Autor: Andrzej Tucholski | 22 lutego 2017 | Komentarze:
Czas czytania: około 11 minut

Co łączy ludzi, którzy odnieśli sukces w Dolinie Krzemowej

Dolina Krzemowa to, z pozoru, urocze miejsce pełne ludzi jeżdżących na hulajnogach. W istocie jest to jednak pole wiecznej, bezwzględnej i wyjątkowo agresywnej wojny na kreatywność, intelekt i znajomość prawa. Jak się w niej “przeżywa”?

Jak tam się w ogóle osiąga sukces?

To było jedno z pytań, które zadecydowały o mojej niedawnej wyprawie do Kalifornii.

Pewnie w większości przypadków odpowiedź jest prosta: wygrywa większy, bogatszy gracz mający lepszych prawników przywodzących na myśl te straszne kancelarie z książek Johna Grishama :)

Ale zdarzają się odmieńcy. Ludzie poza schematem. Dziwne grupki, trudne do wyjaśnienia zlepki umiejętności, małe “teamy”, które – no właśnie – dzięki CZEMUŚ biorą “z byka” o wiele groźniejszych oponentów i skutecznie wygryzają sobie całkiem uczciwe porcje rynku.

To właśnie oni mnie zainteresowali.

Bardzo chciałem poznać ich COŚ.

Poczytałem więc o tym świecie. Wciągnąłem ciężarówkę artykułów. Obejrzałem tonę wywiadów.

A potem pogadałem z Timem Ferrissem. Pogadałem z Chasem Jarvisem. Wymieniłem masę opinii z przedsiębiorcami i twórcami zaproszonymi na premierę nowej książki tego pierwszego. Zagadałem do pracowników Adobe łażących przy biurze tego drugiego.

Aż wreszcie kupiłem bilet i pojechałem z San Francisco na południe. Przy siedzibie Facebooka oraz na Uniwersytecie Stanforda też namówiłem paru tubylców na rozmowy.

Nie jestem w temacie Doliny Krzemowej ekspertem, ale to, co się dowiedziałem, wydaje mi się świetnym startem do własnych, dalszych studiów. Dziś przedstawiam Wam wnioski, które wyciągnąłem z kontaktu z ludźmi, którzy żyją tam, na miejscu, i starają się robić wielkie rzeczy każdego dnia.

Co łączy ludzi, którzy odnieśli sukces w Dolinie Krzemowej?

1. Skupiają się na celnych i dobrych decyzjach, a nie na modach. Być może w zewnętrznej komunikacji używają aktualnie najmodniejszych słówek, ale w środku, we własnym zespole, porozumiewają się tylko problemami klientów i szansami na ich rozwiązanie.

Wybierają ponadczasowe strategie, dzięki którym super ogarniają np. współczesne problemy techniczne. W efekcie “omijają” sporo pułapek, głównie związanych z burzliwym rynkiem inwestycyjnym, i dosyć wcześnie osiągają normalną, codzienną rentowność. Dobrym przykładem takiej ścieżki (choć niekoniecznie w SV) jest Mailchimp.

2. Starają się kwestionować każdą “prawdę”. Skoro pięćdziesiąt osób mówi jedno, to znaczy, że być może warto powiedzieć drugie, nawet jeśli wyłącznie szeptem.

Nacisk na “przełamywanie tradycji” i “disruptowanie” czego tylko się da jest w Dolinie Krzemowej wyjątkowo rozpowszechniony. Niektórzy z nim przesadzają. Ale nie da się ukryć, że gdyby nie takie podejście, Peter Thiel razem z gangiem nigdy nie stworzyliby PayPala.

3. Bardzo, bardzo, bardzo ciężko pracują. To akurat nie jest do końca zdrowe, ale najlepsi “ogarniacze” Doliny Krzemowej tyrają czasem tyle, że obdarzyliby swoją uwagą dwa pełne etaty, a i tak by zostało jeszcze na biznesik na boku.

Nie da się ukryć, że dla naprawdę istotnego osiągięcia bywa potrzebny naprawdę potężny wysiłek. O tym, a także o innych problemach SV opowiadam w jednym z nagrań ze Stanów:

4. Improwizują dopiero w oparciu o kompetencje. Każdy ma tam jakiś zestaw umiejętności. Większość profesjonalistów reprezentuje nauki ścisłe i myślenie procesowe. Ale jest tam też sporo miejsca dla humanistów, ludzi od marketingu, sprzedaży, relacji międzyludzkich, HR, kultur międzynarodowych itp.

Jeśli mogę sobie pozwolić na brzydki żart – dla psychologów też jest tam sporo pracy ;)

Podkreślam jednak: każdy, kto odniósł tam sukces jest w czymś, po prostu, bardzo dobry. Często dzięki wykształceniu, zawsze dzięki odwadze i zdobywanemu “w ogniu pracy” doświadczeniu. (A czasem dzięki doskonałej siatce kontaktów.)

5. Optymalizują. Nie bez powodu to właśnie amerykańscy technokraci wypchnęli Tima Ferrissa na sam szczyt światowej popularności i wpływu społecznego w blogosferze. Dzisiaj na punkcie optymalizowania swoich wydatków/wysiłków/inwestycji czasowych ma hyzia KAŻDY, komu śnią się spore pieniądze.

Ale to, jak efektywnie i celnie podchodzą do swoich projektów najlepsi w SV to jest po prostu szok.

Wydaje mi się, że “Effective Executive” Petera Druckera jest w Kalifornii czytany na poziomie przedszkola. Poziom znajomości lektury: 100% :))

6. Myślą funkcjami. Jednym z moich ulubionych artykułów dotyczących biznesu jest pokazany mi przez profesora Falkowskiego (w trakcie studiów na Uniwersytecie SWPS) tekst zatytułowany “Marketing Myopia”. W dużym skrócie omawia on jak trudne i bolesne dla firmy jest pomylenie funkcji produktu z jego cechami lub opowieścią marketingową.

Najlepsi gracze z SV być może godzą się na “drobną krótkowzroczność rynkową” gdy trzeba powiedzieć coś publice, ale w trakcie projektowania strategii nigdy nie pozwalają sobie nawet na chwilowe stracenie z oczu celu.

7. Budują systemy. To jest krótki punkt. Skuteczni biznesmeni z SV mają bardzo zdrowe podejście względem problemów. Otóż napotykając jakieś wyzwanie pierwszy raz, ma to zarazem być ostatni raz, gdy muszą mu poświęcić uwagę. Na miejscu od razu powstaje skuteczny system i voila, zero stresu na przyszłość.

8. Łączą to, co ich kręci, z potrzebami rynkowymi. To z kolei wielokrotnie powtórzył mi Chase Jarvis, jeden z bardziej znanych fotografów i biznesmenów internetowych (odpowiedzialny za doskonałą usługę CreativeLive.com).

Być może wielu z ludzi sukcesu SV spędziło setki, tysiące godzin pracując nad tym, co jest POTRZEBNE a nie na tym, co ich kręci. Ale prawdziwy, spektakularny hit wyszedł im dopiero, gdy pozwolili choć minimalnej cząstce swojego charakteru przeniknąć w głąb projektu.

Co ciekawe: to wcale nie muszą być równie widowiskowe połączenia co charakter Michaela Jordana, styl Tinkera Hatfielda i rzemiosło inżynieryjne marki Nike, które zrodziły kultowe buty Air Jordan. Często firmie udaje się np. dlatego, że do procesu kreatywnego wpuszczono trochę żelaznej logiki ich głównego programisty :)

9. Gdy przyjdzie na to czas, dbają o życie prywatne. Jedną z dziwniejszych anegdot przywiezionych z Kalifornii był spotkany w busie na północ Viktor. Viktor miał w dłoni dokładnie taki sam aparat jak ja, więc od razu zaczęliśmy rozmawiać. Okazało się, że BARDZO ciężko tyra jako księgowy (czynsze w SF są podobno nie wybaczające błędów – jeśli stracisz pracę, to z braku kasy lądujesz na bruku parę tygodni później) ale jego wyniki w pracy podniosły się dopiero, gdy dla żartu, weekendami, zaczął youtubować.

10. Dbają o kontakty międzyludzkie. Klimat biznesowy USA nieodmiennie ujmuje mnie jedną cechą. Tam KAŻDY traktuje Cię tak, jakby za dziesięć lat miał z Wami współpracować i dla pewności, od razu, próbował zostawić po sobie świetne wrażenie. Być może jest to powodowane wyłącznie pobudkami ekonomicznymi.

Być może.

Ale efekt jest wspaniały :)

Podsumowując – czego można się nauczyć?

Słuchaj – wszystkiego.

Jeśli te cechy (lub ich szczególne wariacje) pozwalają na przeżycie w Dolinie Krzemowej, to na rynku pracy w Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu, Krakowie, Gdańsku czy Toruniu, czy Lublinie też powinny się przydać.

Kluczowe jest wytrwałe i mądre pracowanie oraz dyscyplina. Nie wolno też zapomnieć o takim patrzeniu na rynek, by zaspokoić jego potrzeby pewną swoją predyspozycją. Czymś, w czym jest się dobrym. Ważny jest wreszcie wysiłek.

Dla spokoju chcę jednak przy nim dodać jedną ważną rzecz.

Czasem – faktycznie – aby osiągnąć 100% sukcesu to trzeba wsadzić w projekt TYLE wysiłku, że aż serce ledwo zipie. Ale bywa i tak, że aby osiągnąć 95% sukcesu, wystarczy 25% wysiłku. I człowiek się nawet jakoś szczególnie nie spoci.

Nie mówię tego, by Was zniechęcić. Ale posiadanie perspektywy bywa bardzo przydatne.

M.in. dlatego gorąco zachęcam Was do wzięcia udziału w teście kompetencji przygotowanym dla Was przez Credit Agricole. Możecie tam w ogólny, ale wyjątkowo celny i przystępny sposób sprawdzić, jaka praca byłaby dla Was najlepsza.

Ja zawsze wychodzę z założenia, że skoro można wiedzieć, to trzeba wiedzieć.

Zresztą, hej, dowiadywanie się nowych rzeczy na własny temat to zawsze super zabawa :) Ciekawe, czy raczej nadalibyście się do ekstra zespołu jako główna programistka, naczelny spec od relacji z klientami, copywriter, czy też może inżynier, bez którego w ogóle nie byłoby produktu.

Klikajcie zatem i sprawdzajcie swoją przyszłość, a ja Wam życzę wszystkiego, co najlepsze. Cieszę się, że żyjemy w takich czasach, że jeśli ktoś chce, to może rzucić się na równie trudny rynek, co Dolina Krzemowa. Ale, zarazem, że jeśli NIE chce, to ma do dyspozycji o wiele stabilniejsze, bardziej unormowane rynki lokalne.

Takie wybory to coś pięknego.

Podejmujmy je zatem mądrze, okej? :)

Ciao ,

Andrzej Tucholski

 
Bądźmy w kontakcie:
  • Uuu zazdroszczę spotkania Tima i Chase’a! W jakim CL brałeś udział?

    • Zamknięta premiera nowej książki Ferrissa.

      • Mega!! ToT jest kotem, choc nie sprostala do konca moim wygorowanym oczekiwaniom (zbyt malo nowego contentu po przesluchaniu podcastow + brak pogrupowania tematycznego) – chociaz teraz jak udostepnil index to jest lepiej :)

  • WojtekG

    A jaki tobie typ osobowości wyszedł w teście Andrzeju? Robiłeś test Gallupa?

  • Moja znajoma dość długo pracowała dla jednej z większych firm w Dolinie Krzemowej której programów używa chyba każdy. Po kilku latach przyjechała do Polski i zaczęła szukać pracy. Wiadomo, o wiele gorsze warunki wynagrodzenie itp… ale bardzo tego chciała. Na jej przykładzie widzę że jednak każdy szuka swojego szczęścia i niekoniecznie ono jest na zachodnim wybrzeżu….

  • Motywujące, choć jeżeli wszyscy działający w sieci wezmą sobie to do serca, jeszcze trudniej będzie się przebić.

  • Gratulacje, mega fajne miejsce i inspirujące spotkania. :) Choć selfie z Timem dalej nie rozwiązuje mojej zagwozdki n.t. jego wzrostu ;) (i tak jest tytanem)
    Zastanawiam się tylko, jak wygląda prywatne życie osób tam mieszkających. Jak najlepsi ogarniacze łączą pracę z życiem rodzinnym (na pewno mają jakiś system :) i w jaki sposób ładują akumulatory do dalszej harówki?

  • O wow, jak to się stało, że przegapiłam Twoje relacje z mojego ukochanego SF? Muszę koniecznie i szybko nadrobić!

  • Świetny artykuł. Podsyłam mojemu najbliższemu programiście, który tyra teraz jak głupi, żeby móc za jakiś czas siedzieć przy biurku w dolinie :)
    Mnie smuci tylko jedna rzecz. Szkoda, że dostać się tam, z perspektywy młodego Polaka nie jest zbyt łatwo. Nie narzekam, bo dzięki temu większą szansę mają ci, którzy naprawdę mocno tego pragną, ale wciąż, jest to długa i bardzo trudna droga

  • Niezależnie od podejścia do życia ten tekst jest ważny. Andrzej opowiedział o pewnych realiach, które mają miejsce. Myślę, że trafiasz w punkt z tymi rozważaniami. Zrobiłeś tutaj pewne podsumowanie własnych spostrzeżeń. Z chęcią poczytałbym też wspomnienia z przeprowadzonych rozmów. Ciekawi mnie nieco mniej formalna i oficjalna stronach tego środowiska.

  • Nie jestem przekonany do 100% poświęcania się pracy (czyli żyć w głównej mierze wyłącznie pracą) bo kariera karierą, ale ile mamy przypadków że do 40 zarabiamy hajs po to żeby mieć ekskluzywne życie i melony na koncie a po 40 jeździmy po lekarzach i wkładamy zielone do kieszeni lekarzy? Pracuj nie tyle dużo i ciężko co mądrze. Choć to wybór indywidualny.

    Większość punktów mi się podoba a zwłaszcza ostatni – jakie to proste uśmiechnąć się i w dobrym tonie prowadzić rozmowę nawet ze sprzedawcą chemii domowej czy hydraulikiem. Nigdy nie wiadomo co nam się może zdarzyć/przydać a potencjalnie małostkowa znajomość w przyszłości może nieźle zaowocować. Nic nie tracimy (po za ew. zmuszaniem siebie do bycia miłym) a zyskać możemy wiele. Takie proste a tak rzadko stosowane, przynajmniej u mnie :)

    • no wiesz.. wg mnie Ci goście / przedsiębiorcy 100 % myślą o firmie i o to tutaj chodzi – tak to już chyba jest jeśli ma się jakąś większą ‘wizję’. Ja tak np. mam, choć nie muszę…. Mam 24 lata i dobrze zarabiam. Może zostać tak, jak jest, ale myślę o firmie prawie zawsze, bo wiem co chcę stworzyć/osiągnąć. Często pod prysznicem-w świątyni ‘relaksu’ wpadają mi do głowy świetne pomysły. Praca to również myślenie i od tego… ciężko się uwolnić, ale tak… to kwestia wyboru i dodałbym do Twojej wypowiedzi – wizji/ambicji.

      • Z tą firmą masz rację bo ja również niemal codziennie rozmyślam nad różnymi inwestycjami itp., to jest po części pasja – czy biznes, czy tworzenie nowych i przełomowych rzeczy czy zbieranie znaczków – skoro kogoś to kręci to nie sposób się od tego uwolnić. Chodziło mi tylko że nie można żyć tylko pracą – czyli nie pójdziesz z rodziną gdzieś bo firma/klepanie kodów/nowinki/poprawki. Niedzielny obiad nie przy stole a przy komputerze bo to samo. Poświęcanie się pracy nie jest złe jeśli nie robi się to nade wszystko.
        Takie moje zdanie :)
        Pozdrawiam

  • To, że improwizują w oparciu o własne umiejętności mnie zaciekawiło bardzo. Poznać jakąś dziedzinę bardzo dobrz i dopiero potem ją kwestionować, myśleć, szukać. :)

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i miło mi Cię tu widzieć!

Jestem dyplomowanym menedżerem i magistrem psychologii biznesu.

Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce.

Prowadzę bloga i kanał video poświęcone strategiom projektowania fajnego, udanego życia.

Organizuję polecenia #NiedzielaDzielenia, serię #SąSuper oraz akcję SHARE WEEK.

Przygotowuję kawę w Sekretnej Kawiarni oraz ukrywam przed światem Tajemną Listę.

Facebook

Na fanpage wrzucam informacje o nowych premierach i statusy tak długie że same powinny być artykułami. Uwaga: polecam dużo fajnych ludzi i często zachęcam do chwalenia się.

YouTube

Od czasu do czasu montuję na statywie kamerkę i opowiadam jej coś o skuteczności, podejmowaniu decyzji lub stoicyzmie. Uwaga: bywa nieostro, bo sporo macham rękoma.

Instagram

Kulisy mojej pracy, ładne ujęcia Warszawy, spore ilości książek, kawy i podróży archiwizuję amatorskimi fotkami na Instagramie. Uwaga: zdarzają się selfie.

Instagram

Pierwszy raz?

Prowadzę tego bloga od 2009 roku. Opublikowałem tu ponad 1000 wpisów. To dużo treści, więc przygotowałem dla Ciebie drobne wsparcie. Przeczytaj o czym jest to miejsce, kim jestem ja i od czego warto zacząć lekturę na specjalnej stronie powitalnej.

Dołącz do 11 000+ Czytelników
I zapisz się do Tajemnej Listy

Każdy odbiorca newslettera dostaje w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do nowych artykułów
  • skoroszyty Excel pomocne w organizacji życia
  • plakaty i prezentacje z najważniejszymi informacjami

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to blog dla ludzi, którzy chcą więcej. Prowadzony przeze mnie od 2009 roku należy od lat do najbardziej wpływowych w Polsce. Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce. Wierzę, że niezależnie od tego co lubi się w życiu robić, można to robić skuteczniej, spokojniej oraz czerpać z tego więcej frajdy. Nie lubię mówić innym co mają robić, więc staram się korzystać z przykładów z literatury oraz z własnego doświadczenia. Każdy wyciągnie z nich tyle, ile uzna za stosowne.

Informacje

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)