Autor: Andrzej Tucholski | 28 lutego 2015 | Komentarze:
Tematy:

Jak połączyć kalendarz papierowy z wirtualnym (Google Calendar, iCal, Evernote)

Rzadko kto używa dzisiaj wyłącznie kalendarza papierowego. Czasem na spacer idzie się z samym telefonem – a na tym możemy przecież zaplanować cokolwiek. Sporo instytucji wręcz w domyśle wysyła gotowe “bąbelki” umówionych wydarzeń do Google Calendara lub iCala. Jak zatem połączyć celulozę z krzemem? :)

Kalendarz papierowy vs Kalendarz cyfrowy

To nie jest tak, że któreś z tych rozwiązań bije na głowę drugie. Jeśli wybierze się tylko i wyłącznie jedno z nich to się samemu sobie odbierze szanse na większą skuteczność. Żeby dobrze sobie podzielić pracę pomiędzy tymi dwiema opcjami trzeba najpierw dobrze zrozumieć ich wady i zalety. Wtedy przykryje się jedne drugimi i ogarnie nawet największy projekt świata w parę minut.

[vc_row]

[vc_column width=”1/2″][vc_column_text]Wady papieru:[/vc_column_text][fancy-ul icon_type=”font_icon” icon=”icon-remove” color=”Extra-Color-1″ enable_animation=”true”]

  • Dodatkowa rzecz do noszenia w plecaku
  • Zmiana planów = skreślanie
  • Mała elastyczność planowania
  • Można zgubić
  • Trzeba do niego przepisywać rzeczy, które prawdopodobnie ustalamy przez internet

[/fancy-ul][/vc_column]

[vc_column width=”1/2″]

[vc_column_text]Wady cyfry:[/vc_column_text][fancy-ul icon_type=”font_icon” icon=”icon-remove” color=”Extra-Color-1″ enable_animation=”true”]

  • Błędna synchronizacja lub jej brak i jesteśmy w lesie
  • “Bąbelki” wydarzeń przesuwa się aż za łatwo
  • Przesadna elastyczność planowania
  • Można coś nieodwracalnie usunąć
  • Dla wielu cyfrowa notatka jest mniej “zobowiązująca”

[/fancy-ul]

[/vc_column]

[/vc_row]

A z drugiej strony…

[vc_row]

[vc_column width=”1/2″][vc_column_text]Zalety papieru:[/vc_column_text][fancy-ul icon_type=”font_icon” icon=”icon-ok” color=”Extra-Color-2″ enable_animation=”true”]

  • Zawsze “działa”, nawet zalany wodą ;)
  • Ludzki umysł lepiej “czuje” zwykłe pismo
  • Pisanie pomaga lepiej zapamiętywać informacje
  • Mniejsza pokusa by ciągle grzebać w planach
  • Jeśli masz skórzany kalendarz to jeszcze swag ;)

[/fancy-ul][/vc_column]

[vc_column width=”1/2″]

[vc_column_text]Zalety cyfry:[/vc_column_text][fancy-ul icon_type=”font_icon” icon=”icon-ok” color=”Extra-Color-2″ enable_animation=”true”]

  • Zawsze przy Tobie
  • Często lepszy układ wizualny – szybciej się “łapie” tydzień
  • Łatwiejsze “żonglowanie” planami pomiędzy sobą
  • Proste przesuwanie planów w czasie
  • Można bawić się setkami aplikacji ;)

[/fancy-ul]

[/vc_column]

[/vc_row]

Co z tego wynika i jak wygląda mój system?

Z mojego doświadczenia najlepiej jest planować rzeczy odległe w czasie w kalendarzu wirtualnym. To tam zachodzą najczęstsze i największe zmiany. Jakiś fakultet z marca jednak będzie w soboty. Prelekcja w maju, z braku sali, chyba będzie na końcu kwietnia. Jest okazja znienacka polecieć do Londynu na koncert Foo Fighters -> to wszystko rzeczy, o których najpewniej wiemy przynajmniej dwa tygodnie wcześniej.

Z drugiej strony posiłkowanie się Google Calendarem z dnia na dzień wyrabia bardzo słaby nawyk ciągłego przesuwania planów pod swoje lenistwo czy aktualne widzimisię. Okej, notkę piszę w parę godzin, więc jak pójdę do sklepu razem z siłownią jutro rano to wtedy mogę teraz jeszcze godzinę poleżeć, a i tak skończę pisać tekst tylko chwilę później niż planowałem iść spać. No okej, świetnie, strategiczne zarządzanie kryzysem poziom tysiąc.

Ale zarazem dyscyplina i obowiązkowość minus milion :)

W mojej opinii najlepiej jest:

  1. Wydarzenia odległe o więcej niż 2 tygodnie planować wyłącznie wirtualnie
  2. Wydarzenia “na tydzień” lub “na dwa tygodnie” do przodu przepisywać w stałej formie do papierowego kalendarza
  3. Wydarzenia “z danego dnia” przepisywać do np. Wunderlista lub Evernote – programu pozwalającego na wygodne “odklikiwanie” rzeczy do zrobienia. W ten sposób fajnie odczuwa się “zbliżanie” do wieczora. Lubię to poczucie, że a każdym kolejnym obowiązkiem jestem o ten centymetr bliżej odpalenia konsoli :)

Dzięki aż trzem poziomom analizowania rzeczy do zrobienia można bez pudła wyłapać wszystko co nie jest optymalnie zaplanowane. Po co aż sześć godzin na jedną prezentację? Może dadzą radę cztery? Wtedy mogę pójść na siłownię jeszcze we we wtorek, co pozwoli mi piątkową przesunąć na czwartek i w piątek wreszcie pogram w planszówki :)

Dodatkowy poziom wtajemniczenia

Jest jeszcze kilka trików pozwalających na ciekawe łączenie cyfry z papierem. Znajomi często stosują klucz kolorystyczny. Słyszałem też o wpisywaniu w kalendarz “stałych” rzeczy typu [PRACA] codziennie od 9 do 17, ale nie jestem do podobnego zapychania przestrzeni przekonany. Jak się pracuje to się raczej wie, że się pracuje – lepiej rozplanować obowiązki *wewnątrz* samego etatu, prawda?

Ciekawym gadżetem są wreszcie kalendarze “zsynchronizowane” z – powiedzmy – Evernote. Moleskine miał taką linię. Notowało się sobie swobodnie długopisem po papierze, potem aplikacja w telefonie w specjalny sposób “skanowała” stronę i miało się od ręki jej wirtualny odpowiednik. Nie używałem tego nigdy w praktyce, ale znajomi, którzy mieli przyjemność, bardzo sobie chwalili.

~ Kuloodporny Kalendarz ~

Ten wpis to trzeci odcinek cyklu, w którym mogę wreszcie dać upust mojemu totalnemu geekowaniu na punkcie skutecznej obsługi kalendarza :)) Będę wdzięczny za zadawanie mi pytań w komentarzach, bym wiedział jakie tematy poruszać w kolejnych epizodach. Na razie mam przewidziane trzy, ale nie będzie żadnego problemu z rozwinięciem tej serii do czterech lub pięciu.

Jeśli macie swoje własne metody na łączenie kalendarzy wirtualnych z papierowymi to dawajcie znak w komentarzach!

Ciao,

Andrzej Tucholski

Cześć!
Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem oraz twórcą internetowym.

Pokażę Ci jak duży i praktyczny wpływ na człowieka ma psychologia. A także pogadamy o sposobach na ogarnięcie zabieganej codzienności w taki sposób, by życie było spokojne i bardzo udane. Znajdziesz tu lifestyle'owe tematy (seriale) płynnie połączone z praktycznymi poradami (jak się nie spóźnić przez seriale). Zapraszam!

Rozpocznij ogarnięcie!

Przy okazji, napisałem serial.



Co prawda nie taki prawdziwy, do telewizji, ale za to za darmo. "Umowy Śmieciowe" w formie powieści w odcinkach opowiadają historię Hanny Wróbel. Dziewczyna przyjeżdża do Warszawy do pracy i już pierwszego dnia wszystko idzie dokładnie nie tak, jak sobie zaplanowała. Walczy więc nie tylko o wymarzony etat, ale też z własnymi słabościami. I z sercem. I z przyjaciółmi. I z losowymi problemami. I z pogodą. I, bądźmy szczerzy, ze wszystkim innym.

Życie w wielkim mieście nie jest proste.

Powstaje zatem pytanie: czy starczy jej na ogarnięcie tych wszystkich dramatów kawy?


Obejrzyj Przeczytaj odcinek pilotażowy

Aha, nagrałem też kurs.



Kurs uczenia się dla dorosłych to kompleksowe szkolenie uczące jak się uczyć. 17 lekcji wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować własny system nauki. Dzięki niemu przyswoisz psychologiczne podstawy uwagi i pamięci. Nauczysz się korzystać z najlepszych sposobów na efektywną naukę i technik pamięciowych. Zajmiemy się też motywacją i zachowywaniem spokoju w obliczu wyzwań. A wszystko podane tak, by maksymalizować mocne strony uczenia się w przypadku osoby dorosłej.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs opiera się o moją autorską strategię PROPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

I to nie jeden kurs!



"Ogarnij maturę w tydzień" to kompletny kurs, który dzięki 7 lekcjom wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować system nauki do matur. Dzięki niemu nauczysz się uczyć, rozplanujesz starania, nie zmarnujesz czasu a nawet zrobimy tak, by się za bardzo nie stresować. Każda prezentowana w nim porada została przetestowana wiele razy i pochodzi z mojego doświadczenia, a także jest oparta o naukę. I co najważniejsze - działa. Tak zwyczajnie.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs został objęty patronatem merytorycznym Uniwersytetu SWPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

Pobierz darmowe materiały do ogarnięcia życia
i dołącz do 4 000+ odbiorców newslettera!

Gdy się zapiszesz to od razu dostaniesz w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do najnowszych artykułów
  • 7 plakatów rozwijających materiały z bloga
  • 3 excele przydatne w ogarnianiu życia
  • moją prezentację z TEDx
  • a także kolejne materiały!

Chcę zapisać się do newslettera, a co za tym idzie wyrażam
zgodę na otrzymywanie na mój adres e-mail informacji o nowościach,
promocjach, produktach i usługach Andrzeja Tucholskiego.
Chcesz ze mną współpracować?

Mój blog od lat należy do ścisłej czołówki polskich współprac komercyjnych z influencerami. Zrealizowałem na nim z sukcesem kilkadziesiąt akcji, z których każda wywołała pozytywne reakcje u moich Czytelników oraz zrealizowała postawione przez Klienta cele.

Zawsze jestem gotów porozmawiać o kolejnej, z której potem będziemy dumni :)

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to wielokrotnie nagradzany lifestyle'owy blog ekspercki o psychologii. Prowadzę go od 2009 roku.

Piszę na nim o praktycznym wpływie psychologii na człowieka. I o tym, jak ogarnąć zabieganą codzienność w taki sposób, by życie było spokojne i udane.

Życzę Ci bardzo udanego dnia!.

Informacja

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem - psychiatrą lub terapeutą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!