Autor: Andrzej Tucholski | 7 listopada 2016 | Komentarze:
Czas czytania: około 9 minut

Jak zarabiać na blogu – skuteczna, szybka i etyczna afiliacja

Trudną sztuką jest zarobić tak, by mądrze wykorzystać swoje możliwości. Jeszcze trudniej jest zarobić tak, by nie wykorzystać zaufania swojego Klienta. A co gdyby wręcz je wzmocnić? To by dopiero była jazda :)

Dobrze w takim razie, że mamy afiliację.

Czym jest afiliacja?

W dużym skrócie działa to tak: w sieci afiliacyjnej generujesz link do pewnego sklepu lub produktu. Na blogu używasz tego linku przy opisywaniu tego produktu. Zaznaczasz oczywiście, że jest to link afiliacyjny. W efekcie Twoi Czytelnicy wchodzą na podaną stronę w taki sposób, że system wie, że są „od Ciebie”.

A potem Ty zarabiasz pewien procent ich zakupów :)

Lubię to rozwiązanie, bo jest proste, efektywne i bardzo etyczne. Bloger zarabia mniej więcej po równo na każdej z polecanych opcji, więc może bezstronnie polecić to, co naprawdę lubi.

Żadnych pokus.

Jak można na afiliacji zarobić w praktyce?

Wyobraź sobie, że chcesz napisać listę 7 najlepszych laptopów dla studentów / sukienek na wesele / gier wideo na jesień / ekspresów do kawy / pluszowych jednorożców / czegokolwiek. Możesz w takim artykule dzielić się swoimi opiniami lub doświadczeniami jak tylko chcesz. Czytelnik, kierując się własnym osądem, kliknie w to, co zwróciło jej lub jego uwagę.

Wybór ten nie do końca wpływa na wynagrodzenie, bo afiliacja uczciwie wycenia PROCENT zakupu, niezależnie od tego jaki był kontekst polecenia w notce.

Żeby to działało potrzeba Ci wyłącznie ufających Czytelników i dobrego rozeznania w wybranej przez siebie tematyce wpisu. Ja na przykład, tak sądzę, na luzie mógłbym polecić Wam siedem świetnych książek do przeczytania przed założeniem biznesu.

Jak siebie znam to pewnie wkrótce tak zrobię :)

Polecam Tradetracker

O napisanie Wam o afiliacji poprosił mnie Tradetracker. To duży, wygodny i znany system.

Możecie w nim, przykładowo, uruchomić link replacer. Dzięki temu rozwiązaniu nie musicie pobierać linków afiliacyjnych za każdym razem – robot będzie skutecznie podmieniał każde nawiązanie do sklepu partnerskiego na takie, które działa afiliacyjnie :)

Zresztą, zalet jest naprawdę sporo.

Tradetracker oddaje co najmniej 70% kasy blogerowi, szybko płaci (!), jest po polsku, korzysta ze szczelnych technologii pomiaru i w zasadzie cały czas macie do kogo zadzwonić, bo nad projektem czuwają Publisher Managerzy. (Podobno są super mili!)

Takie cechy to dla mnie podstawa udanego działania.

Więcej o tym systemie możecie poczytać tutaj, na stronach Tradetracker.

Dlaczego warto spróbować?

Słuchajcie, przed każdym blogerem stoi bardzo dużo różnych opcji zarobku. Jeżdżę ostatnio po Polsce i opowiadam o tym, że nie warto korzystać ze wszystkich naraz, bo pali się tym samym zaufanie Czytelników. A warto pamiętać, że to zaufanie to tak naprawdę jedyny zasób, który się posiada.

Zarabianie kosztem swojego jedynego zasobu to zły pomysł.

Dobrym pomysłem jest za to zarabianie tak, by ten zasób miał się dobrze.

(Szczególnie jeśli jest to eksperyment bezpieczny – w najgorszej wersji po prostu Ci się nie spodoba i uznasz, że nie chcesz dalszych prób. W najlepszej jeszcze na takim nieudanym eksperymencie trochę zarobisz:)

Stąd afiliacja. Stąd moja współpraca z Tradetracker.

Uczciwy, prosty system, który nie koliduje z innymi.

Można sobie promować te marki czy produkty, które się lubi tak często, jak się chce. Nikt nic nie narzuca.

Poza Tobą, oczywiście.

No.

To jakie 7 najlepszych designerskich przedmiotów do domu polecicie swoim Czytelnikom? :)

Ciao ,

Andrzej Tucholski

 
Cześć!
Nazywam się Andrzej Tucholski i pokażę Ci różne strategie na ogarnięcie życia. Pogadamy też o kulturze.

Na tym lifestyle'owym blogu eksperckim znajdziesz luźne tematy (seriale) płynnie połączone z pragmatycznymi poradami (jak się nie spóźnić przez seriale). Kanał na YouTube jest o tym samym, tylko weselej, bo mogę wymachiwać rękami.

Rozpocznij ogarnięcie!

Przy okazji, napisałem serial.



Co prawda nie taki prawdziwy, do telewizji, ale za to za darmo. "Umowy Śmieciowe" w formie powieści w odcinkach opowiadają historię Hanny Wróbel. Dziewczyna przyjeżdża do Warszawy do pracy i już pierwszego dnia wszystko idzie dokładnie nie tak, jak sobie zaplanowała. Walczy więc nie tylko o wymarzony etat, ale też z własnymi słabościami. I z sercem. I z przyjaciółmi. I z losowymi problemami. I z pogodą. I, bądźmy szczerzy, ze wszystkim innym.

Życie w wielkim mieście nie jest proste.

Powstaje zatem pytanie: czy starczy jej na ogarnięcie tych wszystkich dramatów kawy?


Obejrzyj Przeczytaj odcinek pilotażowy

Pobierz darmowe materiały do ogarnięcia życia
i dołącz do 12 000+ odbiorców newslettera!

Gdy się zapiszesz to od razu dostaniesz w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do najnowszych artykułów
  • 7 plakatów rozwijających materiały z bloga
  • 3 excele przydatne w ogarnianiu życia
  • moją prezentację z TEDx
  • bezpośredni kontakt do mnie

Chcę zapisać się do newslettera, a co za tym idzie wyrażam
zgodę na otrzymywanie na mój adres e-mail informacji o nowościach,
promocjach, produktach i usługach Andrzeja Tucholskiego.
Chcesz ze mną współpracować?

Mój blog od lat należy do ścisłej czołówki polskich współprac komercyjnych z influencerami. Zrealizowałem na nim z sukcesem kilkadziesiąt akcji, z których każda wywołała pozytywne reakcje u moich Czytelników oraz zrealizowała postawione przez Klienta cele.

Zawsze jestem gotów porozmawiać o kolejnej, którą potem będzie można z dumą pokazać w raportach.

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to wielokrotnie nagradzany, lifestyle'owy blog ekspercki prowadzony od 2009 roku.

Poświęcony jest strategiom na ogarnięcie życia. A także kulturze, no bo jak to tak, żyć bez seriali? W skrócie oznacza to, że artykuły na lifestyle’owe tematy wzbogacone są “w środku” eksperckimi poradami z zakresu optymalizacji obowiązków, psychologii oraz strategicznego podchodzenia do wyzwań. Jeśli przychodzisz do mnie po chwilę wyluzowania, wyjdziesz z nowym pomysłem. A jeśli przychodzisz po rozwiązanie, trochę odpoczniesz :)

Informacja

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail. W przypadku palących problemów nalegam, by skontaktować się ze sprawdzonym fachowcem legitymującym się wykształceniem i potrzebnymi specjalizacjami. Ci ludzie starali się latami by móc Ci pomóc. Głupio by było teraz im na to nie pozwolić :)

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)