzięki rozmowie z samym sobą, czy to dzięki wywiadom przeprowadzanym z innymi). Dzięki czemu mamy ten problem na tacy. Już się nam nie wywinie.

OK.

To teraz pora ogarnąć TYLE ROZWIĄZAŃ, że aż się więcej nie pomieści w głowach!

Stosujemy więc metodę brainstormu.

Wypisujemy wszystkie możliwe opcje, które załatwią problem na cacy.

Może przyda się do tego wynajęcie sterowca? Czemu nie! A może będzie trzeba upiec ciasto? No dobra, możliwe!

Porada, którą powiedziano na warsztatach, a którą znam z doświadczenia (i jest poparta psychologią): brainstorm wychodzi najlepiej na żywo i w grupie. Jeśli zmagacie się z czymś trudnym to skrzyknijcie przyjaciół, zamówcie pizzę, zaparzcie wannę kawy i po prostu rozpocznijcie wyścig na to, kto wymyśli więcej pseudo-skutecznych rozwiązań.

A potem zacznijcie wybierać, które są najlepsze, najczęściej powtarzane lub najlepiej się “sieciują” z problemem :)

Po trzecie – prototyp

Załóżmy zatem, że macie te 3-4 finalne pomysły, które przetrwały próbę czasu, kończącej się pizzy a także przepicia się kawą. Co teraz warto z nimi zrobić? Ano, jak już zdradziłem w tytule akapitu :) warto zbudować prototyp. Wstępną wersję produktu lub pomysłu.

Sądzicie, że coś się uda załatwić telefonami? Spróbujcie załatwić telefonami coś podobnego.

Wierzycie, że świat potrzebuje więcej małych skrzyneczek na śliwki mirabelki? Zmontujcie jedną.

Wydaje się Wam, że nie ma jeszcze na rynku appki do wymieniania się resztkami farb? Załóżcie w tym celu grupę na fejsie.

Kto wie, do czego dojdziecie na takim etapie zaangażowanych prób :)

Dlaczego warto?

Słuchajcie – to, co Wam opowiedziałem, to oczywiście sam wierzchołek góry lodowej. Brainstorm można ogarniać na przynajmniej 3 różne sposoby. Rozgrzewkę do niego też się przeprowadza w pewien konkretny, szalenie skuteczny sposób. No a zadawanie odpowiednich pytań, by lepiej pojąć użytkownika? Ojej, to studia można o tym zrobić!

I każdy z tych wątków jest celnie, skutecznie, szybko i ciekawie poruszany w trakcie bezpłatnych warsztatów Projektanci Innowacji – kliknijcie, by sprawdzić dostępne miasta i terminy – które Polski Fundusz Rozwoju i Google zorganizowały tak, że mucha nie siada.

Wiem, bo byłem DOKŁADNIE na nich i marzy mi się, by teraz jak najwięcej z Was też poszło :)

Powód jest prosty: ta wiedza po prostu będzie potrzebna bardziej i bardziej, z każdym upływającym rokiem. Osoby potrafiące szybko, skutecznie i celowo (a także na zawołanie!) rozwiązywać problemy wymagające kreatywności są na wagę złota.

Tak sobie myślę, że warto do tego grona należeć.

Choćby od dzisiaj :)

Ciao ,

Andrzej Tucholski

 

Film powstał we współpracy z Polskim Funduszem Rozwoju.

Zdjęcie: Gian Cescon ze zbiorów Unsplash.

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Mam na imię Andrzej. Jestem psychologiem biznesu i strategiem od skuteczności, a także pisarzem i scenarzystą.

Znajdujesz się teraz na mojej stronie domowej, z której możesz przejść do bloga, YouTube’a, na jeden z moich podcastów, na konto na instagramie, a także znajdziesz tu zapis na newsletter i przejście do sklepu z moimi książkami i kursami.

Życzę dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies