Autor: Andrzej Tucholski | 13 lipca 2015 | Komentarze:

Co robić latem w mieście – 12 inspiracji

Nawet przy maksymalnym obłożeniu wyjazdami istnieje spore prawdopodobieństwo, że większość wakacji spędzi się w pobliżu swojego miejsca zamieszkania. Moim jest miasto, dlatego chcę podzielić się z Wami kilkoma luźnymi pomysłami na to, jak udanie zagospodarować swój wolny czas właśnie w tym środowisku :)

ŁYK WOLNOŚCI

[divider line_type=”No Line” custom_height=”10″]

O prawidłowym odpoczynku fizycznym mówi się często. O odpoczynku psychicznym i emocjonalnym nie mówi się prawie w ogóle. Dlatego razem z partnerem cyklu – marką Nestea! – chcę przybliżyć Wam parę dobrych praktyk, dzięki którym nawet w trudnych sytuacjach da radę odwrócić trend i pchnąć się we właściwą stronę :) Jedną z nich jest właśnie traktowanie każdego dnia jako “pełni”, bez podziału na “powszednie to praca, weekend to leżenie bykiem”.

W rozmowie o ewentualnej współpracy pojawiła się koncepcja aktualnej kampanii Nestea, Łyku Wolności, czyli chwili oddechu od studiów/pracy czy, po prostu, minuty dla samego siebie i własnych potrzeb. Poczułem, że to tak zwany „perfect match”. Zdrowie i higiena psychiczna to zawsze świetne pole porozumienia :)

Dobrane kryteria

[divider line_type=”No Line” custom_height=”10″]

Niektórzy z nas mają zupełnie wolne (yay!), inni zaś muszą sobie wolne dosyć precyzyjnie “wykrawać” z poza tym mocno zajętych dni (buu!). Postanowiłem zatem przygotować ten tekst pod drugą grupę. Pierwsza i tak ma w życiu dobrze ;) a poza tym wierzę, że nawet w trakcie najbardziej upchanego obowiązkami dnia można wygospodarować parę chwil na luźne, wakacyjne tematy.

12 inspiracji na wakacyjne dni

[divider line_type=”No Line” custom_height=”10″]

1. Zgub się w nowej dzielnicy. Pisałem o tym na blogu nie raz. Jedną z moich ulubionych form spędzania czasu w dowolnym miejscu jest… gubienie się. Świadome wybieranie takich skrętów, bym coraz bardziej nie miał pojęcia, gdzie jestem. Szczególnie dobrze wypada to w miejscach, które “w sumie trochę znam” (Warszawa), ale tak naprawdę nigdy tam dłużej nie chodziłem (Żoliborz).

Polecam. Naprawdę można odkryć fajne zaułki, o których potem opowiada się znajomym. W moim wypadku hitem okazał się nagły skręt z Placu Grunwaldzkiego w Wyspiańskiego. W niecałe pół godziny po pięknym rondzie Henkla natrafiłem na konsulat San Marino :)

2. Zalicz wszystkie parki / lasy / skwery. Po prostu. Weź mapę, skseruj ją lub wydrukuj, narysuj na kopii markerem małe wizerunki C’thulhu przy każdym zielonym punkcie i skrupulatnie je potem odhaczaj.

3. Przygotuj spójny foto-cykl. Jeśli masz cokolwiek z obiektywem (może być telefon) to zarzuć sobie tygodniowe tematy cykli i je z uwagą wypełniaj. Moje propozycje to np. “zdjęcia przedstawiające ostre kąty” czy “zdjęcia o kontrastowych kolorach”. Jak się patrzy na świat z włączonym “filtrem” to się go widzi zupełnie inaczej, niż zazwyczaj.

Wersja hard: niektóre z tych spacerów możesz przeprowadzać na tej samej trasie. W efekcie poznasz ją na nowo, bo za każdym razem w otoczeniu rzuci Ci się w oczy jakaś inna cecha lub ornament.

4. Zrób sobie werandę. Otwórz szeroko okna. Rozwieś na paru krzesłach wilgotne od zimnej wody prześcieradło, przygotuj pełną lodu miskę, ogarnij jakiś fotel. Rozstaw krzesła i prześcieradło za sobą, w miskę naładuj trochę mrożonej Nestea, a na fotelu wyłóż się tak, by nogami opierać się o parapet. Brzmi śmiesznie, ale jak raz spróbujesz, to potem już Ci tak zostanie, obiecuję ;)

5. Spróbuj znaleźć ślady historii. Polska ma to do siebie, że nawet najprostsze podwórko pamięta jakąś partyzancką walkę, czyjąś ucieczkę, definiujący lokalny charakter wybór. Spróbuj odnaleźć takie miejsca. Niektóre są znane (Plac Nieznanego Żołnierza w Warszawie) a inne można minąć tramwajem i nawet nie zauważyć (Pole Elekcyjne, też w Warszawie). Taka zabawa bardzo rozszerza widzenie własnego miasta.

6. Ćwicz na świeżym powietrzu. Znajdź w internecie zestawy pozycji do prawidłowego rozciągania wybranych partii ciała, dodaj do tego kilka interesujących ćwiczeń opartych o bodyweight (czyli nie potrzebujesz żadnego przyrządu poza własnym organizmem) i ewentualnie kup prostą matę do jogi. Poranne lub wieczorne wygibasy w parkach super robią na zdrowie i humor :)

7. Twórz. Długie dni świetnie sprzyjają odpoczywaniu niczym leniwy dzik na łące, ale zarazem mogą też świetnie sprzyjać tworzeniu. Zacznij rysować. Zacznij śpiewać. Spróbuj codziennie rano napisać 200 słów na dowolny temat. Rejestruj ciekawe trasy rowerowe.

Baw się.

8. Zorganizuj piknik. Weź kocyk, trochę jedzenia, parę butelek Nestea i umów się z przyjaciółmi w wybranym z punktu drugiego parku :) To może oczywiście być też grill, ale w zwykłym poleżeniu na trawie, pograniu w planszówki i pogadaniu o pierdołach jest coś absolutnie najlepszego. Lato w pełni.

9. Czytaj w kawiarniach. Jesienią i zimą zawsze włącza mi się tryb “byle do domu”, ale latem uwielbiam spędzać czas w lokalach. Nie umiem tego wyjaśnić, ale książki smakują mi tam o wiele bardziej. To może kwestia tego, że mnie rozprasza mniej bodźców dookoła (nie ma ani konsoli ani szybkiego internetu) ale ja lubię wierzyć, że chodzi o ten sam klimat, który tak mi się zawsze podoba na filmach :)

Wersja hard: Dorzuć do czytania time-lapse! Na większości smartphonów szybko znajdziesz aplikację pozwalającą na zrobienie sekwencji nazywającej się “time lapse”. Zgoogluj to sobie i następnym razem oprzyj telefon o kubek i po prostu kliknij “start”. Efekt może Cię grubo zaskoczyć. A przy okazji blokujesz telefon, więc NIE DOŚĆ, ŻE SZTUKA, TO JESZCZE BRAK FEJSIKA. Gdybym nadal blogował o kulturze to pewnie byłbym z tej rady wyjątkowo dumny ;-)

10. Rysuj kredą po chodniku. Kupno kubełka grubej, chodnikowej kredy to inwestycja rzędu dwunastu złotych. Marne grosze, biorąc pod uwagę, ile potem się ma frajdy z rysowania logosów ulubionych zespołów lub gigantycznej podobizny Jake’a z serialu Adventure Time :))

11. Szukaj punktów widokowych. Jeśli jest wejście na kościelną wieżę to próbuj kościelną wieżę (w Warszawie niedoceniana, a naprawdę wynagradzająca jest Święta Anna przy Zamku Królewskim) ale pamiętaj, że tarasy bywają też w innych miejscach. Przykładowo, przez środek Warszawy ciągnie się długa skarpa. W zasadzie co chwilę można na niej złapać świetne ujęcie na Stadion Narodowy. Kraków i Gdańsk też mają takie cuda. A w Lublinie nawet jest zamek! ;)

12. Naucz się czegoś nowego. Moja ulubiona i pewnie najważniejsza z porad, jakie kiedykolwiek sam dostałem. Nie ma lepszego pomysłu na spędzenie letnich miesięcy jak po prostu zaangażowanie tego czasu w naukę włoskiego. Albo rysunku. Albo jazdy na unicyklu.

To, czego się uczysz jest drugorzędne. To, ŻE się uczysz jest piękne.

Od siebie polecam blogowanie. Albo balansowanie przedmiotów na wyciągniętym palcu wskazującym – jestem w tym całkiem niezły. W ten sposób pewnie kompensują mi się inne braki, ale dobre wywijanie bagietką wynagradza mi ich istnienie.

Zdrowe życie

[divider line_type=”No Line” custom_height=”10″]

Jeśli podobają Ci się takie tematy to koniecznie rzuć okiem na pozostałe wpisy przygotowane razem z Nestea w ramach cyklu Łyk Wolności. W jednym z nich – Jak zresetować głowę. Sześć sposobów na przeciążony umysł – zajmujemy się uspokajaniem trudnych dni, a w drugim – 10 najefektywniejszych pomysłów na przerwę od pracy – gadamy trochę o prawidłowej higienie pracy.

Koniecznie skomentuj ten wpis ze swoimi ulubionymi pomysłami na letnie dni. Ranki? Wieczory? W domu? Na powietrzu? Nad rzeką, a może w parkach? Chętnie poznam Twoje historie :)

Ciao,

Andrzej Tucholski

 

///

PS: Wpis powstał we współpracy z marką Nestea!

Bądźmy w kontakcie:
  • 8 i 12! Z tym, że 12 nie tylko latem, ale zawsze :) Od siebie dodałabym “13. Zorganizuj imprezę z przyjaciółmi i przegadajcie na niej całą noc” – bo jakoś tak coraz mniej czasu ludzie mają dla siebie, a kiedy to nadrobić, jeśli nie w jakąś boską letnią noc?

  • Pomysł 3 i 9 rewelacyjny. Już próbowałem ale raczej nieświadomie. Po co szwendać się bez sensu po mieście lub siedzieć bezproduktywnie w kawiarni. Do punktu 9 w wersji hard polecam jakiś widokowy ogródek + browarek lub kawkę. Na dłuższe timelapsy potrzeba więcej browarków:). Dobre miejsce to np. ogródki przy Sopockim Monciaku. Fajne timelapsy wychodzą.

  • Barbara Krasowicz

    Polecam wsiadanie w przypadkowy autobus, wysiadanie na dowolnym przystanku i zwiedzanie okolicy :D
    Świetny wpis <3

    • Warto dodać, że warto być studentem, żeby mieć tyle czasu w zapasie :)

  • Ola

    Genialny wpis! Właśnie tego potrzebowałam! W te wakacje należę do tej nicnierobiącej grupy, w dodatku większość moich najbliższych przyjaciół porozjeżdżała się po świecie i powoli robi mi się trochę głupio, że tak nic nie robię. Bo oglądanie seriali się nie liczy :)

  • Karolina Perz

    Pomysł 1. świetny, realizuję od kilku lat ;) Latem pojawia się też dużo wydarzeń kulturalnych, np. kino czy teatry letnie, szczególnie polecam w Warszawie teatry improwizacyjne, dużo śmiechu gwarantowane! :D

  • Kasia

    wow, to z tymi parkami jest świetne! takie proste i niby oczywiste a jakoś nie pomyślałam o tym wcześniej. już spisałam na kartce wszystkie parki w Krakowie, zadziwiające o jak wielu nawet nie słyszałam :) rzadko kiedy coś mnie aż tak zainspiruje, dzięki!

  • Martyna Wolska

    Ja uwielbiam w pogodne dni jeździć na rowerze, pobiegać czy poczytać książkę na balkonie. W wakacje również nadrabiam zaległości związane z nieobejrzanymi filmami. Czasami warto też odezwać się do starych znajomych i dowiedzieć się, co u nich słychać. Przechadzka do biblioteki też jest w sam raz. :)

  • Ana

    Trójka mi się bardzo podoba! A jeśli chodzi o moje wakacyjne aktywności, to taką stałą, która mi daje zawsze sporo radości to rower + zdjęcia. I żeby bardzo gorąco było i siostrę wyciągnąć. W tym roku mi tego brakuje, bo po pierwsze dopiero wakacje zaczęłam w zasadzie, po drugie prawie cały czas pada, a po trzecie zanim sobie odpocznę to jeszcze w domu sporo roboty jest, siostry też nie wezmę, bo jeszcze po operacji kolana na rowerze nie jeździ :( No i na wakacje dobre też nadrabianie seriali, albo powtarzanie tych najulubieńszych ;) I gotowanie jakiś nowych, ciekawych rzeczy! A gdyby Ci się nudziło w Warszawie, to Lublin (który ma też zamek!) zaprasza na carnaval sztukmistrzów w drugiej połowie lipca ;)

  • Paulina

    Inspiracje są świetne,
    -weranda to jakiś kosmos, nie do końca rozumiem/potrafię sobie to wyobrazić, ale chcę jak najszybciej spróbować!!!
    Myślę, że pomysłami, które muszę wcielić w wakacyjną rzeczywistość jest koniecznie! zgubienie się w jakiejś dzielnicy oraz kredy (to taki superpowrót do dzieciństwa…).

    Od siebie dodałabym jazdę na rowerze, teraz nareszcie mam na to czas i to jest super, jak wyciągnę rano, tak chowam wieczorem i w zasadzie mogłabym dezaktywować kartę miejską, ostatnio nawet wyciągnęłam zakurzone rolki (po jakichś 5 latach) i w nocy, żeby nie narażać się na pośmiewisko osiedla próbowałam sobie przypominać jak się jeździ… :D A poza tym oczywiście nadrabiam zaległości kulturalne – czytam, planuję obejrzeć parę dobrych filmów, może wybiorę się na kino letnie w plenerze… ;)

  • Olga Konik

    ad punkt 12. Jednak uważam, że to czego się uczę nie jest drugorzędne. Jest pierwszorzędne. Tak samo z blogowaniem, ja bym sobie zadała pytanie: po co?

  • Wspomnienie o Lublinie i zamku (na który właśnie patrzę, mam najlepszy w życiu widok z pracy) zrobiło mi dzień :3

  • Z tym gubieniem się, odhaczaniem parków… To moje ulubione zajęcia nie tylko na lato :D I obowiązkowo aparat na ramieniu, bo jak raz nie wezmę, to bankowo właśnie wtedy odnajdę najpiękniejsze miejsce w mieście i już nigdy drugi raz nie będzie tam takiego światła :)
    A kiedy mam trochę lenia, to biorę książkę, butelkę wody i najzwyczajniej w świecie idę zalegać na kocyku w parku. Taki jednoosobowy piknik. To jedno z moich ulubionych zajęć na letnie dni:)

  • Magda

    Aktualnie dużo czasu spędzam pomagając siostrze w sprzątaniu po przeprowadzce i muszę przyznać, że uspokaja mnie to i daje wiele radości :) Poza tym kocham czytać książki i całkiem przyjemnie jest czytać na otwartym terenie, totalnym odludziu :)

  • Gubienie się i fotocykl – zapisane na liście to do :) Czekam co prawda na nowy telefon, żeby fotocykle sobie tworzyć, ale pomysł prześwietny ;)

  • Szalenie podoba mi się pomysł z książką i time-lapse! :)

  • Żania

    Gubienie się, chętnie wypróbuję… tylko kto mnie później znajdzie :)

    • Pawik

      Zgub się na Warszawskiej Pradze to od razu zmienisz zdanie co do tego pomysłu :D

      • Mieszkałem pięć lat, gorąco polecam :)

      • Żania

        Podejmuje wyzwanie :)

      • nieobiektywniej

        Często mi się zdarza, fantastyczne miejsce :)

  • super pomysły! najbardziej przemówiło do mnie zgubienie się :) niedługo zgubię się w Łodzi!! :)

  • Abrakonda

    Uczenie się nowych rzeczy to jest najlepszy pomysł – zawsze :) Sama osobiście, z okazji wakacji, pomimo “dorosłego wieku” (19) uczę się – z całkiem niezłym wynikiem jazdy na rowerze :D

  • Jo Ma

    coś zrobię z tej listy :))) zdecydowanie!

  • tadeusz

    “Zgub się w nowej dzielnicy.” – zdecydowanie Praga, szczególnie nocą

  • Co do gubienia się w nowych dzielnicach to polecam, chociaż nie mieszkam w Bydgoszczy dzięki mani gubienia się (nie tylko w wakacje, ale też spontanicznie po szkole) znam nazwy ulic lepiej niż niejeden Bydgoszczanin ;)
    Lato w mieście to pikuś, dopiero na wsi zaczynaja się schody. Do przyjaciół i wszelakich rozrywek 20 kilometrów, drogie bilety na pociąg i owoce z sadu, które nie dają o sobie zapomnieć (zrywać, zrywać i zrywać!) Możliwości uczenia się czegoś nowego tylko na własną rękę, na kurs przecież nie ma gdzie iść. Zaleta jest taka, że ma się dużo oddalonych od ludzi pól i własną działkę- w te wakacje mam zamiar uczyć się walczyć na miecze, więc muszę odgrodzić się jakoś od sąsiadów, coby policji nie wezwali…

  • A najcudowniejsze jest to, że większość tych pomysłów sprawdzi się także na wsi! Chociaż w mojej miejscowości gubienie się nie ma sensu, bo nawet jak wejdziesz do lasu to po paru minutach wyjdziesz po drugiej stronie :D
    Felico

  • nieobiektywniej

    Dwa z tych punktów są mi szczególnie znane i bliskie:

    Czytanie na zewnątrz – w knajpce przy koktajlu lub kawie. Często specjalnie wybieram lokal pod kątem tego, czy ma coś ciekawego do czytania, może to być bookcrossing albo czasopisma. Fakt, w innym otoczeniu inaczej odbiera się czytane słowa. Fajnie też czyta się w parku, bo jednocześnie siedzi się wśród kojącej zieleni i słucha ptaków i szemrzącej fontanny. Mnie to w ogóle dobrze, bo mieszkam nad morzem, więc właściwie zawsze mam wakacje ;) Wystarczy, że pójdę wieczorem do ulubionego baru plażowego, zahaczając po drodze o bibliotekę, i siedzę aż zrobi się kompletnie ciemno, sącząc sok.

    Zgubienie się w mieście / robienie ciekawych tras. Zdarzyło mi się dwa razy, gdy miałam wyjątkowo niewyjazdową majówkę. Raz poszłam z aparatem wzdłuż małej rzeczki płynącej przez całe miasto, innym razem wzdłuż starej drogi na plażę. Odkryłam mnóstwo ciekawych miejsc, których inaczej nigdy bym nie zauważyła.
    W tym kontekście bardzo polecam pomysł mojego kolegi, który przez parę weekendów regularnie, sam lub ze znajomymi, objechał na rowerze Warszawę wzdłuż jej granicy administracyjnej, z aparatem w ręce. Fantastyczny projekt i fascynujące znaleziska :)

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i miło mi Cię tu widzieć!

Jestem dyplomowanym menedżerem i magistrem psychologii biznesu.

Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce.

Prowadzę bloga i kanał video poświęcone strategiom projektowania fajnego, udanego życia.

Organizuję polecenia #NiedzielaDzielenia, serię #SąSuper oraz akcję SHARE WEEK.

Przygotowuję kawę w Sekretnej Kawiarni oraz ukrywam przed światem Tajemną Listę.

Facebook

Na fanpage wrzucam informacje o nowych premierach i statusy tak długie że same powinny być artykułami. Uwaga: polecam dużo fajnych ludzi i często zachęcam do chwalenia się.

YouTube

Od czasu do czasu montuję na statywie kamerkę i opowiadam jej coś o skuteczności, podejmowaniu decyzji lub stoicyzmie. Uwaga: bywa nieostro, bo sporo macham rękoma.

Instagram

Kulisy mojej pracy, ładne ujęcia Warszawy, spore ilości książek, kawy i podróży archiwizuję amatorskimi fotkami na Instagramie. Uwaga: zdarzają się selfie.

Instagram

Pierwszy raz?

Prowadzę tego bloga od 2009 roku. Opublikowałem tu ponad 1000 wpisów. To dużo treści, więc przygotowałem dla Ciebie drobne wsparcie. Przeczytaj o czym jest to miejsce, kim jestem ja i od czego warto zacząć lekturę na specjalnej stronie powitalnej.

Dołącz do 11 000+ Czytelników
I zapisz się do Tajemnej Listy

Każdy odbiorca newslettera dostaje w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do nowych artykułów
  • skoroszyty Excel pomocne w organizacji życia
  • plakaty i prezentacje z najważniejszymi informacjami

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to blog dla ludzi, którzy chcą więcej. Prowadzony przeze mnie od 2009 roku należy od lat do najbardziej wpływowych w Polsce. Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce. Wierzę, że niezależnie od tego co lubi się w życiu robić, można to robić skuteczniej, spokojniej oraz czerpać z tego więcej frajdy. Nie lubię mówić innym co mają robić, więc staram się korzystać z przykładów z literatury oraz z własnego doświadczenia. Każdy wyciągnie z nich tyle, ile uzna za stosowne.

Informacje

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)