Cuda i przyjemności udanego poranka

 

Siedzę właśnie na łóżku, poducha za plecami, laptop na kolanach, kawa obok. Siedzę i uświadamiam sobie, że ten wpis będzie trochę większym wyzwaniem, niż początkowo zakładałem. Ponieważ, widzisz, nie wszyscy mają sypialnię oddzieloną od swojego miejsca pracy.

W ramach współpracy z IKEA zostałem poproszony o opisanie swojego dnia spędzanego w tym szczególnym dla ludzkiej egzystencji pomieszczeniu, ale postanowiłem ugryźć temat trochę inaczej. Opowiem wyłącznie mój poranek, bo jako że technicznie rzecz biorąc nie zdarza mi się opuszczać sypialni bez opuszczania mieszkania, to w tych wczesnych porach “poziom sypialniowości” jest w powietrzu najwyższy :-)

Wpis urozmaicają zdjęcia związane z przygotowanym na potrzeby akcji gadżetem, spersonalizowanym katalogiem IKEA. Niby drobna rzecz, a jak cieszy! Szczególnie, że zawsze czekałem na nową edycję w skrzynce :D Udało nam się dogadać z super Fotografami, że chcemy z Karoliną mieć fotki razem! Ty też możesz się załapać, czytaj uważnie aż do końca :>

Sytuacja prezentuje się następująco.

Z bardzo niemedialnego leżenia twarzą w dół na poduszcze wyrywa mnie prościutki, prostopadłościenny zegarek z meblościanki po drugiej stronie pokoju. Moją jedyną strategią przeciwko częstej w dzisiejszych czasach przypadłości znanej pod nazwą Jeszcze Tylko Osiem Przestawień Budzika I Na Pewno Się Wyśpię jest jak najszybsze posłanie łóżka, by pojawiła się kwestia poczucia winy, że naruszam tak ładnie zrobione wyro.

Pod pewnym względem, wieńcząca przygotowania kapa jest horyzontalnym ekwiwalentem kotary – właśnie mi to przyszło do głowy :)

Załóżmy zatem, że wstaję. Podchodzę do budzika i eleganckim, acz stanowczym gestem wbijam jego przycisk bardzo głęboko w czeluście piekielnego mechanizmu. Piszczenie ustępuje ciszy. Przemieszczam się zatem ku ekspresowi do kawy. Nastawiam podwójne espresso i idę sprawdzić w lustrze, czy już dorobiłem się trzeciego oka na czole od nadmiernego czytania książek przy jednej lampce. Nie, nie dorobiłem. Dobra, wracam zatem do kawy.

Uzbrojony w Czarny Napar Pisarzy A Także Innych Fajnych Ludzi finezyjnym ruchem posuwistym staram się zbliżyć do okna. Poświęcam chwilę na poranny trening w postaci walki z pochodzącą z lat sześćdziesiątych klameczką od wypaczonego, drewnianego skrzydła. Staję wreszcie twarzą w twarz z budzącym się dopiero miastem. W twarz wieje mi świeży, przyjemny wiatr.

Rankami w Warszawie często ciągnie od rzeki – uwielbiam to.

Oddaję się na moment czemuś, co nazwałem jakiś czas temu małą, miejską medytacją.

A potem odwracam się z powrotem ku pomieszczeniu, które biała kapa jednogłośnie zmieniła z sypialni w pokój dzienny i zaczynam – jeden po drugim – brać się za czekające obowiązki. Chyba, że wstało mi się z jakiegoś powodu za wcześnie. Wtedy w ruch leci Kindle i doczytywane w skrawkach wolnych chwil rozdziały.

Ale wiesz, ranek to ranek. Wieczorem dopiero zaczynają się lasery bajery. Wystarczy taką kapą machnąć na fotel i – voila! – z powrotem mamy sypialnię. Czyż nie genialne? Rozważam uczestnictwo w Mam Talent, poproszę o wstępne smsy :D

A jak wygląda sprawa sypialni u Ciebie? Masz osobno, czy jak ja? Czytasz i oglądasz w niej filmy?

W sypialniach powstało naprawdę sporo dzieł sztuki, więc nie ma co olewać tematu :>

Aha! Zapomniałbym!

Jeśli też masz ochotę mieć własny katalog IKEA to tutaj czeka na Ciebie harmonogram objazdowych sesji:

Ciao,

Andrzej Tucholski


///

PS: Wpis jest efektem współpracy z marką IKEA. Tradycyjna już na jestKulturze, charytatywna składka wynikła z przeprowadzenia na blogu akcji leci dla Katarzyny Hawryło. Też jej możesz pomóc przez tę specjalną stronę. Bardzo miła dziewczyna :)

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem biznesu oraz strategiem od skuteczności. Zajmuję się wysokosprawczością.

Znajdujesz się teraz na moim wielokrotnie nagradzanym blogu. Prowadzę go od 2009 roku. Oprócz setek artykułów znajdziesz tu linki do mojego kanału na YouTubie, podcastu, a także komiksu na instagramie.

Życzę Ci dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies