Będę za tobą łaził aż się ze mną nie prześpisz

 

Będę spamił. Będę lajkował. Będę obserwował gdzie tylko się da i gdy tylko zwęszę okazję to spróbuję wepchnąć się w rozmowę, by sprzedać coś na swój temat. Może się uda. Może ktoś zawróci uwagę. Może ktoś doceni. Może ty.

Brzmię albo jak gimnazjalna niedojda albo jak podstarzał perwers, nie?

Jasne, taki był zamysł. To ciekawe jednak, że ludzie w ogóle nie czają analogicznego wstydu, gdy próbują kogoś namówić np. na swój ulubiony serial. I nie mówię tutaj o zdrowym, luźnym “ej stary, co ja ostatnio widziałem”, najlepiej jeszcze wzbogaconym o “znam twoje gusta i pewnie ci się spodoba”. Boże, taka kwestia w rzeczywistości pada tak rzadko, że aż mi było dziwnie ją pisać.

O wiele częściej spotykamy na swojej drodze życia krucjatowców, ludzi o nachalnej aparycji ewangelizatora dowolnego produktu kultury, z którym akurat związali swoje ego. Musisz poznać. Sprawdź. Masz tutaj jedną słuchawkę i słuchaj tak długo, aż tyłek ci się wkręci w symbiozę z parkietem i być może wydukasz nic nie warte, ale jakże oczekiwane “niezły kawałek”.

A już w ogóle najlepiej, gdy przetnie nam drogę ewangelizator HARD. Typek, który czujnie obserwuje co wrzucasz, i jak polecisz coś z tego samego gatunku to w akcie ceremonialnego wyprucia flaków spędzi na twoim profilu na fejsie (czy gdziekolwiek) kilka godzin, by tylko UDOWODNIĆ, że JEGO MUZYKA jest FAJNIEJSZA.

Piszę o tym, bo mam na blogu paru takich ukrytych social media ninja, którzy zawsze gdy wspomnę o rapie to bawią się w komentarzach lub mailach w “prawdziwych ludzi ulicy” i udowadniają mi, że lubienie, powiedzmy, Ostrego jest głupie, bo przecież teraz słucha się TenTypMes. Argument, że doceniam TenTypMes, tylko do mnie nie przemawia oczywiście niczym nie skutkuje ;)

No więc, głupia sprawa, bo po prostu “ten” moment nadszedł i oto Waszego ulubionego rapera polubiłem. Bez Waszej pomocy, bo dzięki nucie, której żaden z Was mi nie podesłał. A której też i nie szukałem, bo mnie tak do wykonawcy zraziliście, że zupełnie olałem temat. Dobra robota, pewnie byłby z Was dumny ;)

(Link do YoutubeAutorem zdjęcia w nagłówku jest sekihan.

Keep tight,

Andrzej Tucholski

 

///

PS: Już kończę spamić Równonocą. Obiecuję ;)

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Mam na imię Andrzej. Jestem psychologiem biznesu i strategiem od skuteczności, a także pisarzem i scenarzystą.

Znajdujesz się teraz na mojej stronie domowej, z której możesz przejść do bloga, YouTube’a, na jeden z moich podcastów, na konto na instagramie, a także znajdziesz tu zapis na newsletter i przejście do sklepu z moimi książkami i kursami.

Życzę dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies