Autor: Andrzej Tucholski | 6 sierpnia 2015 | Komentarze:
Czas czytania: około 18 minut

Metoda Pit Stop – proste, dobre i stabilne życie w 15 minut

To nie jest tak, że im mniej się robi, tym ma się spokojniejsze życie. Często jest odwrotnie. Jednymi z najlepiej zorganizowanych ludzi na świecie są mający setki zobowiązań sportowcy, naukowcy, artyści czy ludzie biznesu. Trzeba jednak być przygotowanym na gorsze dni.

Niezależnie od ilości podjętych projektów, czasem miewam takie pobudki, że od samego rana słońce świeci, ludzie się uśmiechają, kawa jest pyszna a obowiązki same się robią. Czasem. A czasem zupełnie nie umiem się pozbierać i wizja grania w jakiegoś erpega do osiemnastej wydaje się świetnym pomysłem na życie. Każdy tak miewa.

Dzisiejszy wpis jest dedykowany tym drugim dniom :)

Po czym rozpoznasz problem?

To naturalne, że nie każdego dnia człowiek budzi się przystojny i piękny a każde z ubrań czeka pięknie złożone w szafie. To domena komedii romantycznych i reklam kawy rozpuszczalnej. Warto jednak raz na tydzień zastanowić się, czy taki stan towarzyszy nam raczej częściej, czy raczej rzadziej. Czy płynie z przepracowania, czy też są inne powody. Czy jest czysto fizyczny, czy też podpiera go smutek i ogólne zniechęcenie.

⇒ Jeśli niechęć do obowiązków trwa dłużej niż dwa-trzy dni w skali kilku tygodni, zwykły odpoczynek nie wystarczy.

Od czego zaczniesz uspokajanie myśli?

Najpierw należy wykluczyć rzeczy bieżące. Rozpisz na kartce papieru lub przeleć szybko w głowie przez następujące kwestie: czy wszystko gra z moją rodziną? Czy na pewno jest okej w związku? Czy nie mam problemów ze zdrowiem? Czy nie zawalem niczego ważnego w pracy, na studiach lub w szkole? Czy trzymam rękę na pulsie ze zobowiązaniami w stylu rachunków, umów i innego typu “okołoprawnych” tematów?

Jeśli to coś stąd: zajmij się tym. Prawie na pewno udało Ci się znaleźć powód obniżonego nastroju. Możesz też przeczytać: Jak poprawić sobie dzień, gdy się psuje.

⇒ Jeśli nadal nic: czytaj dalej

Drugie w kolejności są kwestie związane z nieodległą przyszłością. To tak jak w życiu, skoro “dzisiaj i jutro” są bezpieczne, pora pomyśleć o przyszłym tygodniu :)

Pomyśl: czy masz teraz jakieś cele? Jakie? Czy choć raz w tygodniu robisz coś, co Cię do nich zbliża? Czy to, co robisz generalnie ma odpowiednią hierarchię? Czy wiesz, co zrobić, by tak było?

 Jeśli to coś stąd: czytaj dalej.

⇒ Jeśli nadal nic: być może po prostu musisz się wyspać tak epicko, że głębia Twojego odpoczynku przejdzie do legendy. Nie żartuję, poruszę temat odpowiedniego balansowania pracy, odpoczynku i snu już na przestrzeni paru tygodni. Chociaż pamiętaj, że istnieje także możliwość, że coś przed sobą ukrywasz lub nie chcesz przyznać. Wtedy cały ten system nie ma sensu.

Pit Stop – 7 kroków do prostego, dobrego, stabilnego życia

Jeśli w jakiejkolwiek chwili odczuwasz a) obniżoną jakość życia a także b) wiesz, że nie są to sprawy bieżące pokroju martwienia się o rachunki to doradzam spróbowanie poniższych siedmiu kroków. Całość (razem z fast-checkami) nie zajmie Ci więcej niż 15 minut, a zatem idealnie nadaje się do szybkiej kawy. Życzę Ci, żeby była to skuteczna kawa :)

1 . Zatrzymaj się. Sam wielokrotnie miałem świetny pomysł, by zająć się własnymi sprawami np. w trakcie dojeżdżania gdzieś autobusem. No niestety, to tak nie działa. Jeśli jesteś w stanie poświęcić danego dnia kwadrans na mającego dramatyczny problem przyjaciela (na bank jakoś by Ci się to udało), podejmij te same kroki we własnym zakresie. Zatrzymaj się. Usiądź, przejdź się gdzieś, połóż.

Wyłącz telefon i zamknij dekiel laptopa. Zadbaj o spokój. Doradzam samotność, chyba że komuś NAPRAWDĘ ufasz. Reszcie możesz powiedzieć, że pomagasz komuś bardzo ważnemu. Nie skłamiesz.

2. Spójrz za siebie. Rozpisz rzeczy, które zajmują Ci w ostatnich tygodniach najwięcej czasu i uwagi. Te, o których myślisz rano i te, o których myślisz wieczorem. Nie oceniaj ich, pomyśl zarówno o tych “złych” jak i tych, które odbierasz jako “dobre”. Nawet w najbardziej “przepracowanych” dniach znajdziesz na tej liście zarówno powody swojego zniechęcenia jak i to, co Twój organizm zaczyna robić samoczynnie, gdy jest na granicy wypalenia. Kto wie, to może być przeglądanie ładnych ofert na AirBnB.

3. Skup się. Teraz zacznij proces oceny. Wybierz te rzeczy, które Ci w przeszłości przeszkadzają. Wybierz te, które uwielbiasz. Wybierz te, które Cię drażnią, bo nie mają żadnego sensu. Wybierz te, których wprost nienawidzisz. Wybierz te, które robisz samoczynnie, gdy “masz zwis” (przykładowo: formy prokrastynacji). Wybierz te, o których myślisz pod prysznicem. To mogą być nawet takie drobnostki jak mała, miejska medytacja.

4. Spójrz do przodu. Okej. Połowa za Tobą. Narysuj teraz obok wszystkich tych rzeczy kreskę.

5. Nazwij swoje marzenia, cele i aspiracje. Po drugiej stronie kreski rozpisz swoje marzenia. Cele. Aspiracje. Rzeczy, które chcesz osiągnąć za dziesięć lat. Ludzi, którymi chcesz się otaczać za pięć lat. To co chcesz mieć i to, gdzie chcesz być. To, kim chcesz być. Zawodowo, osobiście, hobbystycznie. To mogą być cele finansowe. To mogą być cele “wagowe” lub społeczne. To mogą też być cele czysto rodzinne. To Twoja sprawa :)

Pamiętaj jednak, by były to prawdziwe cele. Takie najszczersze, jak się tylko da.

6. Zaprojektuj ścieżki. 

Sprawdź, które z rzeczy z przeszłości łączą się z którymi w przyszłości.

  • Być może część robisz zupełnie “niepotrzebnie”, przynajmniej z Twojego “aspiracyjnego” punktu widzenia. Może warto takie rzeczy zamienić na inne? Tak, by zachowany był cel, ale zmieniony proces dochodzenia do niego?
  • Być może część rzeczy, która Cię wkurza, jest tak naprawdę potrzebna do realizacji czegoś o wiele ważniejszego, czegoś co Cię nieludzko kręci? Może wtedy warto zmienić kontekst, w którym myślisz o tej rzeczy?
  • Być może coś, co robisz bo WYDAWAŁO CI SIĘ, że prowadzi do marzeń, tak naprawdę jest ułudą?
  • Być może robisz sporo rzeczy, które prowadzą do marzeń… tylko że nie Twoich? Może żyjesz cudzymi oczekiwaniami?
  • Po co?
  • Co Ci to da?
  • Co to da Twoim bliskim?
  • Co możesz przestać robić?
  • Co trzeba zacząć robić DZISIAJ, TERAZ?
  • Na co marnujesz czas?
  • Na co nie poświęcasz czasu, a byłoby to mądre?

To tylko przykładowe pytania. Drażnią mnie z powodu swojej niewygody, więc zakładam, że i dla Ciebie nie będą jakieś super przyjemne. Ale nagroda jest warta wysiłku. Odpowiedz nie tylko na te pytania, ale też zadaj wiele własnych. Ja też mam własne, które służą tylko i wyłącznie mojej osobie.

Wiesz już, w jaki sposób podejść do tej listy. “Przemiel ją”. Zmęcz, aż do ostatniej kropki. Nie wstydź się jej, bo nikt Cię nie ocenia. To Twoje myśli, Twoje życie i Twoje własne ambicje. Nic mi do nich. No, może poza okazjonalną myślą, że chciałbym, by wiodło Ci się jak najlepiej.

7. Wróć do gry. Przejrzyj jeszcze raz to, co udało Ci się wypracować i wróć do reszty obowiązków na dziś, nie ma co przed nimi uciekać. Postaraj się jednak zaplanować jutro trochę lepiej. A pojutrze jeszcze lepiej. Tak, aby za tydzień-dwa żyć już w zgodzie z samym sobą.

To najlepszy stan.

Życzę Ci, by trwał długo i zdarzał się często. Najlepiej cały czas :)

Prezent – pobierz całą prezentację za darmo

Pomysł metody Pit Stop powstał po blisko dwóch latach szukania skutecznej metody na “ogarnianie dnia”. Pierwszy raz podzieliłem się nią publicznie w trakcie TEDxSalon Lublin w styczniu tego roku. W moim przypadku działa bezbłędnie i za każdym razem. Wierzę, że najwyżej po drobnych przeróbkach uda Ci się ją wykorzystać i w Twoim przypadku. Nazwa pochodzi ze świata wyścigów samochodowych, w których nawet najlepszy bolid musi regularnie zadbać o pit-stop przygotowujący go do dalszych zmagań :)

Oryginalna prezentacja nie jest przesadnie czytelna bez mojej narracji, ale może się przydać jako “ogarniaczka” najważniejszych punktów z tego artykułu. Znajdziesz ją w Skarbcu.

Hasło do Skarbca posiadają wszyscy członkowie Tajemnej Listy, także Ci, którzy zapiszą się później. Należenie do mojego prywatnego newslettera jest bezpieczne (zero spamu, można wypisać się w sekundę) a przynosi sporo korzyści – ot, chociażby, dodatkowe prezenty przy większych artykułach.

Jeśli chcesz dołączyć do tysięcy odbiorców mojego newslettera i natychmiast dostać klucze do Skarbca – możesz zrobić to w tej chwili, tutaj.

Aby dostać się do skarbca, możesz też kliknąć w obrazek poniżej – to slajd tytułowy z prezentacji. TEDxSalon Lublin miał miejsce krótko po Nowym Roku, więc jego motywem przewodnim było dbanie o to, by nadchodzące miesiące były super. Wydawało mi się wtedy (i z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że wydawało mi się dobrze), że umiejętność uspokojenia, ustabilizowania i poprawienia odczuwanej jakości życia to jedna z najcenniejszych umiejętności, jaką można posiąść.

Trzeba tylko być szczerym w introspekcji :)

Ciao,

Andrzej Tucholski

  • Proste i gotowe do szybkiego użycia. Dzięki!

  • Sesja z coachem Andrzejem za free.
    Dzięki. :)

  • Uwielbiam te posty na temat projektowania swojego życia, czynienia go lepszym, wartościowszym. Po prostu uwielbiam! A co do metody, takie zatrzymanie się i zrobieniu bilansu ,,zysku i strat” jak to nazywam jest bardzo potrzebna. W ogóle refleksja nad sobą, swoim życiem i celami jest jedną z ważniejszych rzeczy, byśmy dalej mogli się rozwijać.

  • W obliczu kilku gorszych dni nie pozostaje mi nic innego, jak pójść po kartkę i zabrać się za poważny przegląd techniczny mojego życia:)

  • Daria

    “Być może coś, co robisz bo WYDAWAŁO CI SIĘ, że prowadzi do marzeń, tak naprawdę jest ułudą?”
    Dla mnie to najtrudniejsze pytanie. O swoje marzenie, czyli utrzymywanie się ze swojej pasji, walczę od dwóch lat. Rezultaty są średnie, nie jest tak jak chciałabym, aby było, ale nie jest też tragicznie. Często zastanawiam się czy ciągnąć to wszystko dalej. Z jednej strony rezultaty nie są zadowalające mimo mojego dużego zaangażowania i ogromnego wysiłku. Powoli tracę już siły i wiarę, że się uda i coraz częściej zastanawiam się na co mi to wszystko. Może rzeczywiście to wszystko jest ułudą i nie warto o to walczyć. A z drugiej strony – ciężko z tego marzenia zrezygnować. Tyle już dla niego poświęciłam. Tak bardzo chciałam/chcę żeby się udało. Bo może jeśli jeszcze trochę wytrzymam i zacisnę zęby to wkrótce wszystko się odmieni i wreszcie będzie tak jak chce, aby było. Skąd znać odpowiedź? Jeśli zrezygnuje z tego marzenia mogę żałować. Jeśli nie zrezygnuję, żal może być tak samo duży.

  • Karolina

    A co jesli nie wiem? Nie wiem, jakie sa moje cele, ani gdzie chce byc za 10 lat, ani kim chce byc…

    • Coś podobnego przeżywał mój znajomy, Dave Cornthwaite. Uznał zatem, że objedzie fragment Wielkiej Brytanii na longboardzie. No bo skoro nie wie czego chce, to równie dobrze może zrobić to. Przejechał, wrócił, pomyślał. Teraz jest, już od lat, zawodowym podróżnikiem :)

  • Ciekawy pomysł. Tylko niekiedy człowiek nie ma odwagi odpowiadać na te pytania. Jak nakłonić go do tego?

    • Mi wystarcza negatywna wizja przyszłości :)

      • E, nie :) Wtedy można zacząć się na niej skupiać :D

        • Z odpowiadaniem sobie na takie pytania-o-pytania (typu: skąd wziąć odwagę, by wziąć w karby własne życie) jest spory problem. Każdy ma własną odpowiedź a gdy próbujesz tę odpowiedź pokazać komuś innemu to na 100% będzie wyglądać jak śmieszny truizm, których wszędzie pełno :) W moim przypadku motorem do działania jest świadomość, że… czemu nie? Przecież robiąc coś, czego nie lubię, też mogę odnieść porażkę. Wolę zatem poświęcać przeznaczony mi czas na coś, co lubię i co może jakotako pomagać innym. Dla mnie są to ważne słowa. Dla odbiorcy z zewnątrz mogą być treścią naklejki na zderzak jakiegoś tira stojącego w korku.

          Mój bliski znajomy przeżył sporą przemianę, gdy uświadomił sobie, że na każdego z nas czeka taki lub inny koniec. A z kolei pewna koleżanka zupełnie odwrotnie – gdy przestała bać się śmierci, zaczęła podróżować :)

          Trzeba tylko to w sobie odnaleźć.

          (Co też brzmi jak śmieszny truizm.)

          (I weź tu próbuj psychologię popularyzowac :D)

  • Jejuuu, ależ ja jestem leniwa.
    Że niby to wszystko wiem, i znam odpowiedzi na te pytania, a i tak czasem, w takie wakacje dajmy na to, nie chce mi się wziąć za siebie, żebym zrzuciła z siebie coś co nade mną ciągle wisi. Ech. Lenistwo i głupota, ot co.
    Ale dziękuję – nabrałam właśnie motywacji! Ahoj przygodo większości z obowiązkami od których tak bardzo uciekam.

    • Tak między nami to po trosze tak widzę swoją rolę jako blogera – rzadko zdarza mi się opublikować tutaj coś, co jest zupełnie przełomowe (no, może poza propozycją “Kung Fu Fighting” Carla Douglasa jako konkretnego pomysłu na życie), za to nieźle się realizuję omawiając szerzej popularne przekonania i właśnie przypominając ludziom dobre, zdroworozsądkowe praktyki :)

  • Żania

    Zastanawiam się czy spróbować. Przechodziłam już prze kilkaset różnych pytań, chociaż często sama próbuję się okłamać (życie jest w tedy takie proste), znajduję tutaj pytania na które moja odpowiedź brzmi NIE WIEM, są w końcu rzeczy naprawione, do naprawienia i takie których nigdy się nie naprawi. Jestem już na 6 dni leżenia w łóżku i zajmowania się wszystkim by tylko nie zacząć rozwiązywać problemów.

  • Kasia

    Szczerze, to ja nie pamiętam kiedy tak spokojnie usiadłam i przemyślałam swoje życie. Nie ukrywam, że jestem mocno zajętą osobą i gdybym nie była zorganizowana to bym zginęła. Kocham to, co robię i odczuwam z tego ogromną satysfakcję, szczególnie po zakończonym projekcie. Ale najgorzej jest, gdy przyjdzie taki dzień, kiedy to się nawarstwi nauki, spotkań, maili i telefonów, a do tego świadomość, że rodzina jest daleko i że się zostało z tym całym bajzlem samemu. Niby wiem, że powinnam się zebrać i ruszyć do wypełniania tych obowiązków, bo inaczej cały misterny plan runie, ale to przychodzi tak nagle, że ma się dosyć wszystkiego. Dlatego dziękuję Ci za te porady! Przy najbliższym takim momencie na pewno spróbuję i poświęcę chwilę na przemyślenie tego, czy ta cała moja bieganina ma sens i czy ja na pewno robię to dla siebie. W każdym razie, świetny pomysł!!! Jestem pro dla takiego pozytywnego myślenia!

  • Można też inaczej. Kontynuuj swoje życie, znajduj przyjemności w małych rzeczach, kieruj swoim nastrojem świadomie (za pomocą muzyki lub innej rzeczy, która mocno na niego wpływa). Za każdym razem, gdy myślisz negatywnie, znajdź prawdziwą przyczynę i po prostu przestań. Według mnie, dobre i stabilne życie to kontrola psychiki.

Cześć!
Nazywam się Andrzej Tucholski i pokażę Ci różne strategie na ogarnięcie życia. Pogadamy też o kulturze.

Na tym lifestyle'owym blogu eksperckim znajdziesz luźne tematy (seriale) płynnie połączone z pragmatycznymi poradami (jak się nie spóźnić przez seriale). Kanał na YouTube jest o tym samym, tylko weselej, bo mogę wymachiwać rękami.

Rozpocznij ogarnięcie!

Przy okazji, napisałem serial.



Co prawda nie taki prawdziwy, do telewizji, ale za to za darmo. "Umowy Śmieciowe" w formie powieści w odcinkach opowiadają historię Hanny Wróbel. Dziewczyna przyjeżdża do Warszawy do pracy i już pierwszego dnia wszystko idzie dokładnie nie tak, jak sobie zaplanowała. Walczy więc nie tylko o wymarzony etat, ale też z własnymi słabościami. I z sercem. I z przyjaciółmi. I z losowymi problemami. I z pogodą. I, bądźmy szczerzy, ze wszystkim innym.

Życie w wielkim mieście nie jest proste.

Powstaje zatem pytanie: czy starczy jej na ogarnięcie tych wszystkich dramatów kawy?


Obejrzyj Przeczytaj odcinek pilotażowy

Pobierz darmowe materiały do ogarnięcia życia
i dołącz do 12 000+ odbiorców newslettera!

Gdy się zapiszesz to od razu dostaniesz w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do najnowszych artykułów
  • 7 plakatów rozwijających materiały z bloga
  • 3 excele przydatne w ogarnianiu życia
  • moją prezentację z TEDx
  • bezpośredni kontakt do mnie
Chcesz ze mną współpracować?

Mój blog od lat należy do ścisłej czołówki polskich współprac komercyjnych z influencerami. Zrealizowałem na nim z sukcesem kilkadziesiąt akcji, z których każda wywołała pozytywne reakcje u moich Czytelników oraz zrealizowała postawione przez Klienta cele.

Zawsze jestem gotów porozmawiać o kolejnej, którą potem będzie można z dumą pokazać w raportach.

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to wielokrotnie nagradzany, lifestyle'owy blog ekspercki prowadzony od 2009 roku.

Poświęcony jest strategiom na ogarnięcie życia. A także kulturze, no bo jak to tak, żyć bez seriali? W skrócie oznacza to, że artykuły na lifestyle’owe tematy wzbogacone są “w środku” eksperckimi poradami z zakresu optymalizacji obowiązków, psychologii oraz strategicznego podchodzenia do wyzwań. Jeśli przychodzisz do mnie po chwilę wyluzowania, wyjdziesz z nowym pomysłem. A jeśli przychodzisz po rozwiązanie, trochę odpoczniesz :)

Informacja

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail. W przypadku palących problemów nalegam, by skontaktować się ze sprawdzonym fachowcem legitymującym się wykształceniem i potrzebnymi specjalizacjami. Ci ludzie starali się latami by móc Ci pomóc. Głupio by było teraz im na to nie pozwolić :)

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)