Autor: Andrzej Tucholski | 24 sierpnia 2016 | Komentarze:
Czas czytania: około 10 min

Plan B to za mało

Jakiś czas temu skończyłem studia. Przez kilka tygodni wszystko było dobrze i szło zgodnie z planem. Wiedziałem co robię, co będę robić za pół roku i co będę robić za dwa lata. A potem wszystko się posypało i żaden plan nie przewidział tego, co robię teraz.

Strategia projektowania życia

Przesadne planowanie życia bardzo rzadko prowadzi do faktycznego szczęścia. Raczej jest powodem frustracji. Wszak możemy sobie zaplanować co tylko chcemy, ale na miliard otaczających nas zmiennych zewnętrznych (decyzje innych ludzi, pogoda, wydarzenia na świecie, anomalie rynkowe) wpływu nie mamy żadnego. Próbowałem kiedyś przegonić burzową chmurę wzrokiem, więc wiem ;)

Co innego „budowanie” systemów ogarniających te zmienne zewnętrzne tak, by zminimalizować ich niespodziewany wpływ.

Tutaj bardzo pomaga spokój, rozeznanie i wiedza. Być może burzowej chmury wzrokiem nie przegonimy, ale za to możemy na luzie zaprojektować pięć alternatywnych pomysłów na popołudnie.

To prościutki i niepoważny przykład, ale prawie identycznie można podejść nawet do oblania bardzo ważnego egzaminu lub nagłej utraty pracy. Paskudny zbieg losowych wydarzeń brzydko ugryzł jednego z klientów, co z kolei ugryzło hurtownię, co z kolei ugryzło naszego szefa, który załamany musiał zwolnić dwie osoby? Nie przewidzisz tego.

Ale zdobywane w tle kompetencje rynkowe pomocne w takiej sytuacji już przewidzieć możesz.

Innymi słowy: planowanie przyszłości jest okej.

Planowanie systemów pod różne wersje przyszłości jest MEGA SUPER.

Protect the downside

Zgodnie ze słowami Richarda Bransona BARDZO ważne w każdym biznesie jest podejście “protect the downside”, czyli w pewnym sensie „modlenie się o pokój, ale szykowanie się na wojnę”. Podobnie myśleli stoicy. Ich zdaniem podstawą życiowej skuteczności jest branie dni takimi, jakie są, a zarazem ciągłe antycypowanie trudności. Wartość płynie wtedy z zabezpieczenia się na różne okazje zawczasu, zanim w ogóle pojawia się przeszkoda.

Wbrew pozorom to wcale nie jest oznaka pesymizmu.

Ja na przykład bardzo lubię optymistycznie patrzeć na świat i zawsze liczę na najlepsze. Nie przeszkadza mi to zupełnie w edukowaniu się i szykowaniu planów B, C, D i E.

Jak masz zabezpieczony „downside” swoich projektów to reszta od razu jest sto razy bezpieczniejsza.

A im więcej alternatyw „ograsz”, tym spokój jest głębszy.

Siła nawyku

Czynność powtarzana utrwala się, staje się częścią naszych „automatycznych” reakcji. Dlatego gorąco wierzę, że dobrym pomysłem jest ćwiczenie nawyku szykowania się na przyszłość dosłownie KAŻDEGO dnia.

Pisałem o tym na blogu wielokrotnie. Nawet malutkie inwestowanie paru procent zarobków potrafi pod koniec roku zszokować uzbieraną kwotą.

Poranny rytuał spojrzenia na plan dnia i zaplanowania jego dodatkowej wersji, zakładającej problem z najważniejszym punktem dosyć szybko – nie wiadomo kiedy! – robi z Ciebie mistrza „żonglowania” wydarzeniami.

Efekt rośnie w siłę razem z konsekwencją prób.

Ochrona Jutra na Start

Dzielę się dzisiaj z Wami tymi poradami w ramach współpracy z Nationale-Nederlanden. Ze swojej strony chcę zwrócić Waszą uwagę na plusy jednego z rozwiązań dla młodych „Ochrony Jutra na Start”, które związane jest z wcześniejszymi punktami artykułu.

Pamiętajcie, że nie jestem zawodowym brokerem, dlatego gorąco zachęcam do samodzielnego poczytania o konkretnych cechach tego rozwiązania tutaj. Ochronę Jutra na Start możesz uruchomić od dosyć przystępnego pakietu, ale nic nie stoi na przeszkodzie by w przyszłości zmieniać jego elementy w miarę z rosnącymi potrzebami. W tym też pod kątem inwestycyjnym, co najbardziej zwróciło moją uwagę.

Ostatecznie dochodzi się nie tylko do szerokiego zakresu ubezpieczeń, ale też do różnych scenariuszy inwestycyjnych.

W efekcie istnieje możliwość zabezpieczenia nie tylko „planu B” ale też planów C, D, E… i dalej :)

Można do takiej opcji inwestycyjnej podejść „eksperymentalnie”, bo płatności są dobrowolne a opłat związanych z jej zakończeniem nie ma. Prywatnie bardzo lubię takie „dawanie klientowi furtki bezpieczeństwa”.

No i na koniec jedna sprawa. Nawet jeśli wierzy się, że „akurat nas to nic złego nie spotka” (być może tak będzie!) to w budowaniu sobie ubezpieczenia lub portfela inwestycyjnego nadal widzę jedną, uniwersalną zaletę.

To świetnie kształtuje nawyk delikatnego i efektywnego zabezpieczania przyszłości.

Nie życzę Ci, by często przyszło Ci z takich nawyków korzystać.

Życzę Ci za to, żeby w trudnych wyzwaniach, w chwilach gdy nawet „plan C” to za mało, gdy wszystko wybucha i nie wiadomo co jest pewne, żeby wtedy wszystkie te nawyki i przygotowania „zadziałały same”.

Po to są :)

Ciao ,

Andrzej Tucholski

 

///

PS: Artykuł powstał we współpracy z Nationale-Nederlanden. Lubię takie propozycje, dzięki którym sam mogę poruszyć ważny dla siebie temat, a przy okazji pokazać Czytelnikom ciekawą usługę, która może im się przydać w różnych wyzwaniach dnia codziennego :)

7 odpowiedzi na “Plan B to za mało”

  1. Aneta Zajac pisze:

    Lubię takie myślenie. Zgodnie z nim np. zawsze mam w zapasie równowartość dokladnie dwóch “wynajmów” mieszkania, bo w razie W dokładnie taki mam okres wypowiedzenia. Mam też w głowie przynajmniej trzy pomysły zawodowe, na które teraz nie jest czas, bo mam przyjemną i w miarę bezpieczną posadę. Gdyby jednak coś – jestem gotowa i wiem, co robić. Zwłaszcza, że przynajmniej jeden jest z totalnie innej branży. To wszystko daje mi wewnętrzny spokój.

    Wciąż jednak nie mam sposobu oszczędzania – poza zwykłym odkładaniem pieniędzy. Aż sobie poczytam o tej Twojej Ochronie ;)

  2. Dobrze jest mieć plan “B”. Mam do tej pory w pamięci ludzi z mojej byłej pracy, którzy to tylko narzekali jaki im w niej źle, jak ciężko znaleźć coś innego i przekwalifikować się. Co niektórzy pracowali w tej firmie po 20 lat i w tym czasie nawet nie drgnęli palcem aby się jakoś rozwinąć, zdobyć nowe kwalifikacje itd. Dziś mamy takie czasy, że nieustannie trzeba się uczyć nowych rzeczy, rozwijać się bo pracę można stracić w każdej chwili. Dobrze być na taką ewentualność przygotowanym także finansowo, czyli oszczędzać.

  3. Warto być elastycznym, czyli mieć zdolność do szybkiego odnajdywania się w zupełnie nowych warunkach. Warto też, aby nasze cele nie były odmierzone linijką co do milimetra, a raczej były w pewien sposób wyznaczoną drogą. Pokazując to na przykładzie, jeżeli założymy sobie konkretny cel, powiedzmy że chcemy zdobyć Beskid (taki szczyt w Tatrach), ale z powodów od nas niezależnych, takich jak czynniki atmosferyczne, nie uda nam się tego osiągnąć, będziemy rozczarowani. Jednak, jeżeli założymy sobie cel bardziej ogólny, czyli, że w tym roku zbędziemy szczyt powyżej 2000 m n.p.m. będziemy mieli szersze pole manewru. Łatwiej jest w takiej sytuacji osiągnąć swój cel. A samo osiąganie celów, może być dla nas motywacją, do dalszego rozwoju. Oczywiście cele konkretne są bardzo ważne, jednak czasem warto zacząć od wyznaczenia kierunku. Zobaczyć, jak to jest z tym planowaniem.
    Planowanie, scenariusze alternatywne i plan b, zdecydowanie pomoże nam w realizacji własnych założeń. Czasami nawet, gdy wszystko idzie po naszej myśli, warto zastanowić się nad alternatywnymi możliwościami. Bo wtedy, nawet gdy przyjdzie kryzys, będziemy przygotowani i łatwiej będzie nam zachować się w sposób elastyczny.

  4. Lubię tę strategię, jako rasowa optymistka: Wierz w najlepsze, przygotuj się na najgorsze :) I lubię Twoje teksty, w których przy okazji produktu dajesz wiedzę o strategiach, to jest bardzo naturalne podejście. I ani trochę nie nachalne.

  5. Zawsze warto mieć plan B ponieważ firma może nie przynieść oczekiwanych zysków, impreza nie wypalić zaś plany wakacyjne zmienić się o 180 stopni :)

  6. Abotage pisze:

    Ja jednak kieruję się pewnym cytatem, mianowicie “Success is my only motherfucking option, failure’s not!” (Eminem).
    Lepiej mieć jeden plan, cel i choćby stawiali Ci największe kłody pod nogi, mówili że nic nie osiągniesz, choćbyś znalazł się w skrajnej biedzie, bez pomocy od nikogo – i tak rób swoje i realizuj plan. Tak naprawdę ludzie którzy osiągnęli wielki sukces okupili to wieloletnią walką, ogromną determinacją, wyrabianiem 200% swoich norm i odpornością na wszystkich zawistników którzy mówili im że są nikim i nic nie osiągną. Bo im wyżej się wspinasz tym więcej osób chce Cię ściągnąć na dół. Co nie oznacza, że nie ma też przyjaciół i dobrych ludzi, którzy będą Cię wspierać :)

    Dlatego jeśli cokolwiek nie wyjdzie to powinniśmy winić tylko siebie. Bo nie mieliśmy tyle siły, by przenieść górę, by przekroczyć kolejną kłodę, bo w chwili zwątpienia odpuściliśmy sobie.

    Plan B jest dobry, kiedy nie wiesz jaką drogą chcesz iść. Wtedy rzeczywiście warto rozważać różne możliwości. Ale jeśli jesteś tego pewien, to lepiej skupić się w 200% na osiągnięciu sukcesu, bo jeśli rozmieniasz się na drobne, to się przeliczysz. Taka prawda.

    Jeszcze jeden cytat: “Nigdy nie przestawaj marzyć. Nikt nie może zabrać Ci marzeń.” (2Pac)

    Miłego tygodnia życzę :)

  7. rololand pisze:

    Osobiście mam jakąś awersje do zostawiania pieniędzy w banku. Wole samemu je inwestować.

Cześć!
Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem oraz twórcą internetowym.

Pokażę Ci jak duży i praktyczny wpływ na człowieka ma psychologia. A także pogadamy o sposobach na ogarnięcie zabieganej codzienności w taki sposób, by życie było spokojne i bardzo udane. Znajdziesz tu lifestyle'owe tematy (seriale) płynnie połączone z praktycznymi poradami (jak się nie spóźnić przez seriale). Zapraszam!

Rozpocznij ogarnięcie!

Przy okazji, napisałem serial.



Co prawda nie taki prawdziwy, do telewizji, ale za to za darmo. "Umowy Śmieciowe" w formie powieści w odcinkach opowiadają historię Hanny Wróbel. Dziewczyna przyjeżdża do Warszawy do pracy i już pierwszego dnia wszystko idzie dokładnie nie tak, jak sobie zaplanowała. Walczy więc nie tylko o wymarzony etat, ale też z własnymi słabościami. I z sercem. I z przyjaciółmi. I z losowymi problemami. I z pogodą. I, bądźmy szczerzy, ze wszystkim innym.

Życie w wielkim mieście nie jest proste.

Powstaje zatem pytanie: czy starczy jej na ogarnięcie tych wszystkich dramatów kawy?


Obejrzyj Przeczytaj odcinek pilotażowy

Aha, nagrałem też kurs.



Kurs uczenia się dla dorosłych to kompleksowe szkolenie uczące jak się uczyć. 17 lekcji wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować własny system nauki. Dzięki niemu przyswoisz psychologiczne podstawy uwagi i pamięci. Nauczysz się korzystać z najlepszych sposobów na efektywną naukę i technik pamięciowych. Zajmiemy się też motywacją i zachowywaniem spokoju w obliczu wyzwań. A wszystko podane tak, by maksymalizować mocne strony uczenia się w przypadku osoby dorosłej.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs opiera się o moją autorską strategię PROPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

I to nie jeden kurs!



"Ogarnij maturę w tydzień" to kompletny kurs, który dzięki 7 lekcjom wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować system nauki do matur. Dzięki niemu nauczysz się uczyć, rozplanujesz starania, nie zmarnujesz czasu a nawet zrobimy tak, by się za bardzo nie stresować. Każda prezentowana w nim porada została przetestowana wiele razy i pochodzi z mojego doświadczenia, a także jest oparta o naukę. I co najważniejsze - działa. Tak zwyczajnie.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs został objęty patronatem merytorycznym Uniwersytetu SWPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

Pobierz darmowe materiały do ogarnięcia życia
i dołącz do 4 000+ odbiorców newslettera!

Gdy się zapiszesz to od razu dostaniesz w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do najnowszych artykułów
  • 7 plakatów rozwijających materiały z bloga
  • 3 excele przydatne w ogarnianiu życia
  • moją prezentację z TEDx
  • a także kolejne materiały!

Chcę zapisać się do newslettera, a co za tym idzie wyrażam
zgodę na otrzymywanie na mój adres e-mail informacji o nowościach,
promocjach, produktach i usługach Andrzeja Tucholskiego.
Chcesz ze mną współpracować?

Mój blog od lat należy do ścisłej czołówki polskich współprac komercyjnych z influencerami. Zrealizowałem na nim z sukcesem kilkadziesiąt akcji, z których każda wywołała pozytywne reakcje u moich Czytelników oraz zrealizowała postawione przez Klienta cele.

Zawsze jestem gotów porozmawiać o kolejnej, z której potem będziemy dumni :)

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to wielokrotnie nagradzany lifestyle'owy blog ekspercki o psychologii. Prowadzę go od 2009 roku.

Piszę na nim o praktycznym wpływie psychologii na człowieka. I o tym, jak ogarnąć zabieganą codzienność w taki sposób, by życie było spokojne i udane.

Życzę Ci bardzo udanego dnia!.

Informacja

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem - psychiatrą lub terapeutą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!