Dobre, celne wsparcie w 14 dni – mój test Bodymax

 

Kocham wczesną wiosnę. Pierwsze poczucie ciepłego powietrza i zobaczenie niebieskiego nieba to chwila, na którą co roku bardzo mocno czekam. Oznacza ona punkt przełomowy, po którym jest już tylko lepiej. Ale uważać i tak trzeba. 

Wiosną zawsze rzucam się na ogrom projektów.

Wstaję wcześnie, rano trzaskam jeden z nich, potem mam od dwóch do trzech spotkań, ewentualnie projekt numer dwa. Sami zresztą widzicie na snapie, jak to wygląda. Ciągle z plecakiem i w ruchu. Wieczorem leci domykanie wcześniejszych zobowiązań, runda odpowiadania na wiadomości i projekt drugi, ewentualnie już trzeci. Późnym wieczorem trochę odpoczynku, potem w nocy jeszcze chwilka, no mała chwilka pracy.

Często zapominam zjeść jak człowiek.

Włącza mi się też “łazik” i na większość spotkań chodzę piechotą lub dojeżdżam rowerem.

Moja psychika mówi: Andrzej, dajesz, to jest dokładnie to, o co chodzi w życiu!

Mój organizm mówi: NA LITOŚĆ, PRZED CHWILĄ OGLĄDALIŚMY SERIALE, DLACZEGO, STOP.

Innymi słowy, przy lekkiej zmianie sensu cytatu, “duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe”.

Na szczęście, istnieje skuteczna pomoc.

Moje wrażenia z używania Bodymax Plus przez 14 dni

O wspierających mnie programach i aplikacjach już Wam pisałem. O tym jakie mam do obowiązków podejście pewnie wiecie – o nim pisałem nawet więcej. O kawie też wspominałem. Nigdy jednak nie mówiłem Wam o mojej “tajnej broni”, po którą już od wielu lat (przynajmniej od początku studiów!) sięgam co roku, zawsze na krótką chwilę przed pierwszym ciepłymi dniami.

Co tu kryć. Chyba mam na takie pogodowe sprawy radar.

Chodzi o suplement diety Bodymax, który w moim przypadku szybko (dwa tygodnie max) wyrównuje wszystko to, co nieroztropnym pracoholizmem roztrzepałem wcześniej po kątach. Tutaj doda witamin, tam dobuduje minerałów. Gotowe.

Jest rewelacyjnym uzupełnieniem dobrej diety. Zaczynam go stosować razem z próbą powrotu do “mądrzejszych” nawyków snu i work-life balance, dzięki czemu proces ten udaje mi się szybciej i zachodzi łatwiej. Po prostu, nie “biję się z koniem” w postaci zaburzonej gospodarki wewnętrznej, tylko prosto i efektownie zamykam temat.

Aha, w środku jest też Żeń-szeń :)

(Cały skład, zalecenia i przeciwwskazania możecie sprawdzić tutaj.)

Nie lubię długotrwale czegokolwiek brać, ale działania punktowe – w moim przypadku co najwyżej kilkutygodniowe – to świetne zwalczanie jednego procesu zmian drugim procesem. Okres przesileń, wzmożonej pracy, powrotu na treningi po dłuższej przerwie itp. to coś, co niespodziewanymi ścieżkami wypłukuje z organizmu MASĘ odporności i energii.

Dobry sen, wyrównana dieta, codzienny ruch i właśnie suplement na dobry początek to świetna odpowiedź.

Tak jak pokazuje fotka poniżej: witaminy rano to w przejściowych porach roku jedno z moich “narzędzi”.

Zresztą, to tylko moje doświadczenia, a ja lekarzem nie jestem. Każdy klient może się jednak sam przekonać, czy Bodymax to coś dla niej / dla niego, czy też nie. Wystarczy kupić suplement, brać go ładnie przez dwa tygodnie i stwierdzić potem: no okej, czuję się lepiej, czy nie?

Jeśli nie zauważysz efektów (a masz opakowanie i paragon) to producent zwróci Ci kasę :)

Poważnie. Wszystkie szczegóły znajdziesz tutaj.

Takie akcje to lubię.

Konkurs!

Na dobry początek wiosny! Wystarczy, że do końca dnia 6 maja wrzucicie na publicznych nastawach “coś” w Internet (może być status na fejsie, na insta, na twitterze lub na własnej stronce). To coś ma obrazować “jak spędzam wiosenny dzień z energią” i odpowiadać na pytanie “Jak Bodymax sprawdził się u mnie”.

Żebyśmy mogli to znaleźć tagujecie to #14DNIZBODYMAX i #AndrzejTucholski i gotowe, czekacie na wyniki :)

W skrócie: do końca dnia 6 maja wrzucacie status odpowiadający na dwa pytania i opatrzony dwoma tagami. Proste.

Do wygrania czytnik ebooków i 10 zestawów Bodymax :)

Pełen regulamin znajdziecie tutaj.

Życzę powodzenia!

Ciao,

Andrzej Tucholski

 

///

PS: Wpis powstał we współpracy z Bodymax. Nie należy go traktować jako polecenia na tle medycznym, bo ani nie jestem lekarzem, ani zupełnie się na takich sprawach nie znam. Po prostu opowiadam Wam o tym, co sam używam od wielu zim i zawsze mi służyło :)

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem biznesu oraz strategiem od skuteczności. Zajmuję się wysokosprawczością.

Znajdujesz się teraz na moim wielokrotnie nagradzanym blogu. Prowadzę go od 2009 roku. Oprócz setek artykułów znajdziesz tu linki do mojego kanału na YouTubie, podcastu, a także komiksu na instagramie.

Życzę Ci dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies