Głusi mówią, tyle że rękami – Monika Krawczyk opowiada o Kulturze Głuchych w Polsce

 

Mam dziś dla Ciebie absolutnie niesamowity wywiad. Rozmowę z Moniką Krawczyk, młodą, niesamowicie inteligentną i pracowitą dziewczyną spełniającą się przy digitalizacji kultury i jako lektor Polskiego Języka Migowego. Monika nie słyszy. Razem spróbujemy rzucić trochę światła na Kulturę Głuchych :)

Przyznam się, że do rozmowy z Moniką o kulturze i rzeczywistości ludzi niesłyszących wiedziałem naprawdę niewiele. Wystarczy powiedzieć, że nawet w pytaniach raz za razem popełniałem różne gafy, gdyż nie znałem nawet poprawnych określeń. Na szczęście nowo poznana koleżanka była bardzo wyrozumiała i za bardzo mnie nie ganiła:D

Teraz próbuję retrospektywnie zastanowić się, dlaczego nigdy o podobną wiedzę się sam nie postarałem. Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Cieszę się jednak, że dzięki jestKulturze mogę mój własny rozwój od razu przekuć w popularyzację sprawy dalej. Monika podrzuca bardzo dużo fajnych & przydatnych linków – będziemy oboje wdzięczni, jeśli coś z nimi dalej zrobisz :)

To byłby ekstra dobry uczynek na Czerwiec. Taki godzien Kulturysty :>

Oke. Tyle wstępu starczy. Pora na rozmowę! Jest długa, ale bardzo przyjemna.

Szacowany czas czytania: około 10 minut

Andrzej Tucholski: Osoby głuche, niesłyszące, z deficytami słuchu? Które określenie jest najlepiej przyjmowane? Słyszałem już bardzo wiele argumentacji :)

Monika Krawczyk: Na początek podkreślę, że nie można wszystkich ludzi z „wadą słuchu” wrzucić do jednego worka i przylepić im tylko jednej etykietki, gdyż ludzie są bardzo różni. Jest tyle ludzi, ile grup społecznych – spróbuję wyjaśnić pokrótce te określenia.

Andrzej Tucholski: (Kocham to podejście!)

Monika Krawczyk: Osoby Głuche – to są osoby Głuche, przez wielkie G, patrzą na siebie poprzez pryzmat kulturowy, mają swoją własną kulturę, swój savoir-vivre, swoją historię, jedynie co ich odróżnia od reszty społeczeństwa to inny środek komunikacji. Jest to polski język migowy, z którego są bardzo dumni.

Polski język migowy (w skrócie PJM) ma własny słownik, swoją gramatykę – nieporównywalną do gramatyki języka polskiego, posiada warianty (głuchy na północy zamiga inaczej literę „T” niż w środkowej części Polski, w Łodzi inaczej się miga „autobus” niż na pozostałym obszarze kraju) i „związki frazeologiczne” (a jakże!). PJM nie jest ubogim językiem, jest po prostu inny. Niezbędnym elementem świata Głuchych są tłumacze PJM, oni pełnią rolę pośredników między światem głuchych a słyszących, nie są ani pomocnikami czy podporą.

Wewnątrz tej mniejszości językowej są wszystkie osoby (włącznie z osobami, które noszą lub nie noszą aparatów, mają lub nie mają implantów), które są dumne z PJM, swoją głuchotę traktują jako stan normalny. Ja właśnie należę do tej grupy.

Warto zwrócić uwagę, że osoby Głuche nie uznają pejoratywnego określenia „głuchoniemy”, gdyż to oznacza, że są głusi i nie mówią wcale, a to nie jest prawda. Te osoby przecież mówią – mówią przy pomocy rąk :)

W dużym skrócie: osoby głuche to wszystkie osoby z większymi lub mniejszymi ubytkami słuchu, taki ogólny termin; osoby niesłyszące to jest neutralny termin dla wszystkich osób, którzy w jakiś sposób nie słyszą a osoby z deficytami słuchu to z kolei są osoby, na których patrzy się poprzez pryzmat medyczny – te osoby są niepełnosprawne, głuchonieme, mają wadę słuchu i uważa się, że wymagają ciągłej rehabilitacji, by stali się „słyszącymi”.

Jest jeszcze kilka innych określeń – osoby słabosłyszące, późnoogłuchłe, osoby z wadą słuchu, są również takie osoby, które w ogóle nie uczestniczą w życiu niesłyszących, nie znają języka migowego i nie czują, że w jakiś sposób do nich należą.

Andrzej Tucholski: Dziękuję! Zawsze chciałem móc gdzieś się zapoznać z takim przedstawieniem sprawy, dzięki temu nie popełnię więcej żadnego faux pas :) A czy możesz w paru słowach przedstawić moim Czytelnikom swoją osobę? Czym się zajmujesz, co robisz? Co lubisz i z czego jesteś dumna?

