Autor: Andrzej Tucholski | 4 września 2013 | Komentarze:
Tematy:

Nikon D600 – testy, recenzja, przykładowe zdjęcia

Równy rok temu rozpoczęło się moje długoterminowe partnerstwo z firmą Nikon Polska, dzięki któremu mogłem w super jakości pokazywać Ci wszystkie warte zobaczenia rzeczy, na które natknąłem się w trakcie mojego półrocznego pobytu w Portugalii. Dzisiaj chcę opowiedzieć Ci o sprzęcie, który mi to umożliwił :)

Nikon D600 to piękna maszyna z pełną klatką w brzuchu. Towarzyszyła mi praktycznie na każdym spacerze w Porto. Dziś – po dwunastu miesiącach testowania, tysiącach wystrzelanych fotek i godzinach nagranych filmów – pora na jej recenzję. To też takie symboliczne zakończenie mojej relacji z Nikonem – być może jeszcze kiedyś znowu przybijemy piątkę przy kolejnym projekcie, lecz ten aktualny należy już w ładnym stylu zamknąć! Dziękuję za wszystko :)

→ Czytaj też: 22 lekcje życia przywiezione z Porto

Nie jest to recenzja super-profesjonalna, nie jestem zawodowym fotografem. Jest to recenzja pisana z punktu widzenia amatora, który zawsze chciał wrócić do robienia fotek, z którymi miał styczność wcześniej w życiu.

Budowa + wygląd

Nikon D600 zaskakuje połączeniem mocy profesjonalnego sprzętu z komfortem obsługi prawie-że-automatu. Mieści w bebechach pełną klatkę (24.3 mln px) a waży niewiele więcej od lekkich modeli typu Nikon 3100. Fajne wrażenie robi “czerwona łezka” przy spuście, jedyny kolorowy akcent z przodu obudowy. Dobry branding to podstawa!

Korpus wykonano z budzącego zaufanie plastiku z chropowatymi “gripami” zabezpieczającymi bodyprzed wysuwaniem się z dłoni. Trzyma się go pewnie a ergonomiczne rozłożenie przycisków i pokręteł pozwala na wprowadzanie zmian w nastawy bez odrywania oka od wizjera. Prawy palec wskazujący obsługuje spust i pokrętło przysłony, wyprostowany kciuk z kolei operuje migawką. Opcja zmiany czułości jest z kolei dostępna pod ostatnim guzikiem w lewym rzędzie tylnego panelu (widać na trzeciej fotce poniżej) – można go spokojnie wyczuć “na ślepo” :)

Wrócę jeszcze na moment do wagi tej maszynki. Mam nawyk noszenia aparatu “w ręce” – ze smyczą owiniętą dookoła nadgarstka. Po trzygodzinnym spacerze z tak przymocowanym do łapy sprzętem ta spora różnica w wadze pomiędzy modelem D600 a jego bliskim rodzeństwem robi naprawdę OGROMNĄ różnicę.

Nie dorobiłem się na przedramionach zbędnych muskułów :)

Jeśli miałbym podsumować tę część recenzji jednym słowem to będzie nim ergonomia. Nikon D600 jest świetnie zoptymalizowany, mądrze zaprojektowany i wykonany z odpowiednich do celów danej części materiałów. Wielki plus.

Specyfikacja

Znajdziesz ją tutaj. Zamiast kopiować całość wolę podlinkować oryginalną tabelę i zwrócić uwagę na parę rzeczy, które w codziennym użytkowaniu aparatu przydały mi się najbardziej.

Po pierwsze – ogromny przedział ISO. Zdjęcia można robić od ISO 100 aż po ISO 6400 a dzięki wielkości matrycy nawet te nocne eksperymenty strzelane przy ISO 3200 nie bolą, bo wyglądają bardzo porządnie. Nikon D600 to bardzo uniwersalny sprzęt i dokładnie z takim podejściem planowałem go używać – raz do przygotowanych sesji modowych, raz do cykania architektury na automacie, raz do nocnego kampienia się na statywie za fajnym ujęciem rzeki a raz do vlogowania. Niezawodna jakość i spore możliwości techniczne nie wymuszały na mnie jakichś specjalnych sztuczek. Za każdym razem “brałem aparat i gotowe”.

Podobnie ma się sprawa z przepotężnym, bo 39-polowym autofokusem. Skurczybyk potrafi wyostrzyć wszystko :)) Nawet przy niskim oświetleniu i trudnych obiektywach.

A na koniec zostawiłem perełkę – świetnie zautomatyzowany system filmowania time-lapsów (tj. cyklicznych zdjęć “sklejanych” potem w ciekawy, przyspieszony filmik). Nie miałem jeszcze okazji przygotować przy użyciu tego silnika czegoś naprawdę wartego podzielenia się w Internecie, ale pracuję, pracuję. W dziale “przykładowe video” na dole możesz za to obejrzeć jedną z pierwszych mikro-prób :)

Obsługa

Roztkliwiałem się nad nią jeszcze w takich mikro-recenzjach, które często dorzucałem na sam dół poszczególnych spacerów po Porto (np. tutaj), ale skoro piszę teraz tekst podsumowujący to mogę się jak najbardziej powtórzyć :)

Nikon D600 ma w sobie coś takiego, że wystarczą może dwa tygodnie “oswajania się” i potem korzysta się z niego jak z robiącej cudne zdjęcia protezy ręki, jakiegoś mechanicznego przedłużenia samego siebie. Wszystkie guziki i pokrętła są “dokładnie tam, gdzie powinny być”, grzebanie w zaawansowanych funkcjach (np. dobór autofokusa) z kolei przychodzi użytkownikowi automatycznie po jednej czy dwóch próbach. Jestem pod wielkim wrażeniem.

Jeśli kłębią Ci się jakieś pytania to zapraszam z nimi oczywiście do komentarzy!

Przykładowe zdjęcia

Jeśli chcesz rzucić okiem na to, jak wygląda ogromna pula zdjęć wykonanych Nikonem D600, lecz wzbogaconych lekką obróbką graficzną to zapraszam do poszczególnych fotek z cyklu “Jestem w Porto“. Poniższe zdjęcia nie były w żaden sposób poprawiane, nie tykałem ani kadru ani nastaw. Są “prosto z karty” :)

Używane szkła: Nikkor 24-70 lub Nikkor 50.

DSC_1480

DSC_1494

DSC_1831

DSC_1880

DSC_1932

DSC_2337

DSC_2699

DSC_4732

DSC_5996

DSC_6074

DSC_7408

DSC_6778

Przykładowe video

(Link do Youtube)

(Link do Youtube)

(Link do Youtube)

(Link do Youtube)

Podsumowanie

Z początku końcówka tego testu była trochę bardziej emocjonalna, ale zdecydowałem się ją wyciąć i z czasem zamienić w osobnego vloga (zapraszam do subskrypcji mojego nowego kanału – AndrzejTucholski). Niech recenzja zostanie recenzją a ja o swoich przeżyciach wynikłych ze współpracy z Nikonem opowiem kiedy indziej i przy innej okazji :)

Nikon D600 to silny, wygodny w obsłudze i zaskakująco wszechstronny sprzęt. Nadaje się zarówno do wszelakiej fotografii (reporterska, modowa, studyjna) jak i do nagrań video (vlogi, teledyski lub filmy krótkometrażowe). Wydaje mi się, że rynkowa pozycja tego modelu – coś pomiędzy “wielkimi pełnymi klatkami” a “półamatorskimi półautomatami” – jest ze strony Nikona świetnym posunięciem, bo tworzy w fotografii sytuację bardzo podobną do tej, którą stworzyły tablety (i potem ultrabooki) pomiędzy smartphone’ami i laptopami.

Jest to dający nieograniczone możliwości aparat dla mających piękne ambicje amatorów, ale też i aparat, który spokojnie zadowoli fotografa profesjonalnego – np. zajmującego się archiwizowaniem wydarzeń lub organizacją sesji dla modelek. Ja ze swojej strony mogę go z czystym sercem polecić :) Szczególnie, że o ile mi wiadomo już wszystkie programy do obróbki graficznej (np. Lightroom) dostały łatki pozwalające na współpracę z tym modelem, o co z samego początku potrafiło być trochę ciężko.

Zarówno jako osoba prywatna jak i autor tego bloga chcę też powiedzieć, że to wielka przyjemność współpracować przy równie dużym projekcie przy pomocy dobrego sprzętu, w którym można się osobiście zakochać i potem spokojnie go polecać. Uwielbiam takie akcje :)

Buźki,

Andrzej Tucholski

Cześć!
Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem oraz twórcą internetowym.

Pokażę Ci jak duży i praktyczny wpływ na człowieka ma psychologia. A także pogadamy o sposobach na ogarnięcie zabieganej codzienności w taki sposób, by życie było spokojne i bardzo udane. Znajdziesz tu lifestyle'owe tematy (seriale) płynnie połączone z praktycznymi poradami (jak się nie spóźnić przez seriale). Zapraszam!

Rozpocznij ogarnięcie!

Przy okazji, napisałem serial.



Co prawda nie taki prawdziwy, do telewizji, ale za to za darmo. "Umowy Śmieciowe" w formie powieści w odcinkach opowiadają historię Hanny Wróbel. Dziewczyna przyjeżdża do Warszawy do pracy i już pierwszego dnia wszystko idzie dokładnie nie tak, jak sobie zaplanowała. Walczy więc nie tylko o wymarzony etat, ale też z własnymi słabościami. I z sercem. I z przyjaciółmi. I z losowymi problemami. I z pogodą. I, bądźmy szczerzy, ze wszystkim innym.

Życie w wielkim mieście nie jest proste.

Powstaje zatem pytanie: czy starczy jej na ogarnięcie tych wszystkich dramatów kawy?


Obejrzyj Przeczytaj odcinek pilotażowy

Aha, nagrałem też kurs.



Kurs uczenia się dla dorosłych to kompleksowe szkolenie uczące jak się uczyć. 17 lekcji wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować własny system nauki. Dzięki niemu przyswoisz psychologiczne podstawy uwagi i pamięci. Nauczysz się korzystać z najlepszych sposobów na efektywną naukę i technik pamięciowych. Zajmiemy się też motywacją i zachowywaniem spokoju w obliczu wyzwań. A wszystko podane tak, by maksymalizować mocne strony uczenia się w przypadku osoby dorosłej.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs opiera się o moją autorską strategię PROPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

I to nie jeden kurs!



"Ogarnij maturę w tydzień" to kompletny kurs, który dzięki 7 lekcjom wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować system nauki do matur. Dzięki niemu nauczysz się uczyć, rozplanujesz starania, nie zmarnujesz czasu a nawet zrobimy tak, by się za bardzo nie stresować. Każda prezentowana w nim porada została przetestowana wiele razy i pochodzi z mojego doświadczenia, a także jest oparta o naukę. I co najważniejsze - działa. Tak zwyczajnie.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs został objęty patronatem merytorycznym Uniwersytetu SWPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

Pobierz darmowe materiały do ogarnięcia życia
i dołącz do 4 000+ odbiorców newslettera!

Gdy się zapiszesz to od razu dostaniesz w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do najnowszych artykułów
  • 7 plakatów rozwijających materiały z bloga
  • 3 excele przydatne w ogarnianiu życia
  • moją prezentację z TEDx
  • a także kolejne materiały!

Chcę zapisać się do newslettera, a co za tym idzie wyrażam
zgodę na otrzymywanie na mój adres e-mail informacji o nowościach,
promocjach, produktach i usługach Andrzeja Tucholskiego.
Chcesz ze mną współpracować?

Mój blog od lat należy do ścisłej czołówki polskich współprac komercyjnych z influencerami. Zrealizowałem na nim z sukcesem kilkadziesiąt akcji, z których każda wywołała pozytywne reakcje u moich Czytelników oraz zrealizowała postawione przez Klienta cele.

Zawsze jestem gotów porozmawiać o kolejnej, z której potem będziemy dumni :)

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to wielokrotnie nagradzany lifestyle'owy blog ekspercki o psychologii. Prowadzę go od 2009 roku.

Piszę na nim o praktycznym wpływie psychologii na człowieka. I o tym, jak ogarnąć zabieganą codzienność w taki sposób, by życie było spokojne i udane.

Życzę Ci bardzo udanego dnia!.

Informacja

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem - psychiatrą lub terapeutą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!