Autor: Andrzej Tucholski | 5 marca 2015 | Komentarze:
Tematy:

Świat, w którym co rano wszyscy uczą się chodzić

Wyobraź sobie, że otwierasz rano oczy. Mrugasz. Jesteś w jakimś dziwnym pomieszczeniu. Zamiast naturalnego nieba – biała przestrzeń. Zamiast słońca – dziwna bańka. Wydaje ci się, że kiedyś wiedziałaś, jak się nazywa, ale jakoś Ci to umknęło.

Przekręcasz się na bok. Na drewnianym podeście leży osobliwy, szary prostokąt. Z jego boku wychodzi białe włókno i łączy się z mniejszym prostokątem na ścianie. Na włóknie mruga mała, pomarańczowa kropka. Nie klei Ci się to z niczym, co wiesz na temat świata.

Dalsze obserwacje przerywa potrzeba fizjologiczna. Chce Ci się do toalety, więc próbujesz usiąść. Potem chcesz zejść na podłogę. Niestety, nogi odmawiają posłuszeństwa. Zginają się w kolanach a Ty padasz na ramię. Leżysz i nie rozumiesz.

No tak.

Nawet nie pamiętasz, że znowu nie pamiętasz, jak się chodziło.

Narastanie wiedzy

Dokładnie tak zachowywałaby się ludzkość, gdybyśmy nie mieli Nauczycieli. Przy każdym pokoleniu tracilibyśmy wszystko to, co zostało wypracowane jako nowy standard powszechnie dostępnej wiedzy. Jak mądrze zauważył Stanisław Lem – “gdyby ludzie robili tylko to, co wyglądało na możliwe, do dzisiaj siedzieliby w jaskiniach”.

Często mówi się, że jakiegoś kraju nie byłoby, gdyby nie broniący jego niepodległości żołnierze. To prawda. Ludziom oddającym swoje życie w służbie Ojczyzny należy się szacunek i pamięć – szczególnie, że nam przychodzi teraz żyć w czasach pokoju. Ale warto też pomyśleć czasem o tym, że tych żołnierzy ktoś fachu nauczył. Ktoś oficerom wyjaśnił mapy.

Ktoś tym kartografom wcześniej pokazał dotychczasowe rysy twarzy świata.

Ktoś sanitariuszkom powiedział, gdzie są płuca a gdzie serce.

Ktoś podszepnął ambasadorom w jaki sposób mówić w pięciu językach.

Tym kimś byli Nauczyciele.

Cudowni, wielcy ludzie o najważniejszej misji społecznej całego świata.

Ludzie rozmawiający o ludziach

Oczywiście, że trafiłem w swoim życiu na kilka słabych przykładów. W każdej dziedzinie wszystkiego są nienadający się do danego fachu ludzie. Ale – co ważniejsze – trafiłem też na kilku, dzięki którym dzisiaj piszę. Dzięki którym interesuję się historią. Dzięki którym po raz pierwszy zastanowiłem się, a co jeśli pomyślę odwrotnie? A co jeśli to, co myślę, jest wyłącznie założeniem?

Dzięki którym przeczytałem Potop.

Bardzo mnie wkurza, że w społecznych dyskusjach na temat słabego poziomu nauczania tak często wpycha się na świecznik Nauczycieli – tych samych, którzy poświęcają swoje życia pracy z trudnymi wszak w obsłudze dzieciakami. Jeszcze gdyby ten zawód dostawał abstrakcyjnie obfite trzynastki i czternastki to jakąś tam formę społecznej niechęci bym pewnie zrozumiał, duże grupy ludzi nigdy nie lubią opłacanych stanowisk. Ale bycie Nauczycielem wcale nie opływa w Ferrarri.

A to dzięki nim ja piszę te słowa. Dzięki nim Ty te słowa teraz czytasz.

Przyszłość: świat bez raka?

Rozmawiajmy o poziomie nauczania. Rozmawiajmy o wymogach programowych. Rozmawiajmy o ludziach, którzy są nauczycielami dla Nauczycieli – bo jeśli gdzieś będzie problem, to raczej tam niż na “pierwszej linii”, w samych szkołach. Rozmawiajmy o tym, jak zabiera się Nauczycielom kolejne premie.

Jak nie daje im się kolejnych podwyżek.

Pogadajmy o tym, że są spychani na bok, a bez nich cała nasza rodzima kultura po prostu znikłaby z powierzchni ziemi na przestrzeni maksymalnie trzech pokoleń. Nie byłoby jednoprocentowego, wciąż zwalczanego analfabetyzmu. Nie byłoby go, bo byłby analfabetyzm trzydziestoprocentowy, jak w latach dwudziestych. Bez Nauczycieli po kraju nadal szalałaby czarna ospa, bo kto niby wykształciłby późniejszych lekarzy? Kto wykształciłby astronomów, bankierów i każdego jednego architekta?

Chciałbym żyć w świecie, w którym Nauczyciele dostają swoje premie, trzynastki i czternastki.

Chciałbym też żyć w świecie, w którym nie umiera się na raka.

Wierzę, że oba te światy są ze sobą bardzo ściśle powiązane.

Ani jeden ani drugi nie jest domeną roku 2015.

Ale, kto wie, może jest domeną 2030?

To zależy tylko od nas.

Ciao,

Andrzej Tucholski

 

///

Ogłoszenie prywatne: Gorąco zapraszam Cię do rzucenia okiem na wywiad, którzy przeprowadził ze mną Szymon Lipiński, autor bloga Megaterium. Dobre pytania, świetne przygotowanie, przyjemny nastrój – koktajl tych trzech zmiennych doprowadził do wielkiego luzu w rozmowie i jeśli śledzisz to, co robię, to znajdziesz w tym tekście sporo całkiem ciekawych wypowiedzi. Poza tym Szymon dopiero zaczyna swoją poważną przygodę z blogowaniem, więc na bank ucieszy się z ruchu i kliknięć.

  • Nauczyciele muszą być i będą. To dzięki nim nie jesteśmy analfabetami. Tylko tych prawdziwych nauczycieli jest mało. Większość nie wiem co w ogóle robi na tym stanowisku. Potem nie ma podwyżek i premii dla tych prawdziwych, bo tych co nie potrafią uczyć, też trzeba opłacać.

    • Współczuje koledze, skąd tak negatywne doświadczenie, do
      jakiej szkoły przyszło Ci chodzić?

      • Liceum. Kończę w tym roku. Może na studiach jest inaczej, ale o tym nie mogę powiedzieć z własnego doświadczenia jeszcze. Z drugiej strony jednak, jeśli popatrzysz na tego prawdziwego nauczyciela i porównasz go z tym drugim, to aż ciężko uwierzyć, że to taka różnica.

        • Łukaszu wszedłem
          na twojego bloga i znalazłem małe usprawiedliwienie dla nauczycieli, do którego
          sam doszedłeś, cytuje:
          „ A jeśli potrafią… To nie mogą, bo oni nie mają uczyć, oni mają “zrealizować swój
          materiał”.

          Nie mówię,że szkoła jest zła, bo to byłoby kłamstwo. To edukacja w szkołach nie jest
          dobrze przemyślana, zaplanowana na odwal się.”

          Przejrzałem kilka Twoich wpisów i stwierdzam skoro nie byłeś samoukiem to nauczycieli wcale
          nie mogłeś mieć najgorszych. Dobrze Ci idzie, uważam, że fajnie piszesz.

          • O fajnie, że wpadłeś i dzięki za miłe słowa. Doceniam. :)

  • Wojciech Kulikowski

    Genialny tekst!

  • Moim marzeniem jest, aby media przyjrzały się bardzo blisko pracy Nauczycieli. Takiej codziennej. Takiej “proszę pani, zsikałam się w majtki”, “proszę pani, chcę polecieć w kosmos”, “proszę pani, on mnie kopnął”, “proszę pani, nie wiem gdzie jest mój ulubiony samochodzik”, “proszę pani, chciałbym startować w olimpiadzie biologicznej”, “proszę pani, nie rozumiem co to jest ta wartość bezwzględna”. Aby dziennikarze przewertowali podstawy programowe i wymogi formalne oraz zauczestniczyli w rozmowie z rodzicami o potrzebach ich dzieci. Uczniów. Aby od dyrekcji usłyszeli ile nieraz brakuje na podstawowe przybory i jak zawikłane jest zgłoszenie zniszczonego darmowego podręcznika i zakupienie nowego. Aby sprawdzili, ile Nauczyciel poświęca czasu poza tablicą na samodoskonalenie, sprawdzanie prac, rozmowy z uczniami, planowanie wycieczek. A ile na wypełnianie papierów i elektronicznego dziennika. Jak pomysłowi muszą być i kreatywni owi Nauczyciele startując w różnych konkursach, w których ich szkoła potem wygra i duma spłynie na całe miasto.
    Pracuję z Nauczycielami i nauczycielami. Niektórych mam ochotę wsadzić w samolot i wysłać gdzieś w okolice Australii. Przed innymi chylę czoła, bo robią takie rzeczy z dziećmi i środowiskiem ich życia, że aż chce się krzyczeć ze szczęścia.
    Andrzej, Twój głos jest ważny. I potrzebny w potoku różnych mniej lub bardziej sprawdzonych treści w Internetach. Fajnie, że wybrzmiałeś :) Ukłony dla wszystkich nauczycieli!

  • Aleś mnie zaskoczył. W czasach, kiedy wszyscy na nauczycieli najeżdżają – takie słowa. Szacun. I podpisuje się obiema rękoma.

  • Bardzo ciekawy tekst.
    Co do nauczycieli, mogę stwierdzić, że są nauczyciele (pozwalają oni rozwijać skrzydła swoim podopiecznym i potrafią inspirować ) i nauczyciele (zabijający ciekawość świata i wymagających nauki na pamięć np. zadań z fizyki czy matematyki, nie potrafiących nic wytłumaczyć i mówiących na wszystko bo tak już jest i nic na to nie poradzi się).
    Wspaniale jest się trafić na ten pierwszy rodzaj nauczyciela lecz coraz częściej niestety trafia się ten drugi. Prawdziwego nauczyciela z powołaniem można ze świecą szukać :)

  • Dziękuję za ten tekst. Dobrze wiedzieć, że są ludzie, którzy potrafią otwarcie przyznać, że Nauczyciel to ktoś ważny. I że znajdują się jeszcze osoby, które ich pracę doceniają.

  • Yes

    Aż mnie wzruszyłeś, dziękuję że piszesz o Nauczycielach!!!

  • Basia Andrejczuk

    ps. dopinguję w sprawie Kinga!!! :) ciekawa jestem co wymyślisz

  • Świetny tekst, który potwierdza, że Twoi nauczyciele dołożyli starań w Twą edukację. Składam również ukłon w kierunku wszystkich uczących nasze dzieci !

  • Karolina

    Fajny wpis, obym się nie rozpisała za bardzo :) dobrych nauczycieli będzie coraz mniej. Ci, którzy są już starsi i zaczynali jeszcze w poprzedniej epoce będą odchodzić na emeryturę. Pozostanie sporo młodych, którzy będą coraz gorsi. Dlaczego? Bo na kapitalistycznym rynku pracy dostajemy to, za co płacimy. I odwrotnie – skoro pracownik pracuje za taką żenującą stawkę jak 1650 zł netto (początkujący nauczyciel) czy też 3000 netto (najwyższy stopniem n-l dyplomowany, po minimum kilkunastu latach pracy), to ludzie zaczynają myśleć, że coś jest z nim nie tak. Nie mówię tu o 13-stkach czy wyrównaniach, bo to grosze i szkoda się zniżać nawet do poziomu dyskusji ludzi, którzy twierdzą, że nauczyciele zarabiają kokosy.

    Ja miałam dość udowadniania, że tak, że chciałam być nauczycielką, że poszłam uczyć, bo to było moje marzenie. Raz nawet uczennica mnie zapytała, co mi w życiu nie wyszło, że zostałam nauczycielką. Dlaczego Pani znając trzy języki uczy w szkole? Nie było czegoś lepszego? :)

    Poza tym, trzeba trochę pozarabiać tak jak nauczyciel żeby się do tego naprawdę odnieść. Nagle okazuje się, że nie możesz żyć na takim poziomie jak chciałeś, że nie możesz kupić mieszkania, że nie stać cię na bardzo wiele rzeczy. Okazuje się, że odstajesz od znajomych, którzy wybrali inne zawody. I wreszcie okazuje się, że uczniowie wdzięczni i przyjemni są średnio raz do roku – na zakończenie. Biurokracja, papierologia, setki przepracowanych i niezapłaconych godzin (bo masz mieć misję i powołanie). To jest klasyczna robota, a nie kariera. Mam wielki szacunek do bardzo dobrych nauczycieli, który mogliby odnosić sukcesy w innych zawodach za lepsze pieniądze, a zdecydowali się zostać i uczyć.

    • Bardzo trudny, bardzo celny komentarz. Jak dowodzi psychologia – powyżej pewnego poziomu zarobków ich wzrosty już niespecjalnie motywują. Jest jednak niesamowicie ważne, by ten poziom osiągnąć! Nie wiem kto pierwszy wpadł na to by na Nauczycielach oszczędzać, ale to musiała być naprawdę krótkowzroczna osoba.

      • Karolina

        Jasne, jeśli pensja nie pokrywa podstawowych potrzeb życiowych, czyli dachu nad głową, jedzenia, kosztów transportu i jakichś tam oszczędności to coś jest nie tak, nie mówiąc już o przyjemnościach, podróżach, inwestowaniu we własny rozwój itd. Klasyczne “working poor” i co najważniejsze – bez perspektyw na lepszą przyszłość.

  • Małgorzata Bugajska

    Kolejny raz podbiles poprzeczkę szacuncu jakim Cię darzę — a była juz wysoko. Ale nie zatrzymują sie, limitu tutaj nie ma.

  • Ja belfer

    A teraz prześlij to pani Kluzik-Rostkowskiej i jej wiceministrom – im najbardziej się przyda … ;-)
    PS Też uczyłem w Koperniku, również Twój rocznik ;-)

  • Beata Krowisz

    To miłe, że w dzisiejszych czasach są jeszcze ludzie którzy doceniają naszą pracę (która nie jest wieczną labą, jak się niektórym wydaje). Pensja kiepska, dzieci czasem nieznośne (tak jak na przykład dzisiaj).
    Ludzie zwalają winę na nauczycieli, ale to nie my wymyśliliśmy podstawę programową i egzaminy z kluczem odpowiedzi. To nie my zlikwidowaliśmy zawodówki, oszczędzamy na jakości nauczania i tworzymy klasy, liczące zbyt dużo uczniów. Jak ja bym chciała mieć super wyposażoną pracownię i czas, żeby jak najwięcej eksperymentować z uczniami! Niestety brakuje jednego i drugiego. Eksperymentujemy więc głównie na kółku, wykorzystując to co niedrogie i łatwo dostępne.
    Lubię swoją pracę i naprawdę przykro jest czytać komentarze ludzi, jakimi to nierobami jesteśmy. Także bardzo dziękuję Ci za ten wpis :)

  • Chcę ludzi inspirujących, chcę ludzi z pasją, zaangażowanych, zarażających entuzjazmem – chcę takich nauczycieli! Miałam przyjemność spotkać paru takich, jednak jest to niestety mniejszość, a i 2/3 z tej listy poznałam dopiero na studiach. Szkoda, że przez całą wcześniejszą edukację trafiło ich się ich tak niewielu. Miałabym zupełnie inne podejście do nauki;)
    Chociaż przyznam, że nie znam realiów takiej pracy zza kulis, wydaje mi się, że głównym problemem jest właśnie brak pewnego rodzaju szacunku dla nauczycieli – bo gdyby był szacunek, pewnie znalazłyby się i pieniądze, prawda? A to też jest budowane tym, że człowiek szybciej zacznie narzekać niż powie coś dobrego, więc więcej jest opinii o złych nauczycielach niż dobrych. Tak naprawdę myślę, że wiele jest zwyczajnie normalnych, nie wybijających się ani w jedną ani w druga stronę, a może wiele z nich byłoby dużo lepszych gdyby i stosunek do nich byłby lepszy; albo też gdyby nie mieli jakiś ograniczających wymagań programowych i mogli by mówić też o tym co ich osobiście interesuje.

