Efekty jednej podróży – historia o marzeniach

 

Jest zima. Ponad cztery lata temu. jestKultura.pl inaczej się nazywa i mam na nią zupełnie inny pomysł. Nie za bardzo rośnie. Nie znam praktycznie nikogo z innych autorów i trzymam z braku pewności siebie dystans do ludzi, z którymi teraz przy różnych okazjach dane mi jest razem siadać przy jednym temacie, na wesoło.

A potem ma miejsce pierwsze Blog Forum Gdańsk i wiele, wiele, naprawdę wiele inspiracji. Ma miejsce niesamowita prelekcja Briana Solisa oraz jedna z najlepszych porad, jaką kiedykolwiek uzyskałem – od Macieja Maciejowskiego w pociągu powrotnym :)

Na tej samej konferencji poznałem zresztą “w realu” mojego, już dzisiaj, bardzo bliskiego przyjaciela.

Od tamtej zimy sprawy wreszcie zaczęły przyspieszać i z – wówczas – hobby po szkole przychodzi mi dzisiaj w spokoju żyć, rozwijać się i mieć otwarty dostęp do ludzi, których podziwiam w wielu dziedzinach. Tworzę bloga, którego uwielbiam i który odnajduje się w nieskończonym oceanie netu z ludźmi, którym czytanie go sprawia przyjemność. Zaczynam bawić się na YouTube. (Również dzięki inspiracjom i znajomościom, które powstały w wyniku nie poddania się i dalszego prowadzenia małego, prywatnego blożka o kulturze i różnych drobnostkach.)

Od czasu do czasu skrobię też coś po angielsku (na andTucholski.com) i to właśnie na umieszczony tam wpis zareagował w ostatnich dniach jeden z ludzi, których rady trafiły na mnie w tamtym trudnym okresie zimy 2010.

Postanowił moją historię tweetnąć sam Brian Solis. Człowiek, z którego książek uczyłem się tego, czego sam dzisiaj próbuję uczyć innych – np. na świetnych spotkaniach dla fundacji organizowanych przez WOŚP :)

Ta historia jest coraz szersza i szersza. Z miesiąca na miesiąc. Z roku na rok. Spirala robienia ciekawych rzeczy zahacza swoim łukiem o coraz to nowe grupy ludzi i wpływa na ich życia w mniejszy lub większy sposób, którego nie da się na razie trzeźwo oszacować. Bo czasem musi minąć te pięć lat, by wszystko powpadało na swoje miejsca.

Jak dobrze doszlifowane puzzle.

To niesamowite, jak rozległe potrafią być w dłuższej skali sieci powstałe rozpoczęte od jednego pomieszczenia, w zimnym i surowym budynku. Jak dużo może zmienić w ludzkim życiu postawienie na naprawdę dziwne przeczucia i po prostu podążenie za marzeniem.

Bo widzisz, dla mnie tą zimą 2010 roku to powinno ważne być uczenie się do jakiegoś testu po feriach. Albo drugi, O WIELE większy blog, który prowadziłem razem z przyjacielem. Albo, nie wiem, szykowanie się do Bożego Narodzenia. A ja postanowiłem zaoszczędzić kasę i pojechać samemu do Gdańska, na konferencję ludzi, których znałem tylko i wyłącznie z ekranu komputera :)

Czyli ludzi, których nie znałem.

A dzisiaj często siadamy razem do różnych tematów, na wesoło.

Wielkie serdeczności dla ludzi odpowiedzialnych za tamto wydarzenie – dla Aleksandry Mokwy, Ewy Salamon i Krystiana Cieślaka. Być może BFG narodziło się jako „projekt”, ale ostatecznie zawdzięczam tej imprezie więcej, niż jestem w stanie przekazać w pojedynczym wpisie :)

Jesteście wielcy.

Bo widzisz, ważne jest robienie „rozsądnych” rzeczy. Edukowanie się, wybieranie dobrych prac i zajęć.

Ale równie ważne jest przecinanie swojego życia rzeczami totalnie dziwnymi. Na przykład teraz jestem razem z Michałem Szafrańskim (nasza znajomość to też dobra historia) na wielkiej, europejskiej konferencji Alive in Berlin. Na którą też bilety kupiłem w całkiem podłym (głównie czasowo) okresie etapie dla siebie, ale CO TAM. Życie trzeba żyć, a nie tylko wypełniać egzystencją.

Konferencja dopiero nabiera tempa, a ja już miałem okazję wymienić maile z kilkoma ludźmi, których do tej pory traktowałem wyłącznie jako odległych, ważnych, niedostępnych dla mnie twórców. Kto wie, czy wkrótce nie usiądziemy razem do czegoś wesołego.

Tak jak w wywiadach lubi wspominać Lauren Mayberry z CHVRCHES – parę lat temu tłukli się samochodem pół dnia by zagrać dla ośmiu osób. Teraz latają samolotami by grać dla dziesiątek tysięcy.

Latanie samolotami dla dziesiątek tysięcy jest rozsądne.

Ale bez tłuczenia się bryką pół dnia dla ósemki wariatów nigdy się do tego rozsądku nie dojdzie.

Ciao,

Andrzej Tucholski

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem biznesu oraz strategiem od skuteczności. Zajmuję się wysokosprawczością.

Znajdujesz się teraz na moim wielokrotnie nagradzanym blogu. Prowadzę go od 2009 roku. Oprócz setek artykułów znajdziesz tu linki do mojego kanału na YouTubie, podcastu, a także komiksu na instagramie.

Życzę Ci dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies