U mnie trzy spełnione marzenia, a u Ciebie?

 

Nie, nie spotkałem złotej rybki. Ale z drugiej strony nie wypracowałem też tych marzeń mozolną, codzienną pracą. Wniosek z dzisiejszego wpisu będzie w kontekście przekazu całego bloga bardzo kontr-intuicyjny, ale zarazem przyniesie inteligentnemu odbiorcy sporo wartości. 

Zacznę od tego, że nie spodziewałem się takiego grudnia. Z reguły pod koniec listopada zapadam w coś na kształt kreatywnego snu zimowego i do drugiej połowy stycznia poświęcam się w całości czytaniu książek, graniu w zaległe tytuły oraz nadrabianiu filmów. Moją głowę zaprząta dobór prezentów dla bliskich i organizacja fajnego Sylwestra. Tym razem jest zupełnie inaczej.

Między innymi zupełnie znienacka spełniły się moje trzy marzenia. Chcę Wam o nich opowiedzieć. Pod koniec notki postaram się też zebrać w całość wspólne mianowniki tych przygód i wyciągnąć z nich spójną radę na przyszłość. Nie byłoby ich bez super życzliwości otaczających mnie ludzi, ale wierzę, że i w tym pięknie damy radę znaleźć coś do przeniesienia na inne sytuacje :)

Jedziemy!

1. Przejechać się Freightlinerem (reklamowym TIRem Coca Coli)

Razem z Mikołajem bujnęliśmy się ostatnio tym cackiem dookoła Stadionu Narodowego w Warszawie. W środku jest dokładnie tak, jak sobie wyobrażałem. Dużo miejsca, ciężki, amerykański styl, pachnie benzyną. Prezent dowieziony na pace tej klasy zyskuje okrągłe plus dwieście do fajności. Tak nam wyszło z Mikołajem z profesjonalnych obliczeń kalkulatorem.

Freightliner to jeden z dwóch ciągników, którymi od zawsze MUSZĘ się przynajmniej raz w życiu przejechać. A to dlatego, że wychowałem się na filmie Konwój oraz świątecznych reklamach Coca Coli. Drugim modelem – ostatnim, który mi został – jest Mack i wiem, że też kiedyś do niego wsiądę.

Być może nawet jako kierowca :)

2. Być zacytowanym na okładce książki/komiksu/filmu/gry

To marzenie pojawiło się w moim życiu razem z założeniem jestKultury. Wtedy zacząłem zwracać uwagę na wszelkie patronaty i uznałem, że też tak kiedyś chcę. Do jednego nawet doprowadziłem – piorun znalazł się na całym nakładzie kolekcji Klasyki Polskiego Kina (oraz Klasyki Polskiej Bajki). Ale to nadal nie był cytat.

Życie zdecydowało się zastosować w tym przypadku jakąś wariację praw Murphy’ego. Po ponad pięciu latach prowadzenia bloga o kulturze zostałem poproszony o zgodę użycia cytatu z… opisu filmu na YouTube:) A i to oczywiście już po zmianie motywu przewodniego jestKultury na Odważne Marzenia.

Wiadomo, po co łatwo, skoro można ciekawie :D

W efekcie znajdziecie moje słowa na okładce polskiego wydania komiksu Adventure Time! Gorąco go polecam. Czytałem wersję oryginalną i jest mistrzowska + nie tylko urozmaica, ale i rozwija lore kreskówki!

Cytat brzmi:

W obliczu takich komiksów – rozwijających uniwersum, jeżdżących po bandzie, pełnych humoru – mój zegarek zawsze pokazuje PORĘ NA PRZYGODĘ! :-)

3. Spotkać Furious Pete’a

Tego Youtubera oglądam jakoś od 2010 roku. Nie pamiętam już jak na niego natrafiłem, ale jego ciągłe zmagania z zawodowym jedzeniem OGROMNYCH ilości niezdrowego żarcia na czas zagwarantowały mi wesołe unikanie nauki przy niejednym egzaminie. W międzyczasie zacząłem cenić go także jako osobę. Oprócz wciągania trzech litrów kwasku cytrynowego można z jego kanału wyciągnąć naprawdę wartościowe porady dotyczące ćwiczenia na siłowni.

No i koniecznie, ale to koniecznie warto zapoznać się z jego słowami związanymi z rakiem. Umieściłem je w tej notce, przeczytajcie całą.

Chciałem Furious Pete’a spotkać jakoś od dwóch lat. Udało mi się to dzięki świetnej imprezie Orange Video Fest organizowanej w Warszawie przez LifeTube. Mogłem posiedzieć na jego panelu a potem pogadaliśmy sobie chwilę prywatnie. Na pamiątkę – fota! :-)

Pete na żywo jest tak samo fajny jak w necie.

Co zrodziło te sytuacje?

Dwie rzeczy. To, że regularnie szukam nowych “rzeczy do robienia” w życiu oraz to, że co do zasady staram się brać udział w “dziwnych” sytuacjach, o ile tylko pozwala mi na to czas lub sytuacja.

Już wyjaśniam.

Wniosek z TIRa Coca Coli: Gdy dzwoni do Ciebie znienacka znajomy z agencji kreatywnej (lub jego odpowiednik w Twoim zawodzie) i pyta się, czy “chce mi się podjechać jutro pod stadion” to czasem warto przesunąć resztę planów i po prostu spróbować, co też jest na rzeczy. Czasem może to być świąteczny TIR Coca Coli :D Warto zgadzać się na tzw. “random encounters”.

Wniosek z cytatu na komiksie Adventure Time: Co z tego, że bloguję, skoro ten konkretny kontakt ze świetnymi ludźmi od polskiego wydania Pory na Przygodę nawiązałem dzięki YouTube’owi? Warto próbować różnych rzeczy “dookoła” swojego codziennego zawodu czy też kariery.

Wniosek ze spotkania Furious Pete’a: Po co mi było iść na biznesową część konferencji dla YouTube’a, skoro przede wszystkim bloguję? To nie jest naturalny i “zwykły” wybór. Przyznaję, bardzo ciekawi mnie świat internetowego video, ale zapisanie się na imprezę trochę nie leżało z moimi oryginalnymi planami. Jakiś czas później, na parę dni przed eventem, doczytałem dodatkowo, że jednym z gości jest właśnie Pete. I w efekcie oprócz wielkiej porcji wiedzy i inspiracji poznałem jednego z moich ulubionych twórców. Warto dokształcać się w różnych dziedzinach.

Rada na przyszłość

Nie pozwólcie, by nie tylko codzienność, ale nawet podążanie za marzeniami (!) ograniczyło Wasze regularne wyglądanie poza swój świat. Nie mam tu na myśli wyłącznie “wychodzenia poza swoją strefę komfortu” (choć to też), ale generalnie dobrze jest od czasu do czasu zanurzyć się w zupełnie inne rejony niż te powszednie.

Kto wie, co tam czeka w chaszczach :)

(No i – oczywiście – otaczajcie się super ludźmi. Bez nich nic się nie osiągnie.)

Co u Was?

Jak tam Wasze marzenia? Coś się udało ostatnio spełnić? Albo może jesteście blisko? Chcę wiedzieć, piszcie w komentarzach. Jeśli mogę jakoś pomóc radą czy poleceniem książki lub artykułu to też piszcie, być może uda mi się akurat coś podrzucić ciekawego :)

Pamiętajcie też, że dzięki gadaniu o swoich marzeniach można u mnie aktualnie zgarnąć killerski ekspres do kawy!

(Nie ma dużo do zrobienia, ale też i nie zostało przesadnie dużo czasu!)

Ciao,

Andrzej Tucholski

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem biznesu oraz strategiem od skuteczności. Zajmuję się wysokosprawczością.

Znajdujesz się teraz na moim wielokrotnie nagradzanym blogu. Prowadzę go od 2009 roku. Oprócz setek artykułów znajdziesz tu linki do mojego kanału na YouTubie, podcastu, a także komiksu na instagramie.

Życzę Ci dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies