Mądre i wartościowe treści też się sprzedają

 

Przeczytałem parę dni temu świetny tekst Tomasza Machały i choć pierwsza reakcja poleciała na prywatny profil na fejsie, trochę potem przyszła mi do głowy kolejna. Tą podzielę się już tutaj. Otóż dawno temu na lubelskiej telewizji regionalnej był taki program, który nazywał się Stoper.

Spotykało się w nim dwóch inteligentnych ludzi, powiedzmy, profesorów z lokalnego uniwersytetu. Jury ogłaszało temat, powiedzmy, dawanie kobiecie kwiatów to oznaka szowinizmu. Para uczestników losowała między sobą, czy będą za czy przeciw (prywatne opinie nie miały większego znaczenia) i zabawa się zaczynała.

Pod czujnym okiem jury (również osoby świata nauki) uczestnicy mieli w pełni kulturalnie i dyplomatycznie spierać się – przekonywać jeden drugiego – do “swojej” racji na zadany temat. Wszystko kontrolował tykający, tytułowy stoper a każda oznaka braku wychowania kosztowała potem punkty. Nie wolno też było używać trudnego języka, liczyła się klarowność stawianych tez.

Po upłynięciu czasu jury razem z uczestnikami przedyskutowywało przebieg debaty oraz ogólne wnioski na przełomie 2-3 minutowej rozmowy i cyk, leciała kolejna para.

Oglądało się to SUPER, telewizja puszczała odcinki w prime-time, debaty oddzielały od siebie pasma reklam lub ogłoszeń.

Jestem pewien, że puszczony w środę o 21 na paśmie TVNu lub Polsatu program przeciwstawiający przeciwko sobie dwie inteligentne, kreatywne i charyzmatyczne postacie z założeniem, że każdy objaw braku kultury to lecące punkty, sprzedałby się równie dobrze co najświeższe turlające się po zagajniku gwiazdy. Pierwsze odcinki wygrałyby “innowacyjnością”, mądre wykorzystanie rozpędu pozwoliłoby szybko stworzyć namiastkę marki, która pociągnęłaby trend przez trudne czasy przemian.

Sorry, ale smęcenie, że “widz głupieje” jest głupsze nawet od tej hipotetycznej projekcji widza przyszłości. Widz ogląda to, co chce >oraz< to co ma. Nawet najbardziej świadomy siebie i świata człowiek czasem włączy teleturniej lub wbije na Kwejka (wersja internetowa). To norma i codzienność. Tyle że ten mainstreamowy prime-time jest sporym szajsem nie ze względu na widza tylko z powodu trwającego już od paru lat wyścigu zbrojeń na jak najskuteczniejsze przyciągnięcie ludzi o słabej edukacji i/lub zmęczonych psychikach. Tym wyrobionym i wypoczętym naprawdę nic się nie stało, są gdzie byli. Tylko że treści dla nich jakoś mniej i mniej.

Jelenie walczą w lesie na poroże. Taki z 75 centymetrowym ulega temu z metrowym. Tylko że dokładnie ta sama zasada zachowałaby się, gdyby ten z 10-centymetrowym ulegał temu z 12-centymetrowym a wtedy obydwu byłoby łatwiej uciekać przed drapieżnikiem przez drzewa.

Ludzie są już śmieciami zmęczeni. Wygra ta telewizja, która pierwsza postawi się gasnącemu trendowi okoniem i wytrzyma finansowo pierwszy miesiąc lub kwartał, czy ile tam tworzy się nowe zwyczaje w świecie dużych mediów.

Ciekawe, kto okaże się odważny.

Zdjęcie pochodzi ze zbiorów Birmingham Museum and Art Gallery. Keep tight,

Andrzej Tucholski

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Mam na imię Andrzej. Jestem psychologiem biznesu i strategiem od skuteczności, a także pisarzem i scenarzystą.

Znajdujesz się teraz na mojej stronie domowej, z której możesz przejść do bloga, YouTube’a, na jeden z moich podcastów, na konto na instagramie, a także znajdziesz tu zapis na newsletter i przejście do sklepu z moimi książkami i kursami.

Życzę dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies