Autor: Andrzej Tucholski | 12 października 2015 | Komentarze:
Czas czytania: około 7 minut

9 rzeczy do zrobienia przed 9. rano

Młodość przygotowuje człowieka fizycznie i psychicznie do dorosłości. Trening w pracy przygotowuje kompetencyjnie do faktycznych obowiązków. Kampania single w Starcrafcie przygotowuje do multi. Każdy jeden poranek przygotowuje do danego dnia. Warto go dobrze opracować.

Przykłady negatywne są proste i każdemu znane – zaspany budzik, przekichany dojazd do pracy, niezjedzone śniadanie – wiadomo, że takie rzeczy trzeba potem “odpokutować”, chociażby złym nastrojem. Dbanie o *brak* negatywów nie daje jednak od razu efektu pozytywnego. Co najwyżej neutralny.

Dlatego postanowiłem podzielić się z Tobą moim Protokołem Poranka.

Jak rozpocząć dzień?

Te pierwsze parę pomysłów to nie będą “rzeczy do zrobienia”, ale i tak chcę o nich wspomnieć. Dzień dobrze jest rozpocząć spokojnie. Twój umysł potrzebuje chwili, by przestawić się z trybu “cudna kima, mało bodźców” na trochę bardziej męczący tryb “jest jasno, głośno, mam coś robić” :)

Ponadto dobrze jest unikać ekranu (bodźce) internetu i telefonów (bodźce, często niezależne od nas) i, jeśli się da, telewizji (jeszcze więcej bodźców). Dobrym pomysłem jest za to poczytanie, pogadanie z kimś, posłuchanie muzyki. Liczy się środowisko gwarantujące optymalne pobudzenie.

A jeśli chodzi o konkretne rzeczy:

Co dobrze jest zrobić z samego rana?

1. Posłać łóżko. Niby banalny i prosty nawyk, a pod jego “maską” kryje się dokładnie tak samo złożony silnik mechanizmów, co pod maską Rolls-Royce’a model Phantom Drophead Coupé. Rozłóżmy go sobie na proste składowe.

Po pierwsze, zabiera się sobie miejsce, do którego można wrócić, gdy znienacka złapie nas śpioch. Po drugie robi się coś bardzo symbolicznego (kulturowo) dla “kończenia nocy i rozpoczynania dnia”. Po trzecie, dzięki pościeleniu łóżka, pierwszą czynnością dnia jest od razu “zrobienie czegoś”, od początku do końca, a nie tylko rozgrzebanie lub, gorzej, “porobienie”. Między innymi dlatego do ścielenia łóżka przykłada się aż taką uwagę w wojsku.

⇒ Czytaj też: Jak nie mylić pracy z popracowaniem

2. Przewietrzyć pomieszczenie. Nie bardzo mam wenę jak napisać to ładnie, więc napiszę to prosto: zmiana stanu wymaga, między innymi, zmiany stanu. Skoro chcemy zasygnalizować ciału i umysłowi, że “hej, coś nowego” to warto zaprząc do tego procesu dużo zmysłów naraz.

Ja prywatnie uwielbiam wietrzyć pokój. Dzięki temu zmienia się temperatura, zapach, a także mam okazję popatrzeć sobie na świat :) Najfajniej jest głęboką zimą, gdy po nocy grzanej kaloryferami w pomieszczeniu jest taka “zaspana sauna” a po sekundzie otwartych okien wszędzie czuć świetny, rześki mróz.

3. Poćwiczyć. Ta sama zasada co przy dwójce – zmiana stanu wymaga zmiany stanu. Niektórzy mają czas i środki by przywitać dzień dwugodzinnym spacerem z psem wzdłuż okolicznej rzeki (też tak chcę, jak będę duży), ale nawet proste porozciąganie mięśni zrobi WIELKĄ różnicę :)

Jak mi się nie chce, to właśnie się rozciągam. Jak mi się chce to leci parę pompek, jakaś prosta runda bodyweight, z jeden thoracic bridge, takie rzeczy.

