Autor: Andrzej Tucholski | 15 października 2014 | Komentarze:

Jajko droższe niż samochód – Pomorski Szlak Bursztynowy [RELACJA]

[vc_row][vc_column][nectar_slider location=”Pomorskie” full_width=”true” parallax=”true” slider_transition=”slide” slider_height=”600″][vc_column_text]

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]

Są takie rzeczy, o których się teoretycznie “wie” całe życie, ale dopiero zobaczenie ich w rzeczywistości uruchamia pełne zrozumienie. Miałem tak ze skapowaniem kilku abstrakcyjnych pojęć na studiach. Miałem tak z dokładną instrukcją obsługi kosiarki. Miałem też takie olśnienie, gdy zobaczyłem jak *NAPRAWDĘ* wygląda cały proces stojący za malutką, bursztynową bransoletką na Jarmarku Dominikańskim :)

Innymi słowy: zabieram Was na wyprawę po Pomorskim. Jesienią, bo to jedna z moich ulubionych pór roku.

Będą odważne pozy z ubijaczką do jajek, będzie szlifowanie prehistorycznej żywicy na połysk. Powinna się też pojawić mapa Polski, na której nie ma ani jednego skrawka terenu. A także odrobinka zdrowej, koleżeńskiej agresji toporem :D

Zacznijmy z grubej rury: BURSZTYNEM!

Widzicie tego kolosa?

Jakieś CZTERDZIEŚCI MILIONÓW LAT TEMU był zwykłą, lejącą się z drzewa żywicą, z której musiały po baraszkowaniu czyścić łapy pra-lemury. W oceanie nieopodal taplały się pra-walenie, po niebie latały pra-nietoperze i wszystko było spoko :-)

Człowieka jeszcze wtedy na planecie nie było, więc żywica z nudów postanowiła zastygnąć i zamienić się w taki oto chlebek, który współcześni nazywają bursztynem. To niesamowicie ciekawy materiał, gdyż:

a) NIGDY nie znajdzie się nigdzie dwóch identycznych bryłek

b) jest bardzo miękki i wymaga wielkiej precyzji przy obróbce

c) jest szlachetny i przepiękny

d) wiąże się z nim tysiąc legend i jeszcze więcej wierzeń :)

W średniowieczu noszony głównie przez służbę, od niedawna stanowi jeden z najdroższych materiałów jubilerskich całego świata. Cena bursztynowej biżuterii premium skoczyła tak wysoko, że przestało być na nią stać Amerykanów :) Dlatego między innymi do dodatkowych zdobień używa się kamieni od… Svarowskiego. Prawdziwych. Po parę tysięcy euro za sztukę :D

Uwieczniłem cyrkonie, ale i tak NAWET NIE WIECIE JAK JA SIĘ WTEDY STARAŁEM NIE KICHNĄĆ :D

Swoją drogą – skoro to blog dla Odważnych Marzycieli, to coś dla Was mam – większość z tych manufaktur powstawała “w dużym pokoju”. Albo w garażu. A teraz sprzedają na światowe rynki cuda warte dziesiątki, a czasem i setki tysięcy euro. Wszystko jest do zrobienia! :)

Obróbką bursztynu, który potrafi być wyceniany wyżej od najnowszych modeli samochodów prosto z salonu zajmują się tacy super ludzie – z charyzmą, finezją. Z ręką tak pewną, że zmieniają nieskładną bryłkę w jajko i potem każda ze średnic zgadza się co do dziesiątej milimetra :-)

Wśród wytwórców znalazła się nawet Czytelniczka jestKultury! Obiecałem, że będzie w relacji, więc oto ona – możecie powiedzieć jej cześć! :D Na zdjęciu uwieczniłem, jak śmieje się z dowcipów Adiego i przygotowuje z wosku matrycę do późniejszego wypełnienia srebrem.

Aha – widzicie tę tablicę z kilkoma setkami matryc?

Mieli takich tablic pięć, jak nie więcej :-)

To niesamowicie trudna robota. W ramach ośmieszania braku zdolności manualnych u blogerów dostaliśmy po bryłce i dano nam wolną rękę co do podejmowanych kroków. Dzięki temu prostemu ćwiczeniu nauczyłem się, że:

a) bursztyn, gdy szlifowany, znika w moment

b) znając wartość bryłki dosłownie można dojrzeć dolary w rozwiewającym się pyle :D

c) stworzenie czegokolwiek ładnego wymaga lat pracy i naprawdę wielkiej precyzji

d) moje dwie próby stoją teraz na biurku obok i są prześliczne ;-)

Bardzo duża część procesu opiera się na wzajemnym zaufaniu. Bryłki, które dano nam do zmasakrowania nie nadawałyby się oczywiście do żadnej światowej jakości biżuterii ;), ale tak naprawdę przed zdjęciem “kory” (to ta “kamienna”, matowa powłoka bursztynu) ciężko jest stwierdzić, co będzie w środku. Mogą być pęknięcia, a może być inkluzja z pająkiem.

Może też być arcydzieło godne muzeum bursztynu ; P

Część druga – wycieczka, ubijaczki i topory

Oprócz zakładów zajmujących się wytwórstwem biżuterii z bursztynu (gorące podziękowania dla Art7 oraz NAC – co ciekawe oba te miejsca miały więcej różnic, niż podobieństw. To pokazuje, że działaniu w sztuce i metalurgii można nadać naprawdę dużo charakteru!) zaliczyliśmy też pierwszorzędne muzea i warsztaty.

Przede wszystkim dojechaliśmy do Malborka. UWIELBIAM zamki, więc moja zajawka na ceglanego molocha osiągnęła zupełny zenit jeszcze na długo przed parkingiem ;-) W środku mieliśmy zaliczyć multimedialne, pełne pokazów i fajnie pokazanych eksponatów muzeum bursztynu.

Jednym z cudów była ta fenomenalna mapa!

Widać Wasz dom? :D

A tak już zupełnie bez żartów – takim “żywym” muzeum bez żadnych biletów czy godzin wstępu, czy też problemów logistycznych jest ulica Mariacka w Gdańsku. Malownicza, pełna malutkich manufaktur i sklepów przy większych studiach produkcyjnych, gwarna i urokliwa. Obowiązkowy punkt każdej wizyty w Trójmieście.

O, a taki był skład naszej wyprawy do Pomorskiego.

Asia ze StyleDigger.com, Karolina z OldFashionedGirl.pl, ta buła z jestKultury…

(fot. Adi Hołda)

… jak zwykle uprzejmy Janek ze StayFly.pl

… czy też Karolina z CharlizeMystery.com, której cięte poczucie humoru jest zdolne, dosłownie, zrobić z dyni dżem.

I to wegański dżem.

(To komplement! :D)

Oprócz blogerów było też grono dziennikarskie, z którego chciałbym szczególnie gorąco pozdrowić panią reprezentującą Focusa. Pomijam już, że uwielbiam to pismo, ale gdyby takie osoby przedstawiać każdemu wieszczącemu “koniec dziennikarstwa” to po tygodniu sesji 1:1 nie byłoby tematu :-)

(fot. Adi Hołda)

A taki portret szczelił mi Adi Hołda. Rozważam profil na fejsie. Discuss.

Pomorskie jesienią

Póki jeszcze jesteście ze mną w tej opowieści, na sam jej koniec, mam ochotę na krótką myśl dotyczącą podróżowania nad morze jesienią. Albo zimą. Albo wiosną, skoro już idziemy porami roku. Ale skupię się na jesieni.

Podróżowanie na północ latem jest w moim odczuciu trochę przereklamowane. To znaczy – czy mając dostęp do czterech fenomenalnych blendów kawy już do końca życia pilibyśmy ten, który nam pokazano jako domyślny? Pewnie tak. Człowiek rzadko wychodzi poza swoje nawyki. Ale z drugiej strony traci się wtedy doświadczenia i smaki związane z trzema pozostałymi blendami.

Nigdzie nie ma spisanej w kamieniu obietnicy, że każda z tych kaw byłaby dla Was najsmaczniejsza na świecie. Być może zimą nad morzem zmarzniecie. Być może idąc do muzeum bursztynu w październiku zmokniecie. Być może wiosną ostro Was przewieje, gdy będzie zwiedzać piękny skansen w Pruszczu Gdańskim. To nie są “oczywiste” wybory.

Ale zarazem – jakie fajne wybory! Byłem w Pomorskim przy każdej pogodzie i w każdą porę roku. Latem jest ekstra. Jesienią jest ekstra. Zimą jest ekstra (morze potrafi zamarznąć do połowy mola!). Wiosną – zgadliście – też jest ekstra.

Wam też to gorąco polecam. Jeśli nie macie kontekstu, który pozwoliłby na jesienną podróż to podrzucam Pomorski Szlak Bursztynowy.

A najlepiej wejdźcie na pomorskie.travel i sami sobie wybierzcie :-)

Ciao,

Andrzej Tucholski


///

PS: Wpis jest efektem współpracy z Regionalną Pomorską Organizacją Turystyczną. Tradycyjna już na jestKulturze, charytatywna składka wynikła z przeprowadzenia na blogu akcji leci dla Fundacji Synapsis. Możecie im pomóc zarówno szerzeniem informacji o ich działalności jak i wpłatami – gorąco namawiam do obu działań!

Jeszcze dzisiaj przerwij stagnację i zmień swoje życie na lepsze!

Proponuję Ci dwie przełomowe książki. „Pomysł na siebie w tydzień” to 21 narzędzi, dzięki którym szybko znajdziesz nową koncepcję na to, co chcesz robić i kim chcesz być. Te wnioski przekujesz w rzeczywistość dzięki „#mikronawykom” – to kompletne narzędzie, dzięki któremu zbudujesz skuteczny system mikronawyków prowadzących Cię przez wszystkie wymarzone plany.

Razem ponad 340 stron wiedzy, narzędzi, ćwiczeń i arkuszy. Zaufało im już ponad 1000 Klientów!

Cześć!
Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem oraz twórcą internetowym.

Pokażę Ci jak duży i praktyczny wpływ na człowieka ma psychologia. A także pogadamy o sposobach na ogarnięcie zabieganej codzienności w taki sposób, by życie było spokojne i bardzo udane. Znajdziesz tu lifestyle'owe tematy (seriale) płynnie połączone z praktycznymi poradami (jak się nie spóźnić przez seriale). Zapraszam!

Rozpocznij ogarnięcie!

Przy okazji, napisałem serial.



Co prawda nie taki prawdziwy, do telewizji, ale za to za darmo. "Umowy Śmieciowe" w formie powieści w odcinkach opowiadają historię Hanny Wróbel. Dziewczyna przyjeżdża do Warszawy do pracy i już pierwszego dnia wszystko idzie dokładnie nie tak, jak sobie zaplanowała. Walczy więc nie tylko o wymarzony etat, ale też z własnymi słabościami. I z sercem. I z przyjaciółmi. I z losowymi problemami. I z pogodą. I, bądźmy szczerzy, ze wszystkim innym.

Życie w wielkim mieście nie jest proste.

Powstaje zatem pytanie: czy starczy jej na ogarnięcie tych wszystkich dramatów kawy?


Obejrzyj Przeczytaj odcinek pilotażowy

Aha, nagrałem też kurs.



Kurs uczenia się dla dorosłych to kompleksowe szkolenie uczące jak się uczyć. 17 lekcji wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować własny system nauki. Dzięki niemu przyswoisz psychologiczne podstawy uwagi i pamięci. Nauczysz się korzystać z najlepszych sposobów na efektywną naukę i technik pamięciowych. Zajmiemy się też motywacją i zachowywaniem spokoju w obliczu wyzwań. A wszystko podane tak, by maksymalizować mocne strony uczenia się w przypadku osoby dorosłej.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs opiera się o moją autorską strategię PROPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

I to nie jeden kurs!



"Ogarnij maturę w tydzień" to kompletny kurs, który dzięki 7 lekcjom wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować system nauki do matur. Dzięki niemu nauczysz się uczyć, rozplanujesz starania, nie zmarnujesz czasu a nawet zrobimy tak, by się za bardzo nie stresować. Każda prezentowana w nim porada została przetestowana wiele razy i pochodzi z mojego doświadczenia, a także jest oparta o naukę. I co najważniejsze - działa. Tak zwyczajnie.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs został objęty patronatem merytorycznym Uniwersytetu SWPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

Pobierz darmowe materiały do ogarnięcia życia
i dołącz do 4 000+ odbiorców newslettera!

Gdy się zapiszesz to od razu dostaniesz w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do najnowszych artykułów
  • 7 plakatów rozwijających materiały z bloga
  • 3 excele przydatne w ogarnianiu życia
  • moją prezentację z TEDx
  • a także kolejne materiały!

Chcę zapisać się do newslettera, a co za tym idzie wyrażam
zgodę na otrzymywanie na mój adres e-mail informacji o nowościach,
promocjach, produktach i usługach Andrzeja Tucholskiego.
Chcesz ze mną współpracować?

Mój blog od lat należy do ścisłej czołówki polskich współprac komercyjnych z influencerami. Zrealizowałem na nim z sukcesem kilkadziesiąt akcji, z których każda wywołała pozytywne reakcje u moich Czytelników oraz zrealizowała postawione przez Klienta cele.

Zawsze jestem gotów porozmawiać o kolejnej, z której potem będziemy dumni :)

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to wielokrotnie nagradzany lifestyle'owy blog ekspercki o psychologii. Prowadzę go od 2009 roku.

Piszę na nim o praktycznym wpływie psychologii na człowieka. I o tym, jak ogarnąć zabieganą codzienność w taki sposób, by życie było spokojne i udane.

Życzę Ci bardzo udanego dnia!.

Informacja

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem - psychiatrą lub terapeutą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!