Autor: Andrzej Tucholski | 16 stycznia 2014 | Komentarze:
Tematy:

Jak się uczyć? Poradnik skutecznej nauki

Kojarzysz te cudowne popołudnia, podczas których nawet odmalowanie własną twarzą sufitu w kuchni wydaje się ciekawszym pomysłem niż przejrzenie książki przed egzaminem? Sądzę, że tak:) Dowożę zatem rozwiązanie!

Przygotowanie techniczne

Zgodnie z psychologią poznawczą, cały proces uczenia się czegokolwiek zaczynamy od odpowiedniego (lub nie) ukierunkowania naszej świadomej uwagi. W ekstremalnym uproszczeniu możesz myśleć o niej jak o światełku latarki. Wyobraź sobie teraz dwie alternatywne sytuacje dziejące się w totalnie ciemnym pokoju. W jednej przy pomocy latarki szukasz na białej ścianie czerwonych kropek. W drugiej szukasz wielokolorowych kropek na ścianie pomalowanej w tęczowe, krzywe jednorożce. A promień latarki miga i się chwieje.

O ile opcja druga jest stanowczo bardziej techno, to chyba lepiej sobie poradzimy z tą prostszą :)

Stąd nacisk, który chcę położyć na odpowiednie wyczyszczenie wszystkich (nawet potencjalnych!) dystraktorów. Z ich malejącym poziomem rośnie efektywność czasu poświęcanego nauce. Jest też trochę mniej komfortowo co chwilę przeskakiwać w prokrastynację :)

A więc:

Posprzątaj pokój i biurko. Chaotycznie ułożone rzeczy to niesamowity rozpraszacz. Umysł lubi mielić w tle podobne pierdoły, szczególnie jak się nudzi nad podręcznikiem

Wyśpij się wcześniej. Śpiący umysł to głupi umysł.

Przygotuj wszystkie materiały. Ja wiem, że przerywanie nauki co kwadrans, bo „jej, gdzie leżą te notatki” to słodki pomysł, ale nie wpływa korzystnie na cały proces :) Warto zawczasu mieć na biurku stos wszystkich posiadanych kserówek a na komputerze otwarte wszystkie trzy pliki pdf z notatkami

Przygotuj dokładny plan nauki. Może być luźny, ale niech ma formę kwadracików do odhaczania. Wtedy się fajnie czuje progres :) Koniecznie jednak przed przygotowaniem takiego planu przeczytaj akapit „przygotowanie psychicznie” trochę niżej w tym wpisie

Ustaw sobie w pobliżu biurka wodę/yerbę/kawę/kanapki/owoce/karczochy czy cokolwiek tam innego lubisz wsuwać. Każda wycieczka do lodówki mniej to jeden przeczytany akapit więcej :)

Uważaj na katowanie organizmu chemikaliami z żarcia. Z niewiadomego mi powodu uwielbiam uczyć się przy słodkich napojach gazowanych typu Cola, ale podobny rollecoaster cukru, kofeiny i innych pierdół nie jest najlepszym pomysłem na świecie. A już szczególnie w trakcie sesji

Przewietrz pokój. A potem wietrz go znowu co każdą godzinę. Świeże powietrze to najlepszy przyjaciel studenta

Ubierz się wygodnie i ciepło. Uciekające z ciała ciepło to niesamowity demotywator. Jak już się tak po cichu na przełomie 2-3 godzin uczenia niechcący wymrozimy to potem nawet prysznic z dwoma kocami nie da rady. Pojawi się senność, pojawi się niechęć. Lepiej przeciwdziałać

– Dopóki Cię to nie meczy, dbaj o bardzo dobre oświetlenie pokoju. Jak światło zacznie Cię drażnić to masz od razu pierwszy sygnał, że psychika już Ci ciągnie na oparach energii :)

Wymyśl zawczasu wszystkie inne wymówki jakie Twoja psychika może próbować Ci podrzucić w trakcie nauki i zaadresuj je prewencyjnie już teraz. Jeśli dziwnym trafem zawsze w trakcie nauki chce Ci się zjeść podsmażany serek i zielone pesto to postaw je na stoliku już na wejściu

– [Opcjonalnie] Wybierz odpowiednią muzykę. Najlepiej powtarzalną, bez słów lub w obcym języku, w miarę przewidywalną i pobudzającą. Najlepiej klasykę. 8-bitowe loopy z indie gierek też dadzą radę:) Chociaż ja najbardziej cenię sobie teraz fioletowy szum.

– [Opcjonalnie] Zablokuj fejsa jakąś sprytną appką. Ale to takie trochę rozwiązanie dla mięczaków. Jak się ma coś zrobić to trzeba to po prostu zrobić i tyle :)

Przygotowanie psychiczne

Pokój wywietrzony? Kanapki są? Szczurek nakarmiony a komiksy chwilowo leżą grzecznie na półce i nawet niespecjalnie kuszą? Dobra, pora na odpowiedni mindset :-)

Zapomnij o ambicji. Nie ma nic bardziej demotywującego niż niedotrzymywanie założeń własnego planu. Dlatego dobrze jest zrobić go z większą tolerancją na błędy. Testuje to regularnie wielu pisarzy – twórcy o dziennym minimum napisanych słów przekraczającym 2000 piszą średnio o wiele mniej niż twórcy o dziennym minimum na poziomie 700.

Zaplanuj od razu przerwy. Razem z graniem i spaniem :)

Zastanów się po co Ci ten egzamin. Nie, odpowiedź „po nic” nie jest prawidłowa. Skoro “po nic” to rzucaj studia i tyle

Nie rób przed nauką niczego mogącego wywołać silne emocje. Potem możesz się z nich tak łatwo nie wykaraskać. A emocje niepowiązane z samym procesem nauki nie są znowu tak bardzo przydatne.

Stwórz psychiczną bańkę dla nauki. To co robisz przed nauką zrób i zamknij przed, to co ma Cię spotkać jutro wywal z głowy aż do jutra. (Pomaga w tym wypisanie sobie konkretnej listy to-do na kolejny ranek.)

Warte uwagi triki pamięciowe

To, że należy materiał powtarzać to akurat każdy wie, więc sobie daruję :)

Co ciekawe – bardzo dobrze na proces osadzania się wiedzy w naszej pamięci długotrwałej wpływa jej “nawarstwianie”. Im więcej dany obiekt (np. schemat działania jakiejś formy oligopolu albo skład chemiczny kwasu octowego) ma powiązań z innymi tematami, dziedzinami, kwestiami i pomysłami tym szybciej będą do niego potrafiły dotrzeć w razie potrzeby nasze dzielne neurony. Do przemyślenia przy projektowaniu metody notatek.

Prywatnie doradzam też zacząć uczenie się od pobieżnego przeczytania jakiejś podstawowej partii materiału (jeszcze bez notatek), bo wtedy zarówno pierwsze prawdziwe uczenie się będzie od razu pierwszym powtarzaniem, ale też i Twój umysł będzie miał fajniejszą robotę przy wymyślaniu wewnętrznej hierarchii dla informacji.

Proces uczenia się

Tutaj zaczynają się schody, bo parafrazujac moją przyjaciółkę, z procesem uczenia jest jak z tyłkiem – kazdy ma wlasny:)

Dlatego też w ramach tolerancji dla różnic indywidualnych, zostawię ten fragment wpisu bez dalszego rozważania. Mam znajomych, dla ktorych najlepiej dziala powtarzanie na głos. Inni chodzą. Inni rysują mapy myśli. Ja rafinuję. Przepisuję slajdy, notatki i skrypty tak długo, aż cały materiał mieści się na jednej kartce A4. Z reguły wymaga to dwóch lub trzech  przeleceń przez całość i jest trochę czasochłonne, ale jeszcze nigdy mnie nie zawiodło.

Trzeba tylko wiedzieć, co lubi się najbardziej.

Mam nadzieję, że Ci się ten wpis przyda! I życzę samych dobrych ocen :)

Ciao,

Andrzej Tucholski

Bądźmy w kontakcie:
  • Co do procesu uczenia się. Każdy człowiek w taki sam sposób połyka pokarm, wędruje on od ust do żołądka. Te same obszary w mózgu odpowiadają za mowę i ruch. W tą samą stronę zginają się kolana.
    Tak samo jest z pamięcią, w identyczny sposób zapamiętujemy. Jednak istnieje wiele różnych filozofii mówiących często sprzeczne rzeczy. Warto też nauczyć się jak się uczyć, nie tylko do egzaminu.

    • Nie każdy pochłania wiedzę tak samo – łatwe do zaobserwowania w ciągu 17 lat nauki :) I nie każdy ma takie same możliwości, niestety.

      • Podaj 10 argumentów :)

        • Ja mam parę. Psychologia różnic indywidualnych, wychowanie, tło kulturowe, przyzwyczajenia, dotychczasowe doświadczenia, przeświadczenia, nie chce mi się dalej grzebać w głowie. Poczytaj, wróć, pogadamy :)

          • No tak, czyli zrobić ze mnie ignoranta. Mówię o nauczeniu się przykładowo jakiegoś jednego, mierzalnego kawałka informacji – mitoza/ mejoza, słówek na angielski itd.
            Ograniczenia w tym wypadku wynikają głównie tylko z przekonań na temat swoich umiejętności.
            Proces zapamiętywania jest zawsze identyczny.

          • Karolina

            Samych modeli pamięci w psychologii poznawczej jest dość sporo i nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz, że proces zapamiętywania jest zawsze identyczny. Tak naprawdę ogromnie trudno jest jednoznacznie udowodnić, że w ten oto konkretny sposób przebiega zapamiętywanie. Powiem więcej, proces zapamiętywania jest u każdej osoby INNY. Wynika to z wielu rzeczy, o których napisał już trochę Andrzej. Człowiek to nie tabula rasa przecież. Prosty przykład – ja znam hiszpański a moja koleżanka nie. Obie uczymy się włoskiego. Jasnym jak słońce jest, że ja się nauczę go o wiele szybciej, bo do hiszpańskiego jest podobny i wiele słów oraz struktur gramatycznych będę natychmiast kojarzyć, nie będę potrzebować tylu ćwiczeń co ona itd.

          • Włoski powiadasz? Polecam poczytać i obejrzeć w akcji Luca Lampariello, taki włoski poliglota, który zresztą mówi też po polsku.

            Okay, nie napisałem precyzyjnie o co chodzi, więc wylewacie na mnie różne pomyje.
            Niezależnie, od tego kto co lubi, bo jak wiadomo wszyscy lubimy różne rzeczy, da się wyodrębnić pewne prawidłowości jeśli mówimy o pamięci.
            Na przykład to, że im bardziej coś jest dla nas interesujące, tym szybciej się tego nauczymy.

            Dlatego np. czytanie Harry Pottera po angielsku da komuś lepszy efekt niż czytanie Ostatniego Mohikanina. Granie w jakąś grę będzie lepsze, niż książka do gramatyki. Podrywanie lasek z wymiany da więcej niż 8 klas niemieckiego.

            Inna sprawa – powtórzenia, niezależnie, czy będziemy coś powtarzać przepisując, odsłuchując, oglądając, to jeśli będzie ono w odpowiednim odstępie czasu, da lepszy efekt niż w innym, nieefektywnym odstępie czasu. Krzywa zapominania. Są na to nawet wzory matematyczne polskich naukowców badających ten proces :).

            Jeśli dostarczymy odpowiedni, jakościowy input, to będziemy mieć lepszy efekt niż, ktoś kto czyta najlepszy podręcznik na rynku. Dlatego, ktoś znając 2000 słów w danym języku, może lepiej się dogadywać niż ktoś, kto zna ich 4000.

            Poziom wyjaśnienia.

            To są tylko marginalne przykłady.

          • Karolina

            Nie wiem kto tu wylewa pomyje i nie chce przyznać się do błędu? :) Co do technik zapamiętywania to oczywiście, że są różne tricki, które ułatwiają ten proces. Myślę, że otwartych drzwi nie trzeba wyważać i wyodrębniac prawidłowości, naprawdę :) A tak już zawodowo to polecę Ci książkę Jagodzińskiej – Psychologia pamięci. Cała masa psychologów już się problemem zajmowała.

          • Albo Jagodzińska albo w ogóle Maruszewski na start.

            Jakubie, Ty się nie obrażaj, tylko naprawdę pójdź poczytać i wróć i pogadamy. To nie jest robienie ignoranta, tylko zachęta do fajnej dyskusji :) Wydaje mi się, że wiem co próbujesz przekazać tym swoim powtarzanym “każdy uczy się tak samo”, ale to jest tak samo nic nie mówiąca generalizacja co “wszyscy jesteśmy ssakami” :)

          • Amicus

            Marię Jagodzińską, Psychologia pamięci. Badania, teorie, zastosowania, miałem przyjemność czytać, ale czy mógłbyś podać pełny tytuł Maruszewskiej, bo mi nic nie mówi, a chętnie do niej także bym zajrzał :)

            Amicus

          • Tomasz Maruszewski – “Psychologia Poznania” & Nęcka, Orzechowski, Szymura – “Psychologia Poznawcza”. Moje dwie główne lektury ostatnio, czasem język jest trochę zbyt naukowy, ale generalnie przyjemne wejście w temat :)

        • 1) Słuchowcy
          2) Wzrokowcy
          3) Czuciowcy
          4) Indywidualna pojemność mózgu
          5) Różnice w inteligencji
          6) Genetyczne uwarunkowania i zdolności (tak, sa tacy którzy matmy nie ogarną ni cholery)
          7) Uwarunkowania kulturowe
          8) Doświadczenia (bo tata był lekarzem, ja też chcę i nie muszę znać opracowania ‘Lalki’)
          9) Przekonania (bo nie chce i koniec)
          10) I na sam koniec – chęci ;)

    • Guest

      Czyli np. podział na słuchowców i wzrokowców (jeśli chodzi o uczenie się) to mit? No to łatwo go obalę, bo w życiu nie nauczę się czegoś słuchając ;d

      • A jak nauczyłeś/aś się polskiego? :)

  • A ja akurat siedzę nad notatkami i Facebook skutecznie mnie od nich odciąga :P

  • Ola

    Mnie z kolei jutro czekają dwa zaliczenia, a co robię? Nie mogę się oderwać od nowej książki. I Facebooka (chyba faktycznie jestem jakimś mięczakiem). I uświadamiania sobie, w jak wielkiej dupie się znalazłam :)

  • venedie

    Co to za aparat na zdjęciu?

    • Nie mam pojęcia. Ostatnio biorę fotki z Unsplash.com bo mają najlepszą polisę użytkowania fotek w necie jaką kiedykolwiek widziałem :) Zależy mi na klimacie i temacie, nie detalach.

      • venedie

        Haha, myślałem, że Twoja fotka :-) Przy okazji sprawdzę ten serwis.

  • Paweł Meus

    Jeżeli potrzebuję wyższego poziomu koncentracji podczas pracy, to włączam sobie tą stronkę: http://simplynoise.com/ (pisałeś o fioletowym szumie, ja korzystam z białego. Pojęcia nie mam jaka jest między nimi różnica). A co do samego procesu przyswajania wiedzy, to technika pomodoro (nie jestem pewien, być może to Ty kiedyś o niej pisałeś) jest naprawdę niezła – zakreślenie horyzontu czasowego, w którym uwaga pozostaje skupiona, z obietnicą przerwy po 25 minutach w moim wypadku działa naprawdę nieźle. Wiadomo, jak coś ma koniec, to łatwiej o mobilizację, niż w przypadku postanowienia “uczę-się-cały-dzień-non-stop”. Ale to subiektywna kwestia.

    • Ja właśnie jestem wyjątkiem – wolę osiem godzin ciurem niż takie przerwy :)

    • Przy tych szumach naprawdę można się lepiej skupić? :O Pierwszy raz mam z tym do czynienia.

      • Brązowy jest wykorzystywany do terapii i uspokajania, biały i fioletowy do różnych form skupiania uwagi. Ja nie bardzo lubię pracować w ciszy (chyba że wpadam w niesamowity flow), a muzyka nie zawsze pomaga. Dlatego wygaszam nadmiar rozproszenia jednolitym dźwiękiem :)

        • Paweł Meus

          Mam podobnie, jednolity dźwięk skutecznie tłumi odgłosy dobiegające z otoczenia i wycisza zbędne myśli. Oczywiście na słuchawkach, bo imho na głośnikach większego sensu to nie ma :)

        • Jeśli macie za pazuchą jakiś fajny artykuł na temat różnych szumów i ich działania, to koniecznie podlinkujcie, z chęcią poczytam :)

  • niezasypiaj.wordpress.com

    Ja zawsze najbardziej lubiłam uczyć się w nocy, kiedy absolutnie nic ani nikt mnie nie rozpraszał. Dzieliłam materiał na części i po wstępnym ogarnięciu każdej opowiadałam sobie na głos to czego się nauczyłam. Często wtedy łaziłam o pokoju:P

  • kolejny świetnie napisany poradnik! i motywujący!

  • Guest

    Mam takie studia, że bardzo rzadko udaje się zrobić coś do przodu… No dobra, rysować mogę systematycznie. Ale wszystkie inne projekty zmieniają się z tygodnia na tydzień i człowiek mimo dobrych chęci niemal zawsze musi zaczynać wszystko od początku. Problem pojawia się gdy tych przedmiotów jest koło 4, 5… :( Mało rzeczy do nauki, dużo projektów do oddania. Szans na wyspanie się fizycznie brak. Dlatego znalazłam kilka sposobów i muszę stwierdzić że dają radę. Zamiast co godzinę wietrzyć pokój idę raz dziennie pobiegać. To “resetuje” umysł, podkręca i dodaje energii – dużo łatwiej się skupić. Woda, woda i jeszcze raz woda! I przede wszystkim staram się nie zmieniać trybu dnia w trakcie sesji, jem o tych samych porach, to samo co zwykle, ćwiczę o tej samej porze, a przerwy w ustalam w momentach w których zwykle nie robię nic szczególnego. I to (mimo minimalnej ilości snu) naprawdę działa! Organizm nie doznaje podwójnego szoku, a z dwutygodniowym brakiem snu radzi sobie całkiem nieźle.

  • Klaudia Zegiel

    Myślę sobie: zaraz zacznę się uczyć (jako że ze mnie raczej sowa…), tylko sprawdzę pocztę – a tam mail od Ciebie. Także teraz to już nie mam wyjścia, ogarniam biurko i do pracy :) dzięki za “kopniaka”!

    • Natalia Kalamon

      Miałam dosłownie tak samo, było właśnie “o jeszcze tylko wyślę maila i sprawdzę tu i tam” ! Czas zbierać się do notatek :)

  • Dawid Róż

    http://open.spotify.com/user/spotify/playlist/0ExbFrTy6ypLj9YYNMTnmd Spoko playlista do nauki. Ponoć muzyka klasyczna odblokowuje drugą półkule mózgu ;)

    • Błażej Katarzyński

      a która jest ta pierwsza?

      • Dawid Róż

        Dobre pytanie :D

  • Przepisywanie! Czyli nie jestem jedyna, która to robi! :D

  • Ja nie mogę się powstrzymać od zostawiania wszystkiego na ostatnią chwilę. Ale na taką ostatnią, ostatnią. Wcześniej nawet gdy mam tydzień lub miesiąc wolę grać w diamenty i inne klocki. Np. gdy miałam obronę o 14:00, to prezentację skończyłam robić o 12:00 tego samego dnia. Chyba przeklinanie na samą siebie daje mi takiego kopa z adrenaliny, że daję radę potem na całkiem spoko wyniki :D

    • Podoba mi się ten styl. Groźny, ale spektakularny :D

      • Nie polecam. Podczas sesji cały czas chodzisz wszędzie wkurzony na samego siebie. I powtarzasz, że to był ostatni raz i koniec z takimi wygłupami!
        …no ale potem faktycznie przechodzi :D

    • Kasia

      Ha! Jakbym widziala siebie :D kazdy jeden egzamin, praca do oddania…pisana dzien lub noc wczesniej. O dziwo, jestem jednym z najlepszych studentow na roku. Jednakze funduje sobie bankowy zawal serca przed 30-stka, tym bardziej, ze studiuje ‘zagranico’, w obcym jezyku, ktorego wciaz sie ucze i jest to dodatkowy czynnik stresogenny…Pewnie prace magisterska tez zaczne pisac dzien przed, ten typ tak ma. :D

  • vucibatina

    Też przepisuję, skracając, zmieniając na własne słowa, dochodząc od słów-kluczy – do dzisiaj byłam pewna, że tylko ja tak robię ;) (Zawsze mnie pytają po co tak, skoro przecież na zajęciach notuję na lapku i mam slajdy od wykładowcy). Jak dobrze wiedzieć, że jednak to powszechny sposób, choć może nie najpopularniejszy:)

  • Malina M

    Wstęp jest mistrzostwem! Dzisiaj dosłownie te same zdanie wypowiedziałam do koleżanki, że to o wiele przyjemniejsze! Andrzej cóż to za podsłuch ;)

  • Nie, nie, nieee to jest zły, niedobry wpis! :((( Idę coś zjeść/ wejdę na kolejnego bloga/ facebooka/ o mam jeszcze nową książkę

  • Na mnie też przepisywanie działa najlepiej. Jednak jest strasznie czasochłonne…

  • Oczywiście, że czytam ten wpis, bo mój wzrok woli być skierowany w stronę monitora niż notatek. Oczywiście, że ponad połowy tych porad nie stosuję i wychodzę na tym jak….
    Ale! Obiecuję poprawę :3

  • Zabrzmię jak stary piernik, ale uczcie się, póki macie na to czas i możliwości. Potem będzie szara (lub nie, jednak to i tak bez różnicy) rzeczywistość pracy/podróży/robienia innych ciekawych rzeczy i jeszcze zdążycie zatęsknić za nauką do egzaminów :-)

  • ‘dystraktorów’ heh ;)

  • Aleksandra Wójcik

    Po 5 latach studiów, w których miałam tony materiałów do nauki, największą nauką jaką posiadłam jest umiejętność samej nauki i świadomość jak mam ze sobą postępować, aby uczyć się wydajnie.
    Najpierw czytam, marzę po książce, następnie robię notatki – sama esencja materiału, którą, czytając kilka razy, wkuwam na pamięć, potem znowu czytam książkę, następnie, to ulubiona część (nie tylko przeze mnie ;-)) pytam najbliższych znajomych, kto potrzebuje pomocy w nauce – i komuś, kto to lubi, opowiadam, on powtarza, więc słucham – i tak sobie radośnie lecimy. Ucząc się z jedną z lepszych koleżanek wyuczyłysmy się przyjaźni. :-)

  • A ja juz zapomnialam jak to jest “uczyc sie” Heheh chociaz pol roku temu zdawalam swoj ostatni egzamin! :D W Hongkongu bylo tak ze nie mozna bylo miec wymowki byl taki nawal, ze jak sie nie zabralam od razu z kopyta to wiedzialam, ze bym nie zdazyla ze wszystkim. Im wiecej egzaminow, pracy i innych tym czlowiek sie bardziej mobilizuje. Wymowki sa wtedy jak jest na nie czas.

    • Błażej Katarzyński

      “Wymówki są wtedy, jak jest na nie czas.” – dziękuję za mądrość życiową :)

  • Ach cudowne lata studiów. Z przyjemnoscią wspominam ale jednak nie miałabym ochoty powtórzyć.
    Co to tych notatek szkoda w sumie, że nie wpadłam na tą metodę. Trzy lata zajęło mi wypracowanie swojej i w końcu najlepsze wyniki i łatwość w zapamiętaniu osiągałam mapą myśli. Mało notek, łatwo przejrzeć i dużo pracy mózgu nad skojarzeniam które budowały wiedzę :) Pamiętam, że znajome na studiach nie mogły się nadziwić jakim cudem ja coś zapamiętuje z takich notek robionych na zajęciach a nie z książek :)

  • Przede wszystkim – absolutna cisza i porządek na biurku. U mnie działa robienie notatek z książek/podręczników, a nie uczenie się bezpośrednio z nich; muszę sobie to wszystko napisać swoimi słowami.

    • Amicus

      Ja mam podobnie. Muszę mieć absolutną ciszę, wręcz sterylną ;) Każdy szmer mnie dekoncentruje i rozprasza …. , ale za nim przystępuję do nauki wietrzę pokój. Uwielbiam bardzo chłodne powietrze w pokoju. Punkt ten najlepiej sprawdza się zwłaszcza zimą ;) Muzyka w moim przypadku jak najbardziej jest nie wskazana. Porządek na biurku …., nie u mnie. Ja wręcz tonę w bałaganie notatek. Są one wszędzie. na biurku, na ścianach, na podłodze, gdzie tylko mogę je utknąć w wolnym, widocznym miejscu. Absurdalnie w tym bałaganie się najlepiej odnajduję, niż miałbym mieć porządek. Też robię notatki z książęk, ale je przekształcam w rysunki, tabele, wykresy itd. Łatwiej przychodzi mi zapamiętywanie rysunków wzrokowo, bo potem w myślach jestem w stanie je odtworzyć, jak zdjęcie. Najgorzej przychodzi mi nauka słuchowo, więc z wykładów nic nie wynosiłem, wolałem już przeczytać podręcznik i sporządzić notatki. To też sprawia, że mam problemy z nauką języków obcych …. ;)

      Amicus

  • Lucyna Tomoń

    Po kolejne. W momencie krytycznym nauki (byle nie w nocy!), kiedy zaczyna dopadać Cię stres, przerażenie, że nie zdasz, zmęczenie, jedzenie, dopadną Cię wszystkie rozpraszacze-poćwicz. Chwilę. Albo godzinę. Tak, żeby myśleć tylko o tym, co dzieje się z Twoim działem. Pomaga!

  • Albo pobiegać rano, zimny prysznic i do roboty. Zmęczyć ciało po prostu. Jak dobrze, że jak chce to siadam i już, zamiast motywować się 3 dni.

  • Najgorszy dla mnie jest moment, gdy zasiadam już do nauki, a w głowie nagle pojawiają się migawki z całego dnia, które odciągają mnie od nauki. Czytam coś i nagle orientuję się, że myślę o czymś zupełnie innym i jeszcze głupio się do siebie uśmiecham. W tym przypadku pomaga tylko spacer.

    • ZUZA

      dokladnie

  • Maggie

    Bardzo fajny wpis, Endrju :)

  • zpopk

    Co do warunków uczenia się – nie należy do nich przywiązywać za dużej wagi bo człowiek zamiast się uczyć sprząta biurko, zaczyna słuchać muzyki (ja do muzyki uczyć się nie mogę i tyle – zaczynam jej słuchać ;) dokładnie spisywać listę zadań i pod koniec dnia ma na naukę godzinkę – ale za to jak się przygotował. Studia to rzeczywiście dobry sposób by poznać jakie są nasze sposoby uczenia się. I to nie koniecznie musi być zgodne z poradnikami psychologicznymi. Moi znajomi uczyli się z moich notatek, jak uczyłam się robiąc im te notatki, ucząc się do jednego z egzaminów na historię starożytną praktycznie przepisałam podręcznik – do dziś wiem, że na stronie 42 są 2 literówki. Dla mnie pisanie było zawsze najlepszą metodą – czytanie – dużo gorszą (tzn. czytanie bez robienia notatek). Z kolei moi bracia zawsze uczyli się słuchając – nagrać im wykład i wiedzieli wszystko. Co do warunków – och tu też nie ma zgody. Ja w cichych pomieszczeniach uczyć się nie mogę, bo słyszę własne myśli. Najlepiej uczy mi się w bibliotekach i tramwajach (Boże kiedy ja zakończę edukację!). Ważne jest by poznać własną ścieżkę i umieć znaleźć swoje tempo. A to zależy też od rodzaju egzaminu (na historii do niektórych egzaminów trzeba się uczyć cały rok), rodzaju pamięci (ja każdą definicję wkuję bez problemu nawet jak nie mam pojęcia czego dotyczy), i predyspozycji (och o tym to można długo). A co do ważności egzaminów. Na każdym kierunku studiów jest ten jeden czy dwa egzaminy które zdaje się po nic. I te trzeba też zdać a nie od razu rzucać studia :)

  • Anna

    Studia skończyłam już jakiś czas temu, ale pamiętam jeszcze dobrze jak to było. Chciałam się odnieść do jednego z punktów, które podałeś: MUZYKA. Tak, tak, tak. Ale trzeba wiedzieć jaka. Oczywiście bez słów, bo to rozprasza, człowiek zaczyna słuchać, rozkminiać o co chodzi w piosence, podśpiewywać głośno lub w myślach. No więc jaka muza? Ano najlepiej klasyczna. Ja wiem, że nie każdy lubi, jest w stanie posłuchać i nie zasnąć, nudzi się słuchając takiej muzyki, no ale inaczej się nie da. No bo filmowa odpada. Jazz odpada, bo jest chaotyczny. Blues – zbyt refleksyjny.

    Jeśli chcecie stymulować się muzyką klasyczną, to polecam przede wszystkim muzykę baroku. Bach i Haendel. Jeśli chodzi o Bacha to polecam: Koncerty brandenburskie (wszystkie sześć), Koncert na dwoje skrzypiec d-moll. Jeśli chodzi o Haendla, to sprawdzi się “Muzyka na wodzie”. Dobrze do składanki dorzucić też znane “Cztery pory roku” Vivaldiego.
    Oprócz muzyki baroku dobrze sięgnąć po muzykę okresu klasycyzmu, a szczególnie po Mozarta. I tu mamy spory wybór: Koncerty fortepianowe, “Eine kleine Nachtmusik”, uwertury do oper “Czarodziejski flet”, “Wesele Figara”, “Cosi fan tutte” – ale uwaga: tylko uwertury, innych rzeczy z oper nie słuchamy.
    Jeszcze jedna uwaga: muzyki nie słuchamy na full, powinna sobie lecieć cicho w tle.

    Metoda słuchania muzyki klasycznej podczas wkuwania do sesji jest metodą sprawdzoną przeze mnie empirycznie. Na mnie zadziałała.

    Naukowcy podkreślają również, że chorał gregoriański jest również bardzo pomocny w nauce. Tego nie próbowałam, ale wydaje mi się, że słuchanie chorału to już wyższy level…

    • Ja sobie najlepiej radzę właśnie przy chorałach albo Rachmaninowie :) Mnisi gwarantują mi niesamowite skupienie, Siergiej za to – energię!

      • Anna

        No, no… A co powiesz na “Nieszpory” Rachmaninowa?

        Jeśli chodzi o chorały, to szacun. Sama śpiewam właśnie taki rodzaj muzyki i wiem jak jest trudny w odbiorze. Może wpadniesz kiedyś na koncert?

        • To jest moja muzyka tła, raczej nie potrafiłbym jej docenić jako głównej czynności :)

  • corkaalice

    A ja akurat do nauki zawsze ekstremalnie wyziębiam pokój. W zimie całe noce uczyłam się przy otwartym oknie. Jak tylko włączę kaloryfer, od razu chce mi się spać i po nauce – zimno lepsze od kawy!

  • Pani Anna Maria

    Świetny wpis :)

  • Ja pierwsze co robię, to drukuję wszystko co mam wydrukować i wyłączam komputer. Bo nic tak nie pożera czasu jak nagłe oderwanie się od nauki, by ściągnąć coś z maila, co prowadzi do “szybko zerknę jeszcze na….” :)

  • … i wyloguj się z fejsa na czas nauki :)

  • Wygodny dres to podstawa ;)

  • Kacper Gołasz

    Z tym spaniem to różnie, bo tuż przed snem mózg wchodzi na odpowiednie fale (Theta? dobrze pamiętam?) i w takim stanie zapamiętuje absolutnie wszystko – stąd niejako mit o uczeniu się we śnie – dziala nie we śnie, a przed snem – doskonale się tak siedzi na wykładach : )

    Za Zimbardem też, nie warto ustalać taktyki uczenia się na powtarzanie materialu. Materiał trzeba przetwarzać – przydaje się do tego druga osoba, ale możemy mieć wyimaginowanego przyjaciela – tłumaczymy komuś/sobie materiał jaki właśnie czytamy – dzięki temu i dojdziemy do szerszych wniosków i więcej z nich zapamiętamy.

    Co do dystraktorów, cóż – nie uwierzę, że na studiach na egzaminach nie miałeś momentu “kurde, to było wtedy jak gołąb przywalił mi w okno”, kiedy to dzięki dystraktorowi odtwarzasz wszystko niemal fotograficznie : )

    • Iwona

      O tak, ja zawszę udaję, że komuś tłumaczę materiał. Materiał zrozumiany, często oznacza “nauczony” :)

    • Macias

      to tak zwany stan alfa, przed snem i po przebudzeniu :)

  • z nauką mam podobnie – chodzi mi o kompresowanie treści – w końcu jedną kartę A4 łatwiej ogarnąć przed egzaminem niż cały stos notatek – jest to takie przypomnienie materiału hasłami-kluczami.

    u mnie najlepiej sprawdza się nauka w nocy, spokój, cisza, zero rozpraszaczy. w dzień też mogę, ale deadline musi być bardzo blisko, w nocnym zresztą też – wynika z tego tylko tyle, że nie umiem uczyć się za wczasu, jednak deadline to jest ekstra motywator! ;D

    • Ciemna

      ja mam tak samo – przygotowuję się do egzaminu na 2-3 dni przed (zbieram notatki, ksera, teksty. Ale samą naukę zaczynam na ok. 12h przed egzaminem :)

  • Pingback: Reakcję na sesję w social media | Baluk()

  • Eliza Gawin

    Piszesz: “Przepisuję slajdy, notatki i skrypty tak długo, aż cały materiał mieści się na jednej kartce A4.”

    Tez tak robilam i lubie ta metode. Niestety, gdy ja zastosowalam, okazalo sie, ze podczas takiej redukcji bardzo duzo bardzo waznych detali i informacji mi umknelo – nie skonczylo sie to dobrze.

    W czerwcu kolejna batalia a ja jeszcze nie wiem jak sie za nia zabrac :(

  • Pingback: Obcy? Nie tak bardzo. Sposoby na naukę języków | marilabo.pl - blog edukacyjno-życiowy()

  • moth

    Przydatny wpis, drogowskaz. Okazuje się, że do większości “zadań” przed nauką mój mózg aktywuje się sam :D Jednak mam większy problem… Od kilku miesięcy mam poważny problem z zapamiętywaniem, i mowa tu oczywiście o rozumianym tekście czy schemacie. Bardzo dużo mi ucieka, coś diabelsko okrajam albo tworzę jakąś bestię. Sam męczący proces zapamiętywania poprzedza ostatnio problem z układaniem czytanego tekstu gdzieś w głowie. Np. Czytając ten wpis musiałam robić to wolniej niż kiedyś, wracać do słów kluczy, by go rozumieć. Przez to staję się niespokojna i jest jeszcze trudniej.

  • Pingback: Artykuły | Enlightenment()

  • Natina

    Umysł lepiej zapamiętuje obrazy – więc rysujcie. Dużo. I niech te bohomazy będą pierwszymi Waszymi, najbardziej głupimi skojarzeniami. Nauczyłam tak ośmiolatka trzystrofowego wiersza w 15 minut, więc na Was też podziała ;)
    Ja osobiście lubię przeinaczać historię “z polskiego na moje” – do tej pory pamiętam, jak w szóstej klasie wykułam cały temat ze znienawidzonej historii na blachę do odpowiedzi, przepisując treść podręcznika na zasadzie “poszli się lać, sklepali im maskę i zap****olili pół kraju, jakby k***a nie mogli całego”. Mój umysł łatwiej zapamiętuje tego typu rzeczy, bo wydają się być luźne, niezobowiązujące i rozrywkowe.
    Obecnie nie mam problemu z uczeniem się, ale muszę robić notatki nawet wokół tekstu w podręczniku, “przerabiać go” ręcznie. Albo ilustrować :)

  • Adrian blabla

    To najlepszy poradnik świata dzieki ziom :)

  • Maciek

    a ja ostatnio znalazłem ten wpis o edukacji i inteligencji, polecam przeczytać: http://silniejszyty.blogspot.com/2014/10/edukacja-hamuje-inteligencje.html

  • Olin

    Supeprzydatne informacje , ale mam jedną mała uwagę (jako chemik) – “słkad chemiczny kwas octowego” to niezbyt dobre sformułowanie, bo to jeden związek chemicznyc( ch3cooh) a nie mieszanina kilku.

    • A jak powinno być? Chętnie poprawie :)

      • Lange

        Na przykład aldehyd glicerynowy :)

    • Magda

      Nie zauważyłam tego komentarza. Zamiast “skład chemiczny kwasu octowego” proponuję “wzór sumaryczny kwasu octowego”.

  • Ślizgacz

    To zależy, kto jest słuchowcem, kto wzrokowcem, a kto kineastykiem.

    Słuchowiec- Powinien czytać na głos
    Wzrokowiec- Dużo czytać
    Kineastyk- Robić doświadczenia, wykresy

    • Naya Aya

      Zapomniałeś o Dotykowcu ;)

  • Nikola Bednarska

    Jak nazywa sie ta aplikacja blokująca Facebooka?:)

    • Maja Zelmanowska

      ja najczęściej włączam tryb samolot :p

  • Agata

    Bardzo fajny poradnik,ale jest jeszcze jedna istotna rzecz podczas uczenia. Gdy się uczymy nie należy “zastygać w miejscu” tzn. np opierać się na ręce i czytać w bez ruchu. Warto palcem śledzić tekst i czytać na głos, przy takim minimalnym ruchu podczas uczenia się nie chce nam się spać i nie jesteśmy przymuleni. :)

  • Int.

    Chyba jestem przemęczona, bo na widok “oligopola” autentycznie zaczęła boleć mnie głowa :] Za dużo nauki, za dużo…

  • Tpk_Games

    Ja mam bardzo dobrą pamięć krótkotrwałą i nawet przed lekcją jestem w stanie się sporo nauczyć. Oczywiście nie tylko na tym poprzestaje gdyż dodatkowo pisze i przepisuje ściągi. Jedno co wam radze to uczyć się uczyć ale przed samym zdawaniem odłożyć książki – gdy się za dużo razy będzie powtarzać to tylko się zapomnij i nic wam z tego nie przyjdzie.

  • aga

    swietne rady , tylko trzeba mieć motywato do nuki czas i materiały . pozdrawam aga

  • Ciekawy

    Czy kiedykolwiek gdzieś robiono badania na grupie osób by sprawdzić ile maksymalnie są wstanie nauczyć się w ciągu roku? Wszyscy dają porady ale nikt nie odpowie:Ile można się w ten sposób nauczyć np. w miesiąc. Jeżeli można sprawdzić w ile sekund przebiegnie dorosły człowiek 100 metrów i wyciągnąć średnią z wyników biegu wielu osób.To i można sprawdzić ile mózg ludzki jest wstanie zapamiętać w rok.Przecież te neurony działają/łączą się z jakąś stałą prędkością.

  • Bardzo dobre rady. Do tego wszystkiego można by jeszcze dodać kilka technik pamięciowych (szybkie zapamiętywanie dat, wzorów, listy słów itp.), aby uczyć się efektywnie. Tzn. aby można było spędzić mniej czasu na nauce, ale za to żeby więcej zostawało w naszej głowie (i na dłużej). A co do motywacji – trzeba mieć silne “dlaczego to robię”, czyli po co w ogóle się czegoś uczę. Po motywację zapraszam też na mojego bloga http://pozytywnykop.pl :)

  • Rain Kresnik

    Po przeczytaniu od razu mam więcej chęci. Dobre rady wykorzystam. Tym bardziej, że od roku mam takie problemy z zapamiętywaniem, że kiedyś 20 minut i nauczona, a teraz godzina i prawie nic.

  • Paulina

    Świetne rasy i na pewno je wykorzystam ;)

  • Kasia

    Bardzo sympatycznie, ciepło napisaleś. Dziękuję :)

  • Krzysztof

    Dziękuje Bogu że na ziemi są osoby bardzo inteligentne
    Mam ważny sprawdzian jutro z Polskiego i mam nadzieje że z twoją pomocą dam radę !

  • dorkoagusia

    Tak bardzo fajnie napisane ale jak nie pomorze to co w tedy?

  • EdYTA

    Wówczas dzięki temu napisałam sprawdzian z fizyki rozszerzonej na 6 wow

  • Adam

    U mnie bardzo sprawdziła się hipnoza w kwestiach nauki. Nie chodziłem do hipnotyzera, tylko sam szukałem informacji jak wdrażać autohipnozę, różne techniki relaksacyjne itp. Jest zresztą dużo gotowych nagrań hipnozy przeznaczonych do relaksacji, nauki itd. Można też samemu nagrywać sobie takie sesje.

  • Guzialo

    Mam okropny problem- orzez najbliższe dwa tygodnie mam do napisania 2 egzaminy, kolokwium i 3 połówki, przez co cały czas chodzę zdenerwowana i jak zabieram sie do nauki to nie potrafię sie skupic bo mysle o tym, jak tego wszystkiego duzo i demotywuje sie myśląc ze nie dam rady. Przez co faktycznie nie dam rady, bo sie nie ucze. Innymi słowy przez zbyt duża ilość rzeczy do nauki nie moge sie uczyc. I żadna metoda mi nie pomaga. Czytam wszystko pobieżnie, potem nic nie pamietam.

  • kanisterniak

    Ale przyjemny tekst.
    Nic tylko sie uczyc :)

  • ZUZA

    Moim zdaniem bardzo wazne do nauki jest skupienie, Mam 14 lat i chcę byc w przyszłyszłosci nauczycielką języka polskiego wiec musze sie dobrze uczyć. Mam jutro
    KANGURA I KARTKÓWKĘ Z HISTORII I CHCE MI SIE UCZYC ALE NIE HCCE MI SIE; (to jest problem…)
    i za bardzo nie wiem jak mam sie wziąc, nie bede ciagle zarła i pila bo to bez sensu…
    A innej metody nie znam…. wszystko mnie kmusi by sie nie uczyć, nawet 1 z 10 w tv, chodz tego nie znosze…..
    Kupiłam dzis za 14 zl zeszyt aby mi pomogł w nauce ale tak sie niestety nie dziej poniewax juz mysle… po co mi on? a jest mi potrzebny!
    ZUZA

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i miło mi Cię tu widzieć!

Jestem dyplomowanym menedżerem i magistrem psychologii biznesu.

Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce.

Prowadzę bloga i kanał video poświęcone strategiom projektowania fajnego, udanego życia.

Organizuję polecenia #NiedzielaDzielenia, serię #SąSuper oraz akcję SHARE WEEK.

Przygotowuję kawę w Sekretnej Kawiarni oraz ukrywam przed światem Tajemną Listę.

Facebook

Na fanpage wrzucam informacje o nowych premierach i statusy tak długie że same powinny być artykułami. Uwaga: polecam dużo fajnych ludzi i często zachęcam do chwalenia się.

YouTube

Od czasu do czasu montuję na statywie kamerkę i opowiadam jej coś o skuteczności, podejmowaniu decyzji lub stoicyzmie. Uwaga: bywa nieostro, bo sporo macham rękoma.

Instagram

Kulisy mojej pracy, ładne ujęcia Warszawy, spore ilości książek, kawy i podróży archiwizuję amatorskimi fotkami na Instagramie. Uwaga: zdarzają się selfie.

Instagram

Pierwszy raz?

Prowadzę tego bloga od 2009 roku. Opublikowałem tu ponad 1000 wpisów. To dużo treści, więc przygotowałem dla Ciebie drobne wsparcie. Przeczytaj o czym jest to miejsce, kim jestem ja i od czego warto zacząć lekturę na specjalnej stronie powitalnej.

Dołącz do 11 000+ Czytelników
I zapisz się do Tajemnej Listy

Każdy odbiorca newslettera dostaje w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do nowych artykułów
  • skoroszyty Excel pomocne w organizacji życia
  • plakaty i prezentacje z najważniejszymi informacjami

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to blog dla ludzi, którzy chcą więcej. Prowadzony przeze mnie od 2009 roku należy od lat do najbardziej wpływowych w Polsce. Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce. Wierzę, że niezależnie od tego co lubi się w życiu robić, można to robić skuteczniej, spokojniej oraz czerpać z tego więcej frajdy. Nie lubię mówić innym co mają robić, więc staram się korzystać z przykładów z literatury oraz z własnego doświadczenia. Każdy wyciągnie z nich tyle, ile uzna za stosowne.

Informacje

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)