10 najlepszych ról gościnnych – cameo, o których możesz nie wiedzieć

 

Od czasu do czasu różni znani ludzie występują w filmach, serialach lub grach wideo i starają się nikomu o tym nie powiedzieć. Na takie wystąpienie mówi się potem “cameo” lub “rola gościna” i odnajdywanie takich rzeczy w kulturze to czyściutka, pachnąca szarym mydłem przyjemność. Dziś mam dla Ciebie z tej kategorii bardzo konkretnego top-tena :)

10. Tom Cruise w “Austin Powers i Złoty Członek” (2002)

“Goldmember” to jedna z najgłupszych komedii, jakie widziałem w życiu. Inna kwestia, że zawiera naprawdę fajny film-wewnątrz-filmu. Wśród biorących w nim udział aktorów największe wrażenie robi chyba odpowiednio ogarnięty Tom Cruise. Ma żabocik, okularki, fachową perukę. No wypisz, wymaluj bliźniak Powersa :-)

9. Mike Tyson w “Kac Vegas” (2009)

Hehe. Pamiętam jak całe kino zrobiło głośne i nierówne “łooooł” gdy w pierwszym “Hangover” pojawia się Mike. Pasuje do swojej roli, przynajmniej wizerunkowo. Chociaż gdyby przeanalizować dokładnie życiorysy i gusta różnych innych gwiazd, to raczej bym wspierał rzadko poruszaną w Internecie opcję z Nicolasem Cagem. Ale ten tak się nie kojarzy… :<

8. Martin Scorsese w “Taksówkarzu” (1976)

O, to jest dobre. W legendarnym filmie lat 70 do taksówki Roberta DeNiro wsiada wkurzony, bardzo dziwny człowiek. Jego pomysł na wieczór jest jeszcze dziwniejszy, ale nie chcę nic nikomu spoilować. Gęstawy klimat filmu robi się na te kilka minut wyjątkowo ciężki.

Dziwnego człowieka gra nie kto inny, jak sam reżyser, trzydziestoparoletni Scorsese.

7. Stan Lee we wszystkim od Marvela :)

Tatuś naprawdę wielu komiksowych uniwersów uwielbia występować w filmach na bazie własnych franczyz. Wprawne oko zobaczy go prawie za każdym razem, lecz twórcy Iron Manów postanowili rozegrać pomysł trochę inaczej. Otóż w jedynce zostaje mylnie wzięty za Hugh Hefnera, podczas gdy w dwójce – pomylony z Larrym Kingiem.

Fani są też zgodni, że koniecznie trzeba znać jego rolę w “Mallrats” z 95′ :)

Czytaj też: Osiem rzeczy, których możesz nie wiedzieć o filmach Quentina Tarantino

6. Alfred Hitchcock we wszystkim od samego siebie

W mojej prywatnej opinii, Hitchcock to niekwestionowany mistrz cameo. Podszedł do tej sztuki w wyjątkowo wkurzający dla fanów sposób – w większości filmach widać go dosłownie przez ułamek sekundy. Stąd najbardziej znaną sceną jest “starszy pan wyprowadzający pieski” z kultowych “Ptaków” (1963). Trwa szalone parę sekund.

5. Olaf Lubaszenko w “Kilerze” (1997)

Ach, klasyk. Kto nie pamięta młodego Lubaszenki dostającego ochrzan w trakcie strzelaniny? :-D

4. Charlie Sheen + Martin Sheen w “Hot Shots 2” (1993)

“Hot Shots”, zarówno jedynka jak i dwójka, to żarty same w sobie. Uwielbiam te filmy, w dzieciństwie widziałem je po dwieście razy. Tym zabawniej było mi po wielu latach zrozumieć do tej pory ukryty dla mnie żart – wymianę zdań pomiędzy dwoma żołnierzami na łódkach. Już pomijam, że są grani przez ojca i syna. Pomijam nawet nawiązanie do “Plutonu” i “Czasu Apokalipsy”.

Ale tekst “I loved you in Wall Street” ciśnie mnie za każdym razem :D

Czytaj też: 9 filmów, które dały początek słynnym memom

3. Bill Murray w “Zombieland” (2009)

Scena ważna z dwóch powodów. Po pierwsze, umacnia i cementuje jakość Billa  jako aktora od absolutnie wszystkiego, co pokręcone i rewelacyjne.  Murray grający Murraya grającego zombie, by przeżyć apokalipsę? Rewelacja. Po drugie – pokazuje mi po raz pierwszy charakterystyczny sposób mówienia Woody’ego Harrelsona. Dzisiaj to jeden z moich ulubionych aktorów :)

2. Totoro w “Toy Story 3” (2010)

Niech za komentarz posłuży sam obrazek :>

1. Matt Damon w “Eurotrip” (2004)

(Link do Youtube)

Moje odkrycie miesiąca. Jak zacząłem wydzwaniać z niusem po znajomych to część się upierała, że zauważyła Matta od razu. Trochę im nie wierzę, ale niech już będzie, trzeba ludziom dawać kredyty zaufania. Tak czy inaczej – Damon gra tamtego totalnie dziwnego emo-typka z pseudorockowej kapeli mającej na koncie, no cóż, “Scotty doesn’t know” :D

W tym momencie jedna z moich ulubionych, najgłupszych komedii zyskuje zupełnie nowy poziom jakości :D

Jak też znasz jakieś totalnie czadowe cameo to dawaj do komentarzy. Uwielbiam podobne niuanse w kulturze. Chodzi mi też po głowie siostrzana do tej notka poświęcona… nie, nie powiem czemu.

Ale też będzie ekstra :-)

Ciao,

Andrzej Tucholski


///

PS: Hej, Lublin! W tę sobotę o godzinie dziewiętnastej organizuję spotkanie. Jeszcze nie wiem gdzie, ale wszystkie detale będę ogłaszał na tym fejsowym wydarzeniu. W niedzielę z kolei mam prelekcję na konferencji Trybisz To. Jestem w samo południe. Tutaj więcej detali znajdziesz na oficjalnej stronie imprezy. Widzimy się? :)

PPS: Udział w Share Weeku wzięty

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Mam na imię Andrzej. Jestem psychologiem biznesu i strategiem od skuteczności, a także pisarzem i scenarzystą.

Znajdujesz się teraz na mojej stronie domowej, z której możesz przejść do bloga, YouTube’a, na jeden z moich podcastów, na konto na instagramie, a także znajdziesz tu zapis na newsletter i przejście do sklepu z moimi książkami i kursami.

Życzę dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies