Co robić latem w mieście – 12 inspiracji

 

Nawet przy maksymalnym obłożeniu wyjazdami istnieje spore prawdopodobieństwo, że większość wakacji spędzi się w pobliżu swojego miejsca zamieszkania. Moim jest miasto, dlatego chcę podzielić się z Wami kilkoma luźnymi pomysłami na to, jak udanie zagospodarować swój wolny czas właśnie w tym środowisku :)

ŁYK WOLNOŚCI

[divider line_type=”No Line” custom_height=”10″]

O prawidłowym odpoczynku fizycznym mówi się często. O odpoczynku psychicznym i emocjonalnym nie mówi się prawie w ogóle. Dlatego razem z partnerem cyklu – marką Nestea! – chcę przybliżyć Wam parę dobrych praktyk, dzięki którym nawet w trudnych sytuacjach da radę odwrócić trend i pchnąć się we właściwą stronę :) Jedną z nich jest właśnie traktowanie każdego dnia jako “pełni”, bez podziału na “powszednie to praca, weekend to leżenie bykiem”.

W rozmowie o ewentualnej współpracy pojawiła się koncepcja aktualnej kampanii Nestea, Łyku Wolności, czyli chwili oddechu od studiów/pracy czy, po prostu, minuty dla samego siebie i własnych potrzeb. Poczułem, że to tak zwany „perfect match”. Zdrowie i higiena psychiczna to zawsze świetne pole porozumienia :)

Dobrane kryteria

[divider line_type=”No Line” custom_height=”10″]

Niektórzy z nas mają zupełnie wolne (yay!), inni zaś muszą sobie wolne dosyć precyzyjnie “wykrawać” z poza tym mocno zajętych dni (buu!). Postanowiłem zatem przygotować ten tekst pod drugą grupę. Pierwsza i tak ma w życiu dobrze ;) a poza tym wierzę, że nawet w trakcie najbardziej upchanego obowiązkami dnia można wygospodarować parę chwil na luźne, wakacyjne tematy.

12 inspiracji na wakacyjne dni

[divider line_type=”No Line” custom_height=”10″]

1. Zgub się w nowej dzielnicy. Pisałem o tym na blogu nie raz. Jedną z moich ulubionych form spędzania czasu w dowolnym miejscu jest… gubienie się. Świadome wybieranie takich skrętów, bym coraz bardziej nie miał pojęcia, gdzie jestem. Szczególnie dobrze wypada to w miejscach, które “w sumie trochę znam” (Warszawa), ale tak naprawdę nigdy tam dłużej nie chodziłem (Żoliborz).

Polecam. Naprawdę można odkryć fajne zaułki, o których potem opowiada się znajomym. W moim wypadku hitem okazał się nagły skręt z Placu Grunwaldzkiego w Wyspiańskiego. W niecałe pół godziny po pięknym rondzie Henkla natrafiłem na konsulat San Marino :)

2. Zalicz wszystkie parki / lasy / skwery. Po prostu. Weź mapę, skseruj ją lub wydrukuj, narysuj na kopii markerem małe wizerunki C’thulhu przy każdym zielonym punkcie i skrupulatnie je potem odhaczaj.

3. Przygotuj spójny foto-cykl. Jeśli masz cokolwiek z obiektywem (może być telefon) to zarzuć sobie tygodniowe tematy cykli i je z uwagą wypełniaj. Moje propozycje to np. “zdjęcia przedstawiające ostre kąty” czy “zdjęcia o kontrastowych kolorach”. Jak się patrzy na świat z włączonym “filtrem” to się go widzi zupełnie inaczej, niż zazwyczaj.

Wersja hard: niektóre z tych spacerów możesz przeprowadzać na tej samej trasie. W efekcie poznasz ją na nowo, bo za każdym razem w otoczeniu rzuci Ci się w oczy jakaś inna cecha lub ornament.

4. Zrób sobie werandę. Otwórz szeroko okna. Rozwieś na paru krzesłach wilgotne od zimnej wody prześcieradło, przygotuj pełną lodu miskę, ogarnij jakiś fotel. Rozstaw krzesła i prześcieradło za sobą, w miskę naładuj trochę mrożonej Nestea, a na fotelu wyłóż się tak, by nogami opierać się o parapet. Brzmi śmiesznie, ale jak raz spróbujesz, to potem już Ci tak zostanie, obiecuję ;)

5. Spróbuj znaleźć ślady historii. Polska ma to do siebie, że nawet najprostsze podwórko pamięta jakąś partyzancką walkę, czyjąś ucieczkę, definiujący lokalny charakter wybór. Spróbuj odnaleźć takie miejsca. Niektóre są znane (Plac Nieznanego Żołnierza w Warszawie) a inne można minąć tramwajem i nawet nie zauważyć (Pole Elekcyjne, też w Warszawie). Taka zabawa bardzo rozszerza widzenie własnego miasta.

6. Ćwicz na świeżym powietrzu. Znajdź w internecie zestawy pozycji do prawidłowego rozciągania wybranych partii ciała, dodaj do tego kilka interesujących ćwiczeń opartych o bodyweight (czyli nie potrzebujesz żadnego przyrządu poza własnym organizmem) i ewentualnie kup prostą matę do jogi. Poranne lub wieczorne wygibasy w parkach super robią na zdrowie i humor :)

7. Twórz. Długie dni świetnie sprzyjają odpoczywaniu niczym leniwy dzik na łące, ale zarazem mogą też świetnie sprzyjać tworzeniu. Zacznij rysować. Zacznij śpiewać. Spróbuj codziennie rano napisać 200 słów na dowolny temat. Rejestruj ciekawe trasy rowerowe.

Baw się.

8. Zorganizuj piknik. Weź kocyk, trochę jedzenia, parę butelek Nestea i umów się z przyjaciółmi w wybranym z punktu drugiego parku :) To może oczywiście być też grill, ale w zwykłym poleżeniu na trawie, pograniu w planszówki i pogadaniu o pierdołach jest coś absolutnie najlepszego. Lato w pełni.

9. Czytaj w kawiarniach. Jesienią i zimą zawsze włącza mi się tryb “byle do domu”, ale latem uwielbiam spędzać czas w lokalach. Nie umiem tego wyjaśnić, ale książki smakują mi tam o wiele bardziej. To może kwestia tego, że mnie rozprasza mniej bodźców dookoła (nie ma ani konsoli ani szybkiego internetu) ale ja lubię wierzyć, że chodzi o ten sam klimat, który tak mi się zawsze podoba na filmach :)

Wersja hard: Dorzuć do czytania time-lapse! Na większości smartphonów szybko znajdziesz aplikację pozwalającą na zrobienie sekwencji nazywającej się “time lapse”. Zgoogluj to sobie i następnym razem oprzyj telefon o kubek i po prostu kliknij “start”. Efekt może Cię grubo zaskoczyć. A przy okazji blokujesz telefon, więc NIE DOŚĆ, ŻE SZTUKA, TO JESZCZE BRAK FEJSIKA. Gdybym nadal blogował o kulturze to pewnie byłbym z tej rady wyjątkowo dumny ;-)

10. Rysuj kredą po chodniku. Kupno kubełka grubej, chodnikowej kredy to inwestycja rzędu dwunastu złotych. Marne grosze, biorąc pod uwagę, ile potem się ma frajdy z rysowania logosów ulubionych zespołów lub gigantycznej podobizny Jake’a z serialu Adventure Time :))

11. Szukaj punktów widokowych. Jeśli jest wejście na kościelną wieżę to próbuj kościelną wieżę (w Warszawie niedoceniana, a naprawdę wynagradzająca jest Święta Anna przy Zamku Królewskim) ale pamiętaj, że tarasy bywają też w innych miejscach. Przykładowo, przez środek Warszawy ciągnie się długa skarpa. W zasadzie co chwilę można na niej złapać świetne ujęcie na Stadion Narodowy. Kraków i Gdańsk też mają takie cuda. A w Lublinie nawet jest zamek! ;)

12. Naucz się czegoś nowego. Moja ulubiona i pewnie najważniejsza z porad, jakie kiedykolwiek sam dostałem. Nie ma lepszego pomysłu na spędzenie letnich miesięcy jak po prostu zaangażowanie tego czasu w naukę włoskiego. Albo rysunku. Albo jazdy na unicyklu.

To, czego się uczysz jest drugorzędne. To, ŻE się uczysz jest piękne.

Od siebie polecam blogowanie. Albo balansowanie przedmiotów na wyciągniętym palcu wskazującym – jestem w tym całkiem niezły. W ten sposób pewnie kompensują mi się inne braki, ale dobre wywijanie bagietką wynagradza mi ich istnienie.

Zdrowe życie

[divider line_type=”No Line” custom_height=”10″]

Jeśli podobają Ci się takie tematy to koniecznie rzuć okiem na pozostałe wpisy przygotowane razem z Nestea w ramach cyklu Łyk Wolności. W jednym z nich – Jak zresetować głowę. Sześć sposobów na przeciążony umysł – zajmujemy się uspokajaniem trudnych dni, a w drugim – 10 najefektywniejszych pomysłów na przerwę od pracy – gadamy trochę o prawidłowej higienie pracy.

Koniecznie skomentuj ten wpis ze swoimi ulubionymi pomysłami na letnie dni. Ranki? Wieczory? W domu? Na powietrzu? Nad rzeką, a może w parkach? Chętnie poznam Twoje historie :)

Ciao,

Andrzej Tucholski

 

///

PS: Wpis powstał we współpracy z marką Nestea!

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem biznesu oraz strategiem od skuteczności. Zajmuję się wysokosprawczością.

Znajdujesz się teraz na moim wielokrotnie nagradzanym blogu. Prowadzę go od 2009 roku. Oprócz setek artykułów znajdziesz tu linki do mojego kanału na YouTubie, podcastu, a także komiksu na instagramie.

Życzę Ci dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies