Nadrabiając Casablancę – wrażenia po latach (WP1)

 

Tak mi się wydaje, że Casablanca to do niedawna mój najbardziej prominentny przykład Wielkich Pominiętych. Podstawa wielu innych historii, klasyk gatunku, klasyk stylu, dzieło o rozpoznawalnej i bardzo dobrej ścieżce dźwiękowej. Parę tygodni temu Karolina przyniosła mi DVD i obejrzeliśmy :)

Co spowodowało, że długo czekałem

Mógłbym tutaj coś naściemnić o wiecznym braku czasu, ale to nie byłaby prawda. Czemu *naprawdę* czekałem? Ciężko powiedzieć. Z jednej strony lubię poznawać klasyki wszelkich gatunków, niezależnie od formy. Ale z drugiej strony dawne prowadzenia fabuł potrafią mnie strasznie znudzić. Kwestią wtedy pozostaje zachowanie balansu pomiędzy ponadczasową sztuką a starzejącymi się narzędziami.

Usłyszałem parę lat temu od przyjaciela, że „co jak co, ale akurat Casablanca to się marnie zestarzała” i jakoś uwierzyłem w tę opinię. W efekcie Casablanca wskoczyła w szufladkę rzeczy do nadrobienia „kiedyś”, gdy mój czas przestanie być równie istotny dla spełniania moich planów.

To średnie podejście, dlatego ostatnio się przełamałem i wreszcie pofrunąłem do Maroka :)

Co wiedziałem o filmie przed seansem?

Casablanca, scena z deszczem i peronem, sporo whisky, scena z dwoma facetami odchodzącymi we mgłę.

As Time Goes By.

Niewiele wiedziałem.

(Link do Youtube)

I jak wrażenia?

Niezłe :)

Choć muszę przyznać, że trochę nie rozumiem, skąd równie szalona popularność tej produkcji. Historia jest dobra, ale… z braku innego słowa, mało wynagradzająca. Nie przepadam za straceńczymi postaciami, drażnią mnie też historie opierane w całości o „nie, nie mogę o tym rozmawiać” i bach, dwie godziny konfliktu wynikłego z niepowiedzenia jednego zdania. To naprawdę oldschool, którego nigdy nie lubiłem.

Za plus odbieram przepiękne ujęcia oraz – to akurat będzie samospełniająca się przepowiednia – fakt, że Casablanca to klasyk. W jej poszczególnych scenach ciągle widać idące w dziesiątki bazy nawiązań późniejszych dzieł kultury. Czy to pastiszowych, czy to faktycznie inspirowanych. Przyjemnie jest to wszystko zauważać „wstecz” :)

Nie wydaje mi się, bym w najbliższej przyszłości miał ochotę oglądać to dzieło jeszcze jeden raz, ale cieszę się, że nadrobiłem.

Czy warto?

Jak najbardziej :)

Przypominam też, że Wielkie Pominięte (link prowadzi do strony startowej serii, gdzie czeka wyjaśnienie oraz lista pozostałych publikacji wewnątrz cyklu) nie będą się rozwijać bez Twojego wsparcia. Jeśli również przyszło Ci obejrzeć Casablancę sto lat po wszystkich to dawaj do komentarzy. A jeśli przypomina Ci się jakiś Twój własny Wielki Pominięty twór kultury – czy to książka, czy to film, czy też płyta – też się nie krępuj!

My tu wszyscy mamy coś pominięte :D

jestKultura nie ocenia. jestKultura rozumie :)

Ciao,

Andrzej Tucholski

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Mam na imię Andrzej. Jestem psychologiem biznesu i strategiem od skuteczności, a także pisarzem i scenarzystą.

Znajdujesz się teraz na mojej stronie domowej, z której możesz przejść do bloga, YouTube’a, na jeden z moich podcastów, na konto na instagramie, a także znajdziesz tu zapis na newsletter i przejście do sklepu z moimi książkami i kursami.

Życzę dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies