Patrząc się na własne buty

 

Niewiele jest w życiu pewnych rzeczy. Cynicy mają w zwyczaju żartować, że należą do nich wyłącznie śmierć i podatki, ale ja lubię myśleć, że przy odrobinie szczęścia jest ich trochę więcej.

Człowiek jako jednostka

Według Stephena Coveya człowiek osiąga szczyt poczucia spełnienia i życiowej skuteczności dopiero, gdy w oparciu o stabilne nawyki własne zbuduje sieć mądrych i pomocnych nawyków społecznych, aż wreszcie – w roli wisienki na torcie – połączy oba te światy po żeglarsku zawiązanymi linami współzależności.

Innymi słowy, człowiek nie będzie szczęśliwy ani, gdy jest zupełnie sam, ani gdy w całości polega na innych. Dopiero rozsądne i asertywne zachowanie własnej tożsamości w obliczu celnie dobranego i zaufanego otoczenia przynosi owoce faktycznie warte Twojego czasu.

Ale, tak między nami, podstawą tego całego systemu i tak jesteś Ty.

Zawsze na widoku

Lubię sobie myśleć, że stałymi rzeczami w życiu są też zawsze obecne na widoku ręce i nogi. A także nos, gdy uda się skutecznie zazezować oczy. No i brzuch, jeśli nie uważało się na liczbę dokładanych do kawy ciasteczek :)

Nieważne, czy patrzymy na swojego wroga, czy też na życiową miłość. Nieważne, czy jest nam źle czy dobrze. Możemy analizować zepsuty silnik Malucha albo podziwiać zamgloną panoramę inkaskich ruin. Gdzieś tam “w kadrze” będą zarówno nasze ręce, jak i nogi.

Szczególną uwagę zdarza mi się poświęcać w niektórych trudnych chwilach tym drugim. Powód jest prosty. Oznaczają  gravitas. Związane są symboliką z zachowywaniem spokoju i pamiętaniem o podstawach. Przywodzą mi na myśl to, co udało mi się już osiągnąć.

Przypominają mi o przebytej drodze, o której wiecznie zapominam, a która nieodmiennie – gdy ktoś akurat rugnie, że pora spojrzeć za ramię – dziwi mnie aż do poziomu zwątpienia. A przecież tysiące, miliony ludzi przeżywają trudniejsze, gorsze, bardziej wymagające rzeczy.

Na podeszwach moich butów znajduje się tylko trochę pyłu. Za ich ramionami kryją się całe światy.

Do nóg nawiązał w swoim świetnym dziele mówionej poezji John Whittle:

To reject failures to clearance,

Is to cheapen your own stories.

Love is nothing without loss,

Success nothing without sacrifice.

To have it all means to lose more than most,

As you host a risk of choosing wrong.

Winning at anything doesn’t come by chance,

It’s a kung fu stance consisting of one foot planted in courage,

And the other locked in perseverance.

Planted in courage, locked in perseverance

W niektórych trudnych sytuacjach lubię sobie przypominać, że niezależnie od wyzwań, zawsze mam przy sobie najlepsze narzędzie – samego siebie. Że nawet jeśli teoria nie jest po mojej stronie, to przynajmniej nie mam problemów z szybkim uczeniem się praktyki. Lubię myśleć o tym, że gdyby zaszła taka potrzeba, byłbym w stanie samodzielnie dojść do odległego miejsca.

Pozwala mi to poczuć pewność, że nie zawiodę własnych oczekiwań. Pozwala mi to poczuć pewność, że nie zawiodę bliskich mi ludzi.

Jeśli masz moment, pomyśl o tym, co już udało Ci się osiągnąć. Co udało Ci się doszczętnie schrzanić. Jaka wypłynęła z tego nauka i do jakich wyzwań udaje Ci się ją teraz zastosować.

Spójrz na swoje buty i zastanów się, gdzie już były. Jaką ścieżkę wyrysowały daleko za Twoim ramieniem.

Spójrz na swoje buty i pomyśl o teraz. O miejscu, czasie, ludziach i zapachu, który Cię otacza.

Spójrz na swoje buty i pomyśl o miejscach, do których jeszcze nie dotarły.

A potem idź, i odbij tam ich ślad.

Ciao,

Andrzej Tucholski

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem biznesu oraz strategiem od skuteczności. Zajmuję się wysokosprawczością.

Znajdujesz się teraz na moim wielokrotnie nagradzanym blogu. Prowadzę go od 2009 roku. Oprócz setek artykułów znajdziesz tu linki do mojego kanału na YouTubie, podcastu, a także komiksu na instagramie.

Życzę Ci dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies