Jak zachować kulturę, gdy nie ma kultury – siedem porad na trudne chwile

 

W ostatnich dniach załatwiam dużo spraw na studiach i… dobrze wiesz jak to jest.

Kolejka idzie w setki ludzi, dziekanat pracuje już drugą godzinę po czasie zamknięcia, lista co chwilę gdzieś znika i tak naprawdę każdy czeka, aż komuś pęknie żyłka i sytuacja przejdzie do wieczornych wiadomości jako wyjątkowo dziwny incydent zwieńczony lądowaniem uczelnianego sedesu na dziedzińcu.

Cała schiza w tym, że cholernie dobrze widać, jak się tutaj zbliża dym

~Łona

Wzdychając ciężko (ósma godzina pod tymi samymi drzwiami ftw) pomyślałem więc sobie, że może i mi i Tobie przyda się taki prosty poradnik, jak sobie w podobnych sytuacjach radzić. W dziekanatach, kolejkach na dworcu, sklepach, urzędach, cały ten jazz.

Cel? Załatwić wszystko co się chce. Środki? Kulturalne :)

1. Świadomość winowajcy

Jesteś mądrą osobą, więc zacznę od czegoś trudnego. Przede wszystkim trzeba sobie uświadomić, że na 99% “pani w okienku” nie jest niczemu winna. Niestety, winny jest “system”, różnego rodzaju przepisy, często błędy w komunikacji lub brak jasno wytyczonych poleceń służbowych w strukturze, w której próbujesz coś załatwić.

Tak, po ośmiu godzinach czekania zostałem odesłany z kwitkiem, ale nie przez widzimisię tej konkretnej urzędniczki lecz przez odgórne zalecenia, których szerszej, wyjaśnionej wersji nikt nigdzie nie opublikował bo, znowu, odgórna organizacja pracy nikogo do tego nie wyznaczyła. Mógłbym to wszystko podsumować “durny uniwersytet”, ale to trochę jak wkurzanie się na własny samochód, że wjechało się w korek :) Mówi się trudno. Gniew w tej sytuacji wiele nie zdziała.

2. Świadomość celu

Nie wolno nam też tracić z oczu celu. Nie jest nim “pokazanie babie w okienku, że jest durną suką” (no, chyba że ktoś tu ma poważne problemy z agresją:<) tylko załatwienie swojej sprawy. Weźmy na tapetę klasyczny przykład z lotniskiem – dowiadujesz się na pół godziny przed odlotem, że odwołano cały Twój rejs. Idziesz do odpowiedniego kontuaru, gdzie zmęczona dziewczyna tłumaczy osiemdziesiątej osobie pod rząd, co powinna teraz zrobić. Masz dwie opcje. Albo ją werbalnie masakrujesz, albo bierzesz głęboki oddech i po prostu załatwiasz sprawę – bo Twoim celem jest dostanie się do celu, right?

A dziewczyna może w chwili zaoferowanego spokoju znajdzie jakieś dodatkowe połączenie, którym uratuje Ci tyłek.

Nigdy nie wiadomo.

3. Atakowanie uprzejmością

Wiesz czego spodziewa się po kolejnym petencie styrana pani z okienka? Chamstwa. Zmęczenia. Nieprzyjemności. Być może dlatego, podświadomie, sama zaczyna zachowywać się defensywnie, co zostaje odebrane jako chłód i w efekcie sytuacja jest jeszcze gorsza niż wyjściowo.

A wiesz co jest najskuteczniejsze w jakichkolwiek negocjacjach, rozmowach i załatwianiu spraw? Zaskoczenie :) Dlatego im sytuacja jest trudniejsza tym bardziej postaraj się wziąć głęboki wdech i wejść do gabinetu z uśmiechem i spokojem myśli. Amerykańscy naukowcy dowiedli, że pomaga to załatwić sprawę aż w 114 procent przypadków.

4. Asertywność

Parę miesięcy temu poprosiłem pana w knajpce o coca colę. Dostałem kubek, wróciłem do stolika, zjadłem frytki i zamyśliwszy się głęboko nad filmikiem przedstawiającym śmiesznego kota wziąłem łyka napoju. Poczułem, że dostałem colę zero (nie lubię), a nie zwykłą colę (lubię). Wróciłem więc do pana i poprosiłem o właściwy napój. Pan potrząsnął kubeczkiem i stwierdził z subtelną, być może właściwą dla siebie przesadą:

– Przecież tu już nie ma połowy!

Na co ja, spokojnie i z uśmiechem:

– Naprawdę chce pan przedyskutować wielkość moich łyków?

Asertywność to trudne narzędzie, bo wystarczy lekko nie dopilnować swojego głosu i wychodzi coś z pogranicza pyskowania, agresji i napastliwego sarkazmu. A spokojne dopominanie się o przysługujące sobie prawa, stwierdzanie faktów lub wyjaśnianie decyzji to przecież najzupełniej normalna i społecznie akceptowalna sprawa :) Czy to w restauracji, czy to w sekretariacie studiów lub w dziale kadr w robocie warto pamiętać, że cicha pewność jest bardzo skuteczna, a przy tym nikogo nie obraża.

5. Spokój wewnętrzny – zejście z ego

Jakiś czas temu dowiedziałem się od pewnej osoby pracującej w urzędzie publicznym, że chyba jestem jakiś głupi. W odpowiedzi stwierdziłem, że lubię o sobie myśleć w inny sposób, ale na czym polega problem? Po kwadransie byłem już w autobusie powrotnym z załatwioną sprawą, gdy wiele ludzi wychodziło z tego samego gabinetu załatwiwszy dokładnie nic.

Obrazić można nas tylko wtedy, gdy sami na to pozwolimy. Pamiętaj o tym. Zdarzają się na świecie ludzie chamscy, ale akurat nic ich nie boli tak bardzo, jak nieskuteczność ich chamstwa. To bardzo łatwa do wykorzystania ścieżka zwycięstwa w różnych napaściach :)

Wody nie da się uderzyć.

6. Spokój zewnętrzny

To taki punkt na marginesie. Jeśli w kolejce stoi osiemdziesiąt osób to publiczne pokazywanie niezadowolenia ze stania w tej samej kolejce co reszta otoczenia jest po prostu głupie. Przecież każdy w niej stoi, nikt nie ma ochoty patrzeć jak innej osobie to straaaaaasznie przeszkadza. Wszystkim to przeszkadza. Luz.

7. Dobry humor

Nigdy nie rozumiałem stania w obiektywnej (tj. nie dającej się przyspieszyć ani nic) kolejce i spędzania tego czasu na narzekaniu. Dobry Boże, życie ktoś ma za długie? Zdrowego serca za dużo? Przecież można ten sam czas spędzić czytając jestKulturę, rozmawiając o ciekawych książkach lub opowiadając dowcipy. Trzymaj tu jeden, na wszelki wypadek:

Stirlitz ląduje ze spadochronem na nieznanym terenie i zaczyna iść wzdłuż rzeki. Nagle widzi wychudzonego chłopa.

– Łotysz – myśli Stirlitz.

– Zimniok – myśli Łotysz.

8. Twoja propozycja!

Masz jeszcze swoje rady co do załatwiania spraw wymagających stania w trudnej kolejce bądź uciążliwych w inny sposób? Albo spotkała Cię ostatnio ciekawa historia? Możesz się nią z nami podzielić w komentarzach, zapraszam :)

Autorem zdjęcia jest Fe IlyaTrzymajcie się ciepło,

Andrzej Tucholski

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem biznesu oraz strategiem od skuteczności. Zajmuję się wysokosprawczością.

Znajdujesz się teraz na moim wielokrotnie nagradzanym blogu. Prowadzę go od 2009 roku. Oprócz setek artykułów znajdziesz tu linki do mojego kanału na YouTubie, podcastu, a także komiksu na instagramie.

Życzę Ci dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies