Czy Open’er to jeszcze w ogóle festiwal?

 

Wszyscy uczestnicy kilku dotychczasowych prelekcji wiedzą, jaki jest mój ulubiony przykład, gdy przechodzę do tematu obsługi klienta w kulturze. Niestety, swego czasu przełomowy i silnie prący do przodu Open’er rozminął się z byciem festiwalem jakoś na wysokości edycji 2010.

Dla klaryfikacji – aby “koncerty” stały się festiwalem z prawdziwego zdarzenia, naprawdę nie wystarczy dostawić budek z piwem i jedzeniem. Festiwal to aktywności, to klimat, to spójna historia, która łączy i wypełnia wszystko co akurat nie jest koncertem. Gdy jestem na koncercie Queens of the Stone Age to jestem na koncercie Queens of the Stone Age, nie na Open’erze. Na Open’erze “znowu” jestem, gdy zespół zejdzie ze sceny. I dobrze by było móc wtedy coś zrobić. Coś poza potrzebami fizjologicznymi.

Open’er, choć zawsze ubogi w dodatkowe aktywności był przynajmniej pełen klimatu bijącego z materiałów promocyjnych. No wiecie, ładni młodzi ludzie biegnący na tle słońca niezależnie od pory dnia :) Niestety, ostatnie parę lat to były ciągłe ulewy. Można to było fajnie rozegrać nastrojowo, a kończyło się przerzedzonymi tłumami pod sceną bo większość mieszkańców pola próbowała ratować dobytek tonący na zalanej, niczym nie wzmocnionej trawie.

Tak sobie.

Chyba już na początku 2013 roku Open’er pochwalił się odświeżonymi grafikami, nowymi kolorami, nowym klimatem. Takie rzeczy są z reguły preludium czegoś większego. Oho, pomyślałem sobie, może wreszcie coś drgnie!

No i drgnęło :)

Zgodnie z obietnicą daną z relacji – oto rozliczenie zmian. Lubię pisać podobne notki, ale tylko gdy mają pozytywne zakończenie. Ta na szczęście ma ma. Open’er w przerwie pomiędzy edycjami 2012 i 2013 zdecydował się na następujące zmiany:

– większy luz do rozdawnictwa biletów, w tym i prasowych

– wreszcie specjalny pociąg pozwalający na wygodniejszy transport z Polski

– dodatkowe aktywności dziejące się przy dworcu głównym w Gdyni (np. scena teatralna i rozdawanie wody w nocy – fajne, małe posunięcia)

– silne wsparcie teatru poprzez wielkie, promowane sceny

– Design Pavilon z silnym naciskiem na eventy

– skumanie się z Tymbarkiem, co dało sporo nowych miejsc do siedzenia

– Food Tent będący dodatkowym miejscem do chowania się w trakcie ewentualnej ulewy

– zmienienie kosztów współpracy lub lepsze rozpromowanie współprac z jedzeniówkami, bo w tym roku wreszcie przyjechały porządne burgerownie i azjatycka szama :)

– postawienie ładnych, kolorowych latarni wzdłuż głównej trasy

– postawienie sporej instalacji artystycznej z autobusów

– przesunięcie strefy dla dzieci do głównej arterii, przez co rodzice mogli częściej zaglądać

– … i na razie przychodzi mi do głowy tyle, ale jak coś jeszcze masz to podziel się w komentarzu :)

Całkiem pysznie, że jeden ze ścisłej czołówki najważniejszych festiwali w Polsce (liczbowo, line-upowo i w sumie na każdej płaszczyźnie) wreszcie bierze tyłek w troki i rozkręca wydarzenia dookoła koncertów. Z najważniejszych rzeczy zostało jeszcze wzmocnić parę ścieżek i coś pomyśleć nad odpływem wody z pól (wypożyczane maty na dno namiotów? Możliwości jest dużo). Może też trochę więcej instalacji na terenie miasteczka? Swoje propozycje na poprawki też możesz wrzucić w komentarze. Nigdy nie wiadomo, kto to potem poczyta :) Zobaczymy w ogóle, czy Open’er za rok będzie tam gdzie do tej pory, lotnisko Kossakowo jest już prawie na końcu renowacji.

Tak czy inaczej, należenie do grupy liderów zobowiązuje. Nie umiem sobie wyobrazić, by we współczesnym świecie jakakolwiek organizacja potrafiła poczuć się bezpiecznie ze swoim tymczasowym monopolem na jakimś polu. Jeśli ktoś nie rozwija się i nie nadaje tonu innym to, niestety, cofa się strasznie.

Nie wiem, co spowodowało w Alter Arcie te wszystkie decyzje (być może planowano je od lat i dopiero różne procesy znalazły ujście?), ale wiszę temu czemuś kubeczek Tymbarka. Mam silnego hopla na punkcie standardów jakości i tym razem należy im się uczciwa pochwała. Zrobili potrzebne kroki w parę ciekawych kierunków. Ciekawe co będzie za rok.

Odpowiadając na pytanie z tytułu wpisu: tak. Po raz pierwszy od paru lat: tak :)

Jestem dobrej myśli.

Buziaki,

Andrzej Tucholski


///

PS: Organizacja w dniu koncertu Rihanny wyglądała trochę gorzej przez nagłe przestawienie całego silnika miasteczka na rejony blisko głównej sceny + wyodrębnienie ścieżek na Golden Circle, wiem. Tutaj też zabrakło paru wypracowanych praktyk, ale wydaje mi się, że kolejny taki konstrukt (festiwal + standalone) będzie wyglądać o wiele lepiej.

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Mam na imię Andrzej. Jestem psychologiem biznesu i strategiem od skuteczności, a także pisarzem i scenarzystą.

Znajdujesz się teraz na mojej stronie domowej, z której możesz przejść do bloga, YouTube’a, na jeden z moich podcastów, na konto na instagramie, a także znajdziesz tu zapis na newsletter i przejście do sklepu z moimi książkami i kursami.

Życzę dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies