Autor: Andrzej Tucholski | 25 lutego 2016 | Komentarze:

Manhattan – 12 miejsc, które TRZEBA zobaczyć

Lubię znajdywać punkty, w których tętni codzienne życie kultury lokalnej. Uwielbiam też miejsca sakralne, historyczne lub w inny sposób podniosłe nadanym znaczeniem. Ale takie “z pocztówek”? Raczej trafiam tam na samym końcu podróży. Albo zdarza mi się to przypadkiem.

Zresztą: sami się przekonacie :)

Tło muzyczne

Możecie oczywiście skorzystać z mojej playlisty do pracy nocą lub z 20 piosenek na błyskawiczną poprawę humoru. To zawsze są dobre opcje. Z konkretnych utworów polecam dziś jednak One Day (Vandaag) Bakermata. Uwielbiam go.

Empire State Building

Róg piątej i zachodniej 34. Najbardziej ikoniczny przecinek w patchworkowym horyzoncie Manhattanu. Prosta bryła, piękny kształt, naturalne dla miejsca kolory. Podobno spektakularny widok z wysokościowego tarasu turystycznego.

Okolica, niestety, mało przyjemna, bo na metr kwadratowy przypada tam ~50 turystów. Najcieplej wspominam więc patrzenie się na sylwetkę Empire z odległości :)

Chrysler Building

Róg Lexington i wschodniej 43. Blisko Met Life, blisko Madison, blisko Grand Central. W przeciwieństwie do Empire, Chrysler “wyłania się znienacka”. Wschodnia część centralnego Manhattanu jest bardzo gęsto zabudowana a i uliczki przebiegają mniej oczywiście. W efekcie człowiek sobie spaceruje, spaceruje, spaceru… no nie, to tutaj? ;)

Flatiron Building

Pomiędzy piątą a Broadway, przy wschodniej 23, na rogu Madison Square Park. Przysięgam Wam, że o ile Chrysler “chowa się” w miejskiej dżungli, tak Flatiron widać już z paru mil. Jest przeuroczy. Front faktycznie można objąć niczym pokaźnej postury przyjaciela.

Zobaczenie tego punktu od razu przywodzi na myśl ogrom filmów :)

To cudeńko

Tuż obok Flatiron Bldg, róg Madison i wschodniej 24. Nie znam się na europejskiej architekturze, ale takie wielkie wieże zegarowe wydają mi się charakterystyczne dla północnej części Włoch. Piemont i te sprawy. Na Manhattanie podobnych “clocktowers” jest kilka. Nie wiem, czy były lokowane w sposób zamierzony, ale wyglądają REWELACYJNIE.

Nie spodziewałem się tam podobnych atrakcji :)

Graffiti Sinatra / Singing in the Rain

Róg szóstej i zachodniej 17. No dobra, to może nie jest “kultowe” miejsce, ale jak można być w NYC i nie zobaczyć tego muralu?

Jest przepiękny.

New York Stock Exchange

Wall Street. Bardzo dziwne miejsce. Raczej puste, chyba że trwa pora lunchu. Wtedy na murkach siedzą ludzie w garniturach po kilka tysięcy dolarów i jedzą te same hot dogi co kurierzy i malarze elewacji z dwóch podwórek dalej.

Times Square

Róg siódmej i Broadway na wysokości zachodniej 46. Jeden z najbardziej znanych symboli Stanów Zjednoczonych. Byłem tam tylko dwa razy. Raz koło szóstej rano, gdy wszystkich turystów można było policzyć na palcach jednej ręki; raz po dwudziestej, gdy z kolej na palcach jednej ręki można było policzyć wolne przestrzenie pozwalające na oddech pełną piersią.

Robi wrażenie tak mocne, że człowiek NIE TYLKO natychmiast pojmuje argumenty przeciwników marketingu ALE TEŻ poważnie rozważa emigrację do jakiegoś pustawego kraju, powiedzmy, Islandii :)

Battery Park

“Dół” Manhattanu. Po lewej ręce ma się Brooklyn, po prawej Jersey. Przed sobą Statuę Wolności.

Świetnie się tam wypoczywa :)

Katedra Świętego Patryka

Róg piątej i wschodniej 51, bardzo blisko Rockefeller Center. Nie wiem czemu często słyszy się plotkę, jakoby było to “jedyny stary kościół na Manhattanie”. Moi drodzy, na tej pseudowyspie starych kościołów jest tak dużo, że aż sam byłem zdziwiony :) Chociaż, co trzeba przyznać wprost, Patryk jest najbardziej okazały.

(Aha, dodatkowe punkty wycieczki w tym miejscu zdobywa się za przeczytanie dzień wcześniej książki “Step on a crack” Jamesa Pattersona.)

Dowolne wielkie muzeum

Ja wybrałem The Metropolitan Museum of Art przy piątej, na wysokości wschodniej 83. Mieszkałem dwie przecznice dalej. Choć wyprawa do takiego miejsca zajmuje ponad pół dnia, warto. Zbiory są okazałe, ich prezentacja zasługuje wyłącznie na pochwałę. Przyjemne jest nawet samo chodzenie po muzealnych chodnikach, bo są to z reguły bardzo, bardzo duże obiekty.

Człowiek czuje się jak w stworzonym na potrzeby sztuki i historii mieście :)

Top of the Rock

Róg piątej i zachodniej 50. Rockefeller Center to moje ulubione miejsce z całego pobytu w NYC. Jego architektura, przekaz, ozdoby, historia… podobało mi się tam wszystko. No i, oczywiście, widok z samego dachu tylko zwielokrotnił doznania. To dokładnie w tym punkcie, z którego zrobiłem pierwsze zdjęcie, siedziałem blisko trzy godziny i słuchałem Jaya-Z, Sinatry (a także “One Day”) i myślałem o tym, czego chcę od życia.

I chyba wymyśliłem.

Central Park

Adresu tego miejsca nie trzeba podawać, bo to cała okoliczna zabudowa ulokowana jest dookoła niego, a nie on wewnątrz niej. Wybrałem Central Park na koniec tego prostego spaceru, bo jest to jedno z niewielu miejsc, gdzie można po prostu siąść i się wyciszyć. Spojrzeć na budynki symbolizujące udane deale człowieka z innymi ludźmi, i spojrzeć na ich odbicia w wodzie, która symbolizuje udany deal człowieka z naturą.

Central Park jest cudowny. Zaczynałem od niego każdy dzień w Nowym Jorku.

Wszystkie dotychczasowe teksty dotyczące Nowego Jorku znajdziecie tutaj. Wszystkie filmy o tym wyjeździe – tutaj. Przy pomocy tego linku możecie zapisać się do Tajemnej Listy i na bank nie przegapić kolejnych materiałów z wyprawy na Manhattan :)

O jakim kultowym miejscu zapomniałem?

Na jaki temat chcecie kolejne doniesienia zza oceanu? :)

Ciao,

Andrzej Tucholski

Cześć!
Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem oraz twórcą internetowym.

Pokażę Ci jak duży i praktyczny wpływ na ludzkie życie ma psychologia. A także pogadamy o sposobach na ogarnięcie zabieganego życia. Znajdziesz tu lifestyle'owe tematy (seriale) płynnie połączone z praktycznymi poradami (jak się nie spóźnić przez seriale). Zapraszam :)

Rozpocznij ogarnięcie!

Przy okazji, napisałem serial.



Co prawda nie taki prawdziwy, do telewizji, ale za to za darmo. "Umowy Śmieciowe" w formie powieści w odcinkach opowiadają historię Hanny Wróbel. Dziewczyna przyjeżdża do Warszawy do pracy i już pierwszego dnia wszystko idzie dokładnie nie tak, jak sobie zaplanowała. Walczy więc nie tylko o wymarzony etat, ale też z własnymi słabościami. I z sercem. I z przyjaciółmi. I z losowymi problemami. I z pogodą. I, bądźmy szczerzy, ze wszystkim innym.

Życie w wielkim mieście nie jest proste.

Powstaje zatem pytanie: czy starczy jej na ogarnięcie tych wszystkich dramatów kawy?


Obejrzyj Przeczytaj odcinek pilotażowy

Aha, nagrałem też kurs.



"Ogarnij maturę w tydzień" to kompletny kurs, który dzięki 7 lekcjom wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować system nauki do matur. Dzięki niemu nauczysz się uczyć, rozplanujesz starania, nie zmarnujesz czasu a nawet zrobimy tak, by się za bardzo nie stresować. Każda prezentowana w nim porada została przetestowana wiele razy i pochodzi z mojego doświadczenia, a także jest oparta o naukę. I co najważniejsze - działa. Tak zwyczajnie.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs został objęty patronatem merytorycznym Uniwersytetu SWPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

Pobierz darmowe materiały do ogarnięcia życia
i dołącz do 3 000+ odbiorców newslettera!

Gdy się zapiszesz to od razu dostaniesz w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do najnowszych artykułów
  • 7 plakatów rozwijających materiały z bloga
  • 3 excele przydatne w ogarnianiu życia
  • moją prezentację z TEDx
  • bezpośredni kontakt do mnie

Chcę zapisać się do newslettera, a co za tym idzie wyrażam
zgodę na otrzymywanie na mój adres e-mail informacji o nowościach,
promocjach, produktach i usługach Andrzeja Tucholskiego.
Chcesz ze mną współpracować?

Mój blog od lat należy do ścisłej czołówki polskich współprac komercyjnych z influencerami. Zrealizowałem na nim z sukcesem kilkadziesiąt akcji, z których każda wywołała pozytywne reakcje u moich Czytelników oraz zrealizowała postawione przez Klienta cele.

Zawsze jestem gotów porozmawiać o kolejnej, z której potem będziemy dumni :)

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to wielokrotnie nagradzany lifestyle'owy blog ekspercki o psychologii. Prowadzę go od 2009 roku.

Piszę na nim o praktycznym wpływie psychologii na ludzkie życie. I o tym, jak ogarnąć zabieganą codzienność. W tekstach łączę lifestyle’owe treści z eksperckimi poradami. W praktyce oznacza to artykuły na codzienne tematy wzbogacone “w środku” fajnymi rozwiązaniami z zakresu optymalizacji obowiązków, psychologii oraz strategicznego podchodzenia do wyzwań. Jeśli przychodzisz po chwilę wyluzowania, wyjdziesz z nowym pomysłem. A jeśli przychodzisz po rozwiązanie, trochę odpoczniesz :)

Informacja

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail. W przypadku palących problemów nalegam, by skontaktować się ze sprawdzonym fachowcem legitymującym się wykształceniem i potrzebnymi specjalizacjami. To ludzie, którzy starali się latami, by móc Ci pomóc. Głupio by było teraz im na to nie pozwolić :)

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)