Monika Krawczyk: Mam na imię Monika, nie słyszę od dziecka – do dziś nie wiadomo tak naprawdę, co jest powodem mojej głuchoty. Albo różyczka albo choroba, po której zaaplikowano bardzo silny antybiotyk, w wyniku której straciłam słuch. Pochodzę ze słyszącej rodziny. Mówię, ale słabo, nie każdy jest w stanie mnie zrozumieć, językiem migowym posługuję się praktycznie od dziecka, ale naturalnego, polskiego języka migowego nauczyłam się tak naprawdę dopiero, jak zaczęłam naukę w liceum na Łuckiej w Warszawie. Mieszkałam tam w internacie i właśnie tam szybko nauczyłam się naturalnego i pięknego języka, jakim jest PJM.

Pracuję już kilka lat w Bibliotece Śląskiej, digitalizuję zbiory specjalne i śląskie, jeśli ktoś będzie ciekawy, to może zajrzeć na www.sbc.org.pl – tam trafiają dzieła po digitalizacji i korekcie :)

Jestem również lektorem PJM. To jest ta część, którą najbardziej lubię – lubię uczyć PJM ludzi słyszących, cieszę się, gdy oni sami chcą się uczyć, są zainteresowani światem głuchych i chcą poznać ich kulturę. Nadmienię, że dla ludzi słyszących PJM jest językiem bardzo trudnym, gdyż jest językiem innym, niż spotkali do tej pory – muszą przestawić się z kanału słuchowego na kanał wzrokowy. Muszą nagle zacząć używać rąk i przestać mówić. Jednocześnie muszą utrzymywać stały kontakt wzrokowy, co dla słyszących nie jest naturalne.

Sam fakt, że w jakimś tam stopniu poznali i zrozumieli PJM jest dla mnie wystarczającym powodem do dumy.

Andrzej Tucholski: Jak “duża” jest Kultura Migania w Polsce? Wiem o festiwalu Poezji Miganej. Jest więcej podobnych inicjatyw, jak to się prezentuje?

Monika Krawczyk: Nie bardzo rozumiem pytania – co to jest Kultura Migania? Jeśli maasz na myśli ogólnopolski zasięg i jak prezentowane są „dzieła” głuchych – to wszystko dopiero raczkuje, świadomość ludzi słyszących na ten temat wzrasta, głusi wychodzą na światło dzienne. Przez wiele lat pokutowało myślenie, że naturalny język migowy (to jest PJM) odejdzie w zapomnienie i palmę pierwszeństwa przejmie system językowo-migowy, który jest subkodem, dosłownym tłumaczeniem z języka polskiego na język migowy.

Na szczęście tak się nie stało. Jest teraz boom na PJM. Głusi chcą migać w swoim języku, promują na tyle ile są w stanie, dzięki działaniom z różnych stron, między innymi Fundacja Między Uszami, Fundacja Promocji Kultury Kokon, grupa Młodzi Migają Muzykę,  grupa Cała Polska Miga i jeszcze wiele różnych fundacji, stowarzyszeń, których tutaj nie wymieniłam. Jeśli ktoś będzie zainteresowany odsyłam do wujka Google, można też zaglądać do kopalni filmów – Youtube.

Trzeba również wymienić jeszcze jedną rzecz, z której głusi są dumni – GAG (Grupa Artystów Głuchych) – taki zbiór namacalnej kultury artystów głuchych.

Festiwal Poezji Miganej będzie największym wydarzeniem dla świata głuchych – będzie prezentował Kulturę Głuchych – dorobek głuchych na przestrzeni lat, to jest malarstwo, fotografię, poezję miganą, teatr, w ogóle całą kulturę. Jeśli ktoś będzie chciał wiedzieć na ten temat – odsyłam zainteresowanych tutaj.

Andrzej Tucholski: Oj, to mnie niesamowicie ciekawi! W jaki sposób są przygotowywane wiersze? Czy zachowuje się rymy w rozumieniu literackim czy raczej przechodzi w stronę rytmiki ruchu? Taki laik jak ja zupełnie nie umie sobie tego wyobrazić :)

Monika Krawczyk: Po pierwsze – chcę zwrócić uwagę, że PJM to nie jest język polski. Jeśli jesteśmy na przykład na lekcji języka polskiego i chcemy wspólnie z uczniami zinterpretować dany wiersz, to migamy wers po wersie i analizujemy. Przy okazji wspominamy o różnych rodzajach i układach rymów w rozumieniu literackim. Rzecz ma się inaczej w przypadku piosenek – tu zwracamy bardziej uwagę na to, by oddać sens, odrzucamy dosłowne tłumaczenie (patrz: wspomniani przed chwilą Młodzi Migają Muzykę).

Inny przykład, nasz rodzimy Barańczak próbował przetłumaczyć wiersze amerykańskich poetów na język polski – na przykład limeryki, i pojawiły się problemy, gdyż nie do końca oddawały pierwotny sens i zamierzenie autorów amerykańskich. Zawsze trzeba pamiętać, że każdy język jest odbiciem rzeczywistości, w której żyjemy.

Andrzej Tucholski: Niesamowita sprawa – przynajmniej z mojego punktu widzenia :) Ilu ludzi interesują te piękne działania? Ilu jest – nie wiem jak to nazwać – “czujących” się w swojej kulturze Głuchych w Polsce?

Monika Krawczyk: Troszkę szerzej rozpisałam się w pytaniu nt. „kultury migania”. Nie jestem w stanie podać dokładnych danych, ale na pewno takich ludzi nie jest mało – są to osoby głuche, słabosłyszące i nawet słyszące.

Andrzej Tucholski: To świetnie! :) A czy są generalnie w kulturze jakieś rzeczy, które lubisz, że się pojawiają jako wsparcie dla głuchych?

Monika Krawczyk: Bardzo mi się podobają działania, które są realizowane nie tylko dla społeczności słyszących, ale i także biorą pod uwagę, że są inni ludzie, którzy nie są w stanie w pełni uczestniczyć w kulturze – na przykład działania ze strony Fundacji Kultury Bez Barier, fajne inicjatywy są również w Teatrze Polskim w Bielsku Białej. Zapewniają oni napisy i tłumaczy języka migowego – teatr pomału się staje dostępny dla ludzi, to mi się bardzo podoba, takie wielkie LIKE w górę :) Mam nadzieję, że w przyszłości normą będzie to, żeby się wybrać na dowolny spektakl o dowolnej porze i WSZĘDZIE – takie moje ciche marzenie.

Kolejna inicjatywa, na którą warto zwrócić uwagę to napisy, podaję linki: Napisy Dla Niesłyszących oraz Napisy Audiodeskrypcja.

Były również przeprowadzone ciekawe badania – takie ankiety, jak mają działać i w jaki sposób mają być udostępnione napisy – czy konkretne kolory mają być przypisane poszczególnym bohaterom, gdzie mają się pojawiać napisy – na górze, na dole, po lewej czy po prawej i itd., czy mają być tylko w 1 linijce czy w kilku i itp. – podobne do tych.

Andrzej Tucholski: Co powinno się jeszcze zmienić, by pomóc sprawie?

Monika Krawczyk: Pierwsze, co mi przychodzi do głowy – to zapewnianie głuchym tłumaczy PJM. Bardzo często głusi gubią się w świecie słyszących – dla większości głuchych język polski jest językiem obcym, a ich pierwszym językiem jest język migowy. Ja na przykład – często czuję się, jakbym znalazła się w labiryncie i czasami po nitce do kłębka rozwikłam po kolei tajemnice.

Opiszę taki jeden przykład z życia – chciałam sobie sprawić nowy paszport, wchodzę do wielkiego gmachu, a tam ochrona w okienku próbuje na migi wskazać mi drogę do celu. Albo inny przykład – przychodnia, multum ludzi, a ja nie wiem, kto jest ostatni w kolejce, często proszę panią w recepcji, by mi pomogła, myślę, że te przykłady w wystarczający sposób ukazują w jakimś tam stopniu życie głuchych (na całe szczęście życzliwych ludzi jest więcej!) :)

Ale trzeba chwalić – na chwilę obecną w urzędach, szpitalach (nie we wszystkich, ale jednak) są tłumaczenia online, tłumaczenia przez telefon.

Jeśli chodzi o edukację – bardzo ważne są szkoły dla głuchych i nauczanie dwujęzyczne (co prawda, w Polsce nauczanie dwujęzyczne nie jest jeszcze praktykowane, ale trzymam kciuki, by to się stało normą!), bardzo ważne jest również zapewnienie głuchym studentom tłumaczy na wszystkich zajęciach i we wszystkich rodzajach szkół wyższych.

Następna bardzo ważna kwestia – napisy 24 godziny na dobę! Pełny dostęp do informacji to jest prawo każdego obywatela (nieważne w jakiej formie). A ile jest obecnie – można sobie porównać – wystarczy włączyć telegazetę i włączyć 777 i porównać to z gazetą TV na dany dzień tygodnia, można policzyć na palcach, ile jest napisów.

Największą bolączką – jak dla mnie – jest zbyt mało napisów do polskich filmów, jak już są to częściej pojawiają się one w uproszczonej formie, pomijanie kolokwializmów i wielu innych rzeczy, które są charakterystyczne dla filmów polskich (na przykład „Sami swoi” – swoją drogą, to jest jeden z najlepszych polskich filmów). :)

Andrzej Tucholski: Zgadzam się:) To trochę zmiana wątku – czy widzisz różnicę w języku migowym osoby Głuchej a osoby słyszącej?

Monika Krawczyk: Myślę, że to jest bardzo niebezpieczne pytanie – jak wcześniej pisałam: nie można wszystkich wrzucić do jednego worka.

Są osoby głuche, które świetnie migają, widać w nich magię rąk, niesamowitą płynność, a piękna, wyrazista mimika dopełnia całości, są też osoby słyszące (mam na myśli na przykład CODA – Children of Deaf Adults – dzieci słyszące rodziców głuchych), którzy dorównują głuchym, są również osoby słyszące, które migają jak osoby głuche, ale jeden warunek muszą spełnić – mieć częsty kontakt z głuchymi.

Są również osoby głuche, które dopiero uczą się migać, tak jak osoby słyszące (ale przeważnie to osoby głuche szybciej się uczą, przechodzą przez proces inkulturacji – a to dzięki temu, że częściej mają możliwość i chcą przebywać w świecie głuchych, na przykład poprzez zamieszkanie w internacie czy chodzenie na imprezy).

Andrzej Tucholski: I pytanie na koniec – ciekawiło mnie to non-stop odkąd zobaczyłem poniższe nagranie – jak dużo koncertów jest w ten sposób przygotowanych? Wiem o Teatrze Polskim w Warszawie, ale to inna bajka.

(Link do Youtube)

Monika Krawczyk: Szczerze mówiąc – nigdy nie byłam na takim wielkim koncercie, w którym byłby taki fajny tłumacz języka migowego. Muzyka jest dla mnie czymś nieosiągalnym, nigdy nie będzie dla mnie dostępna w takiej formie, w jakiej jest dostępna dla słyszących. Nie brakuje mi tego, bo jakżeby mogło mi go zabraknąć, co nigdy nie było mi dane znać i co nigdy nie było mi zabrane? :)

Kiedyś próbowano mi tłumaczyć muzykę, ale… bez urazy, to tak jak tłumaczyć niewidomemu jak wygląda kolor czerwony:)

Są osoby głuche, które lubią muzykę i słuchają, a jak odbierają – dla zainteresowanych szerzej tutaj. Pragnę jednak nadmienić, iż są głusi wykonawcy – tak, wykonawcy (sic!) muzyki! Pierwsze co mi przychodzi do głowy to Signmark czy Sean Forbes. „Słyszałam” również o chórku, który w całości składa się z głuchych.

Warto obejrzeć jeden teledysk Seana Forbesa, w którym pani w czarnym to Marlee Matlin – głucha, amerykańska aktorka

(Link do Youtube)

Andrzej Tucholski: Jaaa. To jest MEGA szeroki świat, o którym zupełnie nie miałem pojęcia. Bardzo dużo aspektów do poznania, zarówno w sposób konstruktywny (tj. można w realny sposób pomóc) jak i dla czystej przyjemności – jak inicjatywy kulturowe. Dziękuję, że mi go przybliżyłaś :)

Monika Krawczyk: To jeszcze na koniec takie małe podsumowanie: filmik w PJM :)

(Link do Youtube)

Andrzej Tucholski: No nie. To teraz już zupełnie Ci dziękuję! Zarówno za to nagranie jak i całą rozmowę :) Wierzę, że sprawy które poruszyłaś przy pytaniu o to, co powinno się zmienić czeka dobra, jasna przyszłość. Warto spojrzeć chociażby na standardy wydawania filmów i seriali w Wielkiej Brytanii – tam podstawowymi napisami w języku angielski są od razu napisy ze wsparciem dla osób niesłyszących – takie z dodanymi w [kwadratowych nawiasach] dźwięków tła. Mam nadzieję, że rodzimi wydawcy złapią wątek i też wkrótce zaczną zachowywać się w podobny sposób.

Co do festiwali – cieszy mnie, że powstają. Pewnie ich początkowe edycje będzie czekał jakiś tam fragment truchtu pod stromą górę, ale z czasem na bank złapią tzw. “tarcie” i już zaczną się cuda :) Cieszę się, że razem z Moniką mogłem nakreślić dla Ciebie ten rodzący się, buzujący horyzont właśnie dzisiaj. Gdyby coś się działo ciekawego to podstawy będziesz mieć już ograne :)

Autorem portretu super tłumacza z nagłówka jest Elvert Barnes.

Ciao,

Andrzej Tucholski

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem biznesu oraz strategiem od skuteczności. Zajmuję się wysokosprawczością.

Znajdujesz się teraz na moim wielokrotnie nagradzanym blogu. Prowadzę go od 2009 roku. Oprócz setek artykułów znajdziesz tu linki do mojego kanału na YouTubie, podcastu, a także komiksu na instagramie.

Życzę Ci dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies