Autor: Andrzej Tucholski | 11 kwietnia 2016 | Komentarze:
Czas czytania: około 20 minut

Jak napisać dobrą notkę (i jak napisać ich okrągły tysiąc)

Cześć. Nie za bardzo mam pomysł jak to ładniej ująć w słowa, więc spróbuję skorzystać z rozwiązania najprostszego. Te zdania, ta notka, to jest tysięczna notka opublikowana na tym blogu. W ramach cichego świętowania, chcę podzielić się z Wami pewnym przemyśleniem.

Jest to wiedza, którą “chciałbym mieć, gdy sam zaczynałem”, te blisko siedem lat temu.

Wierzę, że Ci się przyda.

Nawet jeśli nie masz bloga.

Muzyka do słuchania w tle

Jak napisać dobrą notkę?

Przede wszystkim, kluczowy jest dobry notes.

Należę do tego dosyć szczególnego gatunku ludzi, którzy zawsze mają przy sobie coś do archiwizowania myśli. Doprawdy, cieszę się, że naukowcy wynaleźli telefony komórkowe a zastępy zdolnych przedsiębiorców zasiedliły je przydatnymi aplikacjami. Gdyby nie oni, musiałbym wiecznie każdą kieszeń kurtki czy bluzy wypychać papierem i w efekcie niezmiennie byłoby mi za ciepło.

Chociaż, jeśli mam na sobie plecak, to w plecaku mam coś, po czym można mazać długopisem.

Tak musi być.

To w te notesy przerzucam wszystkie myśli nieuczesane, jeśli wolno mi zacytować Stanisława Jerzego Leca. Często do nich wracam i powolutku przykładam do ich roztrzepania grzebień. Sprawdzam, na jakim są etapie przygotowania. Szukam tych, którym wypada już zawiązać muchę i wysłać na bal.

Potem siadam do realizacji.

Na blogu zdarza mi się poruszać kilka różnych tematów (psychologia, projektowanie życia, podróże, kultura, miejski lifestyle, emocje i związki) więc sprawdzam, który z nich dostał ostatnimi czasy najmniej uwagi. W przypadku wątków takich jak podróże, jeśli przyszło mi akurat ciągiem siedzieć w domu, to nowego materiału po prostu nie mam.

Ale reszta? Reszta jest do zrobienia.

Powiedzmy, że ostatnio było biedniej w miejskim lifestyle’u, albo w projektowaniu życia. Albo w kulturze.

Albo w projektowaniu życia.

Sięgam zatem do notesu i patrzę, który z moich pomysłów – już z danej kategorii! – miałby teraz dla siebie “dobry czas”. Który mógłbym kompetentnie omówić i wiem, że nie schrzaniłbym sprawy. Zastanawiam się na spokojnie nad tym, co mam do powiedzenia i staram się pamiętać o wszystkich ważnych elementach dobrej notki.

Należą do nich:

– Sama treść artykułu (chyba się zgodzimy, że dosyć istotna)

– Redakcja (“czy dobrze się czyta” oraz “czy ma to sens”)

– Opracowanie graficzne (nagłówek, zdjęcia, układ tekstu)

– Opracowanie SEO (konfiguracja wewnątrz silnika bloga, słowa kluczowe w treści)

– Jeszcze jedna redakcja (błędy merytoryczne i językowe)

– (Tutaj najlepiej pozwolić notce “odleżeć” przez noc lub przez parę dni.)

– Główne czytanie i, ewentualnie, trzecia redakcja

– Przygotowanie terminów (premiera, newsletter, social media, przypomnienia)

– Napisanie listu dla Tajemnej Listy (chociaż to robię najczęściej ręcznie, bo nie umiem się powstrzymać)

– Wstępne przygotowanie treści statusów i dobranie fotek (dzięki temu wiem, czy muszę coś “dorobić”)

– Premiera lub schedule tekstu i postawienie wszystkich systemów

– Gadanie z Wami w komentarzach :)

Zapomnienie nawet o jednym punkcie z tej listy to jak upieczenie sernika bez sera.

(Albo zaparzenie sobie kawy zimną wodą.)

Mając w głowie cały ten idealny plan idę zrobić sobie kawę.

W zależności od “ciężaru” tematu wybieram albo wielką czarną, albo wielką białą, albo espresso, albo bawię się w jakieś inne atrakcje, których efekty bywają dwojakie. Czasem mam przez nie ochotę wysłać cały ten internet w kosmos i otworzyć kawiarnię, a czasem poważnie rozważam przestawienie się na resztę życia na yerbę.

Uzbrojony w mój beverage of choice siadam do komputera i dobieram odpowiednią playlistę. Rozglądam się też dookoła. Najlepiej pisze mi się “ze” światłem, lubię też mieć klawiaturę na ergonomicznej wysokości, dzięki czemu wolniej męczą się nadgarstki. A już zupełnie jest najważniejsze, by kubek stał tak, żeby się dało zrobić świetne zdjęcie na potrzeby tysięcznej notki na blogu.

Jak NAPRAWDĘ napisać dobrą notkę?

No dobra. Muszę się do czegoś przyznać.

To nie do końca tak.

Gdy szukałem pomysłu na ten tekst to przypomniała mi się anegdota o ołówku Stephena Kinga. Otóż Stephen King należy do takich autorów, których dorobek i twórczość bardzo inspirują innych ludzi. Podobno na wielu spotkaniach z fanami, gdy przychodzi pora na “pytania z publiczności”, ktoś często rzuca następujące cudo:

Panie King, a jakiego ołówka pan używa, gdy poprawia pan swoje książki?

Myślę o tej anegdotce za każdym razem, gdy czytam nowe artykuły poświęcone tematowi: jak blogować.

Powód jest prosty. Sam taki byłem, jak zaczynałem.

Na potęgę pochłaniałem wszystkie dostępne w internecie poradniki skupiające się na technologii, aplikacjach, systemach, statystykach, sprzęcie, rozwiązaniach, uproszczeniach, taktykach i super nowych metodach. Imponowało mi to i wydawało mi się, że cały trik polega w idealnej optymalizacji strony głównej, a także w takim rozegraniu kanałów komunikacyjnych, by wystąpiła synergia.

Czerwone guziki klikają się lepiej niż niebieskie.

A potem mi minęło.

To naturalne, że trzeba pewne podstawy rozumieć. Choć sporo elementów procesu z pierwszej części tekstu “trochę” podkoloryzowałem, to takie podstawy jak dbanie o SEO czy odpowiednia oprawa graficzna są po prostu bardzo ważne. Staram się je należycie przygotowywać i rzadko kiedy pozwalam sobie na ich pominięcie.

Ale to nie od nich zależy sukces Ciebie, jako autora. Sukces Ciebie, jako twórcy.

Powiedzmy, że jako Twórca dajesz ludziom prezenty w fikcyjnej walucie oznaczającej wartość.

Nazwijmy ją Cudnościami.

Jeśli umiesz dać ludziom wartość równą 5000 Cudności to dzięki takim rzeczom jak aplikacje, optymalizacja i technika możesz podkręcić tę liczbę, powiedzmy, o 150%. W efekcie produkujesz wartość 5000 Cudności, ale do internetu trafia wartość 7500 Cudności.

Problem jest tylko taki, że jeśli przesadnie skupisz się na dodatkach, to może ucierpieć wartość jako taka. Niestety, matematyka jest tutaj bezlitosna. Nawet 90% z 5000 Cudności to o wiele więcej niż 150% z 317 Cudności i dwóch kartofli. Najpierw zadbaj o podstawy i wartość.

Dopiero jak je ustabilizujesz to baw się we wszystko inne.

Wszystkie, nawet najbardziej egzotyczne drinki kawowe zgarniające nagrody na najbardziej prestiżowych festiwalach i tak zaczynają się od rzemieślniczego zrozumienia procesu stojącego za prostym, bazowym, klasycznym i niezmiennym espresso.

Nadal często daję się skusić najnowszym zabawkom dla blogerów. Niestety, jestem podatny na gadżety. Prywatnie, w sercu, jest mi jednak bliżej do Stevena Pressfielda i Anne Lamott. Gorąco wierzę w to, że tworzenie czegokolwiek – nawet jeśli jest to tylko blog – to wieczna wojna sztuki i poznawanie ptaków jeden po drugim. Możesz się do tego konfliktu uzbroić w każdą najładniejszą appkę.

Pamiętaj jednak, że najlepszym tego świata wystarczył ołówek i pomięta serwetka z kawiarni.

Do tego staram się dążyć.

Bo widzisz, stworzenie dobrej notki na bloga – stworzenie czegokolwiek! – to trochę jak przygotowywanie prezentu. Prezentu szczególnego, bo odbiorca jest grupowy i nie do końca wiesz, gdzie będzie siedział. Nie wiesz kim jest, ani czego dokładnie chce. Nie wiesz z czym się zmaga. Wiesz tylko, że jest trochę jak Ty.

Ten prezent nie musi buczeć i lśnić. Ale musi być mądry i ważny.

Polegasz więc na tym, co jest w Tobie szczególnego. Polegasz na tym, co w wyjątkowy sposób umiesz powiedzieć światu tak, by przynajmniej w jednej innej osobie zaszła pozytywna zmiana. Szukasz sposobu na to, by komukolwiek pomóc. Boisz się, że Twoje myśli nie zostaną akceptowane. Drażni Cię, że nie przelewają się na papier z taką łatwością, z jaką wcześniej formowały się w Twojej głowie.

Ale siedzisz i starasz się. Pokonujesz strach i klikasz. Robisz swoje. Przygotowujesz pakiet wiedzy, doświadczeń, emocji, przemyśleń i samej siebie i wciskasz publikuj.

Notka uwalnia się wtedy i leci spokojnie przez świat, już sama, bez Twojej kontroli.

Ty liczysz tylko na to, że ktoś tę wartość przyjmie, rozwinie i poda dalej, już od siebie, już jako własną.

Wierzę, że to właśnie takie marzenia przyświecają dobrym notkom.

Nie gwarantują ich, ale są też jedyną nadzieją, by kiedykolwiek mieć jakąkolwiek szansę.

A jak napisać tysiąc notek?

To proste.

Po pierwsze, musisz od razu pogodzić się z tym, że nie wszystkie będą dobre.

Po drugie, musisz pić dużo kawy.

Po trzecie, musisz pisać zawsze i wszędzie.

(Słyszałem, że wystarczą tylko dwa z tych trzech punktów, by faktycznie odnieść sukces. Niestety, nie ustaliłem jeszcze które.)

Największym przekłamaniem mojego suchego żartu z pierwszej części artykułu było czekanie na dobre światło i wygodne biurko. Kto czeka ze swoim rzeźbieniem na perfekcyjne warunki ten najprawdopodobniej nigdy nie zrobi nawet jednego draśnięcia w kamieniu.