4. Wypić szklankę wody. Ludzki organizm jest po nocy bardzo odwodniony. Należy to natychmiast naprawić szklanką czystej, zwykłej, najlepiej chłodnej wody. Można dodać sobie cytryny :)

5. “Ogarnąć”. Albo otoczenie, albo siebie, albo jedno i drugie. Są ludzie, którym najlepiej robi szybkie posprzątanie pokoju lub np. kuchni. Inni się z kolei świetnie czują po szybkiej, porannej toalecie – w moim przypadku mycie zębów i ogolenie się.

Czasem jestem zbyt śpiący by poświęcić brodzie i maszynce dziesięć minut, ale gdy jednak zbiorę się do tego jakże dramatycznego wysiłku, efekty są spektakularne. Jakoś tak od razu czuję się “ważniej” i głupio mi potem smęcić jak pięciolatek, skoro rozpocząłem dzień od przykładania do szyi ostrej – JAK BRZYTWA – stali :D

6. Pomedytować. Choćby i chwilę. Choćby i o niczym. Można z muzyką, można w ciszy. Można z mantrami, można z oddechem, można bez niczego szczególnego. Można też z kawą, jak w moim przypadku. Medytacja to jeden z najpiękniejszych nawyków, którego mogą się całkiem znośnie nauczyć nawet osobowości typu “skrajne A”, czyli ekspansywne i energetyczne :)

“Dziwnym trafem” medytują dosłownie wszyscy ludzie, których podziwiam – czy to artystycznie, czy to biznesowo. Z tak często powtarzającym się wspólnym mianownikiem nie zamierzam się spierać.

⇒ Czytaj też: Moja mała, miejska medytacja

7. Zadbać o wpis w dzienniku. To inny nawyk prawie wszystkich ludzi OGROMNEGO sukcesu. Rozpoczęcie dnia od wypisania np. pomysłów na coś ciekawego. Pomysłów na opowieści. Pomysłów na piosenki. Nazwisk ludzi, którym coś zawdzięczamy. List cech, które najbardziej nam pomogą danego dnia.

Kupcie sobie prosty notes i długopis (najlepiej taki za złoty dwadzieścia z kiosku) i dajcie tem procesowi tydzień. A potem dajcie mi znak, na co świetnego wpadliście :)

8. Opracować priorytety i cele na dzień. Jednym z NAJWIĘKSZYCH problemów dzisiejszego świata (nie żartuję) jest to, że nie wiemy, po co w ogóle coś robimy. Dlatego ostatnio nabrałem zwyczaju zastanawiania się, CO tak właściwie danego dnia chcę osiągnąć, jakie będzie moje DLACZEGO, jeszcze nawet nie wiedząc, czy w ogóle mam jakieś spotkania, czy inne rzeczy do zrobienia. Czy chcę komuś pomóc, czy chcę być bliżej moich prywatnych marzeń, czy po prostu muszę wywiązać się ze starych zobowiązań.

Cytując Nietzschego – “Gdy człowiek zna swoje *dlaczego*, żadne *co* nie będzie mu straszne”. Bardzo dobrze rozmawia się o tych sprawach przy śniadaniu :)

⇒ Czytaj też: Metoda Pit Stop – proste, dobre i stabilne życie w 15 minut

9. Przygotować / przejrzeć plan na dzień. Na samym końcu biorę kalendarz i patrzę, czym mam się zająć i kiedy. Czy mam czas na szybkie poranne pogranie na plejaku, czy też powinienem natychmiast siadać do pisania. Czy wieczorem widzę znajomych, czy też czytam sobie książki.

I po prostu biorę się do pracy. Bez zwlekania :)

Bonusowo: playlista do fajnego wstawania

Bardzo lubię zacząć dzień od dobrej muzyki. Jeśli masz ochotę to obadaj playlistę, którą niedawno (między innymi na takie okazje) przygotowałem i opublikowałem w postaci wpisu 20 piosenek na błyskawiczną poprawę humoru.

Jeśli masz ochotę podzielić się swoimi strategiami na wstawanie – widzimy się w komentarzach!

Ciao,

Andrzej Tucholski

 

///

PS: Wczoraj opublikowałem też nagranie z moimi odpowiedziami na dziesięć najciekawszych pytań z minionego miesiąca. Jeśli macie ochotę to znajdziecie Q&A Wrzesień 2015 na YouTube :)

Bądźmy w kontakcie:
  • Przed 9? Jak od 7:20 jestem w pracy to może być ciężko :P

    • Aśka

      Karol nie poddawaj się – jestem w pracy od 7.00 i daję radę – kwestia przyzwyczajenia, że rano jest woda (haha, u mnie też, ale 2 szklanki ciepłej;), śniadanie, ćwiczenie, prysznic i ogarnianie. Kilka dni bez zastanawiania się czy mi się chce czy nie (to jak z myciem zębów), codziennie bez wymówki i dalej już jest łatwo.

  • Ja tę listę rzeczy do zrobienia na następny dzień piszę wieczorem przed spaniem następnego dnia, też pomaga i mocno mobilizuje od rana do działania :) Dodatkowo świetne jest do tej muzyki/pod prysznicem/na spacerze/przy rozciąganiu/jeszcze leżąc w łóżku ponucenie sobie czegoś, czegokolwiek, cicho i coraz głośniej. Świetnie nastraja w przenośni i dosłownie! :) pozdrawiam!

    • Si, ja tak samo. Nigdy nie idę spać bez, przynajmniej poglądowego, ogarnięcia kolejnego dnia.

      Co do nucenia, istnieje taka anegdota o amerykańskim rybaku, której morałem jest: jeśli w życiu nie ma po co śpiewać, to tak naprawdę nie ma po co żyć :) Mam nadzieję, że gwizdanie też się liczy, bo ja to lubię gwizdać przy goleniu. #Hipster.

  • jakubkluba

    A śniadanie?! :D

  • Od niedawna stosuję bardzo podobny “tryb poranku”. Nie zawsze wychodzi, ale jeżeli wyjdzie to dzień ZAWSZE jest znacznie bardziej produktywny :)

  • Zmotywowałeś mnie do porannej sesji jogi :) Albo raczej do porannych wygibasów, bo jestem początkująca i nie wiem, czy można to nazwać jogą ;D

    • No jakby mnie jakiś trener zobaczył to na bank dostałbym kopa w siedzenie za niestaranność, niestety :(

  • Tyle razy sobie obiecuję to zapisywanie i nic. No cholerne nic. Chyba brak mi wewnętrznego przekonania do tego, że “jak to, ja nie zrobię tego w swojej głowie, muszę przelewać na papier?” Porażka, bo przez to ani nie zapisuję swoich pomysłów, ani nie opróżniam wieczorami głowy z wszystkich “to do”, no i mało planuję… Ale też lubię rano pościelić łóżko i KONIECZNIE przewietrzyć pokój! Zmiana powietrza w pomieszczeniu to priorytet, nierzadko przy naprawdę niskich temperaturach mam okno uchylone cały dzień, bo inaczej mam wrażenie, że się duszę. I bez porannego umycia twarzy i zębów cały dzień jestem chora i chodzę jak zombie. Chluśnięcie wodą w twarz zawsze pomaga postawić się do pionu ;)

    • Nemesis Nave

      Może to kwestia niedostosowanego kalendarza/notatnika? Mi wiele przyjemniej planuje się w tym spersonalizowanym :) No i zazdroszczę tego ścielenia, u mnie to totalna porażka…

      • Być może, bo fakt faktem, że ciągle testuję, próbuję i zazwyczaj po miesiącu zarzucam i testuję jakiś inny. Nawet już próbowałam sobie sama wymyślić, ale też nie zdało to egzaminu, więc ciągle sprawdzam gotowce…

        • Nemesis Nave

          To polecę notatniki od Aliny Moskwy, bądź wpis o notesach u Gruszki z fartuszka oraz Daintyqueen, może w końcu trafisz na “swój idealny” :)

    • Mi w prowadzeniu dziennika pomógł rytuał porannych stron (odsyłam do książki Julii Cameron “Droga Artysty”, pomaga prowadzić dziennik i “odreagowywać bez autodestrukcji, planować bez cudzej ingerencji, narzekać bez słuchaczy, marzyć bez ograniczeń i stale poznawać własny umysł” :)

      • O, dziękuję za podpowiedź. Poszukam, poczytam, bo już brakuje mi pomysłów…

  • Czytam z przyjemnością, bo dzisiejszy poniedziałek wyjątkowo trudny!

  • nij

    Odnośnie punktu 4. Szklanka zimnej/chłodnej wody z rana jest rzeczywiście czymś bardzo przyjemnym, szczególnie jak dodamy cytrynę. Nie jest to natomiast najlepsze dla organizmu.

    Wiem, że nie to było tytułem wpisu, polecę natomiast coś tym, którzy woleliby opcję bardziej zdrową, niż przyjemną. :)

    Pierwszą rzeczą jaką pijemy to kubek wrzątku. Bez żadnych dodatków. Odpala organizm po nocy nie zmuszając go jednocześnie do natychmiastowej pracy i zużywania energii, czy to na trawienie czy na rozgrzanie jakiegokolwiek płynu do temperatury w której zacznie trawić.

    Pijąc czy jedząc cokolwiek innego zaraz po przespanej nocy odpalamy organizm tak jakbyśmy odpalali samochód z wciśniętym gazem “do dechy”, od razu na pełne obroty, nie jest to dobre ani dla samochodu, ani dla nas :)

    • Nemesis Nave

      Polemizowałabym – organizm musi sobie właśnie poradzić z wysoką temperaturą, by ją obniżyć, co skutkuje dokładnie tym samym co wypicie zimnej wody. Najzdrowsza dla organizmu jest letnia, taka o temperaturze pokojowej. Zarówno dla ogólnego ustroju, jak i dla gardła – nie podrażnia śluzówki zbyt wysoką/niską temperaturą.

      • nij

        nie mogę teraz znaleźć źródła, gdzie czytałem o właściwościach picia wrzątku z rana, na własnym przykładzie mogę powiedzieć, że różnica jest ogromna w samopoczuciu. pamiętam, że jest to metoda stosowana w medycynie chińskiej.

        pamiętaj też, że wrzątek nie jest tu rozumiany dosłownie, woda jest zagotowana aby pozbyć się wszystkich niedobrych rzeczy w niej zawartych, następnie jak przelejemy do kubka czy innego naczynia to już się schłodzi. a pijemy nie jak wódkę z kieliszka a bardziej jak herbatę, dmuchając aby się nie oparzyć. w momencie jak “wrzątek” trafia do żołądka jest już w odpowiedniej temperaturze :)

        • Nemesis Nave

          Tym tokiem rozumowania temperatura, kiedy woda trafia do żołądka równie dobrze może wzrosnąć i być odpowiednia, gdy pijemy wodę chłodną. No i pozostaje kwestia podrażnienia śluzówki – odkąd lekarka poradziła mi w zimie wypijać napoje “pokojowe”, a nie te gorące (bądź bardzo ciepłe), znacznie szybciej kuruję gardło.

  • Dobrze, że skreśliłeś tamto zdanie, bo single za Chiny Ludowe, do multi nie przygotowuje. Nawet jednostki są inne :]

  • Andrzej, pomogłeś mi pokonać poniedziałek :D

  • Powinnam w końcu nauczyć się “obsługiwać” kalendarz. Regularne zapisywanie zawsze kończy się u mnie klęską. Moje poranki zawsze zaczynam przywitaniem swojego psa, który śpi ze mną w pokoju. Nic nie nastraja bardziej pozytywnie niż kula futra, zachwycona po prostu tym, że wreszcie jesteś gotów na kolejny dzień, w którym może Ci potowarzyszyć. :)

    Dziękuję za ten wpis, zapiszę go sobie i będę do niego wracać.

  • Dzięki! Właśnie tego potrzebuję – ogarnięcia swoich poranków. Mam nadzieję, że wykorzystanie tych wskazówek pomoże. :)

  • całkiem nieświadomie wykonałam dzisiaj większość z tych podpunktów. no… tyle tylko, że nie wstałam przed 9

  • Konrad Kozłowski

    A tutaj swego rodzaju rozszerzenie/uzupełnienie (zależy jak na to spojrzeć) – https://medium.com/@benjaminhardy/8-things-every-person-should-do-before-8-a-m-cc0233e15c8d :)

    • Haha, moje pierwsze to skojarzenie, że jeszcze tylko 22 wpisy można w tym nurcie napisać i potem będzie już głupio :D

  • Wietrzenie mieszkania, ćwiczenia i rozgrzewająca woda z cytryną, imbirem i miodem- nie wyobrażam sobie bez tego poranka. Przyznaję się, że jedynie nie ścielę łóżka, ponieważ wbrew nowym tendencjom, to właśnie z tego miejsca pracuje mi się najlepiej! :)

  • Justyna

    notes, to jest to, czego mi potrzeba, zawsze mam tyyyle (subiektywnie) ciekawych pomysłów, a jak przychodzi co do czego, to nie umiem podać ani pół fajnego rozwiązania… idę szukać uroczego moleskine :)

  • Właśnie teraz mija rok odkąd stosuje regularnie 4 punkt z sokiem z cytryny. Do tego nie tylko zaraz po przebudzeniu ale także przed spaniem. Naprawdę polecam. Na pusty żołądek podobno cytryna bardzo dobrze usuwa toksyny z organizmu. Ogółem zwiększa odporność, a szczególnie jak się pije rano jak i wieczorem. Od czasu jak stosuje ten rytuał, chyba nawet kataru nie miałem.

  • Smok

    Tego mi było trzeba, dzięki! :D

  • Onie, taki piękny plan, że aż ciągnie do niego serce! Masz pomysł, jak to połączyć z byciem w pracy o 6.30?

  • 1 i 2 obowiązkowo. 4 zastępuję wodą z cytryną i miodem. Na ciepło. Zaraz potem leci śniadanie, herbata, kawa, kolejna herbata, cały zestaw. Czasami mam wrażenie, że ja tylko piję. Całe życie piję. :) I mam jeszcze punkt 0 – pamiętnik/dziennik. Nim wyczołgam się z łóżka, biorę zeszyt i spisuję swoje myśli.

  • KK

    Ciekawe i przydatne rady. O niektórych rzeczach zapomniałam… Dodałabym jeszcze, że należy wstawać od razu po pierwszym budziku! :)
    Mam jeszcze pytanie: Skąd jest ten cytat Nietzschego?

    • Niestety, nie wiem. Viktor Frankl miał w zwyczaju często używać tego cytatu, więc znam go “od niego” :)

  • Anna Maria Cza

    Nie mam zbyt dużo do powiedzenia poza tym, że bardzo spodobał mi się ten tekst;)

  • No to idę pościelić łóżko ;)

  • Zmiana stanu wymaga zmiany stanu. Ładne. Entropia rodzi entropię.

    A co łóżka, to trzeba jeszcze koce gdzieś głęboko pochować, bo zawsze można się położyć na ogarniętym łóżku pod kocykiem :)

    • Einstein twierdził, że tylko nierozsądna osoba oczekiwałaby innego wyniku od dokładnie tak samo przeprowadzonego eksperymentu. Trzeba zmieniać input, zmieni się output.

      • Einstein nie tylko twierdził, ale i miał rację. W teorii, bo nie zawsze kontrolujemy w pełni każdy eksperyment. Ale chyba nie o tym pisaliśmy :)

        Chyba dobrym podsumowaniem będzie: trzeba znaleźć takie założenia, które doprowadzą do oczekiwanego efektu.

  • U mnie dzień się zaczyna dopiero po pierwszej szklance wody z cytryną. Odkąd przeczytałam badania, że ścielenie łóżka zaraz po przebudzeniu to tworzenie idealnych warunków do rozmnażania się roztoczy, mam naukową wymówkę, żeby tego nie robić :)

  • Muszę w końcu spróbować z tym ścieleniem łóżka, zawsze rzucam wszystko i idę, nawet jak nie mam potrzeby przed śniadaniem się nie ubieram. :) Miałam ambitny plan zaczynania dni ćwiczeniami, ale mi popsuty rower dostarczyli, musi poczekać ta inicjatywa startu na jego wymianę.

  • Jesteś jedynym blogerem (nie licząc blogerów książkowych), którego regularnie czytam. Świetna strona! To tak w ramach wstępu, pierwszego komentarza.

    Nie wyobrażam sobie poranka bez chwili samotności. Nie wiem jak to będzie wyglądało, gdy zamieszkam z dziewczyną, ale pierwsze chwile po przebudzeniu są wyłącznie dla mnie. Dlatego bardzo sobie cenię, że rano nie ma nikogo w domu, że mam osiem minut drogi do przystanku, a następnie dziesięć do szkoły. Słucham wtedy muzyki, ogarniam plan działania, wspominam, przypominam sobie obowiązki lub treści notatek, książek czy wiadomości.

  • Mam tylko jedno ALE – ta woda to niech będzie z cytryną albo szczyptą soli, bo sama woda wszystko wypłukuje, na zdrowie! :)

  • z większości korzystam. a wodę polecam ciepłą, ja piję z cytryną i miodem, czasem daję też imbir. daje super porannego kopa, zwłaszcza gdy na dworze zimno :)

  • Mnie męczy co innego. Niestety jeszcze nikt nie wymyślił powodu, dla którego miałbym spać np. sześć godzin zamiast ośmiu.

    • tfyuio

      Ja na przykład mogę spać maksymalnie 6 godzin i 30 minut (średnio śpię sześć i piętnaście), jeśli śpię dłużej, to czuję się zmęczona, więc po ośmiu byłabym bardziej zmęczona niż wyspana. Wszystko zależy od faz snu (od kiedy sypiam wg nich, lepiej mi się śpi) i indywidualnego zapotrzebowania na sen.

      • Niestety moje indywidualne zapotrzebowanie na sen jest chyba większe niż przeciętne indywidualne zapotrzebowanie na sen :)

  • Już się nie mogę doczekać jutrzejszego poranka!

  • Sam gdy dopracowywałem swoją poranną rutynę doszedłem do tych samych wniosków. Mam 8/9 zgodności.

  • A jeśli całą noc śpię przy otwartym oknie? ;)

  • Wietrzenie, woda z cytryna, workout albo streching, śniadanie,kawa- i wiesz już jak sie nazywasz i gdzie jesteś ;)

  • Żeby dobrze zacząć dzień należy również… dobrze zakończyć poprzedni. Na przykład robiąc to-do-list na następny dzień. Szczęśliwi Ci, którzy mają czas na przeglądnięcie kalendarza i kilka przysiadów przy porannej kawie. Niestety u mnie wiązałoby się to z bardzo wczesnym wstawaniem. Jeśli ktoś dojeżdża komunikacją miejską do szkoły czy pracy, to polecam mu wykorzystać ten czas na przygotowanie do pracy i przeglądnięcie maili na telefonie, albo wręcz przeciwnie – na chwilę dla siebie ze słuchawkami w uszach i świeżą prasą w ręce ;)

  • Kurczę, wszystko pięknie, ale co jak lubisz sobie posiedzieć do późna, a później nie lubisz wcześnie wstawać? Mój problem to przeciąganie ostatecznej pobudki do najpóźniejszej możliwej chwili i wybieganie z domu w niedopiętym płaszczu i przeklinanie klimatu, że jeszcze szyby muszę oskrobać w samochodzie :D Ale myślę, że zacznę stosować szklankę wody i otwieranie okien, aby szybciej przestawić się na “tryb pracy”.

  • Dominika Kaszuba

    Moim największym porannym problemem jest samo podniesienie się z łóżka.. Milion razy wyłączam budzik i idę spać dalej…
    Na pewno zastosuję Twoje pomysły! Mam nadzieję, że pomogą rano szybciej dojść do siebie i sobie wszystko poukładać :)

  • No to chyba najwyższa pora trochę zmienić swoje przyzwyczajenia :)

  • Hmmy, u mnie to powinno być “do godziny 11” bo o 9 rano jeszcze nawet nie myślę o wstawaniu… Oczywiście w dni wolne, bo w dni szkole to by było “do godziny 8”. Właściwie większość z tych rzeczy robię- chociaż muszę przeanalizować jeszcze sprawę słania łóżka ;) Podstawa dla mnie to umycie twarzy w lodowatej wodzie, inaczej nie oprzytomnieję.
    Jedyne do czego się nigdzy nie przekonam, to zaczynanie dnia optymistycznie. Obojętnie, jak dobry miałabym humor i jak miłe perspektywy na dany dzień, to perspektywa: zimnego pokoju, rozczochranych włosów, za szybko pitej kawy o zawsze takim samym smaku, mrozu, spóźnionego pociągu, autobusu, kolejnego autobusu, wiatru w twarz, duchoty w szkole powoduje, że nienawidzę życia każdego ranka :D

  • Dzięki za play listę. Kiedyś kupiłam płytę z taką listą, ale piosenki nie dodawały rano energii. A te są strzałem w dziesiątkę :-). Zgadzam się, że ścielenie łóżka to ważna rzecz. A masz jakiś pomysł jak to wytłumaczyć dzieciom? Bo to jest rzecz, którą codziennie muszę przypominać. I jedna z naprawdę niewielu, w których poległam, jeżeli chodzi o wychowanie. Bo już mi się nie chce przypominać i gadać w tym temacie. Zostawiłam sobotę i niedzielę na ścielenie łóżka.

  • Olga Zamecka

    Akurat mam taki dziwny nawyk, że pierwsze co robię jak wstaję to zaczynam małe sprzątanie pokoju i to rzeczywiście pomaga dobrze zacząć dzień :D

  • do 5pkt jestem z Tobą, resztę muszę nadrobić :) .. z tym spisywaniem pomysłów to może być dobry nawyk. Często mam tak, że w jednej chwili (wg mnie) wpadnę na jakiś świetny pomysł, a dosłownie po 5 minutach już nie wiem o co mi chodziło.. Przetestuję, a może coś się z tego przyda :)

  • karolajnaana

    Prowadzenie dziennika, spisywanie pomysłów, spotkań, ważnych rzeczy i wydarzeń weszło mi w nawyk, teraz muszę jeszcze dodać do listy nawyków medytacje i aktywność fizyczną :)

  • Ćwiczenie samodyscypliny nabrało właśnie konkretnych dziewięciu kształtów :D

  • O rany, jak ja tęsknię za takim porankiem. Nic, kiedyś będę je miała i będę tęsknić za maluchami.

  • Hmm mi osobiście robienie listy zajęć na cały dzień nie za bardzo pomaga, bo jak ją mam to mój mózg robi wszystko żeby się jej nie trzymać; ) Co tylko dodatkowo stresuje. Ale mi za to pomaga zrobienie wieczorem listy tego co udało mi się zrobić. Ale nie na jakiejś luźnej kartce, tylko w kalendarzu, i wtedy staram się aby nie został żaden dzień z pustą całkiem rubryką. I Lubię patrzeć na poprzednie zapełnione rubryki. .to mnie motywuje do dalszej pracy:)

  • Patrząc na fakt, że od kilku dni przez nawał obowiązków musiałem wstawać ok. 5:00 (idąc spać po północy), w wypadku 9 rzeczy do zrobienia przed 9:00 idealnym zestawem byłoby 8 x przewrót na drugi bok + dobre śniadanie ;)

  • Bozena Łępa

    Dla mnie znakomity jest punkt 7: zadbać o wpis w dzienniku/notesie.Szkoda, ze nie znałam go wcześniej! Jako ze jestem na emeryturze, ranek zaczynam trochę wolniej. Ale rozruch z filiżanką kawy-obowiązkowo. Potem porządkuję stół, pije kubek ulubionej herbaty i przeglądam listę zadań na dziś. Wiosną i latem wychodzę przed dom i spaceruję.Bycie rannym ptaszkiem ma swoje zalety! Pozdrawiam, Andrzeju.

  • Żeby zrobić większość tych rzeczy rano musiałabym ustawić budzik na minimum godzinę wcześniej,a ja i tak mam problem ze wstaniem o zwykłej porze :D może jakaś aktualizacja/modernizacja wpisu dla ludzi pracujących od rana :P

  • Ja ostatnio zamiast fejsa do kawy stosuję książkę do kawy. Nawet na 4 minuty. To zaskakujące jak inaczej się czuję. Tak spokojnie.
    Poza tym czytam również taki zeszyt w którym mam zapisane, co inni miłego mi powiedzieli… +100 do pewności i wiary w siebie. :)

  • Do 9 rano to smacznie śpię ;)

  • Przed 9 też śpię, ale ogólnie rano wykonuję prawie wszystkie punkty z tej listy :) Oprócz wpisu w dzienniku (piszę wieczorami) i wietrzenia w pokoju – w Krakowie otwiera się okno, żeby przewietrzyć na zewnątrz, nie w pomieszczeniu :D

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i miło mi Cię tu widzieć!

Jestem dyplomowanym menedżerem i magistrem psychologii biznesu.

Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce.

Prowadzę bloga i kanał video poświęcone strategiom projektowania fajnego, udanego życia.

Organizuję polecenia #NiedzielaDzielenia, serię #SąSuper oraz akcję SHARE WEEK.

Przygotowuję kawę w Sekretnej Kawiarni oraz ukrywam przed światem Tajemną Listę.

Facebook

Na fanpage wrzucam informacje o nowych premierach i statusy tak długie że same powinny być artykułami. Uwaga: polecam dużo fajnych ludzi i często zachęcam do chwalenia się.

YouTube

Od czasu do czasu montuję na statywie kamerkę i opowiadam jej coś o skuteczności, podejmowaniu decyzji lub stoicyzmie. Uwaga: bywa nieostro, bo sporo macham rękoma.

Instagram

Kulisy mojej pracy, ładne ujęcia Warszawy, spore ilości książek, kawy i podróży archiwizuję amatorskimi fotkami na Instagramie. Uwaga: zdarzają się selfie.

Instagram

Pierwszy raz?

Prowadzę tego bloga od 2009 roku. Opublikowałem tu ponad 1000 wpisów. To dużo treści, więc przygotowałem dla Ciebie drobne wsparcie. Przeczytaj o czym jest to miejsce, kim jestem ja i od czego warto zacząć lekturę na specjalnej stronie powitalnej.

Dołącz do 11 000+ Czytelników
I zapisz się do Tajemnej Listy

Każdy odbiorca newslettera dostaje w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do nowych artykułów
  • skoroszyty Excel pomocne w organizacji życia
  • plakaty i prezentacje z najważniejszymi informacjami

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to blog dla ludzi, którzy chcą więcej. Prowadzony przeze mnie od 2009 roku należy od lat do najbardziej wpływowych w Polsce. Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce. Wierzę, że niezależnie od tego co lubi się w życiu robić, można to robić skuteczniej, spokojniej oraz czerpać z tego więcej frajdy. Nie lubię mówić innym co mają robić, więc staram się korzystać z przykładów z literatury oraz z własnego doświadczenia. Każdy wyciągnie z nich tyle, ile uzna za stosowne.

Informacje

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)