  • aelis

    Cieszę się, że napisałeś o nauczycielach, to tak ważny zawód, a tak bardzo niedoceniany.
    Wyższe pensje dla nauczycieli mogłyby przyciągnąć zdolniejszych ludzi i ten zawód stałby się bardziej elitarny, a wiedza lepiej przekazywana. Niestety w chwili obecnej ludzie, którzy naprawdę dobrze znają się na jakiejś dziedzinie nie wybierają zawodu nauczyciela, bo to się nie opłaca, skoro mogą mieć inną lepiej płatną pracę.

  • TEKSTacja

    Dziękuję za taki wpis. Właściciel tego bloga po raz kolejny udowadnia, że jego nazwa nie wzięła się znikąd. Tu po
    prostu JEST kultura.
    Wszechobecna pogarda wobec nauczycieli boli. Szkoda, że tak wielu równa wszystkich do jednego poziomu i to takiego
    poniżej poziomu morza. Na tym tle Twoje słowa, Andrzeju, są tym bardziej kojące. Anka.

  • AK

    Dziękuję Ci za ten wpis.
    Próbuję udawać, że frustracja nie istnieje, ale to trudne.
    Uwielbiam widzieć iskrę w oczach dzieci, gdy otwieram im jakieś kolejne nieznane światy, i radość, gdy, bawiąc
    się, nawet nie zauważają, że znowu się czegoś nauczyły.
    Czasem jednak (z każdym rokiem coraz częściej) – niestety – tak dużo głupich ludzi/rzeczy/spraw po drodze
    przeszkadza mi lubić swoją pracę, a każe ją nienawidzić.

  • Smok

    Chciałabym żyć w świecie w którym każdy wykonuje zawód z powołania.

    Bardzo dobry tekst :)

  • promyk

    Czytając tekst myślałam tylko o mojej mamie, nauczycielka od 30 lat, wybrała ten zawód z przypadku, na pewno jest nauczycielem z powołania i ją podziwiam. Kiedy wraca ze szkoły to wygląda jakby przez te 7 godzin pracowała fizycznie, gdzieś na budowie, serio… dzieciaki z roku na rok są coraz gorsze i nie mają szacunku do starszych osób. Jak mi opowiada co się działo danego dnia w szkole to nie mogę jej uwierzyć.. Właśnie Ci, którzy nie znają zawodu nauczyciela “zza kulis”(jak to ktoś napisał wcześniej) uważają, ze ten zawód jest najlepszy, bo ma się dużo wolnego. Wakacje wakacjami, ale rok szkolny to naprawdę maraton… Po południami myśli się tylko o następnym dniu, o tym jak przygotować daną lekcję, żeby dzieci pojęły jak najlepiej nowe wiadomości, trzeba zająć się także wycieczkami, przedstawieniami… Raz na miesiąca (przed zakończeniem semestru nawet kilka razy) zostać na radzie do późnego wieczora, ‘użerać’ się z rodzicami na wywiadówkach, im też trzeba tłumaczyć wiele rzeczy! A to jeszcze dodatkowe szkolenia w weekendy czy też studia podyplomowe… i tak mija 10 miesięcy. Choć z drugiej strony nie wszystkim nauczycielom tak zależy. Jak ktoś wspomniał są Nauczyciele i nauczyciele, oby z roku na rok było więcej tych lepszych! ;)

    • M.A

      Ogólnie w pewnym sensie masz rację, ale ilu jest nauczycieli którzy tak podchodzą do swojej pracy? Ja przez cały czas okres mojej edukacji nie dałbym rady policzyć na palcach jednej ręki nauczycieli z powołania, takich którzy przykładali się do swojej pracy i byli innowacyjni. Szkoła podstawowa, gimnazjum, liceum, studia – wszędzie tak samo… Co do tego czy dzieci są coraz gorsze? w pewnym sensie można upatrywać w nich winy, rodzice poświęcają im mało uwagi a internet dostarcza chłamu. Natomiast warto się także zapytać, czy nauczyciele są na tyle kompetentni, aby sobie z tym poradzić? Czy znają odpowiednie techniki, metody? Może gdyby to znali nie byliby tak zmęczeni? Co do zarobków? Jeżeli chcesz dostać podwyżkę w firmie prywatnej musisz się wykazać i udowodnić, że na nią zasługujesz. Czy aby na pewno wszyscy powinni dostawać więcej? Może tylko Ci, ktorzy się wykażą?

      • promyk

        Miałam chyba szczęście do nauczycieli, bo ja spotkałam naprawdę wielu, którym zależało i byli kreatywni na lekcjach w sposobie przekazywania wiedzy; czy to w podstawówce, gimnazjum, liceum… na studiach też znalazłabym paru wykładowców, choć tutaj jest trudniej. Ale było także wielu, których źle wspominam… co do technik i metod, właśnie w tym mogą pomóc szkolenia, tylko trzeba mieć na to CZAS i chęci.
        Uważasz, że zmęczenie to wynik braku kompetencji? Absurdalne :) m.in. to wina całego szefostwa, MENu, bo sobie coś umyślą i wszystko należy robić według ich ‘wskazówek’

  • Ja studiowałem polonistykę ze specjalnością nauczycielską. Potem wajcha mi się przestawiła, poczucie misji wyparowało. Ale mniejsza z tym. Mam jedno fajne wspomnienie z praktyk w podstawówce. Robiłem raz lekcję o różnicach między literaturą a komiksami. Większość dzieciaków (szósta klasa) oczywiście przepisowo, po bożemu, że komiks to be i tylko książki. Ale jeden się wyłamał: “A ja tam wolę czytać komiksy!” Zrobił to na tzw. bezczela, bo w klasie siedziała opiekunka. Cała reszta od razu na niego naskoczyła, że jak może, że to niepoważne, że głupi. Uciszyłem ich i poprosiłem go, żeby spokojnie uargumentował swój wybór. Był tak zaskoczony tym, że ktoś chce go wysłuchać zamiast z mety ścinać, że na chwilę zapomniał języka. Lubię wracać myślami do tamtej sceny. I lubię myśleć, że może coś pozytywnego udało mi się temu chłopaczkowi pokazać. Naprawdę bardzo podziwiam nauczycieli. To są na ogół wielcy ludzie, mimo nie zawsze sprzyjających okoliczności.

    • Rafał Kowalik

      Serio szóstoklasiści sami z siebie powiedzieli, że wolą książki od komiksów?

      • Sami z siebie nie. Ale – jak pisałem – w klasie była opiekunka praktyk, czyli ich polonistka. Chcieli się podlizać. Nauka konformizmu zaczyna się bardzo wcześnie. A polski system szkolny – choć niekoniecznie sami nauczyciele, a na pewno nie w swojej masie – temu sprzyja.

  • Paula

    Cenię sobie nauczycieli z pasją, zacięciem, pełnych entuzjazmu, którzy zachęcają, a nie zmuszają do nauki. Swoja drogą, jeśli nauczyciel daje dużo od siebie, ma też prawo wymagać. Te wymagania często są odbierane negatywnie, jednak dopiero po fakcie masz ochotę za to szczerze podziękować.
    Wiadomo istnieje także druga strona medalu, czyli tych co odchaczają kolejne tematy z podręcznika, nie siląc się na jakąkolwiek własną inwencję.

  • EWA

    Kiedyś ( nie tak dawno ) mój były uczeń , na moje : nie uczę już Kamil w szkole . odpowiedział : nauczycielem jest się przez całe życie proszę pani i to jest mój najprawdziwszy sukces pedagogiczny , za który dziękuję Tobie Kamilu .

  • Z mojej perspektywy – ucznia, który lada chwila (za rok) kończy edukację obowiązkową, powiem tak i mam nadzieję, nie przedłużając:

    Przez te 11 lat nauki spotykałem różnych nauczycieli – jedni byli lepsi drudzy gorsi, to oczywiste. Jedni wręcz emanowali pasją, potrafili do dziedziny zachęcić, genialnie wpajali wiedzę, podczas gdy drudzy przychodzili na te 18 godzin do pracy posiedzieć i ewentualnie czasem podenerwować dzieci. Bo przepraszam, ale normą jest w dzisiejszych czasach to, że respektuje się prawa uczniów jako “ludzi” (już nikt nikogo nie obraża, nie używa przemocy), ale nie szanuje się praw uczniów jako “uczniów” tzn. prawo do bycia nieprzygotowanym, prawo do bycia w gorszym nastroju po nieprzespanej nocy z powodu nauki, prawo do bycia zrozumianym. A to tylko zniechęca do nauki.

    Druga sprawa to to, że nauczyciele nie wywiązują się ze swoich obowiązków – nie oddają na czas sprawdzianów, nie wystawiają ocen, a nawet gubią prace (!). Oni mogą mieć gorsze dni, być nie w humorze i być “ideałami”, których nie można krytykować, pomimo faktu, że w XXI w.raczej powinniśmy dążyć do bycia dla siebie ludzkimi, na zwykłej zasadzie – człowiek człowiekowi równy. Co dodatkowo pogłębia tę wzajemną niechęć, a w konsekwencji prowadzi do odwlekania, a nieraz nawet zaniechania nauczania. Oczywiście niedojrzałym jest obrazić się i z chęci “buntu” zepsuć sobie w gruncie rzeczy własną drogę.

    Najbardziej jednak winny jest według mnie s y s t e m. Nauczyciele zazwyczaj potrafią uczyć, choć często bez pasji, ale potrafią. Z tym, że muszą oni wykonywać od lat ten sam, głupi zresztą schemat. I to on stanowi największy problem. To jest ciąg przyczynowo-skutkowy. Dobry system (ten bez kluczy i durnych norm) -> pasja w nauczaniu -> zainteresowanie dzieci. Nie uważacie? ;)

Cześć!
Nazywam się Andrzej Tucholski i pokażę Ci różne strategie na ogarnięcie życia. Pogadamy też o kulturze.

Na tym lifestyle'owym blogu eksperckim znajdziesz luźne tematy (seriale) płynnie połączone z pragmatycznymi poradami (jak się nie spóźnić przez seriale). Kanał na YouTube jest o tym samym, tylko weselej, bo mogę wymachiwać rękami.

Rozpocznij ogarnięcie!

Przy okazji, napisałem serial.



Co prawda nie taki prawdziwy, do telewizji, ale za to za darmo. "Umowy Śmieciowe" w formie powieści w odcinkach opowiadają historię Hanny Wróbel. Dziewczyna przyjeżdża do Warszawy do pracy i już pierwszego dnia wszystko idzie dokładnie nie tak, jak sobie zaplanowała. Walczy więc nie tylko o wymarzony etat, ale też z własnymi słabościami. I z sercem. I z przyjaciółmi. I z losowymi problemami. I z pogodą. I, bądźmy szczerzy, ze wszystkim innym.

Życie w wielkim mieście nie jest proste.

Powstaje zatem pytanie: czy starczy jej na ogarnięcie tych wszystkich dramatów kawy?


Obejrzyj Przeczytaj odcinek pilotażowy

Pobierz darmowe materiały do ogarnięcia życia
i dołącz do 12 000+ odbiorców newslettera!

Gdy się zapiszesz to od razu dostaniesz w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do najnowszych artykułów
  • 7 plakatów rozwijających materiały z bloga
  • 3 excele przydatne w ogarnianiu życia
  • moją prezentację z TEDx
  • bezpośredni kontakt do mnie
Chcesz ze mną współpracować?

Mój blog od lat należy do ścisłej czołówki polskich współprac komercyjnych z influencerami. Zrealizowałem na nim z sukcesem kilkadziesiąt akcji, z których każda wywołała pozytywne reakcje u moich Czytelników oraz zrealizowała postawione przez Klienta cele.

Zawsze jestem gotów porozmawiać o kolejnej, którą potem będzie można z dumą pokazać w raportach.

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to wielokrotnie nagradzany, lifestyle'owy blog ekspercki prowadzony od 2009 roku.

Poświęcony jest strategiom na ogarnięcie życia. A także kulturze, no bo jak to tak, żyć bez seriali? W skrócie oznacza to, że artykuły na lifestyle’owe tematy wzbogacone są “w środku” eksperckimi poradami z zakresu optymalizacji obowiązków, psychologii oraz strategicznego podchodzenia do wyzwań. Jeśli przychodzisz do mnie po chwilę wyluzowania, wyjdziesz z nowym pomysłem. A jeśli przychodzisz po rozwiązanie, trochę odpoczniesz :)

Informacja

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail. W przypadku palących problemów nalegam, by skontaktować się ze sprawdzonym fachowcem legitymującym się wykształceniem i potrzebnymi specjalizacjami. Ci ludzie starali się latami by móc Ci pomóc. Głupio by było teraz im na to nie pozwolić :)

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)