Jak wartościowo spędzić wakacje po maturach?

 

Pamiętam, że w trzeciej klasie liceum cały świat dzielił mi się na dwie epoki: Przedmaturami oraz Pomaturach. Cała wiosna była nagięta pod nadchodzące egzaminy (tzn. nie żebym się jakoś radykalnie uczył – ot, nie podejmowałem nowych aktywności), same matury przyszły i poszły, a potem… no właśnie.

Legendarne Pomaturach.

Pamiętam, że pierwsze dwa tygodnie wakacji wstawałem o siódmej rano pomimo braku budzika. Miałem ciągłe, widmowe poczucie, że “powinienem się uczyć”, chociaż w praktyce pierwszy obowiązek przyswojenia nowej wiedzy napotkałem dopiero pięć, może sześć miesięcy później. Tak jak nie poczułem stresu przez prawie cały okres egzaminów, tak teraz od czasu do czasu poszczekiwał zza krzaka, dla zasady.

Pamiętam też, że dosłownie w parę godzin po wyjściu z ostatniej matury w pełni pojąłem praktyczne implikacje teorii Barry’ego Schwartza nazywającej się dosyć wymownie Paradoksem Wyboru. Nadmiar możliwości rzadko kiedy niesie ze sobą psychiczny dobrostan, szczególnie że często dochodzi do paraliżu decyzyjnego i okazja zostaje niewykorzystana w pełni lub, co się niestety często zdarza, zupełnie zaprzepaszczona.

Spełnienia któregokolwiek z “gigantycznych marzeń na Pomaturach” już nie pamiętam.

Stąd ta lista.

Co można fajnego zrobić w wakacje po maturach?

1. Wyjedź gdzieś. Może być z plecakiem, może być samochodem, może być samolotem, może być z walizką albo bez niczego, choćby i na longboardzie. Poznawanie nowych miejsc i kultur zawsze rozwija i inspiruje. Potem powstają z tego pasje i marzenia zdolne “dorzucać do pieca” codzienności nawet przez długie lata. Ja od siebie polecam Porto. Ani to blisko, ani daleko, a pięknie i nietypowo :)

Czytaj też: 22 lekcje życia przywiezione z Porto

2. Zajmij się czymś zupełnie nowym. Wielu moich znajomych w parę chwil po maturach zabrało się za nowe języki. Część wybrała sport, o którym od dawna myśleli. To mogą też być mniejsze rzeczy. Wkręcenie się w nowy fandom lub, bo czemu nie, żonglerka drobnymi przedmiotami. Ja, oczywiście, polecam blogowanie na swój ulubiony temat.

Czytaj też: Blogowanie – jak zacząć i zbudować popularność, skąd brać motywację

3. “Domknij” niedokończone lub pominięte książki, gry i seriale. Często zostawia się jakieś rzeczy “na później”. Tę książkę dokończy się za tydzień, tamten serial jakoś po zimie. Do tamtej gry wrócę, jak tylko będę mieć wolny wieczór. Tamten film wreszcie obejrzę jak złapię urlop. Z czasem “kupka wstydu” rośnie i ciężko jest się spod niej wygrzebać.

Dlatego polecam odrzucić to, na co się nie ma ochoty a resztę po prostu “domknąć”, raz a dobrze.  To jeden z moich trzydziestu pięciu prostych pomysłów na fajniejsze życie.

Czytaj też: 35 prostych pomysłów na fajniejsze życie 

4. Wyrób w sobie nowy nawyk. To może być coś większego, jak mycie każdego jednego kubka, jak tylko wraca do kuchni (ma to pozytywne reperkusje w… związkach – przekonaj się jakie). To może być coś małego, co świetnie wpływa na resztę przyswajanych rutyn – przykładowo natychmiastowe robienie łóżka po wstaniu. Ja od siebie polecam regularne rezerwowanie “chwil dla siebie”.

Czytaj też: Moja mała, miejska medytacja

5. Zadbaj o parę wspomnień. Ubierz się dziwnie i pójdź w miejsce publiczne. Pojedź do obcego miasta bez znajomości mapy i łaź przez cały dzień, aż pojmiesz jego układ “całym sobą”. Wybierz się w środku nocy na most i zrób mu piękne zdjęcie.

Raz na jakiś czas rób coś z silnym poczuciem “celowości”, uwiecznij efekt na fotce i potem będzie o czym opowiadać ludziom :)

6. Zacznij pracować. I jeśli możesz to staraj się znaleźć jak najtrudniejszą/najbardziej odpowiedzialną pozycję, nawet jeśli oznaczałaby brak pensji. Jeśli musisz zacząć zarabiać to to jest inna historia i podziwiam wtedy Twoją determinację :) Co do zasady jednak lepiej młodość poświęcać na zdobywanie doświadczenia, wiedzy i umiejętności, a nie kasy. Na kasę zawsze będzie czas.

7. Pozaliczaj parę festiwali. Najlepiej jeden mainstreamowy, pokroju Open’era, jeden mniejszy (tutaj gorąco polecam OFFa, nawet jak się nie zna części artystów to jest super atmosfera) oraz jeden gigantyczny, w tej roli oczywiście Woodstock! Takie skupiska energii, zabawy i świeżego powietrza rzadko kiedy zawodzą.

A przede wszystkim…

… nie przejmuj się.

Wiesz co się stanie, gdy obiecasz sobie tysiąc rzeczy do zrobienia w wakacje Pomaturach a potem ich nie zrobisz?

Zupełnie nic :)

Jestem zadeklarowanym zwolennikiem ciągłego wymagania od siebie więcej, niż “wypada”, ale zarazem należy pamiętać o uczciwym odpoczynku po wysiłku. Jeśli idziesz na studia to szybko się przekonasz, że nawet rozszerzona matma to pikuś w porównaniu z porządnym kolosem ze statystyki ;) ale na poziom liceum matura jest sporym wyzwaniem.

Także pod kątem utrzymywania mobilizacji do nauki i przyswajania materiału.

W praktyce obiecywanie sobie późniejszego odpoczynku polegającego na… dalszej mobilizacji? i dalszej nauce? to cokolwiek ryzykowny pomysł. Pisałem o tym niedawno, że odpoczynek od pracy nie powinien polegać na dalszej pracy. To się może udać, jeśli naprawdę Ci zależy, ale równie dobrze możesz też wepchnąć się w zupełnie niepotrzebne poczucie winy.

Wakacje po maturach są od czucia się dobrze. Jeśli uznasz, że to świetna pora by nauczyć się paru chilijskich dialektów – wybornie. Ale jeśli Twój umysł uzna, że o wiele kreatywniejsze będzie kupienie sobie wielkiego psa na kółkach i robienie dziwnych rzeczy ze znajomymi, dogadamy się ;)

Jeśli masz ochotę być na bieżąco z artykułami poświęconymi dobrym praktykom w życiu i pracy, zdrowemu rozsądkowi a także kawie i grom wideo to polecam zapisanie się do mojej Tajemnej Listy. Na jej członków czekają prezenty i generalnie jest okej.

Z chęcią poznam też Twoje zdanie na temat wakacji Pomaturach. Masz je przed sobą? Właśnie je przeżywasz? Dobrze lub źle je wspominasz? Daj znać w komentarzach. Ja swoje wspominam świetnie :)

Ciao,

Andrzej Tucholski

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem biznesu oraz strategiem od skuteczności. Zajmuję się wysokosprawczością.

Znajdujesz się teraz na moim wielokrotnie nagradzanym blogu. Prowadzę go od 2009 roku. Oprócz setek artykułów znajdziesz tu linki do mojego kanału na YouTubie, podcastu, a także komiksu na instagramie.

Życzę Ci dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies