Kultura i przyszłość internetu – wywiad z prof. Mirosławem Filiciakiem

 

Internet to ta dziwna przestrzeń, w której regularnie spędzam naprawdę pokaźne porcje każdego jednego dnia, ale w praktyce rzadko kiedy przychodzi mi do głowy zastanowić się nad jej ścisłymi mechanizmami. Coraz częściej traktuję internet jak otaczające mnie powietrze. Jak coś co *jest*. Siłę natury.

A to nie do końca tak.

Internet to ogrom węzłów, multum powiązań i tryliony wymienianych znaków. Coś, co zmieniło i ludzi, i biznesy, i media, ale w istocie zostało przez te same trzy grupy wcześniej wspólnie stworzone. Teraz korzystając z wiedzy i doświadczenia profesora Mirosława Filiciaka próbujemy ten bajzel uporządkować :)

[divider line_type=”Full Width Line” custom_height=””]

[heading subtitle=”Kim jest prof. Mirosław Filiciak?”][/heading]

To młody profesor, medioznawca, dyrektor Instytutu Kulturoznawstwa w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej, redaktor kwartalnika “Kultura Popularna”. Jego zainteresowania ogniskują się na przecięciu zjawisk kultury współczesnej i mediów cyfrowych. Zajmuje się wpływem usieciowionych mediów cyfrowych na praktyki kulturowe.

Współtworzył projekt „Kultura 2.0″.

W sieci można znaleźć moc jego wypowiedzi. Chociażby tutaj, czy tutaj, albo tutaj, a nawet tutaj.

Na żywo cechuje go niesamowita charyzma. Słuchając można zupełnie stracić poczucie czasu :)

[divider line_type=”Full Width Line” custom_height=””]

[heading subtitle=”Poprzednie odcinki”][/heading]

Korzystając z okazji zapraszam gorąco do poprzednich odcinków cyklu Można! To mój wspólny projekt z SWPS, za którego pomocą chcemy promować odważne podejście do świata, wartości płynące z wykształcenia wyższego i niesamowite umysły, które ze zdrowym rozsądkiem i niesamowitą energią podchodzą do otaczającego nas świata :)

[icon color=”Extra-Color-1″ size=”tiny” image=”linecon-icon-fire”] Wywiad-rzeka z panem Piotrem Voelkelem, multimilionerem, wizjonerem, patronem sztuk

[icon color=”Extra-Color-1″ size=”tiny” image=”linecon-icon-fire”] Wywiad z Anną Czoską, twórczynią projektu Virtual Recruiter, o którą aktualnie zabiegają międzynarodowe korporacje

[icon color=”Extra-Color-1″ size=”tiny” image=”linecon-icon-fire”] Wywiad z dr Alicją Grochowską, fenomenalną psycholog oraz ekspertem od marki miasta Warszawa

[icon color=”Extra-Color-1″ size=”tiny” image=”linecon-icon-fire”] Wywiad z Izabelą Jąderek, odważnie kroczącą przez życie psycholog, seksuolog, oraz regularną przełamywaczką tabu

[divider line_type=”Full Width Line” custom_height=””]

[heading subtitle=”Wywiad – prof. Mirosław Filiciak o internecie, mediach i kulturoznawstwie”][/heading]

Oto nagranie naszej rozmowy. Starając się jak najlepiej wykorzystać cenny czas profesora Filiciaka postanowiłem poruszyć kilka różnych tematów obok siebie. By zainteresować Was głębszym spojrzeniem nie na jeden, a na dwa lub może wręcz więcej zagadnień dotyczących świata, który nas otacza. Warto. I można!

Chyba przy okazji udało się nam też przełamać pojawiający się czasem w mediach, wyjątkowo niesłuszny pogląd głoszący, że kulturoznawstwo to “nie jest prawdziwe wykształcenie”. Ehe. Jaaasne :-)

Trzymajcie:

[divider line_type=”Full Width Line” custom_height=””]

[heading subtitle=”Transkrypcja”][/heading]

Andrzej Tucholski: Dzień dobry. Dzisiaj, w najnowszym odcinku cyklu Można! który prowadzę razem z SWPS by pokazywać ciekawe spojrzenie na świat, mamy gościa niezwykłego, bo bardzo silnie osadzonego w medium, za którego pomocą my i państwo możemy się komunikować – czyli w internecie. Jest to profesor Mirosław Filiciak, którego ekspertyza sięga od kulturoznawstwa, przez internet, po gry wideo, po współczesną komunikację.

Jestem prawie pewien, że albo o czymś nie wspomniałem albo coś już zdążyłem przekręcić. Dlatego, panie profesorze, we własnych słowach, czym się pan zajmuje?

Prof. Mirosław Filiciak: O rety! Wieloma różnymi rzeczami. Bardziej syntetycznie to pewnie relacjami pomiędzy mediami, a tym jak uczestniczymy w kulturze i jak funkcjonuje społeczeństwo. I oczywiście od tego doszczegółowione analizy mogą odchodzić w różnych kierunkach, ja się zajmuję przede wszystkim badaniem internetu, chociaż to jest pytanie, co w ogóle dzisiaj znaczy internet? Może lepiej badaniami „internetów”. Trochę grami komputerowymi, ale od jakiegoś czasu prowadzę też trochę projektów związanych bardziej z historią pop kultury i mediów.

Andrzej Tucholski: Internet, użytkownicy internetu, bardzo lubią o sobie myśleć, że są niesamowicie ważni – internet “przyjmuje jakąś kwestię”, internet “czymś się zajmuje” żeby to rozwiązać – jak to jest naprawdę? Jak w naszym polskim środowisku internet ma się do innych mediów? Do wypowiedzi publicznej?

Prof. Mirosław Filiciak: Oczywiście internet jest niesamowicie ważny, ale z drugiej strony, choć może to jest kwestia wieku i tego, że ja się robię coraz starszy – wydaje mi się, że rzeczywiście trochę się zagalopowujemy i mamy wrażenie, że jest ważniejszy niż w rzeczywistości.

To znaczy, jeśli sobie popatrzymy jak wygląda ilościowy pejzaż polskiego ekosystemu medialnego to pewnie ciągle rządzi telewizja. Z drugiej strony można by się też zastanowić, no właśnie, gdzie przebiegają dzisiaj granice pomiędzy telewizją a internetem? Bo one są coraz bardziej nieoczywiste, telewizja trochę wychodzi naprzeciw zmianom związanym z siecią. A z drugiej strony, choć niechętnie w ten sposób o tym myślimy, to internet dla nas też jest czasami po prostu telewizorem.

Ja od dawna nie mam telewizora, ale oglądam mnóstwo seriali. To jest, tak  myślę dobry przykład.

Andrzej Tucholski:  Z mojego prywatnego doświadczenia rośnie do pewnego stopnia kultura wypowiedzi w polskim internecie, jakoś ten internet tak się zasklepia. Czy może pan opowiedzieć o ostatnich zmianach?

Prof. Mirosław Filiciak: Jak mówimy o internecie to mówimy o tak naprawdę bardzo różnych technologiach, różnych serwisach i różnych ludziach, którzy z sieci korzystają i tak naprawdę często niewiele mają ze sobą wspólnego, korzystają z tej sieci na różne sposoby. Ale myślę, że gdyby mimo to próbować wyłonić jakieś trendy to na pewno takim ważnym trendem ostatnich lat jest profesjonalizacja sieci, co doskonale widać chociażby właśnie po serwisach video.

Dzisiaj to się może wydawać abstrakcyjna, ale jeszcze pięć, siedem lat temu serwisy video były jednak bardziej o amatorskiej produkcji, o kotkach i tak dalej…

Andrzej Tucholski: Siedem lat temu chyba nawet YouTube raczkował.

Prof. Mirosław Filiciak: Tak, ale wydawało się, że to będą totalnie oddolne amatorskie produkcje. I oczywiście to często dalej są amatorskie produkcje, tylko te granice pomiędzy amatorami a profesjonalistami bardzo się skomplikowały.

Wielu dawnych amatorów dzisiaj pracuje w profesjonalny sposób, z profesjonalnym sprzętem, jest profesjonalnie przygotowanych, pracuje w otoczeniu różnych agencji, które obsługują tradycyjne media. Więc myślę, że to jest taki wyraźny trend, że YouTube jest pewnie dzisiaj bardziej telewizją niż był pięć lat temu.

Andrzej Tucholski: Ciekawe w takim razie czy telewizja jest teraz bardziej YouTube niż była pięć lat temu.

Prof. Mirosław Filiciak: Jasne.

Andrzej Tucholski: A czy jest coś czego się powinniśmy w tym trendzie obawiać? Czy jest jakaś ciemniejsza strona tej profesjonalizacji, tego, że mamy tą kulturę obrazkową, video?

Prof. Mirosław Filiciak: Jestem kulturoznawcą, więc ja mam zawsze problem z wartościowaniem. Łatwiej mi mówić o tym, jakie procesy obserwujemy, niż stawiać się w takiej pozycji “ok, jestem profesorem to powiem wam jak powinniście żyć, co robić, i dlaczego robicie coś źle” – bo to często polega na tym, że robicie coś źle, bo robicie inaczej niż ja, albo inaczej niż ja sądzę, że powinno się robić. Trudno jest w tych kategoriach rozpatrywać.

Myślę, że pewnym ryzykiem związanym z siecią jest to, że – i to jest oczywiście nie tylko problem internetu, ale mediów i współczesnej kultury w ogóle – że internet bardzo ładnie obsługuje poszatkowanie społeczeństwa. Tworzenie kolejnych nisz, chociażby na poziomie właśnie naszej diety medialnej, tego co oglądamy.

I to z jednej strony jest świetne, bo rozkwita wiele fantastycznych nisz, dzięki którym możemy obejrzeć coś, czego nie zobaczylibyśmy dziesięć lat temu, bo nikt by tego nie wyprodukował, a my się akurat tym interesujemy. To jest super.

Z drugiej strony jest w tym to pewne ryzyko polegające na pogłębiającym się usieciowionym indywidualizmie. Tym, że coraz mniej jest przestrzeni gdzie my wszyscy jako – użyję tutaj patetycznego określenia trochę – społeczeństwo musimy się spotkać. Wydaje mi się, że z tej perspektywy o ile kiedyś o sieci mówiono bardziej w takich kategoriach jak “globalna wioska”, “agora”, i tak dalej,  to dzisiaj co najmniej równie uprawnioną metaforą byłaby sieć grodzonych osiedli albo sieć galerii handlowych.

Andrzej Tucholski: Czyli tak naprawdę podobnie z tym wygląda rozwój miast w Polsce, do pewnego stopnia.

Prof. Mirosław Filiciak: Tak, jasne, bo to są paralelne, równoległe procesy.

Andrzej Tucholski: Muszę zadać to pytanie, w imieniu moich różnych znajomych, rodziców małych dzieci. Mianowicie wszystkie te dzieciaki tną w Minecrafta, dzień i noc, potem oglądają filmy jak się gra w Minecrafta, po czym same nagrywają filmy jak się gra w Minecrafta. Czy możemy powiedzieć, że to jest coś pozytywnego, złego, neutralnego?

Prof. Mirosław Filiciak: To jest dla mnie trudne, bo nie jestem psychologiem rozwojowym, równocześnie tutaj się zaraz pomieszają moje role jako kulturoznawcy i ojca. Mój syn jest na przykład w pierwszej klasie i też jest absolutnie wkręcony w Minecrafta. Jak rozmawiam o tym z różnymi moimi znajomymi to jak się pojawia przykład Minecrafta to w ogóle pierwsza odpowiedź jest taka: Minecraft? Hej, mogłoby być znacznie gorzej!

Akurat myślę, że Minecraft jest takim tytułem, który świetnie rozwija kreatywność.

Andrzej Tucholski: No, tak ładnych klocków jeszcze nie było.

Prof. Mirosław Filiciak: Dokładnie tak.

Z drugiej strony oczywiście to jest to sytuacja jak zawsze z mediami. W ogóle ze wszystkim, być może. Wskazany jest pewien umiar i kontrola, ale ja bym absolutnie nie chciał patalogizować gier. Sam wychowałem się na 8-bitowych komputerach i na wczesnych konsolach i – może nie mam takiej autorefleksji – ale nie wydaje mi się, żeby moja psychika została przez to strasznie zwichrowana.

To co dzisiaj coraz więcej osób robi z dziećmi – te gry mogą być międzypokoleniowym łącznikiem. To już przestaje być rozrywka pod tytułem: „mamo kup mi komputer to będę go wykorzystywał do nauki” a potem tnę z kolegami u siebie w pokoju. Teraz można coś robić razem i myślę, że to jest fajne.

Nie trzeba nawet robić wielkich badań tylko wystarczy wejść do szatni w jakiejś szkole, albo nawet może w zerówce, i wtedy się szybko okaże, że na przykład Minecraft jest ważną integralną częścią kultury tych dzieciaków i to jest dla nich ważny temat.

Andrzej Tucholski: Chciałbym się trochę dopytać o same badania, o to czym się pan teraz zajmuje. W toku moich studiów jestem raz za razem uczony, że zbieranie danych w internecie to jest tak nie do końca naukowe, bo te dane są potem nieweryfikowalne, różnie z nimi bywa. Jak w takim razie bada się sam internet?

Prof. Mirosław Filiciak: Bada się bardzo różnie, zwłaszcza kiedy się jest kulturoznawcą, a kulturoznawstwo to jest trochę taka dyscyplina bez dyscypliny, która pożycza sobie różne skrzynki narzędziowe od socjologii, z badań etnograficznych i tak dalej.

Na ten moment takim wielkim hypem, pewnie na razie trochę przestrzelonym, jest big data. Dużo rzeczy zostawia ślad i to są dane, po które wystarczy tylko sięgnąć, co oczywiście rodzi takie problemy jak krytyczna analiza danych. Przy czym nie zawsze do wszystkiego mamy dostęp, więc to jest taka atrakcyjna, może czasami zbyt atrakcyjna obietnica.

Na przykład kilka lat temu realizowaliśmy taki duży projekt „Młodzi i media”. To były badania relacji młodych ludzi z mediami, ale to były badania etnograficzne, to znaczy nie interesowało nas tylko to, co widać na ekranie, ale też właśnie co ludzie robią przed tymi ekranami i dlaczego to robią. I w tym momencie wypreparowanie internetu z innych sfer życia wydaje się absurdem, tak? Bo to nie jest tak, że mamy pracę, zabawę, naukę, internet, jako odrębne obszary, tylko mamy pracę, zabawę, naukę, i internet tam wszędzie jest.

To oczywiście brzmi banalnie, ale takie banalne nie jest. Pracuję przy ekspertyzie związanej z kompetencjami medialnymi Polaków i jest taki projekt, który realizowaliśmy w Centrum Cyfrowym, z którym ja intensywnie współpracuję. I tam właśnie pojawiło się zapytanie Ministerstwa Rozwoju i Infrastruktury: jak efektywnie wydawać pieniądze na edukację medialną?

I okazuje się, że przy analizie bardzo wiele takich projektów jest oderwanych od rzeczywistości. W tym sensie, że przerysowany przykład seniorów z prowincji uczy się według tej samej sztancy, co młodych ludzi poszukujących pracy w dużym mieście i też “naucz się robić slajdy”, tak? Chociaż ta osoba nigdy w życiu nie będzie tego potrzebowała, nie ma motywacji żeby się tego nauczyć i z tego nie skorzysta. Po prostu tego nie chce.

To badanie było też dla nas ciekawym doświadczeniem o tyle, że do kulturoznawstwa przylgnęła trochę niezbyt atrakcyjna etykietka badań oderwanych od rzeczywistości. Tutaj mieliśmy projekt, który wychodził z takich pozycji teoretycznych, a teraz robimy coś, co jest bardzo blisko rzeczywistości i pewnie przełoży się na to jak państwo będzie rozdzielać duże środki na projekty edukacyjne.

Więc, reasumując, odpowiedź jest taka: internet bada się tak jak inne sfery życia ludzi, bo po prostu internet w tych sferach jest obecny, nie jest z nich wypreparowany, nie jest od nich oderwany.

Andrzej Tucholski: W kontekście trendów, obietnic, takich dosyć hypowanych słów, które się pojawiają w mediach… Wspomniał pan profesor właśnie o big data, ale jakiś czas temu, dosyć istotną kwestią było tak zwane dziennikarstwo obywatelskie, wtedy bardzo mocno blogi były związane z tym pojęciem, jak to wygląda dzisiaj?

Z mojego doświadczenia nawet wewnątrz blogowego środowiska mało kto wspomina to, że kiedy prezydent Obama był pierwszy raz w Polsce to udzielił wywiadu tylko Salonowi 24, czyli blogerom, a nie faktycznym dziennikarzom.

Prof. Mirosław Filiciak: No tak, bo sporo się zmieniło i też to jest ciekawe, że zmieniło się sporo w tak bardzo krótkim czasie.

Z jednej strony tutaj się właśnie pojawia ten wątek profesjonalizacji, tak? W tym sensie, że ja coraz częściej mam problem właśnie z wyznaczeniem granicy, kto jest blogerem, kto jest dziennikarzem. To czasami są te same osoby, coraz częściej też ludzie z tradycyjnych mediów aktywnie uczestniczą gdzieś w sieci, z drugiej strony właśnie blogerzy to są osoby, które próbują budować swoją markę i funkcjonować trochę inaczej, a jednak trochę podobnie do mediów tradycyjnych. Równocześnie myślę, że to jest pewnie taki motyw, który się przy badaniach, i w ogóle przy dyskusjach o rozmaitych mediach, cyklicznie powtarza.

To znaczy dzisiaj pewnie tego nie pamiętamy, ale właśnie w latach siedemdziesiątych na przykład telewizja miała być czymś, co naprawi demokrację. Pojawiały się takie teorie, czasami nawet dosyć mocno pojechane, związane z jakimiś tam psychodelicznymi koncepcjami globalnego umysłu i tak dalej – były takie rzeczy. No i oczywiście w przypadku sieci, kiedy sieć jako takie popularne medium raczkowało to też było mnóstwo takich obietnic, które okazały się może nie całkiem być obietnicami bez pokrycia, ale też myślę, że akcenty w rozmowie o internecie dzisiaj gdzieś nam się poprzesuwały.

Nie możemy też przemilczeć tego, że funkcjonujemy w sieci po Snowdenie. Że ten aspekt nie tylko oddolnej emancypacji, ale też kontroli gdzieś w tym jest cały czas silnie obecny. I to też myślę widać na poziomie – jeśli mówimy o blogosferze – na poziomie biografii pewnych konkretnych osób, które zaczynały coś jako przygodę, ale później albo z tej przygody odpadły albo, bo czasami trzeba zarabiać na życie i tak dalej, zrobiły sposób na życie, ale wtedy pojawiły się też inne motywacje niż tylko czynienie świata lepszym miejscem.

Andrzej Tucholski: Jeśli, mamy jakiegoś statystycznego internautę, który być może nie jest jakoś bardzo samoświadomy, co robi tylko po prostu odpala smartphona, coś tam sobie przesuwa, wieczorem na komputerze coś tam siedzi – miałby może pan profesor dla takiej osoby radę – jeżeli miałaby raz świadomie coś zrobić, nad czymś się zastanowić, to co to by było?

Prof. Mirosław Filiciak: Hm…

Andrzej Tucholski: Gdyby raz usiadła przed komputerem z taką myślą „teraz coś zrobię konkretnego” a nie tylko ten zwykły Facebook, mail.

Prof. Mirosław Filiciak: *Śmiech* No właśnie mam problem z tą normatywnością, znowu ze stawianiem się w roli przemądrzałego wujka, który powie: odejdź od komputera, wyjdź na świeże powietrze…

Andrzej Tucholski: Załóżmy, że mówimy o mnie – ja się sam o to prosiłem. Co mogę zrobić dziś popołudniu żeby w jakiś sposób zwiększyć kulturę tej wypowiedzi w internecie?

Prof. Mirosław Filiciak: *Śmiech* O rety, wydaje mi się, że to co jest ciekawym ćwiczeniem i to robimy nawet na zajęciach ze studentami, to z jednej strony to są takie momenty, które pozwalają nam wyjść poza swoją własną bańkę tak? To znaczy my często mamy takie poczucie, że to, co widzimy w feedzie na facebooku to-

Andrzej Tucholski: To to się dzieje na świecie.

Prof. Mirosław Filiciak: To jest świat, tak? Podczas gdy to jest nasza mała, maluteńka, spersonalizowana banieczka.

Kiedyś na zajęciach ze studentami pracowało się w ten sposób, że porównywało się różne tytuły prasowe. Dzisiaj proszę sobie sprawdzić statystki popularnych serwisów w różnych grupach wiekowych i trochę popatrzeć na te inne internety, na to co robią inni ludzie.

Mój przyjaciel Mateusz Halawa to kiedyś podpowiedział – nazwaliśmy sobie takie ćwiczenie odstawieniowe. To ćwiczenie odstawieniowe polega na tym, że – wiadomo. Normalnie albo siedzimy przed komputerem albo bawimy się telefonem i generalnie cały czas korzystamy z mediów. To jest tak blisko nas, to jest tak istotna część mojego „ja” dzisiaj, już mamy to głęboko zinternalizowane. Czasami ekscytującym, chociaż też przerażającym eksperymentem, jest powiedzenie sobie: przez dwadzieścia cztery godziny nie korzystam z żadnych mediów. I wnioski z tego są czasami zdumiewające, czasem odświeżające, czasem straszne.

Andrzej Tucholski: Wspomniał wcześniej pan profesor o tym, że internet bardzo wspiera to, że właśnie ludzie wpadają w takie bańki własnego filtra, coraz bardziej spędzają czas z ludźmi podobnymi sobie. Parę lat temu środowiska prawicowe i bardziej liberalne, kłóciły się na jednym fanpage’u Warszawy. Teraz już sobie sami pozakładali własne fanpage, Prawicowa Warszawa, i jakaś inna Warszawa, i teraz  w tym własnym sosie siedzą. Co może być dalej? Jaki może być kolejny etap?

Prof. Mirosław Filiciak: Przewidywanie przyszłości zawsze jest kłopotliwe, ale oczywiście są pomysły, prognozy, dosyć niesympatyczne, posługujące się nawet takimi hasłami, że internet, przy całej swojej nowoczesności, tak naprawdę zaprowadzi nas do nowego średniowiecza.

Do takiej sytuacji, w której tak naprawdę całe społeczeństwo będzie podzielone na różne grupki, które oczywiście są w stanie, bo to jest też jakaś wygodna i pewnie fantastyczna cecha internetu, że te grupki są w stanie się zlinkować i załatwić razem jakąś sprawę, ale potem pójść w rozsypkę i wrócić na inne pozycje. Protesty przeciwko ACTA były takim dobrym przykładem, gdzie ludzie, którzy pewnie w innych kontekstach gdyby się spotkali na ulicy to mogłoby być nieciekawie, tutaj byli zjednoczeni jedną sprawą, bo złapali się przez sieć. Myślę, i to pewnie jeszcze w Polsce też rezonuję z takimi kwestiami, z tym jak wygląda dyskusja publiczna po ’89 roku, że mam wrażenie, i nawet sporo się o tym ostatnio mówi, że po ’89 roku w Polsce elity zatraciły dużą część społecznej empatii.

I tutaj myślę, że te dwa procesy, dwa zjawiska, mogą się nawzajem wzmacniać, to znaczy z jednej strony właśnie brak przekonania, że jestem częścią społeczeństwa i to społeczeństwo nie tylko coś ma mi dać, ale ja też jestem mu coś winny, za to, co dostałem, i równocześnie właśnie ta możliwość zamykania się nie tylko na swoim eleganckim, grodzonym osiedlu w sensie fizycznym, ale też właśnie przebywanie w przestrzeni, gdzie wszyscy myślą tak jak ja, robią to co ja.

Myślę, że dla spójności społecznej i właśnie dla, znowu słowo z dużej litery, ale pewnie warto go czasami użyć, dla „Solidarności” jako istotnej wartości, to jest na pewno spore zagrożenie.

Andrzej Tucholski: I ostatnie pytanie w tej naszej rozmowie, pytanie, które uwielbiam zadawać na koniec – jakie jest pana marzenie na nadchodzące lata?

Prof. Mirosław Filiciak: Chciałbym mniej pracować *śmiech*.

Andrzej Tucholski: Dzięki wielkie za rozmowę!

Prof. Mirosław Filiciak: Dziękuję.

[divider line_type=”Full Width Line” custom_height=””]

[heading subtitle=”Co dalej?”][/heading]

Zanim zaproponuję parę ciekawych ścieżek dla Was, pochwalę się co zrobiłem tuż po tej rozmowie ja sam. Otóż zapisałem się do profesora na półroczny fakultet na SWPS :D Nazywa się bardzo podobnie do tytułu wywiadu w cyklu Można! i już nie mogę się doczekać pierwszych zajęć.

Wydaje mi się, że tak jak od pełnoletniej osoby winno wymagać się zrozumienia podstaw ekonomii, polityki czy np. tego jak działają media, tak w tym zestawieniu stanowczo powinien występować również internet. Działamy w nim. Rozwijamy się w nim. Współtworzymy go.

I często nie zastanawiamy się, dlaczego coś jest takie, a nie inne. Skąd się wzięło. Co z tego wyniknie.

A przecież można o tym wszystkim poczytać. Popytać. Dokształcić się.

A skoro można, to może i warto? :)

Ciao,

Andrzej Tucholski

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem biznesu oraz strategiem od skuteczności. Zajmuję się wysokosprawczością.

Znajdujesz się teraz na moim wielokrotnie nagradzanym blogu. Prowadzę go od 2009 roku. Oprócz setek artykułów znajdziesz tu linki do mojego kanału na YouTubie, podcastu, a także komiksu na instagramie.

Życzę Ci dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies