Autor: Andrzej Tucholski | 1 lutego 2013 | Komentarze:

Wszystko co należy wiedzieć o Portugalczykach – studenci (2/4)

Ostatnio opowiedziałem Wam jacy są Portugalczycy generalnie oraz co szczególnego można zaobserwować na temat młodych ludzi. Dzisiaj pokażę Wam jedynie studentów. Nie martwcie się jednak, będzie to opowieść odpowiednio wstrząsająca :)

W wielu krajach uczelnie wyższe stają się takimi “poważniejszymi liceami”. Zamiast projektów i zadań są prace domowe, zamiast poczucia odpowiedzialności i świadomego wysiłku – kartkówki. Jest to wina zarówno studentów (którzy często są na kierunkach, które mają głęboko gdzieś) jak i profesorów (którzy nie umieją unieść się ponad swoją dumną pozycję i po prostu odkryć pedagogikę na nowo).

Szczerze mówiąc, nawet u mnie na roku bardzo rzadko można usłyszeć “zajęcia” lub “uczelnia”. Są lekcje. Lekcje w szkole.

W Portugalii sytuacja też ma swoje zalety i wady. Tyle, że ciężko je jakkolwiek odnieść do naszych :)

Podejście

Jasne, że na zajęciach się przysypia a przed kolokwiami ogarnia ściągi z Wikipedii, ale jeśli już ktoś siedzi na danym wykładzie to prawie na pewno będzie przynajmniej słuchał. Studia są w Porto, hm, faktycznym źródłem wiedzy. Nie tylko generatorami papierków i teoretycznych umiejętności. Nawet na takich nieokreślonych spłuczkach jak zarządzanie (hej hej) lub przeróżne europeistyki zdarzają się spore grupy sensownie pracujących ludzi, którzy po prostu chcą coś osiągnąć.

Zajęcia

To większe zainteresowanie może mieć związek z systemem prowadzenia zajęć. Kierunki teoretyczne nadal lecą w całe taczki lektur, na moim miksie zarządzania i przedsiębiorczości we współczesnej Europie przez pięć miesięcy zajęć nie miałem w ręku ani jednej książki. Uczyli mnie prawie wyłącznie praktycy. Zajęcia obfitowały w setki pytań i wkręcania studentów (np. praca na biznesplanie, który gdy się wyzeruje to się nie zdało, bo cały system został tak zaprojektowany by w najlepszym przypadku grać na minimalną stratę).

Zaliczeniami były projekty badawcze . Profesorowie wykazywali szczerą ciekawość wyglądem konkretnych problemów/rozwiązań w Polsce lub na Łotwie. Jak gadałem na korytarzu ze stałymi studentami mojego uni to potwierdzali tę obserwację. Ich zajęcia to też jedna wielka praktyka okraszona okazjonalnym tłumaczeniem lub istotnym modelem.

Będę za tym podejściem strasznie tęsknił.

Styl

Ale, starczy już tych faktów i porównań. Pora na mięsko.

Większe zainteresowanie studentów może mieć raczej związek z ich całym kultem oraz wizualną tożsamością. Otóż w Portugalii studenci noszą szaty. Nie mundurki, nie krawaty, nie symbole. Szaty. Takie jak w Harrym Potterze. Na poły wierzchniej peleryny przyszywa się odznaki. Odznakę za przeżycie kocenia, odznakę za sesję bez poprawek, odznakę za udany pub-crawling, odznakę za najlepszą pracę teoretyczną, odznakę za zdany pierwszym poziom studiów, etc. Odznak jest masa.

Grywalizacja 100% :)

Kocenie

No, tylko że aby móc mieć szatę trzeba najpierw przeżyć kocenie.

Kocenie trwa od trzech do pięciu miesięcy Po parę godzin dziennie włącznie z weekendami (razem z planem zajęć dostaje się plan aktywności, hm, inauguracyjnych). Ma na celu tylko jedno – bezwzględne upokorzenie każdego jednego pierwszaka.

Pierwszacy noszą ogromne czapki z oślimi uszami, są regularnie mazani farbą, muszą nosić na szyjach girlandy z puszek po samodzielnie wypitych browarach, dostają po głowie ogromnymi łyżkami (tego akurat nie czaję), klęczą godzinami w pełnym słońcu na różnych placach, skandują hymny uczelni, odpowiadają na turbo-quizy związane z ich uczelniami (trochę jak tamta scena z egzaminem w The Social Network). Generalnie robią z siebie idiotów ile tylko wlezie.

A wszystko pod czujnym nadzorem seniorów.

Fotka w nagłówku przedstawia jakiś zwykły spacer, ale te poniżej są już z uroczystości wieńczącej proces kocenia. Uroczystość polegała oczywiście na skrajnym upokarzaniu pierwszaków od ósmej rano do późnych godzin wieczornych :)

Ciekawą kwestią jest to, że robiąc te zdjęcia napotkały mnie jedyne w trakcie wyjazdu nieprzyjemności związane z aparatem. Otóż przedstawicielstwo seniorów studenckich łaziło za mną dobry kwadrans tłumacząc m, że *nie podoba im się* moja obecność na tej uroczystości i chyba powinienem przestać celować obiektywem w ich studenckie zabawy.

Well… nope.

To ciekawe, że ten system nadal działa. Portugalia to nowoczesny kraj, bardzo tolerancyjny i otwarty na wszelkie formy równości. No ale, jak widać, nikomu to nie przeszkadza w półrocznym traktowaniu przyszłych studentów jako samobieżnych tarcz do rzucania śmietkami. Z jednej strony to podłe i pewnie by nie wytrzymało szerszej publicznej dyskusji. Z drugiej zaś…

To może niepopularne, ale trochę szkoda, że podobnej katorgi nie ma w Polsce (może jedynie bez tego klęczenia na placach, pls). Nawet będąc w ogólniaku dziwiłem się, dlaczego tak łatwo dostać się na studia wyższe i czemu wszyscy w mojej szkole traktują je jako coś oczywistego po maturze, choćby i mieli średnie na poziomie 2.4 i zero pojęcia, czego chcą od życia. Mamy potem zajęcia, na których profesor tłumaczy studentowi, po co im będzie potrzebny dany przedmiot w życiu.

Jest w tym coś smutnego. Zawsze preferowałem twardych (ale nie psychopatycznych) nauczycieli, u których samemu trzeba było odnaleźć wartość starań. Współczesny trend uczelniany zupełnie odchodzi od tej koncepcji. W sumie czekam na pierwsze nagłośnione przykłady rodziców, przychodzących do dziekanatu dlaczego ich córusia albo synuś czegoś nie zaliczyli. Tylko że z drugiej strony znam naprawdę niewielu wykładowców, którzy NAPRAWDĘ mają wizję, misję i nowoczesne podejście do stworzenia ze swojego poletka wiedzy ciekawego ale i wynagradzającego wyzwania.

A Wy jak sądzicie? Abstrahując od równie agresywnych form kocenia co portugalska, czy studenci powinni mieć wymagające testy sprawdzające ich faktyczną wolę nauki? Czy też “studia dla każdego” to dobry pomysł?

Keep tight,

Andrzej Tucholski


///

PS: Ostatni gwizdek na konkurs Heinekena! Go go go! :)

Jeszcze dzisiaj przerwij stagnację i zmień swoje życie na lepsze!

Proponuję Ci dwie przełomowe książki. „Pomysł na siebie w tydzień” to 21 narzędzi, dzięki którym szybko znajdziesz nową koncepcję na to, co chcesz robić i kim chcesz być. Te wnioski przekujesz w rzeczywistość dzięki „#mikronawykom” – to kompletne narzędzie, dzięki któremu zbudujesz skuteczny system mikronawyków prowadzących Cię przez wszystkie wymarzone plany.

Razem ponad 340 stron wiedzy, narzędzi, ćwiczeń i arkuszy. Zaufało im już ponad 1000 Klientów!

Cześć!
Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem oraz twórcą internetowym.

Pokażę Ci jak duży i praktyczny wpływ na człowieka ma psychologia. A także pogadamy o sposobach na ogarnięcie zabieganej codzienności w taki sposób, by życie było spokojne i bardzo udane. Znajdziesz tu lifestyle'owe tematy (seriale) płynnie połączone z praktycznymi poradami (jak się nie spóźnić przez seriale). Zapraszam!

Rozpocznij ogarnięcie!

Przy okazji, napisałem serial.



Co prawda nie taki prawdziwy, do telewizji, ale za to za darmo. "Umowy Śmieciowe" w formie powieści w odcinkach opowiadają historię Hanny Wróbel. Dziewczyna przyjeżdża do Warszawy do pracy i już pierwszego dnia wszystko idzie dokładnie nie tak, jak sobie zaplanowała. Walczy więc nie tylko o wymarzony etat, ale też z własnymi słabościami. I z sercem. I z przyjaciółmi. I z losowymi problemami. I z pogodą. I, bądźmy szczerzy, ze wszystkim innym.

Życie w wielkim mieście nie jest proste.

Powstaje zatem pytanie: czy starczy jej na ogarnięcie tych wszystkich dramatów kawy?


Obejrzyj Przeczytaj odcinek pilotażowy

Aha, nagrałem też kurs.



Kurs uczenia się dla dorosłych to kompleksowe szkolenie uczące jak się uczyć. 17 lekcji wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować własny system nauki. Dzięki niemu przyswoisz psychologiczne podstawy uwagi i pamięci. Nauczysz się korzystać z najlepszych sposobów na efektywną naukę i technik pamięciowych. Zajmiemy się też motywacją i zachowywaniem spokoju w obliczu wyzwań. A wszystko podane tak, by maksymalizować mocne strony uczenia się w przypadku osoby dorosłej.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs opiera się o moją autorską strategię PROPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

I to nie jeden kurs!



"Ogarnij maturę w tydzień" to kompletny kurs, który dzięki 7 lekcjom wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować system nauki do matur. Dzięki niemu nauczysz się uczyć, rozplanujesz starania, nie zmarnujesz czasu a nawet zrobimy tak, by się za bardzo nie stresować. Każda prezentowana w nim porada została przetestowana wiele razy i pochodzi z mojego doświadczenia, a także jest oparta o naukę. I co najważniejsze - działa. Tak zwyczajnie.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs został objęty patronatem merytorycznym Uniwersytetu SWPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

Pobierz darmowe materiały do ogarnięcia życia
i dołącz do 4 000+ odbiorców newslettera!

Gdy się zapiszesz to od razu dostaniesz w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do najnowszych artykułów
  • 7 plakatów rozwijających materiały z bloga
  • 3 excele przydatne w ogarnianiu życia
  • moją prezentację z TEDx
  • a także kolejne materiały!

Chcę zapisać się do newslettera, a co za tym idzie wyrażam
zgodę na otrzymywanie na mój adres e-mail informacji o nowościach,
promocjach, produktach i usługach Andrzeja Tucholskiego.
Chcesz ze mną współpracować?

Mój blog od lat należy do ścisłej czołówki polskich współprac komercyjnych z influencerami. Zrealizowałem na nim z sukcesem kilkadziesiąt akcji, z których każda wywołała pozytywne reakcje u moich Czytelników oraz zrealizowała postawione przez Klienta cele.

Zawsze jestem gotów porozmawiać o kolejnej, z której potem będziemy dumni :)

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to wielokrotnie nagradzany lifestyle'owy blog ekspercki o psychologii. Prowadzę go od 2009 roku.

Piszę na nim o praktycznym wpływie psychologii na człowieka. I o tym, jak ogarnąć zabieganą codzienność w taki sposób, by życie było spokojne i udane.

Życzę Ci bardzo udanego dnia!.

Informacja

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem - psychiatrą lub terapeutą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!