Spośród tysiąca notek opublikowanych na tym blogu niektóre z nich przyszło mi pisać: w moim domu, w cudzym domu, u rodziców, w hotelu, w samolocie, w pociągu, w autobusie, w tramwaju, w kawiarni, w restauracji, w bibliotece, w parku, w poczekalni dworcowej, w poczekalni kinowej, w sklepie, na plaży, na konferencji, czekając na spotkanie, czekając na wykład, w trakcie wykładu, czekając na egzamin, przed imprezą, po imprezie, na randce i w niezliczonych innych czasoprzestrzeniach.

(Zresztą, dziewczyna z którą pisałem na randce też tworzyła wtedy swojego bloga – polecam!)

Spośród tysiąca notek opublikowanych na tym blogu niektóre pisałem gdy czułem się dobrze, gdy byłem chory, gdy byłem głodny, gdy chciało mi się spać, gdy byłem wesoły, gdy było mi smutno, gdy miałem ochotę na rower, gdy akurat wyszła nowa część mojej ulubionej gry, gdy martwiłem się o rodzinę, gdy udawałem pisanie licencjatu, gdy udawałem pisanie magisterki, gdy powinienem zwiedzać nowe miejsce. Pisałem nawet wtedy, gdy nie miałem sił na nic innego.

Spośród tysiąca notek opublikowanych na tym blogu spora ich część nie wyszła NAWET BLISKO tej jakości, którą sobie wyobraziłem przed pisaniem. Bo zbyt wolno rozwijałem swoje umiejętności, bo zbyt szybko chciałem podzielić się myślą, bo niedokładnie przemyślałem konsekwencje, bo byłem młodszy, bo byłem głupszy, bo sam nie wiedziałem, jakie wartości mają stać za tym, co robię publicznie.

Casey Neistat powiedział kiedyś, że nie masz żadnego wpływu na to, czy będziesz akurat najmądrzejszym człowiekiem w pomieszczeniu. Nie masz wpływu na to, czy będziesz najlepiej wykształconym człowiekiem w pomieszczeniu. Na bycie najładniejszym, najwyższym, najbardziej znanym, najzabawniejszym lub najbardziej podziwianym człowiekiem też nie masz wpływu. Masz za to wpływ na to, czy będziesz najciężej pracującym człowiek w pomieszczeniu.

I tego staram się trzymać.

Czy wszystkie teksty mi wyszły?

A skąd.

Czy przy każdym starałem się dać z siebie wszystko?

Nie wiem. Chyba tak. Czasem nie wychodziło.

Czy zrobiłbym to drugi raz, wiedząc, z czym to się wiąże? 

Mogę zacząć choćby teraz.

Dziwną rzeczą, której człowiek się uczy przy takiej masie wyprodukowanych treści, jest odżegnanie się od perfekcjonizmu. Wiem, że popełniłem sporo błędów. Drażnią mnie, bo przed jakąkolwiek zewnętrzną oceną to, co robię, musi jeszcze zdać egzamin u mnie samego. Drażni mnie też to, że już teraz wiem, że popełnię tych błędów niezliczenie więcej w przyszłości.

Tak po prostu jest.

Powoli uczę się, by mi to nie przeszkadzało. Uczę się takiej dziwnej myśli, że w zabawie zwanej życiem nie chodzi wcale o wynik, tylko o zrozumienie i poczucie samej zabawy. Nie czuję się jeszcze z tym pomysłem komfortowo, ale hej. Gdy w 2009 zakładałem to miejsce też nie czułem się komfortowo z wieloma rzeczami. Trzeba się zdecydować i potem być konsekwentnym w tym, co się robi.

Lub, innymi słowy, gdy w 2013 zaczynałem kochać kawę też jeszcze nie wiedziałem, w co się pakuję :)

Korzystając z okazji i tego dziwnego cudu komunikacji, że w tej chwili czytasz te właśnie słowa, chcę Ci życzyć wszystkiego dobrego. Nie wiem kim jesteś i nie wiem czym się zajmujesz, ale na pewno jest coś, co chodzi Ci po głowie, tylko nie wiesz jak zacząć albo wahasz się, czy należy to kontynuować.

Jeśli mogę coś powiedzieć: po prostu się baw.

Rób swoje. Podejmuj decyzje i żyj z błędami. Podejmuj walki i żyj z porażkami. Przepraszaj, naprawiaj, wygrywaj, twórz dalej. Próbuj rzeczy, które inni nazywają durnymi. Nie przejmuj się komentarzami. Wierz w siebie i wierz w swoich idoli. Odkrywaj to, co kochasz Ty. Odkrywaj to, co kochają inni.

Próbuj te światy połączyć nawet najwęższym, najlichszym z mostów, bo to dzięki takim mostom zmieniają się potem życia ludzi.

Twórz, bo świat tej twórczości potrzebuje.

No i miej przy sobie dobry notes, pamiętaj, notes jest kluczowy :)

Ja wracam pisać.

Ciao,

Andrzej Tucholski

 

///

PS: A skoro opublikowałem 1000 tekstów tutaj, to to też oznacza, że w życiu tekstów napisałem razem od dwóch i pół do trzech tysięcy… Wow. Kiedy, moi drodzy. Kiedy, się pytam. To niesamowite, raz na długi czas spojrzeć na drobną “jednostkowo” czynność (jaką jest notka lub artykuł) z ptasiej perspektywy i dostrzec, ile tego jest w masie. Polecam, fajne uczucie :)

  • Andrzej, gratuluję takiego pięknego wyniku i rocznicy! :) Cenne wskazówki, myślę, że się przydadzą. Zawsze mam przy sobie notes, także przy łóżku – najlepsze pomysły przychodzą mi bowiem w tramwajach lub w łóżku, przed snem. Jeśli nie zapiszę od razu – przepadną, często na długie tygodnie, czasem na zawsze.

  • Ja mam w swoim dorobku dopiero jedną dzisiątą tego co Ty, ale mogę potwierdzić, że notes jest kluczowy. Gratulacje i czekamy na kolejny tysiąc:)

  • Gratulacje! I dzięki wielkie za motywujący wpis :)

  • Czasem piszesz swoje teksty rzeczowo i konkretnie, a czasem tak, no, naprawdę… Ja się rozpłynęłam. Idę po kawę.

  • Finnicouln

    Twoje notki są bardzo ciekawe, można tu bardzo łatwo wsiąknąć na dłużej. Dobry pomysł z nutką w tle. Pasuje idealnie.. Pozdrawiam ciepło :)

  • John

    Skąd bierzesz fotki do notek?

  • yavenne

    Idę po notes. Dzięki

    PS pomysł z na muzyczne tło trafiony

  • Joanna Kowalska

    W pisaniu bloga ( i nie tylko) najważniejsza jest wiarygodność i naturalność. To chyba jest miara, którą przykładamy i odmierzamy to co jest poza… Gratuluje

  • Cotakpachnie?

    bardzo fajny motywujący wpis, az idę po drugą kawę no i pisze notkę na bloga, bo od dwóch godzin mam otwarta zakładkę “nowy wpis”

  • SzpilkiRemontuja

    Motywacja pełną parą! Siedzę w pracy i weszłam tylko na chwile, a wsiąkłam, nie mogłam przerwać :)

  • Konrad Norowski

    Pisanie na randce? Ty zły zły człowieku :)

  • Alicja

    Gratulacje z okazji pięknego TYSIĄCA! Moich notek na blogu jest dopiero 214, a już mam 4. rocznicę blogowego istnienia. Nie potrafię się dobrze reklamować, ale staram się… Pozdrawiam :)

  • Ostatnio jesteś najbardziej inspirującą mnie osobą :)

  • Gratuluję! I kolejnego tysiąca życzę!

    U mnie jest problem właśnie z dążeniem do perfekcji. Ale najtrudniej jest chyba po prostu usiąść z postanowieniem napisania tekstu. Jak już zasiądę i otworzę stosowną zakładkę w przeglądarce, to już jakoś idzie. 😉

  • Gdy przeczytałam Twój misterny plan pisania i przygotowywania notki do publikacji, ręce mi opadły. Ja nie jestem nawet w połowie tak skrupulatna. Ale gdy doczytałam, jak naprawdę piszesz dobre notki, odzyskałam wiarę w siebie. Ja też mam wątpliwości, mi też czasem nie wychodzi, nie zadbam o wszystko, boję się reakcji czytelników. Ale klikam mimo wszystko, piszę z serca i w tym chyba jesteśmy podobni :) Dzięki za ten tekst!

  • Patrzeć na sukcesy innych, to tak jak patrzeć na to, czego sami możemy dokonać, jeśli weźmiemy się w końcu do ciężkiej pracy. :) Dziękuję za to, że udowadniasz, że można i sprawiasz, że się chce. I oczywiście gratulacje, bo naprawdę jest czego gratulować!

  • Ten wpis zdecydowanie napawa optymizmem :)

  • Gratuluję wytrwałości, weny i pracowitości! :) 1000 wpisów naprawdę robi wrażenie. Życzę też drugiego tysiąca!

  • Tak jak koleżanka pod dołem, ja też się zawstydziłam, czytając to, w jaki spodob piszesz – o procesie ,,wydania” notki. Boję się, że nigdy nie będę potrafiła tak dobrze tego wszystkiego zorganizować i ogólnie: boję sie. Może też czekam ,,na warsztat” i powinnam z tym skończyć – pisac już, teraz, ciągle!
    Ty pisz na pewno, bo chcę Cie czytać (słychać na YT – też!).

  • Gratuluję 1000! Kwintesencją powyższego tekstu jest są dla mnie te słowa: “…chcę Ci życzyć wszystkiego dobrego. Nie wiem kim jesteś i nie wiem czym się zajmujesz, ale na pewno jest coś, co chodzi Ci po głowie, tylko nie wiesz jak zacząć albo wahasz się, czy należy to kontynuować. Jeśli mogę coś powiedzieć: po prostu się baw” *_*

  • Joanna Napierała

    Podoba mi się:
    “Rób swoje. Podejmuj decyzje i żyj z błędami. Podejmuj walki i żyj z
    porażkami. Przepraszaj, naprawiaj, wygrywaj, twórz dalej. Próbuj rzeczy,
    które inni nazywają durnymi. Nie przejmuj się komentarzami. Wierz w
    siebie i wierz w swoich idoli. Odkrywaj to, co kochasz Ty. Odkrywaj to,
    co kochają inni.
    Próbuj te światy połączyć nawet najwęższym, najlichszym z mostów, bo to dzięki takim mostom zmieniają się potem życia ludzi.
    Twórz, bo świat tej twórczości potrzebuje.
    No i miej przy sobie dobry notes, pamiętaj, notes jest kluczowy :)”
    Czytam po raz kolejny i kolejny. Budujące porady (przy “tysiącu” jednak ciąg słów łatwo układa się w motywującą całość ;)).
    Gratuluję i powodzenia dalej życzę! :)

  • Gratulacje! Bardzo fajna konstrukcja notki:) I naprawdę świetny przekaz – żadna aplikacja nie sprawi, że tekst stanie się lepszy, ale własna ciężka praca – o tak. Czekam na następny tysiąc:)

  • “Nawet 90% z 5000 Cudności to o wiele więcej niż 150% z 317 Cudności i dwóch kartofli”.

    To ja idę po kawę i odpalam Canvę. Tak bardzo tapeta na pulpit i wszystko.

    Buzi i wiesz, to dopiero pierwsze kroki do miliarda ;) Fajnie móc w tym uczestniczyć.

  • Edyta Walent

    Bardzo inspirująca notka :) Dodatkowo, “high five” za piękną piosenkę. Ja znam ją z Life is Strange. Jeżeli jeszcze nie miałeś okazji zagrać to polecam :)

  • Tysięczna notka…brzmi zacnie. Świetny tekst. Dziękuję ci za niego. A Tobie Andrzej życzę kolejnych tysięcy notek. :)

  • Dzięki!

  • Ann

    Czytałam tę notkę z ThePianoGuys w tle przez co nabrała niemal metafizycznego wydźwięku ;) Bardzo inspirująca i wzruszająca (choć to może też wina muzyki). Gratuluję.

  • Świetny tekst. Dzięki, że podzieliłeś się tymi przemyśleniami. Pozdrawiam serdecznie z Przemyśla ;)

  • Oliwia

    Uwielbiam czytać Twoje teksty. Nigdy nie mogę odgadnąć kiedy przeczytałam już cały i dlaczego tak szybko się skończył :) Gratuluję tej okrągłej liczby, jest z czego być dumnym :) Ta notatka była bardzo inspirująca i hmm… po prostu mądra. Dzięki, że tworzysz!

  • Czasem nie rozumiem idei pisania bloga dla pieniędzy, i dla “sławy” jak ja zaczynałam pisać swojego bloga był on o bzdurach tzn, o tym co mnie otaczało, moim życiu, rozterkach, teraz to się z blogów zrobiło coś, coś co dla mnie jest nie porozumieniem, ok fajnie jest zarabiać na tym, co się kocha, ale tak strasznie mnie denerwują te “poradniki dobrej notki”, dla mnie blog, to moje miejsce, i piszę o tym o czym chce.
    Ale ale, Tobie Andrzeju gratuluję 1000 notki, oby było ich więcej, bo łykam je jak młody pelikan rybki.

    Pozdrawiam!

  • Przeczytałam ten długi tekst od deski do deski, każde słówko, nie pomijając żadnej wzmianki o kawie (co zresztą spowodowało, że przed napisaniem tego komentarza musiałam zaparzyć swoją). Przeczytałam i pomyślałam, że chyba jeszcze żadnego tekstu o tym, jak pisać, tak nie polubiłam. Najbardziej lubię w Twoich tekstach emocje i to, że tak się przez nie płynie… Super. Ale wiem, to ta kawa. Bez niej nic by nie było :)
    Ściskam i trzymam kciuki za kolejny tysiąc.

  • Wielkie gratulacje :)
    Jak zwykle czyta się rewelacyjnie, tym bardziej nie dziwi, że tekstów napisałeś w sumie aż 2,5-3 tys! Masz gadane! Tak trzymaj!! :)

  • To nie jest tekst o tym, jak napisać dobrą notkę. To jest tekst o tym jak tworzyć i robić to dobrze. Cokolwiek. Gdziekolwiek. Świetnie się czytało ;)

  • Odnajduję się w tym, co piszesz i co przekazujesz. Chyba ostatnio trochę zgubiłam drogę, którą miał powędrować mój blog. Może odnalezienie jej będzie dobrą zabawą? Świetnie się czuję po lekturze Twoich tekstów, dzięki. :)

  • Julia Hebdzyńska

    Jejku, jak mi dobrze po tej “notce”, dzięki :)

  • Dominika

    Skąd ten notes z żółtymi kartkami? :)

  • Jak dobrze to wszystko przeczytać (ulga i nadzieja), a potem zaakceptować fakt, że nie wszystkie teksty mogą być dobre. Mogą? Myślałam, że muszą. Kawę lubię. Dobra, co tam było trzecie? A, że muszę pisać zawsze i wszędzie. Zrobi się. Robi się. Tylko wiesz jaki ja mam problem? Za dużo mam “szuflad” z notatkami, pomysłami, inspiracjami, koncepcjami i listami TO DO, szczególnie tymi, które dotyczą narzędzi usprawniających funkcjonowanie i życie bloga. No nic, popracuję nad tym jeszcze. No i muszę osłabić trochę swoje zapędy do perfekcjonizmu, bo odbiera mi czas i energię na tworzenie nowych treści.
    Kolejnych 1000 notek przy dobrej kawie i muzyce. Pa :-)

  • Czuję się jak po kopniaku w tylek, po którym szybuję się wysoko i upadek nie boli :)
    Na nowo wzbudziłes we mnie tęsknotę za zarwanymi pisaniem nocami (wtedy najlepiej).

  • Po pierwsze to Wielkie Gratulacje! Moim zdaniem to ogromny sukces blogować wytrwale przez 7 lat. Blogowanie moim zdaniem łączy się z doświadczaniem, marzeniami, poprawianiem samego siebie a przy okazji odkrywaniem. Mój blog jest mały, gdzieś istnieje, może z biegiem lat stanie się większy. Tego nie wiem. Wiem jedno – to moja pasja, rozwój. Piękne były słowa, które zawarłeś podkoniec swojego rozważania. Stwierdzam,że dodały mi wiary w to,że to co pisze jakie by niebyło w jakimś stopniu ma sens. Ciesze się,że w całej tej masowej komunikacji ze światem zwanej internetem znalazłam Twojego bloga.
    Dziękuję Ci bardzo,że piszesz ;). Mogę się wiele nauczyć. Powodzenia dalej, na kolejnych blogowych ścieżkach ;).
    Pozdrawiam ;)

  • ka

    to, co piszesz działa na mnie tak samo dobrze jak słowa reginy brett w tym samym temacie. pozwolę sobie: “to wybór, a nie przypadek, decyduje o twoim przeznaczeniu. sam musisz zdecydować, ile jesteś wart, jaką odgrywasz rolę w świecie i w jaki sposób nadajesz mu sens. nikt inny nie dysponuje tym, co ty – twoim zestawem talentów, pomysłów, zainteresowań. jesteś oryginalnym egzemplarzem. arcydziełem. pokaż całemu światu, jakim stworzono cię cudem. ściemniaj, dopóki go nie przekonasz. wszyscy ściemniamy. najwięksi pisarze budzą się każdego dnia przerażeni, że już nigdy nie napiszą nic interesującego. najwięksi biznesmeni zastanawiają się po przebudzeniu, czy to właśnie dziś świat dowie się, jakimi są pozerami. najwięksi przywódcy religijni codziennie zmagają się z kryzysem wiary. najwięksi przywódcy polityczni martwią się, że każda decyzja może ich kosztować kolejne wybory. nikt nie czuje się całkowicie bezpiecznie i pewnie. pewność trwa najwyżej chwilę. wszyscy boimy się, że popełnimy ten jeden błąd, który zrujnuje nam życie. w rzeczywistości to raczej niemożliwe. choćbyś popełnił jakikolwiek błąd, który miałby cię zrujnować, twoje życie nie legnie w gruzach. będzie po prostu wyglądać inaczej. wszyscy się boimy, że zrobimy coś nie tak, że inni nas nie lubią, że nigdy nie będziemy dość mądrzy, dobrzy czy atrakcyjni. nie walcz z tym. wyobraź sobie, że jesteś na kolejce górskiej. ciesz się wybojami na drodze, ostrymi zwrotami, mocnymi przechyłami, wzlotami i upadkami.”

    a tak a propos – ty uwielbiasz zapisywać pomysły na teksty w notesie, ja taką samą sympatią darzę przepisywanie cytatów (jak wyżej) prosto z książki. zmarnowałam miliardy samoprzylepnych strzałeczek we wszystkich kolorach świata, by zawsze móc wracać do ulubionych zdań. to wprowadza magię wśród naszych smartfonowo-tabletowych zwyczajów.

    ps. andrzej, a czytałeś już “codzienne rytuały. jak pracują wielkie umysły” m. currey’a? spodobałaby ci się i to bardzo.

  • Gratulacje:) Obz kawa zawsze była smaczna, z notką to już dalej pójdzie:)

  • Andrzej cudowny wpis, cudownie motywujacy i bez kawy. Hi hi hi Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Dziękuję za inspirację.

  • Żaneta Gradecka

    Zalewam kawę i siadam do pisania 😊

  • Piekielna Strona Popkultury

    Ja cały czas mam poczucie, że robię coś źle. Statystyki stoją, wszystko stoi. A tu już setny wpis (wiem, że mało, ale hej, piszę od października) za pasem. Dziękuję za ten wpis, Andrzeju.

  • Wczoraj stuknęło mi 1000 lajków, to jak wzięcie pierwszy raz 100 na klatę, ale byłem jakiś taki zdemotywowany, nawet zastanawiałem się “a po co mi to wszystko”. Często widzę taki truizm w komentarzach, ale naprawdę trafiłeś z tym tekstem “just in time”. Teraz już wiem co, po co i jak. Dobrze, naprawdę dobrze przekazane.

    PS Pomysł ze wstępem – podpuchą – majstersztyk. :-)

  • Bez kawy od dawna żyć nie mogę, więc chyba jestem na dobrej drodze ;) Miło przeczytać taki tekst. Pozdrawiam

  • Bardzo długi tekst a ile nie za długi – ja się jednak pytam co zrobić jeśli nie ma zbyt o czym się tak dużo rozwodzić? Mam tu na myśli – sorry za link – temat pudełek jak na http://www.zawieszam.pl. Piszę, pokazuję fotki, nie nagabywuję, nie nakłaniam, nie nachodzę … piszę i czekam, tak?

  • Jeśli chodzi o mnie najbardziej trafiło do mnie: “Słyszałem, że wystarczą tylko dwa z tych trzech punktów, by faktycznie odnieść sukces. Niestety, nie ustaliłem jeszcze które.”. Hahaha. Z tym pisaniem to jest tak, że po jakimś setnym albo może pięćsetnym wpisie po prostu sam wiesz co zrobić żeby wyszło możliwie najlepiej. Też na początku szukałam porad, od różnych mądrych blogerów i pisarzy, ale to pomaga tylko trochę. Nic tak nie pomoże jak pisać, pisać, pisać.

  • Andrzej, dziękuję Ci za ten wpis. Szczególnie w tym momencie, w którym teraz jestem. Chciałabym móc kiedyś opublikować wpis o takim samy tytule :) To znaczy – opublikować mogę zawsze. Ale chciałabym faktycznie wiedzieć, jak to jest po napisaniu tych 1000 notek. Nie ma więc prostszej rady niż wzięcie się do roboty. Dzisiaj jesteś moim kopniakiem ;) Jeszcze raz dzięki! Wracam pisać :)

  • Fajnie jest tworzyć swoje dzieła nie zwracając uwagi na ich niedoskonałość, lecz poprawiając je na spokojnie, bez zbędnych nerwów i frustracji. 1000 notek to coś wartego uwagi nie tylko dla czytelników, którzy mają dzięki temu mnóstwo do czytania, ale i dla autora, który może cieszyć się swoją twórczością

    Pozdrawiam mega pozytywnie

  • w gąszczu tekstów na blogach, lubię od czasu do czasu przysiąść nad autotematycznym wpisem, takim jak Twój. muszę sobie przypominać, dlaczego to robię i co jest w tym ważne.
    notesów mam w brud, lecz samodyscypliny i rozplanowania tego wszystkiego już znacznie mniej:)
    Pozdrawiam

  • Muszę sobie większość Twoich słów wydrukować i przypominać co jakiś czas. Chcąc być perfekcyjną, gdzieś gubię to, co w tym wszystkim najważniejsze. Przyznaję, nie umiem skupić się na jednym tylko medium, chyba to tak kobieca przypadłość. Łapię wszystkie sroki za ogon, tak samo mam z pisaniem. Zamiast skupić się na jednej notatce, tworzę od razu kilka. W konsekwencji z żadnej nie ma za wiele dobrego.

  • Belleinspiration

    Świetny tekst, wiele wnoszący i dający do myślenia, mimo że długi i dużo informacji dobrze się czyta i nie chce przestawać.. Jak ty to robisz?! :D
    Super, dzięki wielkie! :) Pozdrawiam. :)

  • Ucieczka od perfekcjonizmu i konsekwencja w działaniu. To zabieram dziś dla siebie :)

  • Bardzo dobry, motywujący artykuł :) Ja póki co raczkuję, ale często mam dylemat, czy publikować coś szybko, żeby nie robić długich przerw, czy zaczekać i napisać coś z czego będę naprawdę zadowolona. Chyba pora kupić notes, zrobić kawę i zabrać się do roboty :)

  • Gratuluję tysięcznej notki! Taki wynik robi wrażenie! Ja mam ich na razie zaledwie kilka, ale i w tym jest trochę Twojej zasługi, ponieważ to w dużej mierze dzięki Twojej stronie i filmikom na Youtube (no i kawie ;)) zdecydowałam się w końcu na założenie własnego bloga! Ta tysięczna notka jest również mega-motywująca!

  • Bardzo trafne przypomnienie, że najlepszym do tworzenia wystarczy ołówek i serwetka (nie jestem pewna, ale chyba tak zaczęła się historia Harrego Pottera – właśnie na skrawku serwetki). Faktycznie, czasem mamy w głowie mnóstwo zahamowań, a tak naprawdę to proste – nie można pozwolić uciec dobrym pomysłom i trzeba je łapać w każdym (nawet mało dogodnym) momencie.

  • Kawał naprawdę dobrego tekstu.

  • Oj Andrzej! Lubię Cię czytać. Bardzo. Bardzo. Jesteś moim blogowym idolem od zamierzchłych czasów, jeszcze zanim zaczęłam pisać mojego bloga. I podziwiam Cię za to, że mimo wszelakich trudów – piszesz. Bo to ważne. Żeby dzielić się twórczością ze światem. I pisać. Bo pisanie jest fajne. A najlepsze pomysły przychodzą w lesie. Ważne tylko żeby mieć notes pod ręką! :D

  • MagdalenaZalewska

    Ojj, jak mi się miło zrobiło w trakcie czytania akapitu “Korzystając z okazji i tego dziwnego cudu komunikacji” :) Szczególnie że wczoraj, zajadając się burgerem na Nowym Świecie zobaczyłam Cię przez szybę i aż się uśmiechnęłam wspominając te momenty kiedy z herbatą zasiadam do czytania Twojej nowej notki :)

  • Przypominasz to, o czym wielu dzisiejszych twórców zapomina, w dobie internetu, ścigania się z innymi i ‘upiększania’ notek. O tym, że ważny jest sam tekst, same pisanie i to, co tak naprawdę chce się przekazać. A te całe szmery bajery to tylko dodatek. ;) Dzięki za wartościowy przekaz.

  • Więcej notek i więcej super pomysłów:) Bardzo przyjemnie tu do Ciebie zaglądać:)

  • Fernadno Borges

    To jest ciekawe że w tym procesie tracimy perfekcjonizm. Eksploracja staje się celem samym w sobie, albo inaczej “art for art’s sake.”

  • Idealna notka na początek przygody z moim blogiem! Dzięki :)

  • Fajny tekst :) Dopracowany :) Co tam błędy, bez nich byłoby nudno! :)

  • O kurczaki, ale w punkt. Ale się cieszę, że przeczytałam i że przeczytałam właśnie TERAZ. Idę pisać. Dzięki! :)

  • Prosty, przyjemny tekst, a tak inspirujący, że nie masz pojęcia :) Te okołoblogowe sprawy wydają się pozornie takie łatwe, a czasem trzeba wykonać kawał ciężkiej pracy, żeby napisać dobry tekst. Uświadomiłeś mi jedną bardzo ważną rzecz – blogowanie to walka z perfekcjonizmem i akceptowanie własnych słabości. To nie jest takie proste, a jednocześnie kiedy już się człowiek wciągnie, to po prostu nie może przestać :) Cieszę się, że kiedyś wpadłam na Twojego bloga i zostałam. Widać jak bardzo się starasz przy jego tworzeniu i motywujesz do tego innych. Oby kolejny tysiąc pisał Ci się równie lekkim piórem ;)

  • Dorota Długopolska

    Jestem tutaj po raz pierwszy i powiem szczerze ogarnął mnie zachwyt ;) ta strona to esencja dobrego bloga. Podziwiam również za wytrwałość, ponieważ na własnym przykładzie wiem jak ciężko coś kontynuować. Ludzie mówią, że najtrudniej jest zacząć. A skąd. Problemem jest postawienie drugiego, trzeciego i tysiecznego kroku. Inspirujesz.

  • Notatnik to podstawa, brzmi jakby był to “old school”, ale tak naprawdę zapach kartek to przyjemna część pisania.

  • Mam problem z perfekcjonizmem. Jednak ciągle uczę się że pewnych rzeczy nie przyspieszę.
    Notatki. Wiem, że mi pomagają ale zanim coś zanotuje myślę tylko o tym, żeby już zabrać się do pracy.
    Pozdrawiam.

  • Andrzej Ciebie się czyta jak je sernik. Ten z serem. A notka – cóż – początkiem książki być może. Napiszesz?

  • Andrzej, genialny tekst! Zdanie “Ten prezent nie musi buczeć i lśnić. Ale musi być mądry i ważny” wydaje się takie proste, a jednocześnie tak kluczowe przy tworzeniu każdej noty. “Wierzę, że to właśnie takie marzenia przyświecają dobrym notkom” – tak, za każdym moim wpisem ukrywa się to marzenie. Mogłabym tak cytować Cię jeszcze długo, bo szalenie mnie zainspirowałeś :)
    Zazdroszczę Ci tego talentu przelewania myśli na słowa. I chcę Cię dogonić ;)

  • Właśnie skończyłam moją 9 notatkę na bloga :) W sumie, dziękuję Ci za te słowa. Często patrzę na siebie bardzo krytycznym okiem, tracę sens, myślę “na co to wszystko, nikt Cię nie czyta”… A wtedy Ty piszesz “chodzi o poczucie samej zabawy” :) Pisanie sprawia mi przyjemność i o tym będę starała się teraz myśleć :) Ty na wielki sukces pracowałeś długo – czemu mi, osobie która pisze zdecydowanie gorzej, jest młodsza i prawdopodobnie mniej wie o życiu, ma wszystko pójść szybko i gładko? Jesteś mega inspiracją do wytrwałego dążenia do celu, a przy okazji cieszenia się z tego, co się ma :)

Cześć!
Nazywam się Andrzej Tucholski i pokażę Ci różne strategie na ogarnięcie życia. Pogadamy też o kulturze.

Na tym lifestyle'owym blogu eksperckim znajdziesz luźne tematy (seriale) płynnie połączone z pragmatycznymi poradami (jak się nie spóźnić przez seriale). Kanał na YouTube jest o tym samym, tylko weselej, bo mogę wymachiwać rękami.

Rozpocznij ogarnięcie!

Przy okazji, napisałem serial.



Co prawda nie taki prawdziwy, do telewizji, ale za to za darmo. "Umowy Śmieciowe" w formie powieści w odcinkach opowiadają historię Hanny Wróbel. Dziewczyna przyjeżdża do Warszawy do pracy i już pierwszego dnia wszystko idzie dokładnie nie tak, jak sobie zaplanowała. Walczy więc nie tylko o wymarzony etat, ale też z własnymi słabościami. I z sercem. I z przyjaciółmi. I z losowymi problemami. I z pogodą. I, bądźmy szczerzy, ze wszystkim innym.

Życie w wielkim mieście nie jest proste.

Powstaje zatem pytanie: czy starczy jej na ogarnięcie tych wszystkich dramatów kawy?


Obejrzyj Przeczytaj odcinek pilotażowy

Pobierz darmowe materiały do ogarnięcia życia
i dołącz do 12 000+ odbiorców newslettera!

Gdy się zapiszesz to od razu dostaniesz w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do najnowszych artykułów
  • 7 plakatów rozwijających materiały z bloga
  • 3 excele przydatne w ogarnianiu życia
  • moją prezentację z TEDx
  • bezpośredni kontakt do mnie
Chcesz ze mną współpracować?

Mój blog od lat należy do ścisłej czołówki polskich współprac komercyjnych z influencerami. Zrealizowałem na nim z sukcesem kilkadziesiąt akcji, z których każda wywołała pozytywne reakcje u moich Czytelników oraz zrealizowała postawione przez Klienta cele.

Zawsze jestem gotów porozmawiać o kolejnej, którą potem będzie można z dumą pokazać w raportach.

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to wielokrotnie nagradzany, lifestyle'owy blog ekspercki prowadzony od 2009 roku.

Poświęcony jest strategiom na ogarnięcie życia. A także kulturze, no bo jak to tak, żyć bez seriali? W skrócie oznacza to, że artykuły na lifestyle’owe tematy wzbogacone są “w środku” eksperckimi poradami z zakresu optymalizacji obowiązków, psychologii oraz strategicznego podchodzenia do wyzwań. Jeśli przychodzisz do mnie po chwilę wyluzowania, wyjdziesz z nowym pomysłem. A jeśli przychodzisz po rozwiązanie, trochę odpoczniesz :)

Informacja

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail. W przypadku palących problemów nalegam, by skontaktować się ze sprawdzonym fachowcem legitymującym się wykształceniem i potrzebnymi specjalizacjami. Ci ludzie starali się latami by móc Ci pomóc. Głupio by było teraz im na to nie pozwolić :)

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)