Autor: Andrzej Tucholski | 10 stycznia 2013 | Komentarze:
Tematy:

Jestem w Porto, choć to tylko jedna ulica

Ooookej, wracamy do spacerów! Ostatnio pokazałem Ci Walencję (nawet filmik był!), dzisiaj jestem już znowu w moim ukochanym Porto. Chcę pokazać Ci jedną ulicę, która przy odrobinie samozaparcia wystarczy do poznania dobrych czterech kultur. Spodobała mi się jeszcze w październiku, ale znalazłem czas na powtórne przejście – już z Nikonem – dopiero teraz.

UWAGA: Notka smakuje dwa razy lepiej gdy w tle słucha się Gomeza.

Ulica nazywa się Boavista i łatwo ją zauważyć na fotce z nagłówka. To ta “w poprzek”, prosta jak strzała, ciągnąca się od dużego ronda w mieście do małego ronda nad samym oceanem. Macie? Dobra, to teraz po kolei.

Przy tym rondzie, które zaczyna “właściwą” część Boavisty (bo ona się jeszcze ciągnie trochę wcześniej, ale nie jest spektakularna) stoi ogromna hala koncertowa – Casa da Musica. To jeden z najsłynniejszych takich obiektów w Europie. Byłem na zwiedzaniu wnętrza i robi nawet lepsze wrażenie niż surowa bryła samego budynku. Sal jest wiele, każda ma inne zastosowanie, wszystko zbudowano przy użyciu najnowszych osiągnięć inżynierii.

W niektóre dni tygodnia są darmowe koncerty dla mieszkańców – kultura w Portugalii to jedna z wartości najwyższych :)

Wystarczy jednak odwrócić się na pięcie i cyk, klasyczne Poro. Kamieniczki kryte kafelkami, każda inna. Te są trochę podniszczone, gdyż centralna część miasta nie jest aż tak reprezentatywna jak nadrzeczna, która zgarnia większość funduszy. Co ciekawe jednak – Porto dwa lata temu klepnęło sobie plan rewitalizacji miasta. Dzięki niemu różne podwórka i piwnice zamieniają się w ogromne centra kulturowo-designerskie przynoszące zarówno renomę jak i pieniądze dla całej okolicy.

Ponieważ akurat stuknęła druga, wypadało się zatrzymać na kawkę. Wybraliśmy losowy lokal, jeden z tysiąca. Okazał się mieć 80-letnią tradycję. Młodziak. Najczęściej przesiaduję w Cafe Progresso, która niedawno obchodziła 110 urodziny :))

Do kawy wziąłem takie ciasteczko. Było niesamowite. Kruche i delikatne z zewnątrz, w środku wypełnione marcepanową marmoladą owocową i posypane orzeszkami. Uwielbiam te ich dzikie wypieki ♥

Obiektem “kończącym” klasyczną część centrum jest taka o, kolorowa konstrukcja. Gadałem z typkiem, który był związany z jej powstaniem. Grupie aktywistów udało się namówić radę miasta, by uświetnić to miejsce “sztuką nowoczesną”, którą przygotował jeden lokalny street artysta, bez specjalnego przekminienia o co tak naprawdę chodzi :D

 I po chwili wchodzimy w rejon luksusowych domów i willi. Każda taka, że do nagrania dobrego czarnego kryminału z wątkiem romantycznym nie trzeba żadnej innej scenografii :)

Aw please! :D

PALMA W OGRODZIE!

Mając klasyczne kamieniczki daleko za plecami, po dłuższym paśmie samodzielnych, pięknych domów wchodzimy w przestrzeń, którą najprościej nazwać brazylijskim modernizmem. Wszystko jest od wszystkiego oddalone całymi boiskami, wiatr hula jak szalony, linie działowe wyznaczają drogi szybkiego ruchu.

Na szczęście po kilkuset metrach znowu dochodzimy do niesamowitych budowli.

A ot, chociażby, ten domek jest w murze. To dawna posiadłość rodziny ogrodnika, prawdziwa willa stoi jakieś 50 metrów w głąb najgęściej zarośniętej polanki na świecie. Oczywiście całość wyremontowana na 100%. Mógłbym sobie tak pomieszkać trochę. W takiej scenerii to by się dopiero pisało!

Dwie trzecie za nami :)

Szybki rzut oka w tył. Teren jest pofałdowany, więc teoretycznie nic nie powinniśmy widzieć, ale JAK SIĘ PRZYPATRZEĆ, to idealnie nad białym pasem w samym centrum zdjęcia widać tyci dzyndzelek – to potężna kolumna, która stoi tuż przy Casa da Musica z samego początku notki :) Przeszliśmy już jakieś pięć, może sześć kilometrów…

… tylko po to, by dojść do wspomnianego w spacerze po parkach Parque da Cidade. Przypomnę:

Nazywa się, werble, Parque da Cidade (czyli park miejski) i przypomina coś pomiędzy warszawskimi Łazienkami a Hyde Parkiem. Dużo przestrzeni, dużo drzew, dużo płaskiego. W jakiejś publicznej debacie obywatele zdecydowali, że ich nowy park ma być zupełnie nie-taki-jak-dotychczasowe. Oczywiście chodziło o kąt nachylenia łąk :)

Obiecałem, że wrócę do niego z aparatem i oto jest.

Oho, zanosi się na zachód słońca :) Stoimy przy Wodnym Pawilonie, zakątku z dala od rekreacyjnej części parku. Wygląda jakby był tu przynajmniej kilkaset lat. Jak znam to miasto – pewnie tak jest naprawdę.

To też jakieś mury sprzed kilku królów. Przez kamienne okienko widać ocean :)

O, dokładnie ten ocean.

To był udany, ale męczący spacer. Chyba skoczę teraz na trochę do kawiarni, popracować w zaciszu darmowego wifi i najlepszych kaw na świecie. Przymierzam się powoli do przygotowania dla Was spaceru pokazującego, no cóż, samych Portugalczyków. A także takiego o lokalnych potrawach. Gdybyście mieli jeszcze jakieś pomysły to zapraszam do dzielenia się w komentarzach, na pewno rozpatrzę :)

Aparat!

Wszystkie fotki w tym wpisie wykonałem aparatem Nikon D600. Spisał się dzielnie, jak zwykle. Tknęło mnie jednak, że dotychczas nie wspomniałem chyba o jednej z jego największych zalet. Skurczybyk jest leciutki – jak na pełną klatkę. Trzymanie w ręku aparatu przez dobre 6 godzin spaceru to ostra zabawa, a z tym konkretnym sprzętem poczułem lekkie zmęczenie dopiero przy samym oceanie. Trochę szok :) Miejscami zapominałem nawet, że go w ogóle trzymam.

Ale gdy był potrzebny – hyc hyc hyc – fotka gotowa. Wygoda i responsywność. To lubię.

Keep tight,

Andrzej Tucholski

Cześć!
Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem oraz twórcą internetowym.

Pokażę Ci jak duży i praktyczny wpływ na człowieka ma psychologia. A także pogadamy o sposobach na ogarnięcie zabieganej codzienności w taki sposób, by życie było spokojne i bardzo udane. Znajdziesz tu lifestyle'owe tematy (seriale) płynnie połączone z praktycznymi poradami (jak się nie spóźnić przez seriale). Zapraszam!

Rozpocznij ogarnięcie!

Przy okazji, napisałem serial.



Co prawda nie taki prawdziwy, do telewizji, ale za to za darmo. "Umowy Śmieciowe" w formie powieści w odcinkach opowiadają historię Hanny Wróbel. Dziewczyna przyjeżdża do Warszawy do pracy i już pierwszego dnia wszystko idzie dokładnie nie tak, jak sobie zaplanowała. Walczy więc nie tylko o wymarzony etat, ale też z własnymi słabościami. I z sercem. I z przyjaciółmi. I z losowymi problemami. I z pogodą. I, bądźmy szczerzy, ze wszystkim innym.

Życie w wielkim mieście nie jest proste.

Powstaje zatem pytanie: czy starczy jej na ogarnięcie tych wszystkich dramatów kawy?


Obejrzyj Przeczytaj odcinek pilotażowy

Aha, nagrałem też kurs.



Kurs uczenia się dla dorosłych to kompleksowe szkolenie uczące jak się uczyć. 17 lekcji wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować własny system nauki. Dzięki niemu przyswoisz psychologiczne podstawy uwagi i pamięci. Nauczysz się korzystać z najlepszych sposobów na efektywną naukę i technik pamięciowych. Zajmiemy się też motywacją i zachowywaniem spokoju w obliczu wyzwań. A wszystko podane tak, by maksymalizować mocne strony uczenia się w przypadku osoby dorosłej.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs opiera się o moją autorską strategię PROPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

I to nie jeden kurs!



"Ogarnij maturę w tydzień" to kompletny kurs, który dzięki 7 lekcjom wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować system nauki do matur. Dzięki niemu nauczysz się uczyć, rozplanujesz starania, nie zmarnujesz czasu a nawet zrobimy tak, by się za bardzo nie stresować. Każda prezentowana w nim porada została przetestowana wiele razy i pochodzi z mojego doświadczenia, a także jest oparta o naukę. I co najważniejsze - działa. Tak zwyczajnie.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs został objęty patronatem merytorycznym Uniwersytetu SWPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

Pobierz darmowe materiały do ogarnięcia życia
i dołącz do 4 000+ odbiorców newslettera!

Gdy się zapiszesz to od razu dostaniesz w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do najnowszych artykułów
  • 7 plakatów rozwijających materiały z bloga
  • 3 excele przydatne w ogarnianiu życia
  • moją prezentację z TEDx
  • a także kolejne materiały!

Chcę zapisać się do newslettera, a co za tym idzie wyrażam
zgodę na otrzymywanie na mój adres e-mail informacji o nowościach,
promocjach, produktach i usługach Andrzeja Tucholskiego.
Chcesz ze mną współpracować?

Mój blog od lat należy do ścisłej czołówki polskich współprac komercyjnych z influencerami. Zrealizowałem na nim z sukcesem kilkadziesiąt akcji, z których każda wywołała pozytywne reakcje u moich Czytelników oraz zrealizowała postawione przez Klienta cele.

Zawsze jestem gotów porozmawiać o kolejnej, z której potem będziemy dumni :)

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to wielokrotnie nagradzany lifestyle'owy blog ekspercki o psychologii. Prowadzę go od 2009 roku.

Piszę na nim o praktycznym wpływie psychologii na człowieka. I o tym, jak ogarnąć zabieganą codzienność w taki sposób, by życie było spokojne i udane.

Życzę Ci bardzo udanego dnia!.

Informacja

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem - psychiatrą lub terapeutą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!