Autor: Andrzej Tucholski | 17 maja 2017 | Komentarze:
Czas czytania: około 12 minut

Absolutna podstawa – jakich cech najbardziej potrzebują pracodawcy?

W teorii mógłbym napisać tyle wersji tego tekstu, ile istnieje na świecie zawodów. Wiadomo, że innych rzeczy będzie wymagała firma budowlana a innych np. agencja ochrony dla celebrytów. A jeszcze innych biuro graficzne. Istnieje jednak pewien zestaw kompetencji, które będą cenione ZAWSZE.

Serio.

I kolejna dobra wiadomość – można je w sobie wyrobić.

Uniwersalnie Przydatne Kompetencje – UPK

To moja nazwa na takie cechy rynkowe, które zagwarantują każdemu większą przychylność przyszłych pracodawców, niezależnie od wybranej branży. Minimalizują one częste problemy, przez które łatwo mieć problemy na początku kariery. Pozwalają szybko się wyróżnić w codziennym życiu firmy i zwiększają szansę na premie lub awans.

Są też niezależne od predyspozycji własnych. Wystarczy dyscyplina i praca nad sobą, a mogą wejść do repertuaru zalet dowolnego człowieka. Gwarantują też sporo “miękkich” profitów. Nie prezentowanie sobą tych cech – mówiąc wprost – strasznie wkurza szefów. A jak mawiają starożytni Indianie, skoro można kogoś nie wkurzać, to po co go wkurzać.

Przygotowując się do tego artykułu porozmawiałem lub zapoznałem się z wypowiedziami ludzi zatrudniających pracowników w wielu różnych biznesach (od tekstyliów po doradztwo finansowe) i wymienione poniżej cechy powtórzyły się za każdym razem.

Podział 80/20

Używając słownictwa ekonomicznego, jeśli chcesz dobrze zoptymalizować swoje przygotowania do znalezienia super pracy, włożenie 80% wysiłku w te 20% dostępnych przed Tobą kompetencji zagwarantuje Ci, znowu, 80% efektów. Z kolei pozostałe 80% kompetencji zagwarantuje Ci brakujące 20% wyników – co może okazać się kluczowe przy sporej konkurencji lub gdy celem będzie szybki awans. Przy czym zawsze warto zacząć od podstaw, a dopiero na nich budować dalej.

To oczywiście przybliżenie, jak i w przypadku każdego podobnego zastosowania zasady Pareto, ale bardzo bliskie rzeczywistości.

Zaakceptowanie odpowiedzialności

Przy okazji, ważna uwaga: możesz trafić na wkurzającego, niekompetentnego szefa. Jeśli tak jest, to pewnie zareagujesz na moją poradę: “bądź bardziej pracowity” odruchowym tekstem: “tak? a może ten leniuch by się najpierw do czegoś przyłożył, a nie wiecznie muszę za niego świecić oczami i zasuwać?”. Rozumiem i szanuję. Też bym się wkurzał, gdybym musiał brać polecenia od kogoś, kto – w moich oczach – nie jest kompetentny.

Tylko że widzisz, szefa tak łatwo nie zmienisz. Najprostszym wyjściem będzie pewnie zmiana całej firmy. Tak więc jeśli nie masz w planach przenoszenia się do innego pracodawcy to najlepszym, co możesz zrobić, jest potraktowanie marnego szefa jako “zła koniecznego” i wzięcie pełnej odpowiedzialności za wszystko, co dotyczy Ciebie i Twoich osiągów.

W ten sposób będzie Ci łatwiej awansować/uzyskać lepsze referencje/mieć większe szanse na cokolwiek, tak naprawdę :)

(Bardzo podobne “wymaganie od samego siebie” zaprezentowałem też w tekście Jak mieć doskonały start po studiach.)

Jeśli cenisz sobie branie pełnej odpowiedzialności za swoje czyny – dogadamy się. Zapraszam na newsletter.


Lista UPK

Pracowitość. Nikt nie lubi leniuchów a zdaniem wielu pracodawców to właśnie z tą najbardziej podstawową cechą rynkową jest współcześnie największy problem. Młodzi ludzie zatrudniani na różnych stanowiskach nie są pracowici. Powodów jest pewnie dużo, ale często wspominanym podejrzeniem jest pomylenie o co chodzi w pracy.

Nikt nie idzie do kina z celem i marzeniem, by z niego wyjść. No nie, jeszcze w międzyczasie jest film ;) Za to wielu ludzi idzie do pracy tylko po to by z niej wyjść i w efekcie szukają każdej możliwej okazji by trochę “przyciąć” czas faktycznego wysiłku w robocie. Problem jest tak powszechny, że jedną z najlepszych metod by wręcz “zadziwić” pracodawcę jest bycie, po prostu, ciężko pracującym człowiekiem.

(Anegdota: znajomy właściciel firmy niedawno dowiedział się od swojego magazyniera, że ten raczej nie wpadnie do pracy “bo ma kaca i mu się nie chce”.)

(Szybkim rozwiązaniem problemu niechęci do pracy – z czego może płynąć brak motywacji, by się starać – są słowa Ziga Ziglara: “Jeśli nie lubisz swojej pracy to pamiętaj, że możesz lubić siebie w tej pracy”. Oznacza to, że możemy widzieć w robocie coś więcej poza wypełnianiem celów, np. realizowanie jakichś potrzeb własnych. Wtedy jest fajniej.)

Proaktywność. Lub, mówiąc po ludzku, umiejętność znajdywania sobie zajęcia. To kwestia podobna do lenistwa, ale warto o niej wspomnieć osobno. Wielu pracodawców regularnie narzeka, że wyda swojemu pracownikowi dwa polecenia, ten je wykona i od razu przeskoczy w tryb “oszczędzania energii”. W efekcie do czasu pojawienia się kolejnego polecenia będzie, na przykład, siedział na telefonie. W pracy zawsze jest coś do zrobienia i jeśli ktoś siedzi w robocie nie po to, by z niej wyjść, ale po to, by ją dobrze wykonać – wtedy to widzi.

Bardzo istotną kompetencją jest szukanie sobie czegoś do roboty. Masz akurat “wolny przebieg”? Przejdź się po ekipie i spytaj, czy w czymś nie pomóc. Uporządkuj rzeczy na zapleczu. Przygotuj coś na jutro. To zawsze się dobrze prezentuje i zawsze jest mile widziane.

(Anegdota: pewna dziewczyna w sekretariacie wysłała tylko połowę przesyłek, bo szefowa pokazała palcem na jeden z dwóch stosów zaadresowanych kopert mówiąc “weź to wszystko i wyślij”.)

Samodzielne myślenie. Antycypacja i rozwiązywanie problemów. Kolejny element tej samej układanki. Pracodawcy bardzo cenią sobie ludzi, którzy potrafią samodzielnie myśleć. Zbliża się ważna prezentacja i polecenie brzmi: “dzisiaj odpowiadasz za slajdy”? Przygotuj je w trzech wersjach rozszerzeń, na dwóch pendrive’ach, naucz się wcześniej obsługi rzutnika i zadbaj, by każda zaproszona osoba miała notes, długopis i wodę. Podejście pracowite, proaktywne, w którym pracownik wykazuje się samodzielnym rozszerzaniem wymagań w nadprogramową dbałość jest super.

Drugą stroną medalu jest tutaj własne rozwiązywanie złożonych problemów. Szef każe ci zrobić coś na czym się nie znasz? No to nie olewasz tego ani nie robisz tego źle, tylko a) sygnalizujesz, że się nie znasz; b) szukasz kogoś, kto się zna; c) dowiadujesz się na własną rękę.

(Anegdota: na pewnym spotkaniu nie działały pliki prezentacji, bo osoba “odpowiedzialna za slajdy” uznała, że skoro nie zna się na eksporcie z keynote do powerpoint to nie musi tego robić.)

Komunikacja. Kompetencja przydatna zawsze, nie tylko w pracy ;) Jeśli ktoś często ma poczucie, że jest nierozumiany lub nie radzi sobie z przekazywaniem informacji innym ludziom to powinien się nad tym bardzo skupić przed pójściem do jakiejkolwiek roboty. Nawet zawody “samotne” regularnie wymagają kontaktu z innymi, a co dopiero branże zespołowe.

Rozwinięciem kwestii komunikacyjnych są też kompetencje pracy w grupie – przyjmowania i dawania krytyki, przyjmowania i dawania pochwał, pomagania innym, balansowania oczekiwań z wkładem własnym itp itd.

(Anegdota: Znajomy miał problem z pracownikiem w dziale, który był przekonany, że odpowiadanie innym ludziom “bo jesteś głupi” to normalna i akceptowalna forma wypowiedzi. Nawet gdy go zwalniano nie chciał przyjąć do wiadomości, że powinien nad tym popracować.)

Posłuszeństwo. Tak, wiem że przed chwilą wspomniałem wielokrotnie, że w pracowniku bardzo ważna jest samodzielność i własne działania. To mają być jednak rzeczy ściśle związane z zestawem obowiązków, które ma się wpisane do umowy. Szef mówi ci, że masz coś zrobić? Robisz to. Większość firm jest hierarchicznych i trzeba to uszanować.

Szef mówi ci, że masz coś zrobić, a jest to obiektywnie zła decyzja? Próbujesz naraz wykonać jego polecenie i uratować sprawę własnymi działaniami, niestety. W ten sposób najprościej jest się bardzo szybko wykazać jako godzien zaufania i doskonały pracownik.

(Anegdota: pewien grafik dostał polecenie zrobienia szarej strony z zielonymi wstawkami. Zrobił pomarańczową z czarnymi, bo “jemu się bardziej podobała”.)

(Rada na boku: warto jednak spróbować w życiu znaleźć taką firmę, w której na równi z posłuszeństwem będzie ceniona odwaga i np. pracownikom wolno będzie publicznie rzucać swoje pomysły, nawet jeśli będą sprzeczne z linią rozkazów wydaną przez przełożonego. Jest fajniej.)

Niedokładanie problemów. Ważne jest by nie przerzucać na nikogo innego swoich problemów. Jeśli ktoś nie rozumie poleceń, to niech nauczy się je rozumieć. Jeśli ktoś nie potrafi obsługiwać komputera, to niech się nauczy. Jeśli ktoś jest zapominalski to niech nosi ze sobą notes i wszystko w nim zapisuje.

Z drugiej strony, po podjęciu własnych starań, by nie obarczać nikogo swoimi przywarami, warto powiedzieć przełożonemu, że ma się np. regularne problemy z zapamiętywaniem rzeczy. Istnieje szansa, że razem wypracujecie interesujące rozwiązanie (np. inną strukturę przekazywania poleceń). Zdrowym założeniem będzie jednak nie liczyć na to, a co najwyżej spróbować w swoim czasie, bo czemu nie?

(Anegdota: pewna osoba reprezentująca firmę wysłała maile z błędami ortograficznymi “no bo ma dysleksję”.)

Dokładność. To jeszcze jedna cecha, która w zasadzie błyskawicznie zwraca uwagę każdego pracodawcy. Jeśli pracownik wykonuje rzeczy dobrze i do samego końca – to po prostu widać. Bardzo dobrym pomysłem będzie nauczenie się pracy dokładnej i skrupulatnej. Takiej, po której nie trzeba poprawiać. Nic bardziej denerwującego od otworzenia wieczorem plików przygotowanych przez zespół, tylko po to, by odkryć, że w 3/4 z nich trzeba wprowadzić ogrom poprawek, bo do niczego się w obecnej formie nie nadają.

Warto robić rzeczy dobrze, podwójnie, a jak trzeba to i potrójnie.

(Anegdota: słyszałem kiedyś o osobie, która regularnie robiła około 75-85% polecenia, bo regularnie nie zauważała, że jeszcze były potrzebne ostatnie poprawki itp. Nie dostała przedłużenia umowy po okresie próbnym.)

Dodatkowe kompetencje

Przy okazji chcę polecić Ci jedyne w historii bloga tłumaczenie zagranicznej publikacji. Jest to 10 kluczowych kompetencji na rok 2020 autorstwa Larry’ego Kima. Bardzo przydatne jeśli chce się pracować w Dolinie Krzemowej ;) lub, trochę prościej, rozpatruje karierę w dowolnej firmie mającej filie w różnych krajach. Korporacje included.

Jeśli masz spore ambicje – dogadamy się. Zapraszam na newsletter.


Poznawanie swoich predyspozycji

Choć wymienione wyżej kompetencje można w sobie wyrobić niezależnie od posiadanych predyspozycji, klasycznie już chcę zaprosić Was do szerszego spojrzenia na sprawę. Pracowanie w czymś, co ma związek z Waszymi mocnymi stronami jest łatwiejsze, bardziej satysfakcjonujące, zajmuje mniej czasu i prawie na pewno przyniesie lepsze efekty.

Dlatego można samodzielnie pomyśleć o swoich plusach, a można też skorzystać z bardzo fajnego testu predyspozycji i kompetencji zawodowych przygotowanego dla Was przez partnera cyklu – akcję Świeża Krew do Pierwszej Pracy organizowanej przez bank Credit Agricole.

Żeby do niego dotrzeć możecie kliknąć w obrazek powyżej lub ten link. Lub ten link wyżej.

Wspominałem, że lubię ułatwiać ludziom życia ;)

Życzę powodzenia!

Ciao ,

Andrzej Tucholski

 
Bądźmy w kontakcie:
  • Pies

    “Anegdota: pewna dziewczyna w sekretariacie wysłała tylko połowę przesyłek, bo szefowa pokazała palcem na jeden z dwóch stosów zaadresowanych kopert mówiąc „weź to wszystko i wyślij” – a co jest w tym dziwnego? Dziewczyna ma czytać w myślach? Szefowa mogłaby komunikować się dokładniej, a nie wskazywać JEDEN Z DWÓCH stosów – co by się stało, gdyby dziewczyna wysłała też drugi stos, a po tym okazałoby się, że niesłusznie? Latałbyś po wszystkich odbiorcach?

    • No pewnie, najlepiej oburzyć się capslockiem :) Wiesz co robi pracownik, gdy nie jest pewien, czy zrozumiał? Dopytuje.

      • Pies

        Tak, miło jest się czasem oburzyć capslockiem, polecam.
        Polecenie nie było niezrozumiałe, polecenie było źle sformułowane. Dla mnie śmieszniejsze jest zachowanie szefowej, która nie potrafi przekazać konkretnego komunikatu niż sekretarki, która po prostu wykonuje zadanie.

        • Polecam przeczytać akapit zatytułowany “zaakceptowanie odpowiedzialności”. Pracowałem w różnych zespołach robiących różne rzeczy i przez myśl by mi nie przeszło NIE dopytać się, gdy czegoś nie rozumiałem. Nie ma ani jednej zalety zrzucania odpowiedzialności na innych, nawet jeśli mowa o szefie. Ale to już kwestia podejścia od życia. Niektórzy chcą osiągnąć dużo, inni chcą zawsze mieć wymówkę pod ręką.

          • Dokładnie, też bym zapytał czy wysłać jeden stos czy dwa… Wydaje mi się to oczywiste.

  • Parę razy słyszałam już o tym, że moją główną zaletą w pracy jest to, że faktycznie pracuję. Niezmiennie mnie to szokuje i wytrąca z równowagi. I w tym wpisie widzę to po raz kolejny i dalej chyba wymyka się to mojemu zrozumieniu, jak można przyjść do pracy tylko po to żeby z niej wyjść. Ale chyba czas się pogodzić z faktem, że są na tym świecie zagadki których nie rozwiążę :D

    • Młodym się nie chce. Szerszy problem :)

      • kazziz

        Andrzeju, nie generalizowałbym. Niektórym się nie chce, po prostu. Młodym zapewne częściej, a na pewno lepiej to widać… być może po prostu jeszcze nie wiedzą, jak się z tym dobrze kryć? ;)

  • Wazy

    Moj serdeczny przyjaciel ma firmę i będąc przed 30. rokiem życia zarządza juz calkiem sporym zespolem ludzi, w roznym wieku i z roznych środowisk. Opowiadal mi ze zauwazyl dwa najwieksze problemy: zapominanie oraz standardowo, komunikacja. Opowiedzial mi wczoraj jaki fajny patent na to wymyslil. Odnosnie zapominania- zakupil notesy osobom starszym a osobom mlodszym o bardziej komputerowych preferencjach-licencje na jeden z popularnych programow do notowania i task managerow. Reakcja byla pozytywna no bo fajnie cos dostac. Ale teraz moze egzekwowac chodzenie wszedzie z notesem i jezeli ktos wchodzi do jego pokoju z nawet jakims szybkim pytaniem to on odpowiada “pani Mario, nie odpowiem pani bo nie widzę notesu w pani dloniach”. :)
    Z komunikacją wprowadzil cos, co my we dwojke uskutecznialismy wzajemnie w czasach licealnych, uczac sie do matury z historii-referaty. Co jakis czas zbiera zespol i robia przed soba wyklady na zadany temat a grupa ma aktywnie pytac. Gdy prezentujesz to musisz syntezowac swoja wiedze i przekaz. A grupa czegos sie dowie plus zwieksza swoja responsywnosc, wlasnie na zasadzie “dopytać bo nie zakumalem”. :-)

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i miło mi Cię tu widzieć!

Jestem dyplomowanym menedżerem i magistrem psychologii biznesu.

Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce.

Prowadzę bloga i kanał video poświęcone strategiom projektowania fajnego, udanego życia.

Organizuję polecenia #NiedzielaDzielenia, serię #SąSuper oraz akcję SHARE WEEK.

Przygotowuję kawę w Sekretnej Kawiarni oraz ukrywam przed światem Tajemną Listę.

Facebook

Na fanpage wrzucam informacje o nowych premierach i statusy tak długie że same powinny być artykułami. Uwaga: polecam dużo fajnych ludzi i często zachęcam do chwalenia się.

YouTube

Od czasu do czasu montuję na statywie kamerkę i opowiadam jej coś o skuteczności, podejmowaniu decyzji lub stoicyzmie. Uwaga: bywa nieostro, bo sporo macham rękoma.

Instagram

Kulisy mojej pracy, ładne ujęcia Warszawy, spore ilości książek, kawy i podróży archiwizuję amatorskimi fotkami na Instagramie. Uwaga: zdarzają się selfie.

Instagram

Pierwszy raz?

Prowadzę tego bloga od 2009 roku. Opublikowałem tu ponad 1000 wpisów. To dużo treści, więc przygotowałem dla Ciebie drobne wsparcie. Przeczytaj o czym jest to miejsce, kim jestem ja i od czego warto zacząć lekturę na specjalnej stronie powitalnej.

Dołącz do 11 000+ Czytelników
I zapisz się do Tajemnej Listy

Każdy odbiorca newslettera dostaje w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do nowych artykułów
  • skoroszyty Excel pomocne w organizacji życia
  • plakaty i prezentacje z najważniejszymi informacjami

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to blog dla ludzi, którzy chcą więcej. Prowadzony przeze mnie od 2009 roku należy od lat do najbardziej wpływowych w Polsce. Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce. Wierzę, że niezależnie od tego co lubi się w życiu robić, można to robić skuteczniej, spokojniej oraz czerpać z tego więcej frajdy. Nie lubię mówić innym co mają robić, więc staram się korzystać z przykładów z literatury oraz z własnego doświadczenia. Każdy wyciągnie z nich tyle, ile uzna za stosowne.

Informacje

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)