Autor: Andrzej Tucholski | 18 grudnia 2017 | Komentarze:
Czas czytania: około 7 minut

4 nowe seriale, które warto obejrzeć i 1 całkiem stary

Czegoś takiego dawno nie miałem. Obejrzałem w minionych tygodniach cztery seriale jeden po drugim i w zasadzie każdy pokazał mi coś nowszego, coś lepszego, zupełnie nie zawodząc, tylko zwiększając oczekiwania względem kolejnego, a ten kolejny i tak je spełniał! Poczułem, że muszę to pasmo polecić także Wam :)

Serio – aż sobie obiecałem nie oglądać żadnego nowego serialu do stycznia, może nawet lutego.

Jesienno-zimowa ramówka Netflixa dała mi tyle szczęścia, że muszę dać jej się należycie ułożyć.

Przy takiej dawce emocji i wrażeń nie ma co wydziwiać.

Stranger Things 2

Zaczynam dosyć oczywistym tytułem, ale kontynuacja gigahitu z 2016 roku naprawdę daję radę. Po jej obejrzeniu wyłącznie trochę się boję, że *wiecie który* (w mojej opinii niepasujący stylistycznie do całości) wątek zostanie fundamentem sezonu trzeciego :/ ale to takie o, dywagowanie w oparciu o rozrzucone na stole fusy po kawie.

Co do dwójki – jest fajna. Przebija patos humorem. Uspokaja humor nostalgią. Radzi sobie z nostalgią ciągłym wynajdywaniem na nowo własnego gatunku. A potem doskonale rozgrywa ten gatunek ciekawym suspensem i sympatycznie prowadzoną akcją. No i naprawdę ciężko nie cieszyć się, gdy widzimy na ekranie dochodzącego do wniosków szeryfa Hoppera lub popisującego się zębami Dustina.

Jeśli lubicie “mroczne siły” i walczące z nimi małe miasteczko – super wybór na udane wieczory.

Dark

Pierwszy niemiecki i jeden z pierwszych (po Suburra i Las chicas del cable) równie głośno komunikowanych, “nie amerykańskich” Netflix Original.

Trochę podobny do Stranger Things, bo tutaj też rozchodzi się o małe miasteczko i zaginionego chłopca. Tylko że, parafrazując hasło z oficjalnego zwiastuna: w Stranger Things chodziło o to gdzie i dokąd porwano chłopca. W Dark chodzi o to kiedy go porwano.

Efekt jest bardzo przyjemny. Przepiękny wizualnie, doskonały muzycznie i dźwiękowo. Z oszałamiającą plejadą postaci, do których ogarnięcia przydałoby się drzewo genealogiczne trzech głównych rodzin (do przyczepienia magnesem w kształcie licznika geigera na lodówkę), ale jak człowiek sobie otworzy na telefonie IMDB to ostatecznie jakoś się rozezna :D Nie pytajcie, skąd wiem.

Sporym plusem Dark są też “europejskie” emocje. Nieskrywane antypatie. Jawne niechęci. Drzemiące tuż pod powierzchnią uprzejmości konflikty. Lubię amerykańską kulturę, ale tam ogrom fabularnych sporów ma bardzo podobny przebieg – ludzie tak długo odgrywają pewne przyjęte społecznie konwenanse, aż jeden z nich pęknie, i jest tornado. U nas, w Europie, jest inaczej. Trochę brudniej. Albo też i szczerze.

Wypada jednak, bym Was lojalnie ostrzegł: tam, gdzie Stranger Things przekłuwał suspens, akcję i patos humorem, Dark przekłuwa dokładnie te same odczucia smutkiem. To ciężki gatunkowo serial i nieszczególnie nadaje się na “wieczorny poprawiacz humoru”.

Ale za to jak wkręca :>

The Punisher

Jeden z moich dwóch seriali roku 2017. Serio.

To może zabrzmieć trochę głupio, ale dawno nie widziałem równie, hmm, “poprawnego psychologicznie” serialu. Niesamowicie uchwycona spirala degradacji i dramat młodego Lewisa. Bardzo dobrze wytłumaczony i interesująco porąbany “bad guy”. Boleśnie prawdziwie i bez zbędnego komentarza omówiony ohydny fakt rodzącego się w Stanach “homegrown” terroryzmu.

No i sam Punisher, Frank Castle. Grany przez Jona Bernthala tak dobrze, że to aż ciężko mi wyjaśnić słowami.

Kurczę.

Żebyśmy się dobrze zrozumieli: to serial o socjopacie, samozwańczym seryjnym mordercy. Produkcyjnie też ma swoje wady. Jest strasznie brutalny i potrafi być tak wolny, że można się nabrać, że zawiesił się Wam internet i przestało wczytywać serial. Ale potem pojawia się kolejna scena, w której Punisher na moment odrzuca maskę i próbuje nieudolnie, słowami prostego faceta zawstydzonego, że ma emocje, nadal, po tym wszystkim co go spotkało, próbuje wytłumaczyć skąd się wziął i dlaczego wie, że jest potworem, ale wie też, że już nim pozostanie, bo system go zawiódł.

I to zakończenie, to przepiękne, przepiękne zakończenie.

I człowiek zaczyna się zastanawiać.

Straszne i hipnotyzujące zarazem.

Mindhunter

No, a skoro jesteśmy przy rzeczach strasznych i hipnotyzujących naraz, to moim drugim serialem roku 2017 jest Mindhunter.

Jestem prawie pewien (tzn. wymyśliłem to sobie od początku do końca) że narodziny tego tytułu wyglądały następująco: Netflix zadzwonił do Finchera i powiedział: David, kojarzysz, że ty co jakiś czas próbujesz na nowo opowiedzieć tą samą historię? Dlaczego w człowieku śpi czyste zło i dlaczego człowiek czasem pozwala mu się obudzić?

Na co David Fincher: no tak, kojarzę.

I wtedy Netflix: a chcesz duży budżet i zrobisz nam o tym serial tak jak lubisz, powoli, ze smakiem, z tymi twoimi szalonymi mini-ruchami kamery, które przyklejają widza do ekranu ściślej niż najszybszy wyścig samochodowy?

David Fincher: no jasne, spoko, a mogę zrobić tak, by wszystko było trochę zielonkawe i wyglądało jak “David Fincher: The Movie” łącząc wszystko to, co wyszło mi w Se7en, Zodiaku, Fight Clubie a także dodając konflikty międzyludzkie i budowanie personalnych dramatów, które ogarnąłem przy The Social Network oraz House of Cards?

Netflix: Pewnie, super.

Fincher: A mogę wziąć ze sobą Sorkina? Ostatnio nam się super pracowało.

Netflix: Nie, nie tym razem, Aaron jest ekstra, ale pogadamy z nim przy innej okazji.

Fincher: Aha, no dobra. To idę po kamerę.

I, moi drodzy, poszedł. I TO JAK POSZEDŁ :)

Jeśli nie macie pojęcia jakim cudem można ciekawie pokazać serial o dwóch gliniarzach, którzy NON STOP GADAJĄ z już zamkniętymi więźniami (i nie przeszkadza Wam powolne tempo rozwijania fabuły) to, no, ja nic nie mówię, ale jest taki pewien serial, który Wam to może całkiem nieźle pokazać ;)

Twin Peaks

Stare sezony. Powiem Wam, że im więcej oglądam współczesnych seriali, tym bardziej widzę, jak przełomowym i niesamowitym dziełem było krystalizujące pewną wizję, groteskowe dzieło Lyncha. I non stop mam ochotę na jeszcze jedno podejście. To już chyba trzecie by było :)

A co u Was?

Co Wam zapełnia te piękne, zimowe wieczory? :)

Ciao ,

Andrzej Tucholski

 

Cześć!
Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem oraz twórcą internetowym.

Pokażę Ci jak duży i praktyczny wpływ na ludzkie życie ma psychologia. A także pogadamy o sposobach na ogarnięcie zabieganego życia. Znajdziesz tu lifestyle'owe tematy (seriale) płynnie połączone z praktycznymi poradami (jak się nie spóźnić przez seriale). Zapraszam :)

Rozpocznij ogarnięcie!

Przy okazji, napisałem serial.



Co prawda nie taki prawdziwy, do telewizji, ale za to za darmo. "Umowy Śmieciowe" w formie powieści w odcinkach opowiadają historię Hanny Wróbel. Dziewczyna przyjeżdża do Warszawy do pracy i już pierwszego dnia wszystko idzie dokładnie nie tak, jak sobie zaplanowała. Walczy więc nie tylko o wymarzony etat, ale też z własnymi słabościami. I z sercem. I z przyjaciółmi. I z losowymi problemami. I z pogodą. I, bądźmy szczerzy, ze wszystkim innym.

Życie w wielkim mieście nie jest proste.

Powstaje zatem pytanie: czy starczy jej na ogarnięcie tych wszystkich dramatów kawy?


Obejrzyj Przeczytaj odcinek pilotażowy

Aha, nagrałem też kurs.



"Ogarnij maturę w tydzień" to kompletny kurs, który dzięki 7 lekcjom wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować system nauki do matur. Dzięki niemu nauczysz się uczyć, rozplanujesz starania, nie zmarnujesz czasu a nawet zrobimy tak, by się za bardzo nie stresować. Każda prezentowana w nim porada została przetestowana wiele razy i pochodzi z mojego doświadczenia, a także jest oparta o naukę. I co najważniejsze - działa. Tak zwyczajnie.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs został objęty patronatem merytorycznym Uniwersytetu SWPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

Pobierz darmowe materiały do ogarnięcia życia
i dołącz do 3 000+ odbiorców newslettera!

Gdy się zapiszesz to od razu dostaniesz w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do najnowszych artykułów
  • 7 plakatów rozwijających materiały z bloga
  • 3 excele przydatne w ogarnianiu życia
  • moją prezentację z TEDx
  • bezpośredni kontakt do mnie

Chcę zapisać się do newslettera, a co za tym idzie wyrażam
zgodę na otrzymywanie na mój adres e-mail informacji o nowościach,
promocjach, produktach i usługach Andrzeja Tucholskiego.
Chcesz ze mną współpracować?

Mój blog od lat należy do ścisłej czołówki polskich współprac komercyjnych z influencerami. Zrealizowałem na nim z sukcesem kilkadziesiąt akcji, z których każda wywołała pozytywne reakcje u moich Czytelników oraz zrealizowała postawione przez Klienta cele.

Zawsze jestem gotów porozmawiać o kolejnej, z której potem będziemy dumni :)

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to wielokrotnie nagradzany lifestyle'owy blog ekspercki o psychologii. Prowadzę go od 2009 roku.

Piszę na nim o praktycznym wpływie psychologii na ludzkie życie. I o tym, jak ogarnąć zabieganą codzienność. W tekstach łączę lifestyle’owe treści z eksperckimi poradami. W praktyce oznacza to artykuły na codzienne tematy wzbogacone “w środku” fajnymi rozwiązaniami z zakresu optymalizacji obowiązków, psychologii oraz strategicznego podchodzenia do wyzwań. Jeśli przychodzisz po chwilę wyluzowania, wyjdziesz z nowym pomysłem. A jeśli przychodzisz po rozwiązanie, trochę odpoczniesz :)

Informacja

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail. W przypadku palących problemów nalegam, by skontaktować się ze sprawdzonym fachowcem legitymującym się wykształceniem i potrzebnymi specjalizacjami. To ludzie, którzy starali się latami, by móc Ci pomóc. Głupio by było teraz im na to nie pozwolić :)

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)