Autor: Andrzej Tucholski | 20 sierpnia 2013 | Komentarze:

Murakami i ja. Historia spotkania, do którego nie doszło

Z każdym artystą, którego cenię, łączy mnie bardzo konkretna, namacalna, dająca się nazwać więź. Oni pewnie o niej nie wiedzą, ciężko żeby przy swojej popularności mieli świadomość istnienia konkretnego fana z Polski, ale dla mnie jest to połączenie bardzo ważne.

Jestem pewien, że też takie odczuwasz, gdy myślisz o swoim ukochanym pisarzu, muzyku, reżyserze, tancerzu, artyście innej dziedziny sztuki.

Wiem, co zawdzięczam Irvingowi, wiem co zawdzięczam Kingowi. Wiem co dał mi Jay-Z, wiem co dał mi Damien Rice albo Sigurzy. Do tego grona wlicza się też paru blogerów, których większości dziś już nie czytam bo albo przestałem potrzebować ich słów albo dojrzeliśmy w dwie różne strony.

Dziś chciałem Ci opowiedzieć trochę o mnie i o Murakamim.

Jak zacząć swoją przygodę?

Poprzedzę jednak faktyczny tok myśli czymś, o co jestem na blogu (od tamtej zbiorczej recenzji) bardzo często pytany. A mianowicie “od czego zacząć”, jeśli się jeszcze z prozą japońskiego pisarza styczności nie miało. Odpowiedzi na to pytanie jest wiele i tak naprawdę każda może być prawdziwa, ja jednak polecę lekko odwróconą kolejność, w której czytałem jego dzieła sam:

1. Norwegian Wood – za bliskość rzeczywistości

2. Kafka nad morzem – za cudowny balans pomiędzy światem naszym i nie do końca naszym

3. Na południe od granicy, na zachód od słońca – za znikomą długość (2-3 godziny czytania) i bycie esencją stylu

4. Kroniki ptaka nakręcacza – za bycie światowo rozpoznawalnym “najważniejszym dziełem mistrza”

5. Dowolnie :)

Murakami i ja

Parę lat temu odbiłem się od jego prozy, bo byłem na nią widocznie jeszcze trochę za młody. Powtórnie pokazał mi go człowiek, któremu swego czasu zaufałem i poczułem, że oprócz codziennych setek różnic jest gdzieś tam głęboko więź, którą warto pielęgnować. Z nieznanych mi powodów człowiek ten nadwyrężył moje zaufanie i przeciął naszą relację w wyjątkowo brzydki sposób. To była dziwna sytuacja. Od tamtej pory sięganie po książki Harukiego naznaczone jest dla mnie dodatkową nostalgią.

Murakami to prozaik, którego fikcyjne postacie cechuje praktycznie nieograniczony neurotyzm (… a może na tym polega bycie człowiekiem?) i równie silne poczucie tolerancji dla siebie i innych. W tym zabawnym świecie jego książek – w którym człowiek mniej więcej w połowie opowieści potrafi się nagle zorientować, że “zwyczajna” obyczajówka o paru szarych ludziach od jakichś dwustu stron jest opatrzona gadającymi zwierzętami – nie ma czegoś takiego jak “pokonywanie siebie”.

Każda skrywana emocja w końcu i tak wróci, każda zdrada lub zostawienie mają sens. Jeśli zachowanie można wytłumaczyć emocjami, jest wytłumaczalne. Jeśli ktoś po dekadzie małżeństwa postanowi odejść to – o ile czuje się z tym posunięciem spójnie – tak naprawdę nie ma sprawy. Będzie ból. Będzie żal. Nie będzie gniewu.

Przebywam w tym świecie zawsze cichy, jak gość. Obserwuję.

Nie czuję się spłoszony, bo Murakami nie pisze swych książek by wybronić jakiekolwiek kompleksy; jego opinie wygłaszane ustami nieistniejących Japończyków nie są nacechowane butą. Nie widać po nich zbudowanej na niepewności agresji. Po prostu są. Jak deszcz.

Obserwuję ten świat z ciekawością, bo podobne myślenie jest mi obce. Mój prywatny system do obsługi życia i świata bazuje w sporej swej części na stoicyzmie; nie jestem największym fanem pozwalania, by najmniejszy podmuch myśli zmieniał ludzki nastrój i rujnował tysiące spraw, bo “emocje są najważniejsze”. Emocji się nie zatrzyma, ale można je kierunkować, podkręcać ich zabarwienie lub – w ostatecznej sytuacji – zwyczajnie je zmienić. Emocje są najważniejsze, ale nie są wyłącznym motorem i sterem ludzkich działań. Gdyby były, nazywalibyśmy je instynktem. Jest jeszcze intelekt.

Lubię mój światopogląd. Dużo rozmawiam i czytam, by go szlifować, poprawiać i dbać, by nigdy nie przysłonił zrozumienia dla innych, cudzych sposobów na widzenie spraw. Ale zmieniać go o sto osiemdziesiąt stopni już bym nie chciał. Służy mi, jestem z nim szczęśliwy.

Obcując z prozą Murakamiego czuję jednak, że mogę sobie pozwolić na napędzane głęboką ludzką ciekawością sprawdzenie, co by było gdyby. Tak jak zajęty własnymi strategiami pilot, który wymyśliwszy w wolnym czasie teoretyczną akrobację dysponuje kolegą, który wykona ją w zastępstwie autora. Fascynują mnie postacie, które zamiast powiedzieć “chrzań to, rób swoje, dokonuj odważnych decyzji i osiągaj marzenia” wolą spędzić czas na dokładnym rozkładaniu na czynniki pierwsze, czy nie poczują się z teoretyczną nową decyzją… puściej. Albo mniej spójnie z własnym poczuciem tożsamości. Albo nieszczerze względem swoich ideałów, o których i tak myśleli od czasów studiów, bo mają wrażenie, jakby zatracili w pewnej chwili swojego życia fragment ich oryginalności i teraz są zagubione, co robić dalej.

Też pewnie miewam takie myśli, ale nigdy nie nadałbym ich aż tak wysokiego priorytetu.

Szanuję i cieszę się, że mamy na świecie pisarza, który w tak udany i naturalistyczny sposób oddaje myśli ludzi aż przesadnie wrażliwych. Kruchych jak krakersy, które planujemy posmarować porcją zimnej nutelli. Dzięki niemu mój punkt widzenia może popatrzeć przez ziejącą pośrodku asymptotę na inny punkt widzenia. Punkt bliski, bo ja chcę zrozumieć a on używa do opisywania rzeczy literackiego kunsztu i przejrzystego języka. Punkt bliski, ale też i nieosiągalny.

Z asymptotami nie ma przelewek.

Autorem zdjęcia w nagłówku jest Susonauta.

Trzymaj się,

Andrzej Tucholski

Mój pierwszy e-book: “Pomysł na siebie w tydzień 21 narzędzi, by osiągnąć cel” już w sprzedaży! Jeśli szukasz pomysłu na siebie, kręcisz się w kółko lub potrzebujesz zmiany – przywożę rozwiązanie. A raczej: 140 stron rozwiązań.

Pomysł na siebie w tydzień - 21 narzędzi, by osiągnęć cel. E-book Andrzeja Tucholskiego.

Cześć!
Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem oraz twórcą internetowym.

Pokażę Ci jak duży i praktyczny wpływ na człowieka ma psychologia. A także pogadamy o sposobach na ogarnięcie zabieganej codzienności w taki sposób, by życie było spokojne i bardzo udane. Znajdziesz tu lifestyle'owe tematy (seriale) płynnie połączone z praktycznymi poradami (jak się nie spóźnić przez seriale). Zapraszam!

Rozpocznij ogarnięcie!

Przy okazji, napisałem serial.



Co prawda nie taki prawdziwy, do telewizji, ale za to za darmo. "Umowy Śmieciowe" w formie powieści w odcinkach opowiadają historię Hanny Wróbel. Dziewczyna przyjeżdża do Warszawy do pracy i już pierwszego dnia wszystko idzie dokładnie nie tak, jak sobie zaplanowała. Walczy więc nie tylko o wymarzony etat, ale też z własnymi słabościami. I z sercem. I z przyjaciółmi. I z losowymi problemami. I z pogodą. I, bądźmy szczerzy, ze wszystkim innym.

Życie w wielkim mieście nie jest proste.

Powstaje zatem pytanie: czy starczy jej na ogarnięcie tych wszystkich dramatów kawy?


Obejrzyj Przeczytaj odcinek pilotażowy

Aha, nagrałem też kurs.



Kurs uczenia się dla dorosłych to kompleksowe szkolenie uczące jak się uczyć. 17 lekcji wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować własny system nauki. Dzięki niemu przyswoisz psychologiczne podstawy uwagi i pamięci. Nauczysz się korzystać z najlepszych sposobów na efektywną naukę i technik pamięciowych. Zajmiemy się też motywacją i zachowywaniem spokoju w obliczu wyzwań. A wszystko podane tak, by maksymalizować mocne strony uczenia się w przypadku osoby dorosłej.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs opiera się o moją autorską strategię PROPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

I to nie jeden kurs!



"Ogarnij maturę w tydzień" to kompletny kurs, który dzięki 7 lekcjom wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować system nauki do matur. Dzięki niemu nauczysz się uczyć, rozplanujesz starania, nie zmarnujesz czasu a nawet zrobimy tak, by się za bardzo nie stresować. Każda prezentowana w nim porada została przetestowana wiele razy i pochodzi z mojego doświadczenia, a także jest oparta o naukę. I co najważniejsze - działa. Tak zwyczajnie.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs został objęty patronatem merytorycznym Uniwersytetu SWPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

Pobierz darmowe materiały do ogarnięcia życia
i dołącz do 4 000+ odbiorców newslettera!

Gdy się zapiszesz to od razu dostaniesz w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do najnowszych artykułów
  • 7 plakatów rozwijających materiały z bloga
  • 3 excele przydatne w ogarnianiu życia
  • moją prezentację z TEDx
  • a także kolejne materiały!

Chcę zapisać się do newslettera, a co za tym idzie wyrażam
zgodę na otrzymywanie na mój adres e-mail informacji o nowościach,
promocjach, produktach i usługach Andrzeja Tucholskiego.
Chcesz ze mną współpracować?

Mój blog od lat należy do ścisłej czołówki polskich współprac komercyjnych z influencerami. Zrealizowałem na nim z sukcesem kilkadziesiąt akcji, z których każda wywołała pozytywne reakcje u moich Czytelników oraz zrealizowała postawione przez Klienta cele.

Zawsze jestem gotów porozmawiać o kolejnej, z której potem będziemy dumni :)

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to wielokrotnie nagradzany lifestyle'owy blog ekspercki o psychologii. Prowadzę go od 2009 roku.

Piszę na nim o praktycznym wpływie psychologii na człowieka. I o tym, jak ogarnąć zabieganą codzienność w taki sposób, by życie było spokojne i udane.

Życzę Ci bardzo udanego dnia!.

Informacja

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem - psychiatrą lub terapeutą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!